16.12.2022 16:24
Przepiórki nie było.
Nie tyle w jego życiu, co nawet w obozie. Jej zapach ulotnił się z legowisk, co Drewno zauważył tak naprawdę dopiero w momencie, gdy przeniósł się Kłującej Gęstwiny. Rodzice potwierdzili - nie widzieli córki od jakiegoś czasu, co też tłumaczyło poirytowanie ojca, przekonanego, że kolejne dziecko tak po prostu opuściło Klan, choć przecież przysięgało bronić jego granic i członków. Bażancie Pióro mruczał coś pod nosem o braku szacunku, niewdzięczności, a Drewno nie chciał go słuchać. Wiedział, że siostra taka nie była. Miał nadzieję, że taka nie była.
W pierwszej chwili chciał iść na poszukiwania sam. To była jego siostra i jego sprawa. Ale Przepiórczy Śpiew miała znajomych. Miała przyjaciół. Miała koty, którym też na niej zależało, a Drewno - co już zdążył sobie uświadomić - nie miał jej na wyłączność. Mogło mu jej brakować, mógł za nią tęsknić, ale nie był jedyny. Nie chciał jednak zabierać ze sobą matki; ostatnie, czego teraz chciał, to jej towarzystwo. Nie chciał też iść z Klekoczącym Bocianem, trochę wątpił, aby wojownik zgodził się na tego rodzaju patrol, a nie chciał kłamać i udawać, że chodzi o coś innego. Ostatecznie wpadł mu do głowy pomysł, który był tak szalony, że mógł się udać.
Spotkał się więc z Brzozową Łapą o świcie przy wejściu do obozu, kilka dni po ceremonii, na której został wojownikiem. Nie do końca wiedział, co jej mistrz by powiedział na to, że Drewniany Kolec bez pytania go o zdanie zabiera terminatorkę za obóz, w dodatku na jakieś intensywne patrole. Ale jednocześnie Korzenna Woń ledwo chodził, prawda? Więc nie powinien mieć zbyt wiele przeciwko. Skinął szarej kotce głową i ruszył w kierunku granicy przy Szarych Topolach. Nie sądził, aby znaleźli cokolwiek, ale nie dałby sobie żyć, gdyby nie spróbował.
Nie tyle w jego życiu, co nawet w obozie. Jej zapach ulotnił się z legowisk, co Drewno zauważył tak naprawdę dopiero w momencie, gdy przeniósł się Kłującej Gęstwiny. Rodzice potwierdzili - nie widzieli córki od jakiegoś czasu, co też tłumaczyło poirytowanie ojca, przekonanego, że kolejne dziecko tak po prostu opuściło Klan, choć przecież przysięgało bronić jego granic i członków. Bażancie Pióro mruczał coś pod nosem o braku szacunku, niewdzięczności, a Drewno nie chciał go słuchać. Wiedział, że siostra taka nie była. Miał nadzieję, że taka nie była.
W pierwszej chwili chciał iść na poszukiwania sam. To była jego siostra i jego sprawa. Ale Przepiórczy Śpiew miała znajomych. Miała przyjaciół. Miała koty, którym też na niej zależało, a Drewno - co już zdążył sobie uświadomić - nie miał jej na wyłączność. Mogło mu jej brakować, mógł za nią tęsknić, ale nie był jedyny. Nie chciał jednak zabierać ze sobą matki; ostatnie, czego teraz chciał, to jej towarzystwo. Nie chciał też iść z Klekoczącym Bocianem, trochę wątpił, aby wojownik zgodził się na tego rodzaju patrol, a nie chciał kłamać i udawać, że chodzi o coś innego. Ostatecznie wpadł mu do głowy pomysł, który był tak szalony, że mógł się udać.
Spotkał się więc z Brzozową Łapą o świcie przy wejściu do obozu, kilka dni po ceremonii, na której został wojownikiem. Nie do końca wiedział, co jej mistrz by powiedział na to, że Drewniany Kolec bez pytania go o zdanie zabiera terminatorkę za obóz, w dodatku na jakieś intensywne patrole. Ale jednocześnie Korzenna Woń ledwo chodził, prawda? Więc nie powinien mieć zbyt wiele przeciwko. Skinął szarej kotce głową i ruszył w kierunku granicy przy Szarych Topolach. Nie sądził, aby znaleźli cokolwiek, ale nie dałby sobie żyć, gdyby nie spróbował.
![]() | x |
somehow I think that I'm alone
I wake up every day and change my mind
✧*̥ ˚xgood morning x*̥ ˚✧
I've been here before the warning
it opens up the door
and now I'm falling
﹉﹊﹉﹊﹉﹊﹉
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W

![[Obrazek: LjmRGjf.png]](https://i.imgur.com/LjmRGjf.png)