Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Zaraz po Ceremonii, a konkretnie nocy pełnej czuwania, Zmierzch zachorowała. Zaczęło się dość niewinnie. Kotka zrzuciła wszystko na karb emocji oraz ogólnego zmęczenia. Wstała dość późno, a dodatkowo zabrakło jej apetytu. Potem przyszło uczucie zimna. Nowi Medycy postanowili zostawić ją na obserwację. Kotka miała już głośno protestować, ale... Tak naprawdę nie chciała zarazić siostry czy brata. Zresztą odpowiedzialność, to także ważna rzecz. Została przez noc, a potem nastąpiło pogorszenie. Kaszel, kichanie, pociąganie nosem... Najwyraźniej zima tak działała na Zmierzch. Poprzednim razem było podobnie. Niestety wieści o Zbożu czy Barwnej Wodzie wcale nie pomagały. Kotka potrzebowała jeszcze więcej czasu, aby dojść do siebie.
Obecnie Zmierzchająca Nadzieja stanęła na własne łapy. Po chorobie już nie było żadnego śladu. Emocjonalnie także wyszła na prostą. Choć gdzieś tam wewnątrz czuła ukłucie przykrości. Z powodu Wujka, jak również opóźnień w treningach. Dlatego była bardzo wdzięczna, gdy usłyszała pierwszą, dobrą nowinę. Różyczka nadal chciała uczyć się razem z nią. Mogła odmówić albo poszukać kogoś innego. Mimo wszystko została ze Zmierzch. Kotka poczuła swego rodzaju wzruszenie. Tym bardziej postanowiła uczyć pierwszy dzień dość wyjątkowym. Zaraz po wstaniu poszła na poszukiwania młodszej siostry. Miała ją odebrać przy wyjściu z Obozowiska. Właśnie tam kroczyły jej łapy. Puchate futro wyglądało na nieco nastroszone. Złote ślepia lustrowały okolicę, a ogon swobodnie zwisał. Natomiast śnieg chrzęścił pod jej łapami. Szczerze? Uwielbiała ten dźwięk. Dlatego uszy miała postawione na baczność.
-Różyczka?- Zawołała cicho, gdy była już bliżej swojego celu.
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
Księżyce: 100 Mistrz: Zmierzchająca Nadzieja Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: brak lewego oka
Róża jest kocięciem niedużym, drobnym, co jest jeszcze widoczniejsze, gdy postawić ją obok w większości wyrośniętego rodzeństwa. Nie widać u niej typowej dla kociąt w tym wieku pulchności. Sprawia wrażenie kruchej i delikatnej, a pokrywające ją długie futerko, które gładko przylega do ciała, niespecjalnie pomaga w ukryciu tego wrażenia. Sierść kotki jest buro-ruda, pokryta czarnymi i ciemno-rudymi cętkami, a miejscami pojawia się także biel. Po lewej stronie jej ciała dominuje rudość - większe plamy obejmują udo, fragment boku i niemal całą przednią łapę. Po prawej stronie rudy koncentruje się na udzie i w postaci dwóch niewielkich plam na łopatce i przy grzbiecie. Biel pokrywa niewielki pyszczek, ciągnie się przez szyję, aż do brzucha, na łapkach formuje nierówne skarpetki; krótką, obejmującą trochę więcej niż same palce na lewej przedniej i nieco dłuższą, sięgającą do nadgarstka na prawej, z tyłu biel sięga do połowy ud. Uszka Róży są małe, nos różowy, a co najbardziej dla niej charakterystyczne - urodziła się bez jednego oczka. Prawe ślepko jest szaro-niebieskie, a w przyszłości nabierze ciemno-zielonej barwy.
