Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Szafirek mruknął do siebie z uznaniem, gdy uszko umknęło spod jego paszczy. Dobra, szybka reakcja. Nie przerywał jednak sparingu, by pochwalić terminatora słownie. W przeciwieństwie do Rabarbarowego Korzenia nie chciał zaburzać płynności treningowej walki komentarzami, które wybijałyby obie strony ze skupienia. Więc zamiast tego obrócił się w kierunku, w którym umknął Pierwiosnek i skoczył prosto w jego stronę, biorąc szeroki wymach prawą łapą. Celował nią w jasny policzek.
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Dziękował za swoją szybkość w reakcji bo gdyby nie ona to jego ucho skończyło by właśnie w Szafirkowym pyszczku. Schylił się prędko, żeby uniknąć łapy niebezpiecznie zbliżającej się do jego policzka. I był to drugi udany unik w jego wykonaniu. Jak tak dalej pójdzie to wyjdzie na to, że w jego przypadku szybkość góruje nad siłą. Nie tracąc czasu, a tym samym korzystając z faktu, że był właśnie pochylony, wybił się z tylnych łap wprost na Szafirka. Celował w jego tors, może tym razem uda mu się powalić kocura.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Nim łapa zetknęła się z policzkiem, Pierwiosnek schylił głowę w dół, zupełnie się z nią rozmijając. I dobrze, bardzo dobrze. Tak samo satysfakcjonujące było to, jak szybko terminator przeszedł do kontrataku. Szafirek jednak nie zamierzał stać i się rozczulać nad postępami swojego podopiecznego, więc momentalnie uskoczył w tył, na nieco sztywnych łapach. Rozminął się z Pierwiosnkową Łapą zaledwie o włos, zaraz jednak wylądował poza jego zasięgiem. Następnie ruszył prosto na przeciwnika, chcąc przywalić ciałem o jego bark i zachwiać jego równowagą, albo nawet przewrócić.
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Jego łapy zamiast uderzyć w otulony miękkim futrem tors wojownika, zatrzymały się głucho na udeptanej ziemi. Nie zdążył nawet zarejestrować, kiedy Szafirek zdołał się od niego oddalić, a ledwie chwilę potem poczuł uderzenie w bok. Momentalnie zaparł się wszystkimi czterema łapami, żeby tylko nie upaść, zdając sobie przy okazji sprawę z tego, że nieświadomie wstrzymał powietrze. Atak nie był przytłaczająco silny, coś czuł, że jeśli tak dalej pójdzie to jutro może mu wyjść bokiem. Ale nie czas teraz na zamartwianie się, dalej stał na łapach, a to trzeba było wykorzystać. W tym momencie przyszedł mu do głowy najgłupszy pomysł, na jaki mógłby wpaść. A mianowicie korzystając z tego, że odległość pomiędzy nim, a jego mistrzem się zmniejszyła, wystrzelił w jego stronę, żeby móc z całej siły przywalić mu z główki. Podobnie jak Szafirek wcześniej, celował w bok oponenta.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Jakimś cudem, ta kupa futra zwana Szafirkiem, umknęła przed dość niestandardowym atakiem terminatora. Przerzucił tylne łapy w prawo, przez co puchaty bok zniknął z trasy rozpędzonej głowy, a sam kocur jeszcze zrobił kilka kroków w dal dla pewności. Nie do końca rozumiał czego właśnie był świadkiem i to było nieco... dezorientujące, musiał to przyznać. W burej głowie namnażały się kolejne pytania. Co Pierwiosnkowa Łapa chciał tym osiągnąć?? Czy udałoby mu się, gdyby nie unik? Czy przywalanie głową było dobrym pomysłem?
Nie stał jednak bezczynnie, a zanurkował w dół jak rybołów do rzeki. Tylko że zamiast złapać rybę, która podpłynęła za blisko tafli wody, wojownik chciał pochwycić tylną kończynę terminatora – chwycić ją pyskiem, objąć łapami, zmienić się w przerośniętego kleszcza.
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Czy był to dobry pomysł? Jak tak się teraz zastanowić to wręcz przeciwnie. Gdyby trafił, to zawrót głowy zagwarantowany, istniała też szansa, że zwyczajnie by się przewrócił, albo uderzył w coś, w co nawet nie planował. Niemniej jednak na szczęście nic takiego nie miało miejsca, bo Szafirek bez trudu wyminął rozpędzony czerep.
