Logo Artemidy
Trening Jaśminowej Łapy
#61
Uniósł wyżej uszy, zatroskany, czy nie powiedział czegoś mocno nie tak, skoro z jak dotąd lekko zwilgotniałych oczu zaczęły lecieć łzy. Ale to chyba były w pewnym sensie łzy oczyszczenia, nie smutku... A przynajmniej nie totalnej rozpaczy. Łabędź miał nadzieję, że tuż po tym drobnym deszczu wyjdzie słońce i Jaśmin poczuje się lepiej, lżej. Widząc, jak terminator unosi się do siadu, postąpił identycznie, nie wciskając się w nastałą między nimi ciszę już żadnym natrętnym słowem, czekając na jakikolwiek znak od niego. I doczekał się.
Uśmiech ponownie zawitał na jasnym licu. Pokręcił delikatnie głową, jakby chciał powiedzieć, że nie ma o czym mówić.
— Brzmi jak plan — przytaknął i przyciągnął sobie wronę, skoro syn Barwnego Nieba zdecydował się na swoją sikorkę. Co prawda wolałby oddać swój łup, czekało ich jeszcze sporo łażenia i musieli mieć na nie energię, ale nie naciskał. Respektował jego wybór, zresztą sam utrzymywał, że sikorka była perfekcyjnie odpowiednim posiłkiem, nie chciał jej teraz umniejszać.
Prędko spałaszował swoją piszczkę, dopiero w połowie jedzenia uświadamiając sobie, że wbrew własnym przekonaniom był głodny. Oblizał pysk, pozbył się resztek i jeżeli Jaśminowa Łapa był gotów, mogli ruszać w dalszą drogę.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#62
Zgodził się. Oj Gwiezdnii normalnie by się zaczął palić ze wstydu po takim rozbeczeniu przed kimś, jednak teraz po prostu czuł pewnego rodzaju lekki... Spokój. Jeśli będzie się starał, to klan zaakceptuje go takim jakim jest. A jak nie klan to przynajmniej Łabędź, czyli obecny przywódca i co ważniejsze - jego mistrz.
Zjadł swoją sikorkę w mniej więcej tym samym czasie co Łabędź wróbla. Specjalnie się nie spieszył, by nie wymuszać na długowłosym pośpiechu. Chociaż nie było to aż tak potrzebne, bo kocur widocznie był głodny i to Jaśmin pod koniec musiał nabrać tępa. Jak dobrze, że się zatrzymali na ten posiłek.
Powtarzając po mistrzu, również oblizał pyszczek i pozbył się resztek. Następnie by pokazać gotowość do wymarszu, wstał i posłał Łabędziowi delikatny, wdzięczny uśmiech.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#63
Obaj zjedli, więc komu w drogę, temu czas; Łabędziowi się specjalnie nie spieszyło, ale miał na uwadze, że przejście przez granice to nie kilka uderzeń serca, a wracanie po zmroku to żadna radocha. Dziarskim krokiem poprowadził ich dwuosobową wycieczkę dalej. Mieli do przejścia jeszcze spory kawałek Ptasich Krzewów — w ramach przydatnej ciekawostki powiedział Jaśminowi, że dzielili je na wschodnią i zachodnią część — a po tym czekał ich mniej zagęszczony teren. Przynajmniej od strony Rzeki.
— Spójrz, ten szereg drzew oddzielający rzeczne terytorium od Ziemi Niczyich nazywamy Szarymi Brzozami. Zaraz za nimi znajduje się Grzmiąca Ścieżka. — Włos mu się na grzbiecie jeżył, gdy wspominał o drodze potworów. Przekraczał ją niejednokrotnie i na swoim przykładzie mógł powiedzieć, że nie jest to rzecz, do której każdy się przyzwyczai. On chyba by nie potrafił. — Z drugiej strony widać Koci Grzbiet, chociaż gdybyś chciał wspomnieć o tych okolicach na przykład w raporcie, to precyzyjniej będzie powiedzieć o Norze pod Drzewem. O tej tutaj.
Machnięciem ogona wskazał na rzeczoną norę. Miejsce dość charakterystyczne, bowiem wgłębienie nie było sprawką żadnego borsuka czy lisa, a wyróżniającego się na tle brzóz olbrzymiego dębu, który nie wytrzymał presji i podczas którejś z gwałtownych burz został powalony przez wiatr, tworząc wyrwę w ziemi.