Pszeniczny Kłos [w], Pokrzywa [nś], Kolec [w]
XXX Różana Łapa nie miała siostrze za złe tego, że rozpoczęcie ich treningu się opóźnia. Właściwie to czuła z tego powodu... ulgę. Wciąż nie czuła się gotowa, żeby go rozpocząć. Czuła, że nie podoła wyzwaniu jakim było ukończenie treningu. Oczywiście nie uważała, żeby srebrzysta wojowniczka miała być w stosunku niej surowa. Cieszyła się z takiego przydziału, ale nawet tak dobrany mistrz nie sprawi, że nagle zdoła to wszystko pojąć i zapamiętać. To trochę... jakby Zmierzch miała stracić niepotrzebnie czas na uczenie jej rzeczy. Nie chciała tego robić własnej siostrze, jednak unikanie treningu musiało się kiedyś skończyć. XXX- Zmierzchająca Nadziejo, dzień dobry - powiedziała cicho, zbliżając się do wyjścia z obozu. Nie zdążyła przyjść przed mistrzynią, więc od razu po przywitaniu cofnęła uszy do tyłu i wbiła skruszony wzrok w swoje łapy.
yourheart istoobigforyourbody it iswhyyouwill notfitinside youpouritout whereeveryonecansee tearsfalltotheground youjustletthemdrown
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Róża pojawiła się przy wyjściu z Obozowiska krótką chwilę później. Zmierzch wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Odczuwała radość, że wreszcie mogły rozpocząć naukę. Młodsza siostra faktycznie przyszła i to się liczyło. Zawsze mogła się rozmyślić albo poprosić Łabędzia o kogoś innego. Zmierzch tym bardziej doceniała obecną chwilę. Niby wszystko byłoby idealnie, gdyby nie reakcja Różyczki. Zmierzchająca Nadzieja dostrzegła lekkie wycofanie młodej. Sama nie wiedziała czym było spowodowane. Stresem? Strachem? Ekscytacją?
-Gotowa na ćwiczenia? Wiesz od czego chciałabyś zacząć? Dodam, że Łabędź pokazał mi jak pływać, łowić ryby czy wdrapywać się na drzewa.- Kocica zagadnęła wesoło, żeby nieco rozluźnić atmosferę. Wolała też nadmienić co potrafi. Nie wszystkie "Rzeczniaki" umiały pływać. Jednak czasami mogło to ocalić skórę. Zresztą Zmierzch nie chciała zmuszać młodszej siostry do czegokolwiek. Wolała wysłuchać Róży i dopiero wtedy postanowić co, jak, gdzie.
-Różyczko... Ja wiem, że mało ze sobą rozmawiałyśmy. Chcę, żebyś wiedziała jedno. Jesteśmy siostrami i gdybyś potrzebowała o coś spytać albo coś chciałabyś powiedzieć... No wiesz... Służę swoją pomocą oraz swoimi uszami. Umiem dochować tajemnicy nawet przed rodzicami czy rodzeństwem. Bardzo się cieszę, że Łabędź wybrał mnie na twoją Mistrzynię.- Srebrna wolała wyjaśnić wszystko na początku. Owszem były teraz Mistrzynią i Uczennicą. Mimo wszystko Zmierzch kochała młodsze rodzeństwo. Chciała uniknąć surowego karania, ale należało zachować obiektywność. Poza tym jeśli Róży coś leżało na sercu, to właśnie otrzymała okazję do rozmowy. Były rodziną, a ta powinna się wspierać!
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
Księżyce: 100 Mistrz: Zmierzchająca Nadzieja Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: brak lewego oka
Róża jest kocięciem niedużym, drobnym, co jest jeszcze widoczniejsze, gdy postawić ją obok w większości wyrośniętego rodzeństwa. Nie widać u niej typowej dla kociąt w tym wieku pulchności. Sprawia wrażenie kruchej i delikatnej, a pokrywające ją długie futerko, które gładko przylega do ciała, niespecjalnie pomaga w ukryciu tego wrażenia. Sierść kotki jest buro-ruda, pokryta czarnymi i ciemno-rudymi cętkami, a miejscami pojawia się także biel. Po lewej stronie jej ciała dominuje rudość - większe plamy obejmują udo, fragment boku i niemal całą przednią łapę. Po prawej stronie rudy koncentruje się na udzie i w postaci dwóch niewielkich plam na łopatce i przy grzbiecie. Biel pokrywa niewielki pyszczek, ciągnie się przez szyję, aż do brzucha, na łapkach formuje nierówne skarpetki; krótką, obejmującą trochę więcej niż same palce na lewej przedniej i nieco dłuższą, sięgającą do nadgarstka na prawej, z tyłu biel sięga do połowy ud. Uszka Róży są małe, nos różowy, a co najbardziej dla niej charakterystyczne - urodziła się bez jednego oczka. Prawe ślepko jest szaro-niebieskie, a w przyszłości nabierze ciemno-zielonej barwy.