Nie zdążył się zorientować, a tu hyc, coś mu się do tylnej łapy przyczepiło. Coś dużego, coś Szafirkowego. Uścisk nie był jednak silny, więc może uda mu się wyswobodzić bez zbędnego wysiłku. Spróbował uderzyć kleszcza w pysk (oczywiście bez pazurów) przy wykorzystaniu drugiej, tej wolnej z tylnych łap. Przy okazji łapą, która była aktualnie w potrzasku, próbował wywracać na wszystkie możliwe strony.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Terminator bez trudu uwolnił łapę z Szafirkowej pułapki – chwyt nie był tak mocny jak by point sobie życzył. Jednak obrona Pierwiosnka wcale nie ograniczała się do odzyskania wolności, więc buras jeszcze oberwał dość potężnego kopniaka w czoło. Aż go zamroczyło na moment, a ból promieniował po czaszce nawet, gdy łapa zniknęła. I na tym mógł na dzisiaj zakończyć sparing, z czystym sumieniem.
Podniósł się powoli, rozluźniony, licząc na to, że Pierwiosnek wyłapie w tej zmianie jasny sygnał, ale na wszelki wypadek też się odezwał.
– Jest dobrze. – zaczął siadając i rozmasowując sobie łapą obolały łeb. – Poćwiczymy w następnych dniach. Poćwiczysz z innymi. To będzie jeszcze lepiej. Ale jest dobrze. – może początek nie był zbyt fortunny jeśli chodzi o ataki, ale Szafirek nie miał nic do zarzucenia unikom. I wychodził z założenia, że wszystko uda się wyćwiczyć jeszcze. – To co? Masz siłę? Na Cztery Dęby?
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Poczuł jak jego łapa z impetem uderza w Szafirkowe czoło. Trochę się zmartwił, bo skoro jego łapa została uwolniona bez większego problemu, to czy ten kopniak był w ogóle potrzebny? Dobrze wiedział, że był to trening walki, i na samych unikach by nie przetrwał, ale miał nadzieję, że nie uderzył za mocno. Podejrzewał, że taki solidny kopniak (nawet w jego wykonaniu) w pysk mógłbyć bardziej nieprzyjemny niż dajmy na przykład taki bok. Odwrócił się szybko w stronę Szafirkowego Pyłku gotowy na jakąkolwiek ewentualność, ale widząc że ten się rozluźnił, zrobił to samo. - Dobrze. W moim przypadku to chyba uniki są tą mocną stroną. -Z jednej strony chciał pokazać, że wyniósł z walki więcej niż tylko parę siniaków na następny dzień, ale jednocześnie powiedział to żartobliwym tonem, bo jednak atakującym to on był miernym. Niemniej jednak ucieszyła go pochwała wojownika. Uśmiechnął się do niego skromnie, ale widząc jak ten rozmasowuje swój czerep, rzucił mu przepraszające spojrzenie. - Jasne. Czuję się całkiem dobrze, właściwie to ten trening dodał mi trochę energii. Więc możemy iść.- Wyprostował się, chcąc potwierdzić swoje słowa. Czuł się trochę wykończony, ale nie na tyle, żeby stracić taka okazję.- A jak twoje czoło? -No omówimy się, musiał zapytać. Przecież to nie tylko jego wyprawa, o mistrza też trzeba zadbać, doświadczony wojownik czy nie, dostać w łeb to nic przyjemnego.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Wychwycił żartobliwy ton, jasna sprawa, był lepszy w czytaniu innych kotów niż księżyce temu jednak to dopiero połowa sukcesu. Drugą było, cóż, reagowanie.
– Na to wychodzi. – zgodził się, próbując ubrać słowa w podobny ton do terminatora. Nie był pewny czy wyszło, więc koniec końców dodał jeszcze. – Poćwiczysz więcej to i ataki zaczną wychodzić.
Chociaż możliwe, że Pierwiosnkowa Łapa rzeczywiście z natury lepszy był w unikach niż wyprowadzaniu ciosów. Ale czy to źle? Z perspektywy Szafirka, który chciał przede wszystkim by jego terminator jak najdłużej szedł przez życie w jednym kawałku, to brzmiało raczej dobrze.