— Mam nadzieję, że dobrze kojarzysz te rejony — odezwał się z delikatnym uśmiechem jakiś czas później. — Bo inaczej chyba byś mi nie uwierzył, że właśnie dotarliśmy na Makową Polankę i uznał mnie za szaleńca, gdybym ci powiedział, że tuż za nią jest Trawiasta Dolina. Teraz to wszystko wygląda jak jeden wielki płat trawy, prawda? Chociaż gdybyś miał ochotę na mysz albo badylarkę, to zdecydowanie polecam Dolinę, niezależnie od zdradzieckich widoków dookoła. Wśród wysokiej trawy można wyszukać wiele norek.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#64
Ptasie krzewy też zajmowały spory kawał terenów, rety. Przynajmniej miały jedną nazwę i tak jak łęgi, dzieliły się wyłącznie na wschód i zachód.
Zmarszczył nos na wspomnienie Grzmiącej Ścieżki. Słyszał o niej, ale nigdy w życiu nie widział na oczy i w sumie nigdy nie planował się wybrać na wycieczkę, by sprawdzić jaka ona jest. Było mu dobrze w bezpiecznym klanie. Spojrzał w kierunku, który wskazał ogon Łabędzia, chociaż myślami dalej był przy ścieżce. Wrócił myślami na ziemię, dopiero gdy mistrz kontynuował z materiałem. Łaciaty uśmiechnął się pod nosem na wspomnienie pięknej kolorowej łąki, głównie wypełnionej makami. Naprawdę szkoda, że zapoznawanie się z terenami przypadło podczas pory nagich drzew. Informacje o zwierzynach zanotował wyraźnie w głowie. Jak na razie chodził na polowanie wyłącznie z innymi kotami, ale uh jak ukończy trening, może samotne wyprawy przestaną być takie straszne? Wtedy będzie mógł pójść gdzie chce i złapać co chce, co brzmiało fajnie - Jeszcze tylko kilka księżyców i znów zacznie robić się kolorowo… Czy um, wie mistrz może jakie kwiaty pierwsze kwitną? - zapytał zaciekawiony. Trening niestety lub stety rozpoczął, gdy pora nagich drzew się skończyła i zaczynało się robić ładnie, więc nigdy nie zastanawiał się nad tym… A jako fanatyk kwiatów musiał chyba wiedzieć takie oczywistości.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#65
W przeciwieństwie do swojego terminatora, Łabędź fanatykiem kwiatów nie był. Pewnie, potrafił docenić piękno natury, a stokrotki zawsze budziły w nim specjalne uczucia, ale przy jednoczesnym cechowaniu się ujemną spostrzegawczością, nie potrafił z marszu odpowiedzieć na pytanie o kwiaty kwitnące jako pierwsze. Wydał więc z siebie pomruk zastanowienia, kołysząc delikatnie ogonem.
— Może zawilce? — zaryzykował odpowiedź, zaznaczając ją jednak wyraźnym znakiem zapytania, żeby Jaśmin miał świadomość, że nie ma do czynienia z ekspertem dziedziny, tylko prędzej zawodowym gdybaczem. — Potrafią wyściubić nos z ziemi, kiedy nawet śnieg porządnie się nie roztopił. Albo może te drobne, żółte kwiatki... Knieć? Oba kwitną w podobnym czasie. Ale nie jestem pewien, czy nie istnieje jakiś, który by je wyprzedził.
Z Trawiastej Dolinki przeszli na Kretowisko, gdzie przywódca, wyjawiwszy, że to właśnie taką prostą nazwę nosiło to przepełnione kopcami kreta miejsce, uczulił łaciatego na błoto, które często tworzyło istnie bagno w tych rejonach. Wystarczyła odrobina deszczu.
— Da się w nim dosłownie utopić — dodał ze zmarszczeniem brwi. Nie lubił tego skrawka ich ziem, nie było co ukrywać. — Nie tylko Kretowisko takie jest, zaraz dojdziemy do Torfowego Rojstu, to tuż przy samej rzece... A im bliżej rzeki, tym wilgotniej, rzecz jasna. W deszczową porę należy zachować tu szczególną ostrożność, a najlepiej przejść bokiem. Wiem po sobie, że z błotem nie ma żartów.