Pszeniczny Kłos [w], Pokrzywa [nś], Kolec [w]
XXXRóża przez moment spoglądała na starsza siostrę, jakby ta właśnie przemówiła do niej w języku wiewiórek. Od czego chciałaby zacząć? Ona? Nikt jej nie uprzedził, że będzie musiała podejmować takiego rodzaju decyzje. I co miała teraz zrobić? Nie wiedziała. I nie miała znikąd pomocy. Oh, gdyby tylko byłby tu teraz Noc z pewnością podpowiedziałby co byłoby najlepsze na sam początek. Niestety była w tym momencie zdana na siebie, nawet jeżeli srebrzysta zapewniała, że wcale tak nie jest. Kochała siostrę, ale... Nie była z nią na tyle blisko, żeby być w stanie się z nią podzielić swoimi obawami. XXX- Ja... nie wiem, przepraszam - bąknęła po chwili, uciekając wzrokiem gdzieś w bok. Wiedziała, że z takim nastawieniem daleko nie zajdą. Musiała spróbować. Dla Nocy, dla rodziców i dla Zmierzch, która utknęła teraz z nią jako terminatorką. - A-ale łowienie ryb wydaje się być ciekawe? - dodała niepewnie, przekonana że to nie była "właściwa" odpowiedź.
yourheart istoobigforyourbody it iswhyyouwill notfitinside youpouritout whereeveryonecansee tearsfalltotheground youjustletthemdrown
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Róża znów zaskoczyła swoim zachowaniem. Po prostu nadal wyglądała na nieco wycofaną albo przestraszoną. Zmierzch zaraz pomyślała o Wilczej Łapie. On również mówił półsłówkami dopóki nie poczuł pewnego gruntu pod łapami. Czy skrywał przed nią sekrety i tajemnice? Pewnie tak. Jednak srebrna nie należała do kotów, które naciskają na cokolwiek. Dlatego zaraz obdarzyła siostrę lekkim uśmiechem. Tak dla otuchy i dobrego rozpoczęcia dnia.
-Nic się nie stało Różo. Nie trzeba przepraszać. Wolisz swoje pełne imię czy zdrobnienie?- Zmierzch postanowiła zacząć od poznania siostry nieco lepiej. W końcu każdy różnie podchodził do kwestii imion. Zmierzchającej zawsze było obojętne. Bardziej cieszyło ją wspólne spędzanie czasu wśród znajomych. Różyczka najwyraźniej miała inny charakter. Po prostu wyglądała na nieśmiała, spłoszoną sarnę. Mogła jeszcze z tego wyrosnąć. Dlatego starsza kocica postanowiła jak najlepiej spożytkować ten czas u boku Terminatorki.
-Nie ma również problemu, żeby zacząć od łowienia ryb. Na następny raz postaram się wymyślić coś ciekawego. Wiesz... Jako Terminatorka cieszyłam się bardzo przez pierwsze dni z możliwości wyjścia poza Obozowisko. Jednak próbowałam zagadać Łabędzia, że zamiast Wojowniczką chciałabym zostać właśnie Mistrzynią. Chciałabyś wiedzieć czemu?- Zmierzch zaczęła rozmowę, jednocześnie wychodząc z Obozowiska. Szła powoli, żeby Różyczka mogła nadążyć. Zaczęła tę rozmowę, aby nieco umilić im czas. Zawsze to ona się bardziej nagada niż młoda. Dzięki temu Różyczka nie będzie musiała wymyślać albo wychodzić ze strefy komfortu.
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...