Skinął łbem i podniósł się powoli, obmyślając już najlepszą dla nich trasę, gdy dotarło do niego jeszcze pytanie. Nie chciał by kocurek się martwił. Było to miłe, ale istniało ryzyko, że następnym razem będzie się hamować, a wtedy też mniej się nauczy. Bury point wzruszył więc barkami. – Poboli i przestanie. Będzie dobrze. – nie chciał kłamać, że jest zdrów jak ryba, więc miał nadzieję, że tyle starczy by uspokoić terminatora. On się w każdym razie nie przejmował, o! Na potwierdzenie, że wszystko w porządku, machnął ogonem by ten ruszył za nim i zaczął iść w dół zbocza. Wyjaśnił, że zamierza ich pokierować w ciszy prosto do Wilgotnych Skałek i dopiero po przekroczeniu rzeki przedstawić część Kodeksu, zgodnie z zapowiedzią.
Pierwiosnek twierdził, że sparing dodał mu energii, to dobrze, jednak na wszelki wypadek Szafirek chciał mu dać trochę odsapnąć nim znów przyjdzie pora na skupianie się.
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Wojownik podchwycił jego żartobliwe stwierdzenie, a przynajmniej tak mu się wydawało. A to bardzo dobrze. - Taką mam nadzieję. Chociaż przy następnych ćwiczeniach na pewno spróbuję korzystać z głowy bardziej metaforycznie niż praktycznie. -Wypomniał siebie samemu swoją nieudolną próbę udawania szarżującej kozy. Jak się teraz zastanawiał to musiało to wyglądać na prawdę głupio.
Ulżyło mu, kiedy mistrz zapewnił go o swoim stanie zdrowia. "Pobili i przestanie", z jednej strony to źle, że ból dalej się utrzymuje, ale sądząc po jego słowach nie było wcale tak najgorzej. Nie chciałby być przyczyną gorszego samopoczucia Szafirka.- To dobrze. - Odpowiedział krótko z nieśmiałym uśmiechem.
Ruszył za kocurem, gdy ten tylko dał znać do wymarszu. Z racji, że Szafirek planował przeprowadzić ich przez jakiś czas w ciszy, nie otwierał pyszczka, a jedynie wpatrywał się w otaczającą ich scenerię. W głównej mierze podziwiał widoki, ale wiedział też, że musi zapamiętać poszczególne elementy krajobrazu, jeśli miałby tutaj kiedyś przechodzić sam.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Gdy dotarli wreszcie do rzeki, Szafirek rozejrzał się uważnie dookoła, ale na szczęście po wielkich ptaszyskach nie było ani śladu. Odetchnął z ulgą i odwrócił się w stronę terminatora.
– To Wilgotne Skałki. Jedno z dwóch miejsc. Gdzie można przekroczyć rzekę. Bez pływania. – oznajmił, po czym podszedł do brzegu i machnął zachęcająco łbem. – Idź pierwszy.
Chciał mieć Pierwiosnkową Łapę na oku. Na wszelki wypadek, gdyby, nie dajcie Gwiezdni, łapa mu się omsknęła na kamieniu czy gdyby przydarzyło się cokolwiek równie niefortunnego.
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Jego wzrok spoczął na wystających z wody kamieniach.- Gdzie jest druga? - Zapytał z czystej ciekawości. Wiedział, że nie będzie się z dokładnością orientować gdzie jest to drugie miejsce, ale przynajmniej będzie pamiętał na przyszłość, gdyby się tam udali.
Skinął głową i ostrożnie postawił łapę na pierwszym z kamieni. Poczuł pod łapą śliskość podłoża, właściwie nie było to zaskoczeniem skoro na skały notorycznie wylewa się woda. Wiedział przynajmniej, że musi stawiać ostrożne kroki. Powoli, nie odrywając spojrzenia od swoich łap przeszedł na drugą stronę. Możliwe, że raz prawie się potknął, ale na szczęście w porę złapał równowagę. Będąc na drugiej stronie odwrócił się, żeby spojrzeć na mistrza.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Drugi koniec terenów. Blisko granicy. Bobrowa Tama. Trochę stabilniejsza niż kamienie. – wyjaśnił. Chociaż akurat teraz, gdy poziom wody był niższy niż zwykle, Wilgotnym Skałkom nie miał zbyt wiele do zarzucenia jeśli chodzi o bezpieczeństwo przeprawy. Były śliskie, pewnie, ale to wciąż nie była ich najgorsza forma. Pierwiosnkowa Łapa raz stracił na krótki moment równowagę, a Szafirek aż wstrzymał oddech, ale na szczęście nie skończyło się wpadnięciem do wody. Ruszył więc w ślad za terminatorem, zwinnie przeskakując po kolejnych skałkach wystających ponad powierzchnię i wkrótce wylądował na brzegu.