Pora roku niespecjalnie im sprzyjała, ale pogoda była przychylniejsza — nie musieli obawiać się pochłonięcia przez grząski grunt, było relatywnie sucho. W ten sposób na spokojnie przeszli wzdłuż rzeki, aż do starych drzew, których pokaźne korzenie sięgały wody.
— Proszę bardzo, Zatopione Korzenie. Doskonałe do łowienia ryb, bo te lubią przesiadywać między korzeniami, a nam wygodnie na nich zasiadać — tu urwał z pyskiem wciąż otwartym. Znowu to robił; tłumaczył oczywistości, mimo że nie miał do czynienia z niedoświadczonym kotem. Westchnął cicho, nim rzucił z ciekawością: — Potrafisz łowić?
Stamtąd była już tylko kwestia kilku lisich długości, aby dotrzeć do kolejnego ważnego punktu wycieczki. Łabędź zatrzymał się i popatrzył na niego.
— No i doszliśmy do Wilgotnych Skałek. Wiem, że lodowata woda niezbyt zachęca, ale musimy tędy przejść na drugą stronę rzeki. Ty przodem? — zaproponował. Jak sądził, kocurek przekraczał wodę niejednokrotnie, ale i tak wolał mieć łapę na pulsie i móc w razie co zainterweniować.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#66
Z pyszczka Jaśmina wydobyło się ciche, ale przeciągłe hmmmmm… Chyba wiedział, o które kwiatki chodzi, z dużym naciskiem na chyba. Mimo bycia fanatykiem kwiatów też posiadał dość ubogą wiedzę i w sumie dlatego spytał!! Ale się nie dopytał jak wyglądają, gdzie je znaleźć i takie tam. Dlaczego? Po prostu się wstydził ponownie zejsć z tematu treningu.
Nieświadomie zmarszczył brwi niemalże w tym samym momencie co mistrz, ale nie ze względu na błoto tylko na fakt, że nieubłaganie zbliżali się do momentu, w którym trzeba było przejść przez rzekę. Przekraczał ją niejednokrotnie podczas patroli i jak na razie nigdy się nie poślizgnął i nigdy nie zamoczył łap, ale wciąż za każdym razem czuł ten okropny uścisk w żołądku, że jeden niewłaściwy ruch i będzie po nim.
Jaśmin nie miał nic przeciwko w słuchaniu tych niby oczywistości. Na przykład o fakcie, że ryby tu zasiadają nie wiedział! Plus głos Łabędzia był bardzo miły dla uszu, zdecydowanie fajniejszy niż wiecznie twardy i chłodny Bawełny, do którego księżyce temu musiał się przyzwyczaić. No ale ta przyjemna chwila spokoju została dość szybko rozerwana, gdy Łabędź spytał o łowienie. - E. Um… Nie… - Przez chwilę do jego głowy wpadła myśl, by skłamać, jednak ostatecznie postanowił przyznać się do swojej nieudolności. Bo co gdyby mistrz kazał mu zademonstrować, albo - co gorsza - coś złowić?! Nie ważne co by odpowiedział i tak by się skończyło na tym czego chciał uniknąć, czyli włażeniem do tej piekielnej rzeki.
Kocurek przez całą drogę nie patrzył w stronę rzeki i dopiero teraz, gdy dotarli do wilgotnych skałek spojrzał na nią. Była o wiele spokojniejsza niż wtedy gdy próbował z Kostkiem złapać szczupaka, jednak wciąż nie wyglądała na najprzyjaźniejszą. - Oh, okej - odpowiedział tylko tyle, zanim stanął nad brzegiem. Głęboki wdech, wydech i rozpoczął swoją przeprawę.
Przechodził z kamienia na kamień wyjątkowo wolno i ostrożnie, zastanawiając się dwa razy przed każdym najmniejszym ruchem. Nawet jeśli kamienie nie były wyjątkowo śliskie, to wciąż nie miał zamiaru tracić czujności, chociażby na ułamek uderzenia serca. Dopiero pod koniec odważył się na większy skok i o Gwiezdni, jaka była jego ulga, gdy jego łapy zetknęły się z trawą! Nie była to długa przeprawa, jednak wciąż trochę go wyczerpała, na tyle nawet by zaczął sapać. Najważniejsze, że się udało tu dostać bez moczenia łap. Teraz już z górki...