Księżyce: 100 Mistrz: Zmierzchająca Nadzieja Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: brak lewego oka
Róża jest kocięciem niedużym, drobnym, co jest jeszcze widoczniejsze, gdy postawić ją obok w większości wyrośniętego rodzeństwa. Nie widać u niej typowej dla kociąt w tym wieku pulchności. Sprawia wrażenie kruchej i delikatnej, a pokrywające ją długie futerko, które gładko przylega do ciała, niespecjalnie pomaga w ukryciu tego wrażenia. Sierść kotki jest buro-ruda, pokryta czarnymi i ciemno-rudymi cętkami, a miejscami pojawia się także biel. Po lewej stronie jej ciała dominuje rudość - większe plamy obejmują udo, fragment boku i niemal całą przednią łapę. Po prawej stronie rudy koncentruje się na udzie i w postaci dwóch niewielkich plam na łopatce i przy grzbiecie. Biel pokrywa niewielki pyszczek, ciągnie się przez szyję, aż do brzucha, na łapkach formuje nierówne skarpetki; krótką, obejmującą trochę więcej niż same palce na lewej przedniej i nieco dłuższą, sięgającą do nadgarstka na prawej, z tyłu biel sięga do połowy ud. Uszka Róży są małe, nos różowy, a co najbardziej dla niej charakterystyczne - urodziła się bez jednego oczka. Prawe ślepko jest szaro-niebieskie, a w przyszłości nabierze ciemno-zielonej barwy.
Pszeniczny Kłos [w], Pokrzywa [nś], Kolec [w]
XXX Niepewnie przekroczyła wyjście z obozu, spoglądając się kilka razy za siebie niepewnie, aby następnie rozejrzeć się z uwagą dookoła. Głowę i kolorowy ogon trzymała nisko. XXX– Zdrobnienie – odparła, choć raz od długiego czasu będąc pewna odpowiedzi. Imię, sposób w jaki się do niej zwracano, był dla niej ważny. Naturalnym było dla niej to, że rodzina zwracała się do niej kocięcym imieniem i sprawiało, że czuła się z nimi blisko. Nie wyobrażała sobie jednak sytuacji, w której jakiś inny rzeczniak zwróciłby się do niej w ten sposób. XXX– Czemu? - zapytała, nawet delikatnie zaintrygowana. Było to dość... nietypowe pragnienie. Nie mówiąc już o tym, że nie do zrealizowania. Nie można było po prostu zostać mistrzem, nie zostając uprzednio wojownikiem. Nie była to też oddzielna ranga, jak w przypadku Matki. No i właśnie co było czynnikiem stojącym za tym, że tak bardzo chciała kogoś uczyć. Dla Róży było to niepojęte, przecież to wymagało tak wiele pracy, wiedzy i umiejętności! Bycie mistrzem również jest bardzo czasochłonne, dlaczego ktokolwiek z własnej woli chciałby się temu poświęcić? Nie rozumiała, ale może odpowiedź Zmierzch troszkę rozjaśni jej sytuację.
yourheart istoobigforyourbody it iswhyyouwill notfitinside youpouritout whereeveryonecansee tearsfalltotheground youjustletthemdrown
Terminator → Kotka nie przypomina już małej, puchatej kulki. Przez te wszystkie księżyce zdążyła urosnąć i nabrać nieco masy. Nadal ma długie, "sarnie" łapy po rodzicach. Dzięki temu sprawia wrażenie, że jest wysoka. Tak naprawdę, to Zmierzch można spokojnie zaliczyć do grona średnich kocic. Poza tym prawdziwą sylwetkę skrywa pod gęstym futrem. Kolorystyka kotki pozostała prawie bez zmian. Grzbiet (ok. 3/4), łepek, łapy czy ogon w większości mają odcień tzw. ciemny niebieski. Resztę ciała podchodzi pod śnieżny biały np. brzuch, pyszczek z policzkami, skarpetki na łapach, pojedyncze punkty w ogonie czy klatka piersiowa. Natomiast wśród sierści młodej można dostrzec także nieco rudości. Ledwo, bo ledwo, ale jednak... Najwyraźniej wychodzi z niej krew "Skrzącego Słowa" oraz przynależność do szylkret. Sama sylwetka kocicy jest dość smukła. Nie można powiedzieć, żeby była gruba. Jednak brakuje jej również wyćwiczonych partii mięśniowych. Przynajmniej oczy Zmierzch przybrały barwę złota, a obwódka wokół nosa stała się lekko czarna. Dodatkowo czarne, klasyczne pręgi są lepiej widoczne niż poprzednio. Stanowią elegancki dodatek na grzbiecie, łapach czy pyszczku kotki. Natomiast kocica najbardziej ucieszona jest z długiego, puszystego ogona, ostrych, wojowniczych pazurów, jak również kłów.