– Pójdziemy wzdłuż granicy z Klanem Wichru. – oznajmił, by Pierwiosnek mógł stopniowo zapamiętywać co gdzie leży. Po dotarciu zatrzymał się na moment by machnąć łbem w kierunku Terenów Niczyich. – Jak tam pójdziesz. Dotrzesz do Błotnistych Ścieżek. Ważny punkt na granicy. Ale dzisiaj tam nie pójdziemy. To w drugą stronę niż Cztery Dęby. – po tych słowach obrócił się we właściwym kierunku i ruszył truchtem. Obiecywał, że wrócą do Kodeksu Wojownika, więc po chwili odchrząknął. – Broń swego Klanu. Nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem. Ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie. Kiedy pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. To pierwszy punkt Kodeksu. Pytania?
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: Kocur
Matka: Owocowa Gałązka[*]
Ojciec: Łopianowy Korzeń[*]
Partner: A zapraszam
Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
"Drugi koniec terenów". No to wygląda na to, że był to spory kawałek stąd. Z Bobrową Tamą zapozna się zapewne kiedy indziej. Przynajmniej będzie wiedział na przyszłość czego się spodziewać.
Zawęszył, usłyszawszy że będą przechodzić wzdłuż granicy z Klanem Wichru. Musiał przecież dobrze poznać zapach swoich sąsiadów. Nie chciał przecież w wyniku niefortunnego błędu przekroczyć granicy. Zmarszczył nos, nie uznał jednak zapachu za brzydki, jak w przypadku Grzmiącej Ścieżki. Uznał, że dla takich członków Wichru jego zapach również mógł wydać się drażniący. Dlatego to przemilczać, co kot to inne upodobanie. Spojrzał w kierunku wskazanych przez wojownika, wytężając wzrok, chociaż spodziewał się że za dużo tam nie zobaczy z tej odległości. Dobrze było jednak wiedzieć, gdzie co leży. Skinął jedynie łbem ze zrozumieniem i ruszył dalej za kocurem.
Oto i obiecany kodeks. Sama zasada była dla niego zrozumiała, chciał jednak jak to miał w zwyczaju upewnić w paru kwestiach.- Czyli sama rozmowa z członkiem innego klanu, bądź kotem z poza Klanu, jeśli ten nie wykazuje agresji, ani chęci przekroczenia granic, nie jest niczym złym? -
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Nie jest. – potwierdził. I na tym by mógł zakończyć, jednak chciał mieć pewność, że Pierwiosnkowa Łapa był w pełni świadomy znaczenia tej zasady. – Ale klan jest na pierwszym miejscu. Musisz o tym pamiętać. Rozmowa nie jest zła. Jeśli. Później wciąż będziesz w stanie walczyć. Z tym kotem. W razie potrzeby. Konflikty między klanami rzadko zdarzają. Ale to nie znaczy, że nigdy nie zdarzą za twojego życia.
Nie chciał go zupełnie straszyć, tak jak Bawełniana Nić na ich treningu. Nie zamierzał zapędzać swojego terminatora w róg pytaniami o to czy byłby w stanie zabić swojego przyjaciela, bo nie chciał go nastawiać negatywnie do znajomości pozaklanowych, szczególnie z widmem Zgromadzenia w najbliższej przyszłości. Ale wolał powtórzyć, że to nie taka lekka sprawa jak niektórym się wydawało.
– Nie poluj i nie wstępuj na teren innego Klanu. To chyba jasne. Granice muszą być sprawdzane. I oznakowane każdego dnia. Przegoń każdego, kto wkroczył. Na terytorium twojego Klanu. To też myślę, że jasne. Ale od tej zasady jest wyjątek. Kocięta. Ich nie przeganiasz. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia. W bólu czy niebezpieczeństwie. Nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. A kociak. Sam na terenach. Jest w niebezpieczeństwie. Nie można go zostawić. Co byś zrobił, gdybyś spotkał? Kociaka, bez opiekuna w pobliżu?