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#67
Och, a więc Bawełniana Nić nie zdążyła pokazać mu, jak się łapie ryby. Wielka szkoda, nauka najprzyjemniej przebiegała wtedy, kiedy woda była relatywnie ciepła. Bądź co bądź, łowienie wymagało długiego siedzenia w bezruchu. Nie było jak się ogrzać, jednocześnie trzymając łapę czy ogon w lodowatej wodzie.
— To co powiesz na to, byśmy wrócili tu, jak już zrobi się cieplej? — zaproponował z uśmiechem, totalnie nieświadomy niechęci łaciatego do ich, chciałoby się rzec, klanowego żywiołu. — Teraz więcej by było z tego udręki niż zabawy, ale za jakiś czas?
Sam nauczył się łowienia dopiero po ukończeniu treningu, a okazało się, że to wcale nie takie skomplikowane zajęcie, jak mu się z początku wydawało. A z pewnością była to korzystna umiejętność w ich Klanie.
Cierpliwie czekał, aż Jaśmin przeprawi się z skałki na skałkę, z kolejnej skałki na kolejną skałkę, aż wreszcie wyląduje na brzegu. Podążał za nim — w miarę blisko, by w razie natrafienia przez młodszego na wyjątkowo śliską powierzchnię mógł mu jakkolwiek udzielić pomocy, lecz nie aż tak, żeby chuchać mu w kark i wywierać presję. Nieco się zdziwił, że terminator przechodził z ogromną ostrożnością, prawie jakby robił to po raz pierwszy, ale nie komentował. Po prawdzie nawet to doceniał, bo wizja wpadającego do mroźnej wody kota niezmiennie napawała go lękiem; nieważne, ile razy przechadzał się z terminatorami i wszystko kończyło się dobrze. Ostrożności nigdy za wiele.
— No i oficjalnie wstąpiliśmy na Młaczne Pola — rzucił wesoło. Akurat tutaj przez większość czasu, niezależnie od pogody, było mokro i bagniście, grunt rozsuwał się pod naporem ich łap, ale... Zbliżali się do Żabiego Schronienia i Łabędź nie potrafił pohamować mimowolnej radości. Tak jakby po drugiej stronie rzeki jego preferencje ulegały przewrotowi o sto osiemdziesiąt stopni i nagle stawał się miłośnikiem bagien. — Trochę się teraz "cofniemy", bo przydałoby się zahaczyć o miejsce, w którym rzeka zaznacza granicę z Klanem Wichru. Przejdziemy się Błotnistymi Ścieżkami — co jest ich oficjalną nazwą, tak swoją drogą — i Grząską Ziemią. Później odbijemy z powrotem przez młakę. Trochę tutaj zwolnijmy, łatwo się poślizgnąć.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#68
- Jasne… - rzucił nieśmiało. O GWIEZDNI Jaśminek poczuł niesamowitą ulgę. Został ocalony przez zimną wodę, jak dobrzeee. Czuł, że nauka łowienia go prędzej czy później dopadnie, ale jak na razie cieszył się, że odłożyli to na później. Miał na dzisiaj dość emocji i wrażeń, więc chętnie zostawi łapanie rybek dla przyszłego Jaśmina.