Spotkanie z różnymi kotami sprawiło, że Zmierzch nieco się zmieniła. Nadal przypomina "żywe srebro", jednak nabrała sporo ogłady. Doskonale wie kiedy może zabrać głos, a kiedy lepiej coś przemilczeć. Choć zawsze stara się być szczera i zgodna sama ze sobą. Zyskała też trochę wewnętrznego spokoju, szczyptę cierpliwość, jak również umiejętność słuchania. Dzięki temu jej zadawanie pytań kończy się przyjaznymi rozmowami oraz nowymi znajomościami. Kotka obecnie rozumie, że nie wszystko bywa czarne bądź białe. Według niej istnieją różne kolory prawdy, poznania, historii. Dlatego nigdy nie ocenia żadnego kota powierzchownie. Dla Zmierzch liczą się bardziej czyny, gesty, chęci. Słodkie słówka wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza. Nadal bardzo kocha rodziców oraz braci. Mimo wszystko odpuściła sobie udawadnianie czegokolwiek, komukolwiek. Zrozumiała, dzięki Łabędziej Szyi, że może być po prostu sobą. Obecnie Zmierzch szuka własnej ścieżki pośród Klanu Rzeki. Chciałabym już jakoś pomagać, ale równocześnie daje sobie czas. Jeśli chodzi o nauki, to przykłada do nich sporą wagę. Bardziej dla siebie oraz samorozwoju. Poza tym w wolnym czasie młoda nadal lubi słuchać opowieści odnośnie dawnych kotów, kocic Klanu Rzeki. Jakiś sentyment jej pozostał...
Świetnie! Zmierzch czuła, że robią małe postępy. Może niekoniecznie odnośnie treningu, ale ich więzi. Lepsze poznanie siebie również było ważne. W końcu srebrna chciała pomóc młodszej siostrze. Różyczka zawsze mogła na nią liczyć.
-Do mnie możesz mówić jak tobie wygodniej. Może być po prostu Zmierz albo bezpośrednio na ty. Nie będę się gniewać...- Kotka zagadnęła spokojnie, jednocześnie wchodząc pod górę. Widok z Kociego Grzbietu był niepowtarzalny. Stamtąd było widać całość obozowiska. Poza tym teraz rośliny budziły się do życia. Szczególnie niektóre trawy czy kwiaty.
-Wyobraź sobie Różyczko, że przyszłam na świat jako ostatnia. Oprócz mnie Mama i Tata mieli jeszcze siedmiu synów. Nie miałam obok siebie siostry do zabaw. Mogłam tylko polegać na Mamie. Tata szkolił moich braci pod swoim okiem, a ja mogłam tylko słuchać czego nowego się nauczyli. Zaczęłam się bać, że nigdy ich nie dogonię. Bałam się, że nigdy nie uzyskam Wojowniczego imienia. Paraliżowała mnie myśl nieudanego polowania czy walki z kimkolwiek. Jednak Łabędź nie wymagał ode mnie perfekcji. Był cierpliwy i pomagał mi. Cieszył się z moich nawet małych sukcesów. Długo nam wszystko zajęło, ale się udało. Dzięki niemu podjęłam decyzję, że chce pomagać kotom jako Mistrzyni. Przekazywać im wiedzę jak on kiedyś mi. Świat w końcu jest pięknym miejscem. Natomiast na wszystko zawsze przychodzi odpowiednia pora. Jak chcesz możesz popatrzyć ze szczytu wzgórza na widoki.- Zmierzch zatrzymała się na samej górze. Chciała dać chwilę młodszej kocicy. Róża mogła spojrzeć w dół na cały Klan Rzeki. Z drugiej strony zbocza natomiast rosła sobie łąka. Ogólnie stąd było widać większość terenów Klanu.
Wszystkoto co mam, wszystkoto co mam To tanadzieja,żeżyciemnieposkleja ꧁⸺Dziśodchodzęsam, dziś odchodzęsam⸺ ꧂ Jużniezawrócęto wszystkodziśporzucę Ja sięzarzekam,uciekamdośćmamprzeznaczenia [Po cozwlekać,czekać gdy sięnicniezmienia] Mojamama, mówiłaostatniaumieranadzieja...