Co dziwniejsze przywódca nie komentował również tego, jak terminator tragicznie przeprawił się przez rzekę. Czyżby Jaśminowi wbrew temu, co wcześniej myślał, się całkowicie upiekło? Cudownieee, kocurek uśmiechnął się w duchu. Na wspomnienie o terenie wyprostował głowę i się rozejrzał. Młaczne… Nie miał pojęcia, co to znaczy. Pewnie jakaś nazwa spotykanego tu ziółka czy zwierzyny, więc się nie dopytywał. Pewnie po chwili i tak by zapomniał. Wiedział natomiast, że te okolice rzeki były okropne do patrolowania, szczególnie po ulewach, ugh. Nawet, teraz gdy okolica była w miarę sucha łapy Jaśmina zapadały się w miękkiej ziemi. Wiadomość, że muszą przejść specjalnie do miejsca gdzie granice trzech terenów się stykają, przyjął z lekkim niesmakiem. No ale cały patrol to cały patrol, musieli przejść ten kawałek czy tego chcą, czy nie. Na polecenie Łabędzia o zwolnieniu z pyszczka łaciatego wyszło tylko krótkie mhm.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#69
— A jak u ciebie z pływaniem? — zagaił, podczas gdy łapy prowadziły ich w z powrotem w stronę Wilgotnych Skałek, aby mogli przystąpić do sprawdzania dalszej, mniej podmokłej części granic z Klanem Wichru. Nieustannie towarzyszyła im rzeka chlupocząca w oddali; temat, można powiedzieć, nasunął się więc sam. — Potrafisz? Moglibyśmy dodatkowo poćwiczyć przy okazji łowienia.
Do tego miało minąć jeszcze trochę czasu, ale lubił planować z wyprzedzeniem. Na treningu ze Zmierzchającą Nadzieją właśnie tak zrobili — zaczęli od łowienia, w którym kotka była zupełnie zielona, a skończyli na pływaniu, z którym również nie miała wcześniej doświadczenia. Złapali dwie piszczki za jednym zamachem i chyba całkiem nieźle się to sprawdziło. Z Jaśminową Łapą powinno być o tyle prościej, że dotychczas nie miał nadopiekuńczego mistrza trzymającego go z dala od wody i, w konsekwencji, od zdobywania nowych umiejętności trochę też. Wątpliwe, by Bawełniana Nić tak się czaiła.
— Jesteśmy na Piaszczystej Mieliźnie — oznajmił niedługo potem. — Ją też dzielimy na wschodnią i zachodnią część, teraz znajdujemy się na wschodniej. Rozciąga się aż za granicę z Czterema Dębami. A jak o Czterech Dębach mowa, jak pewnie wiesz, właśnie się do nich zbliżamy. Musimy tylko jeszcze przejść przez Zielony Pagórek, o tamten naprzeciw nas.
I rzeczywiście, nie minęło dużo czasu, jak dotarli do wspomnianego punktu. Wówczas Łabędź powiedział terminatorowi, że, aczkolwiek w ciepłe pory wzgórek ten porośnięty był piękną, bujną trawą, to w porę nagich drzew potrafiło na niego napadać mnóstwo śniegu.
— Dałoby się w nim zapaść prawie tak samo jak w błocie — dokończył tylko w połowie żartobliwym tonem. Śnieżne zaspy naprawdę potrafiły być utrudnieniem... i utrapieniem. — Spójrz tutaj — ta skała to wygodne miejsce do wygrzewania się albo obserwowania okolicy, lecz przede wszystkim stanowi kolejny punkt orientacyjny. Nazywamy go Samotnym Kamieniem. Oznacza moment, w którym rozpoczyna się granica z Czterema Dębami. Bażancie Gniazdo jest drugim takim. Do samego drzewa chyba nie musimy podchodzić? A może nie miałeś okazji oglądać go z bliska?
Patrole nie miały powodu się tam zapuszczać, w końcu był to teren wspólny. Ale prawdopodobnie miał okazję zjawić się tam z Bawełnianą Nicią albo nawet sam, gnany ciekawością. Jaśminowa Łapa nie stronił od krajoznawczych wypraw poza Obóz, sam był świadkiem.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#70
Luźne pytanie mistrza wywołało w Jaśminku dość spory dyskomfort połączony z lękiem. Ledwo co znosił myśl, że będzie musiał wejść do wody, by złowić rybę a co dopiero ZANURZYĆ się CAŁY w niej. Na szczęście teraz było zimno i na pewno nie będą pływać, ale o rety jak tylko woda w grzmiącej rzece zrobi się cieplejsza… Łaciaty też nie mógł odmówić, bo przywódca może zacząć się dopytywać i… uh… Przyszły Jaśminek będzie miał naprawdę przerąbane - Nie.. potrafię. Ale, uh, tak, chętnie bym się nauczył - wydusił, a przed jego oczami pojawił się dokładnie ten moment, w którym łeb Jaśmina znalazł się pod wodą. Szum wody, nieprzyjemna woda w płucach, walka o każdy oddech nad powierzchnią wody… Łaciaty potrząsnął głową, odganiając to wspomnienie. Musiał się skupić na treningu.
Piaszczysta Mielizna… Przyjemnie oczywista nazwa, jednak nie tak ciekawa, jak cztery dęby. Łaciaty obrócił łeb w ich kierunku. Takie piękne symboliczne miejsce, a nigdy nie miał okazji się mu przyjrzeć z bliska… Wbrew temu, co Łabędzia myślał, jego uczeń nigdy nie zapuszczał się poza obóz sam. Nie lubił też zajmować czasu innym, więc jakoś tak wyszło, że nigdy się tu nie udał.
Uśmiechnął się na półżart mistrza, a dalsze informacje jako tako zapisał w głowie. Bardziej był skupiony na ich finałowym punkcie podróży niż małych atrakcjach po drodze. Aż nie usłyszał, że nie ma potrzeby, by tam iść. Odruchowo otworzył pyszczek, by coś powiedzieć, jednak nie pomyślał co i tylko stał dwa uderzenia serca zastanawiając się jak to ładnie ubrać w słowa - Jeszcze nie… Patrole nigdy tam nie zachodziły, a nie lubię się oddzielać od grupy i um jakoś tak wyszło… Więc czy możemy…? - odważył się i zapytał. Łabędź był zapracowany i Jaśminek nie chciał mu zabierać za dużo czasu, ale… Taka krótka wycieczka do drzewa i z powrotem nie powinna zająć go za dużo, prawda??
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#71
Przy wspomnieniu o łowieniu Łabędź nie zwrócił na to większej uwagi, ale czy mu się wydawało, czy oba zajęcia zahaczające o tematykę wody, wbrew brakowi otwartego sprzeciwu ze strony Jaśmina, spotkały się z raczej ujemnym entuzjazmem? Nie był pewien, może mu się wydawało, bądź co bądź terminator generalnie był dość zamknięty, i choć synowi Płonącego Świtu zdawało się, że łaciaty czuł się swobodniej niż na początku treningu, to... cóż, może żył w błędzie, a po krótkim wyjściu słońca nadeszły chmury nijak powiązane z omawianymi zagadnieniami.
Przez chwilę bił się z myślami, przeżuwał i trawił sygnały wysyłane mu przez intuicję, ale pod koniec zachodzenia procesów w jego głowie nie był dużo mądrzejszy. W zasadzie — wcale nie. Jeżeli coś rzeczywiście było na rzeczy, to przekona się niebawem. Jak na razie wolał nie napędzać negatywnych emocji. To znaczy, nigdy nie wolał, natomiast teraz mógł odpuścić bez szkody, skoro rzeka swoją temperaturą niemalże sięgała standardów pory nagich drzew.
— Pewnie, że możemy — zgodził się bez namysłu i skręcił, przekraczając niewidzialną granicę między terytorium Klanu Rzeki i tą niepokaźną przestrzenią należącą do klanowej wspólnoty. — Skoro nigdy nie widziałeś ich z bliska, to żal byłoby przepuścić taką okazję. Dla niektórych to tylko drzewo, ale... Osobiście uważam, że jest niezwykłe. — Uśmiechnął się odrobinę niezręcznie, niczym w obawie przed surową oceną terminatora, lecz pociągnął myśl dalej: — Pośrodku terenów Czterech Klanów, jeden dąb, który rozdziela się na cztery... Pomyślałby kto, że to zbyt idealne, by mogło być kwestią przypadku. Chcę wierzyć, że to nie jest czysty przypadek, z kolei fakt, że drzewo jest jedno, ma przypominać nam o naszych wspólnych korzeniach. W końcu... jesteśmy rozdzieleni na czworo, ale wcale się tak od siebie nie różnimy, prawda? I nigdy nie powinniśmy się od siebie odwracać. Jeśli chcesz się rozejrzeć, droga wolna.
Czarno-biały kocur mógł przejąć stery, Łabędź grzecznie potuptałby za nim aż do granicy z sąsiadami. Póki co stali naprzeciw dębu od rzecznej strony, aczkolwiek ten pagórek oferował nieco więcej.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#72
Oczy Jaśminka radośnie rozbłysnęły, gdy Łabędź się zgodził. Nie marnując uderzenia serca ruszył za mistrzem, w międzyczasie słuchając jego słów i raczej ze wszystkim mógł się zgodzić! Łaciaty rozumiał czemu inni mogli tu widzieć zwykłe drzewo, ale o rety nikt nie powinien zaprzeczyć, że było zbyt idealne jak na przypadek.
Przytaknął na pozwolenie mistrza. No jasne, że chciał się rozejrzeć!! Kocurek szybko potupał do korzeni dębu i pierwsze co, to ostrożnie zaczął wskakiwać na nie. Dopiero gdy dotarł najwyżej jak mógł bez konieczności wspinaczki, rozejrzał się i… O rety… Było tu widać WSZYSTKO!! Łąki Klanu Wichru, lasy Klanu Cienia, nawet ich rzeczne Błyszczące Głazy! No Gromu nie widział, pień mu zasłaniał, ale na pewno też był piękny!! Łaciaty wytężył wzrok i spróbował może wypatrzeć jakiegoś kota łażącego po terenach, jednak z marnym skutkiem. Mmm szkoda, ale najważniejszy punkt wyprawy zaliczył i tylko to się liczyło.
Równie ostrożnie co przy wchodzeniu zaczął zeskakiwać z gałęzi i po krótkiej chwili stanął łapami na ziemi. Nie podszedł jednak od razu do Łabędzia, tylko pozwolił sobie na ostatnie spojrzenie przez ramię na drzewo. Przypomniało mu się, że jakiś czas temu dokładnie w tym miejscu odbyło się zgromadzenie… Ciekawe, jaka atmosfera panowała, gdy wszystkie cztery klany zebrały się w pokoju. Słyszał, że nie było do końca udane, ale moment, w którym koty zasiadały, spotykały znajomych z innych klanów musiał być prawdziwie magiczny. Może przy następnej okazji Jaśminek pojawi się na liście wybranych…? Wątpił, ale zawsze było fajnie pomarzyć.
- Skończyłem się rozglądąć - rzucił podchodząc do przywódcy z delikatnym uśmiechem na pyszczku. Dzisiaj zdecydowanie emocje nim miotały na lewo i prawo, ale jeśli nagrodą za to wszystko było zobaczenie Czterech Dębów z bliska, to zdecydowanie było warto.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#73
Młodszy podreptał do korzeni i rozpoczął miniwspinaczkę, a uśmiech na pysku przywódcy poszerzył się mimowolnie. Wreszcie jego terminator wyglądał na podekscytowanego. A on początkowo chciał ominąć Cztery Dęby, Gwiezdny Klanie!
Ruszył za nim, ale zatrzymał się przy samym dębie. Już miał okazję nań wejść i to całkiem wysoko, wystarczy mu tej atrakcji na kolejne... zawsze. Nie wspominał Zgromadzenia jako największego koszmaru życia, niemniej stres towarzyszący mu po zajęciu miejsca obok pozostałej trójki przywódców był żywy w jego sercu. Wolał pokornie trzymać się nizin; ten Łabędź nie jest stworzony do latania.
— Jak wrażenia? — zagaił po powrocie Jaśminowej Łapy. I skoro był gotów do dalszej drogi, to od razu pokierował ich z powrotem ku granicy z ich Klanem, a później przeszli sobie obok wcześniej wspomnianego Bażanciego Gniazda.
Ostatnia granica do obejścia, ta z Gromem, była dość zwyczajna. Przeszli uboczem zachodniej części Piaszczystej Mielizny i znaleźli się wśród drzew; nie aż tak gęsto obsadzonych, co w Łęgach, tutaj prześwitów było znacznie więcej, lecz generalnie nie czekały ich żadne niespodzianki. Na próżno szukać "rozrywek" w postaci silnie zwilgotniałej gleby czy łąk, które w porę zielonych liści powalały pięknem.
— Oto Samotna Brzoza — przedstawił stojące, zgadza się, samotnie drzewo. — Ptaki bardzo ją lubią, widocznie jej bujna korona jest dla nich atrakcyjna. Niczym dziwnym jest spotkać tu grzywacze.
Przez dłuższy czas nie było wiele do opisywania — raz Łabędź wskazał na Martwe Pnie majaczące w oddali, innym razem napomknął o Samotnym Świerku, który nie stał bezpośrednio przy granicy jak jego poprzedniczka-brzoza, ale również mieścił się w okolicach.
— Znów zbliżamy się do rzeki, a konkretnie do Kamienistego Brzegu — uprzedził. Jeśliby spytać o zdanie ich łapy, to prawdopodobnie uznałyby, że w tym miejscu kończył się przyjemny etap ich podróży; drobne kamyczki wdzierały się między palce i obcierały o poduszki.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#74
- Magiczne… Naprawdę musiało być piękne, gdy wszystkie klany się pod nimi zebrały. Albo taki widok na tereny z samej korony Czterech Dębów też musi być niesamowity, szczególnie nocą - dodał, rozmarzając się trochę. W głowie pojawił mu się taki piękny widok, łaciaty stojący na samym szczycie a dookoła roztaczają się cztery klany oświetlone wyłącznie przez światło księżyca. Na marzeniach się pewnie skończy, bo po pierwsze kocurek nie umiał i bał się wspinać, po drugie wycieczki o zmroku jakkolwiek pięknie by nie brzmiały były dla niego niebezpieczne i po trzecie musiałby wyciągnąć by z nim poszedł, bo nie ma mowy, że sam się odważy.
- Grzy… wacze? - zapytał, trochę zdezorientowany, spoglądając na brzozę. Uwielbiał korę tego drzewa, wyglądało bardzo podobnie do jego futerka, też białe z czarnymi plamkami! Tylko no, w porze Nagich Drzew niestety prezentowało się dość marnie w porównaniu do reszty pór.
Nazwy ważnych punktów podróży zapisywał w głowie, jednak dość szybko wylatywały z niej. Zmęczenie dawało mu się powoli we znaki, a łapy z każdą chwilą stawały coraz cięższe. No i by jeszcze by młody nie miał za łatwo, to czekała ich przeprawa przez ten okropny żwir. Łaciaty spojrzał pod łapy i hmm nazwa Kamienisty Brzeg zdecydowanie pasowała… Ciekawe czy inne klany też miały tak okropnie podczas patroli, czy to ich Rzeka była tak niefajnie wyjątkowa…
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#75
— To wyjątkowy widok — zgodził się ze stwierdzeniem, że Cztery Dęby musiały prezentować się pięknie goszcząc Cztery Klany.
W nocy Zgromadzenia było coś magicznego i potrafił to docenić pomimo ogólnego braku chęci do powtórki z rozrywki. Wcześniejsze Zgromadzenie zwołane z woli gwiazd ponoć przebiegło w pokojowej atmosferze. Niestety to, w którym miał zaszczyt uczestniczyć, nie miało w sobie nic z ówczesnego spokoju, przyjazności czy beztroski. Noc minęła im na słuchaniu oszczerstw i zmierzeniu się z możliwością, że koty z Ciemnego Lasu chcą poważnie zaszkodzić życiu Klanów... I poczyniły w tym kierunku kilka znaczących kroków.
— Grzywacze, zgadza się — potwierdził ze skinieniem głowy. — To takie ptaki. Hmm... Dość podobne do gołębi, szarawe, o lekkim, brązowym zabarwieniu.
Na horyzoncie zaczęła majaczyć Bobrowa Tama; ta sama, obok której przeszli gdzieś z początku ich przeprawy przez tereny. Zbliżali się do końca tego dnia treningowego oraz dnia jako takiego, ponieważ słońce coraz pospieszniej oddawało ich w łaski ciemności.
— A te tutaj nazywamy Obgryzionymi Drzewami — powiedział za jakiś czas, wskazując na stojące tuż obok granicy, pouszkadzane w różnym stopniu drzewa. Z humorem dodał: — Chyba nie muszę tłumaczyć, skąd taka nazwa? No, mamy tutaj włości bobrów. Te co prawda nie odwiedzają tego miejsca od obiegów pór, ale zachowały się ślady ich urzędowania. Tak jak tama, służąca nam obecnie do przekraczania rzeki. — Odetchnął, puchata kita leniwie przecięła powietrze. — Żeśmy się nachodzili, z początku wcale nie planowałem takiego długiego spaceru! Chyba czas najwyższy wrócić do Obozu i odpocząć, jak uważasz?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości