Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Zaledwie wczoraj został mianowany na wojownika. I zarazem też wczoraj dostał swoją pierwszą terminatorkę, z którą umówił się na trening na dzisiaj gdy słońce będzie górować. Więc gdy tylko skończyło się jego milczące czuwanie, poszedł się chwilę zdrzemnąć w nowym legowisku, by nie być kompletnie nieprzytomnym.
Wybudził się sporo czasu przed tym, jak miał się spotkać z Dębową Łapą. Idealnie, by mógł jakkolwiek sobie ułożyć futerko, a potem wyjść z Jałowcowego Gąszczu i czekać na kotkę. Ale akurat gdy skończył z układaniem futerka i kierował się w stronę wyjścia, chociaż było jeszcze całkiem przed umówioną porą, to kotka już na niego czekała. Huh.
- ... Od jak dawna tutaj czekasz Dębowa Łapo? - rozumiał przyjście terminatora trochę przed czasem, żeby na pewno się nie spóźnić. Ale ona przyszła znacznie wcześniej, na dodatek przed samym Zawilcem. Nie miała w ogóle szacunku do swojego czasu? Mogła, no nie wiem, trochę dłużej się przespać, tak jak on by to pewnie zrobił. Ale ona zamiast tego już teraz czekała.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Czekała, bo ekscytacja szargała całym jej ciałem od dnia poprzedniego. Nie zamierzała ot tak tego wszystkiego... przespać. Owszem, zdrzemnęła się, bo nie była na tyle głupia aby iść na pierwszy dzień treningu niewyspana, ale nie był to długi sen. Nie tak długi, jak ten Zawilcowego Gaju. Co to w ogóle była z flądra, czemu akurat ONA? Czemu nie Skrzące Słowo? Tyle stracić.
Czekała. Czekała odkąd jeszcze było ciemno, wyczekując wyjścia Zawilec z legowiska. Mówiła zresztą, że będzie czekać, aż skończy czuwanie, więc siedziała, rozglądając się za... mentorką. Bleh.
I widząc srebrną sylwetkę wyłaniającą się spomiędzy krzewów legowiska wojowników, Dębowa Łapa rozbudziła się jeszcze bardziej. - Nie wiem - stwierdziła krótko, wzruszając barkami. - Wymyśliłaś coś fajnego na ten pierwszy dzień treningu? Ja to bym chciała się nauczyć polować.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
- Tak właściwie, to chciałem zacząć właśnie od polowania - podkreślił swoje męskie zaimki. Nie miał zamiaru słuchać jak ktoś mówi o nim jak o kotce. Ale wracając - polowanie to bardzo ważna umiejętność do posiadania, bo nigdy nie wiadomo co ci się przytrafi i czy to akurat tobie zdarzy się zaginąć. Lepiej nauczyć się polować przed zaginięciem od kogoś, kto jest już doświadczony, niż uczyć się polować na własną łapę daleko od domu. Może Zawilec wróciłby do klanu szybciej i mógłby spędzić z matką więcej czasu, gdyby przerobił polowanie na treningu z Gęsiopiórym - A teraz chodź - powiedział, wychodząc z obozu, pilnując wzrokiem swojej terminatorki, by się upewnić, czy na pewno za nim idzie, chociaż wątpił, by ktoś, kto był tak zapalony do treningu po prostu mu zniknął w trakcie drogi.
- Wiesz cokolwiek na temat polowania? - bo nie chciał zamęczać jej uczeniem jej czegoś, co już wie na przykład z nauk albo o tak o, z jakiejś rozmowy z rodzicami albo jakimś wojownikiem czy nawet terminatorem. Byłoby to też niepotrzebne marnowanie czasu, który mogliby wykorzystać na naukę czego innego, czego nie chciał.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
- Chwila, moment, jakie chciałeś - Dębowa Łapa momentalnie zapomniała o jakichkolwiek frustracjach czy nerwach skierowanych ku Zawilec - teraz była zaintrygowana.
Odrobinę zniesmaczona, zdezorientowana ale też zaintrygowana tym, jak srebrzysta wojowniczka kazała do siebie mówić. Nie pomyliło jej się coś po prostu? To tak specjalnie? - Jesteś przecież kotką - stwierdziła wprost, tak, jakby stwierdzała fakty, że trawa jest zielona a niebo niebieskie, mrużyła przy tym jednak podejrzliwie oczy, ściągając brewki.
Co za dziwadło jej się trafiło na mistrza. Ale bez szemrania za Zawilcowym Gajem ruszyła, żwawym krokiem, chcąc dorównać mistrzyni - mistrzowi? - kroku, przy okazji próbując sobie to wszystko poukładać w Dębowej główce. Dlaczego mówiła o sobie jak o kocurze? To nienaturalne i nienormalne.
- Ano, wiem. Mysz wyczuje, ptak zauważy, królik usłyszy, to te podstawowe zasady. I wiem, jak powinna wyglądać pozycja łowiecka - pochwaliła się, rzucając Zawilec krzywy uśmiech.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Westchnął ciężko. Dębowa Łapa nie była pierwszym kotem, który powiedział mu coś w tym stylu. I nie obchodziło go to zazwyczaj jakoś bardzo. Ale z terminatorką będzie musiał spędzać sporo czasu na treningach, aż do jej zostania wojowniczką. Nie miał zamiaru słuchać, jak przez te księżyce będzie mówiła o nim jak o kotce, którą nie jest i nigdy nie był - Nie jestem - Oczywiście, że Zawilec jest niebieskim szynszylem i ma zaimki - Moje ciało jest kotki. Ale czasami koty rodzą się nie w tym ciele co trzeba. Tak po prostu bywa - takie koty były, są i dalej będą i nikt tego nie zmieni.
- Jak rozumiesz, że mysz wyczuje? - spytał, tak dla upewnienia, że na pewno rozumie tą zasadę, a nie, że tylko ją usłyszała i zinterpretowała ją w trochę błędny sposób. Bo na pierwszy rzut oka dla młodego kota wydawać się może, że przez mysz wyczuje chodzi o to, że wyczuje twój zapach. Jeśli i Dębowa Łapa tak sądzi, musiał to po prostu lekko sprostować i tyle.
- I w takim razie pokaż mi swoją pozycję łowiecką - dodał jeszcze. Chciał się upewnić, czy na pewno dobrze wie jak powinna wyglądać pozycja łowiecka. Ewentualnie dopowie jej kilka rzeczy, ale pozycja łowiecka nie jest wcale czymś wielce trudnym, więc liczył, że raczej nie będzie musiał jej bardzo poprawiać.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Kora milczała. Długo milczała, ze zmarszczonym w zamyśleniu pyskiem, wpatrzona w Zawilcowy Gaj jak w nieświeżą zwierzynę na stosie którą nie wiedziała, czy chce jeść, czy nie bardzo. Bo nijak nie rozumiała tego, co mistrzyni do niej gadała. Aha. Okej. Wygląda i pachnie jak kotka, ma ciało kotki, sama to przyznała, ale nią nie jest? To bez sensu. Czemu chciałaby to zmieniać? Przecież... - Nie możesz nie być kotką, skoro się urodziłaś w ciele kotki. Gwiezdny Klan nie popełnia takich pomyłek, że urodziłaś się w "złym ciele" czy coś takiego - szła w zaparte.
I stanęła w miejscu. Stanęła w miejscu, wpatrzona w Zawilec i ignorowała jej polecenia. A raczej nie ignorowała, bo dotarły do niej, jedno i drugie, ale teraz zdecydowanie bardziej istotna była dla niej kwestia płci i tożsamości Zawilcowego Gaju.
Dopóki jej nie rozwiążą, to Dębowa Łapa nie ruszy się z miejsca, choćby ją ciągnięto siłą. Co za dziwadło. Musiała wszystko zrozumieć, musiały to sobie wyjaśnić.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Zamiast odpowiedzieć na jego powiązane z treningiem pytania, ona musiała się zatrzymać na temacie jego płci. Świetnie. Naprawdę świetnie. Tego właśnie potrzebował. Rozmowy o jego zaimkach na treningu z jednym z dzieci Skry. Pomyśleć, że to młodsza siostra Księżyca.
- Gdyby nie popełniali takich błędów, nazywanie mnie kotką nie sprawiałoby mi takiego okropnego dyskomfortu - ani zwracanie się do niektórych innych kotów używając zaimków płci też nie sprawiało im dyskomfortu. A jednak sprawiało. Gwiezdni nie są wszechmocni. Mogą dawać życia przywódcom, mogą dawać wizje i się objawiać. Ale nie są wszechmocni. To po prostu koty takie jak oni, których od nich różniło to, że już spadły z rowerka i patrzą się na żywych z góry. To po prostu martwe koty.
- Przed Barwną Wodą było wielu medyków, a jego poprzedniczką była ponoć Księżycowy Pył. Urodziła się w ciele kocura, a jednak wiedziała, że jest kotką. Stała się pełnoprawnym medykiem, więc musiała udać się na spotkanie z Gwiezdnym Klanem. A po powrocie nadal nazywała się kotką. Czy nie sądzisz, że gdyby Gwiezdny Klan uznawał, że robi źle, że nie ma racji i jest jednak kocurem, to czy dopuściliby ją do tak ważnej rangi? Tak bliskiej samym Gwiezdnym? Albo nie kazaliby jej zaprzestać mówić głupoty? - wątpił, by Klan Gwiazdy jako całość uważał, że takie koty jak oni nie mieli racji. Że źle robią, chcąc poczuć się chociaż trochę komfortowo ze sobą. By nie czuć tego kłującego dyskomfortu za każdym razem, jak ktoś się do ciebie jakkolwiek zwraca. Przecież do Gwiezdnych należały koty, które za życia przeżywały dokładnie to samo. Wiedziały jak bardzo to boli.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Ogon Dębowej Łapy najeżył się niebezpiecznie, nerwowo, w momencie w którym temat faktycznie przeszedł na Gwiezdny Klan. W momencie, w którym Zawilcowy Gaj zaczęła podważać ich wolę, ich moc, ich potęgę. Nie dość, że dziwna, to do tego, najwyraźniej, głupia. Czym sobie zasłużyła na takiego mentora, na osty i ciernie? Mógł ją trenować Skrzące Słowo, wtedy wszystko byłoby lepiej, łatwiej, a tak musiała tu siedzieć z tym... z tym dziwadłem.
A jednak jakaś część wypowiedzi Zawilcowego Gaju poruszyła Korę, chociaż trochę. Bo ta zaczęła myśleć. Niechętnie, zdenerwowana tym, że mogła nie mieć racji - albo gorzej, że jej ojciec mógł nie mieć racji w tym, co mówił - ale słowa Zawilcowego Gaju miały sens. Gwiezdny Klan nie dopuściłby do rangi medyka kogoś, kto gada brednie, prawda? Medycy byli w końcu najbliżej z Gwiazdami. Będzie musiała porozmawiać o tym z wujkiem, ale teraz...
Czy na pewno chciała trenować z Zawilcowym Gajem? Z tym dziwnym kotem, który kazał mówić o sobie jak o kocurze, chociaż nim nie był?
- ... jak będę do ciebie mówić jak do kocura, to będziemy kontynuować trening bez problemów? - spytała po chwili Kora, już nieco spokojniejsza niż chwilę temu. Wciąż niepewna, podejrzliwa, ale chyba na razie bardziej zależało jej na treningu niż na zaimkach i Gwiezdny Klan wie czym jeszcze.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Nie wiedział jakie myśli przechodzą w tym momencie przez głowę Kory, ale miał nadzieję, że jakiekolwiek wskazujące na to, że może i chociaż ociupinkę coś tam jakoś jej uświadomił, chociaż raczej na to bardzo nie stawiał. Niektórym kotom nie przemówisz. Miał już do czynienia z takimi. Tylko szkoda będzie, jeśli Kora okaże się jednym z nich, gdy Zawilec będzie musiał ją uczyć i ją znosić.
Ale słysząc jej pytanie spadł mały kamyczek z jego serca. Nie mówiło to bardzo wiele, ale samo używanie dobrych zaimków mu wystarczało. A to, czy faktycznie się je szanuje, to już inna sprawa i rybka mu to.
- Tak - odpowiedział krótko i na temat. Tyle mu wystarczy. Brak dodatkowego dyskomfortu spowodowanego zwracaniem się do niego nie tak, jak trzeba. Nie są tutaj by się zapsiapsiółować i zostać bliskimi kotami które będą ze sobą na dobre i na złe. Nie. Miał ją nauczyć tego czego ma ją nauczyć, a jeśli sobie w ogóle do końca treningu nie podpasują, po jego zakończeniu mogą pójść w swoje strony i nigdy nie wchodzić ze sobą w żadne zbędne interakcje. I chciał, by ten trening minął bez dodatkowego dyskomfortu.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
- No dobra - miauknęła smętnie, finalnie, dla własnego spokoju zgadzając się na warunki Zawilcowego Gaju. Niech jej, mu, niech Zawilcowi będzie. Pogada z właściwymi kotami przy pierwszej okazji, bo nie chciała kontynuować tego treningu z kimś takim, ale na razie - niech będzie.
- To... pytałeś o to, jak rozumiem zasadę, że mysz wyczuje. Gryzonie mają wyczulony węch i przy nich szczególnie trzeba skupiać uwagę na poruszaniu się pod wiatr, aby nie wyczuły twojej obecności od razu.
Proste.
A potem, słuchając polecenia Zawilca, Kora przypadła do ziemi. Wciąż nieco niezgrabnie, bo nie miała wprawy, ale poprawnie przybrała pozycję łowiecką - ogon i łeb w jednej linii z grzbietem, ugięte łapy, brzuch nisko. Zrobiła tak kilka kroków, skradając się, z ciężarem rdzawego cielska na tylnych kończynach. Już? Zadowolon...y?
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Najpewniej gdyby był wypełniony w tym momencie swoją chaotyczną energią, poczułby jakąś satysfakcję ze smętnego miauknięcia Dębowej Łapy, zrezygnowanej, bo w tym momencie nie miała zbytnio innej opcji. I gdzieś tam taka satysfakcja była, ale odległa, głęboko w środku, jakby zupełnie jej nie czuł, ale wciąż była w jego świadomości obecna. Wiedział, że by się uśmiechnął. Ale w tym momencie żaden z jego kącików ust ani trochę nawet nie drgnął.
Wysłuchał w końcu odpowiedzi terminatorki i cieszył się, że zatrzymał się, by się upewnić, czy całkowicie rozumie tą regułkę, bo nie rozumiała jej w pełni - Nie do końca. Chodzi tutaj bardziej o to, że gryzonie są małe, ich całe ciała są więc bardzo blisko ziemi i bardziej wyczuwają drganie podłoża kiedy idziesz. Dlatego skradając się do gryzoni trzeba szczególnie pamiętać by przenieść ciężar ciała na tylne łapy - wytłumaczył - A by poruszać się pod wiatr musisz się skupiać tak naprawdę zawsze. To bardzo ważne - dodał jeszcze. Jak szukasz zwierzyny i idziesz pod wiatr, to powodzenia ze znalezieniem czegokolwiek. Albo powodzenia, bo tak raczej o wiele łatwiej o trafienie na drapieżnika, który już będzie o tobie wiedzieć, bo cię wyczuje, a ty dowiesz się, gdy możliwe, że będzie już za późno, by móc łatwo uciec. Albo w ogóle uciec.
A potem obserwował jej pozycję łowiecką. Może i szło jej niezgrabnie, ale takie rzeczy przychodzą po prostu z czasem i po to się trenuje. Tak poza tym wszystko było w porządku. Ogon, łeb i grzbiet w jednej linii, ugięte łapy, brzuch nisko ale nie na tyle nisko by szorować nim po ziemi. Dodatkowo przenosiła ciężar swojego ciała na tylne łap. Skinął delikatnie głową - Dobrze. Mam nadzieję, że nie muszę mówić, że musisz też zawsze uważać pod łapy
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Aha. Nie dość, że była skazana na spędzanie czasu z tym dziwadłem, to w dodatku okazuje się, że dziwadło wcale nie było takie głupie jak Korze początkowo się wydawało. Niech już będzie, że uwierzy w to, że dorosły kot ma nieco więcej doświadczenia od niej i że nie wciskałby jej bzdur, w dodatku to, co Zawilec prawił brzmiało - sensownie. Na tyle sensownie, że Kora aż zjeżyła sierść na karku w oburzeniu, że coś pominęła, pomyliła się i pokraka ją poprawia.
- Dobra. Czaję - nie zamierzała przyznawać mu racji wprost kajając się i przepraszając, że się pomyliła, że wow, jej mistrz faktycznie wie więcej od niej, że nie jest taka pani nieomylna. Duma jej na to nie pozwalała. JEST pani nieomylna tylko jest też pani ZDENERWOWANA.
- Nie, nie musisz. To co, mam... nie wiem, iść zapolować i przynieść ci ileśtam piszczków? - spytała, przypadając do ziemi na chwilę, zerkając na Zawilca kątem oka.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
- Czekaj, czekaj, chwila. Spokojnie. Jeszcze parę rzeczy i możesz zapolować - już się rwała do polowania, ale nie był pewien, czy na pewno na resztę wiedzy, zwłaszcza, gdy nie wiedziała co do końca znaczy, że mysz cię wyczuje.
- Powiedz mi najpierw jak byś sprawiła, by ptak ci nie odleciał? Na terenach bardziej zarośniętych wiadomo, że trzeba się po prostu chować. Ale co z trenami otwartymi? - uważał, że sposób na ptaki na otwartym terenie był trochę... Śmieszny. Ale zazwyczaj jednak skuteczny - I od razu powiem, że polując na ptaki dobrym pomysłem jest złamanie ich skrzydeł. Ptak bez użytecznych skrzydeł jest ptakiem straconym - ptaki miały kruche kości, z czego sobie nawet żartował, gdy na treningu z Wiosnkiem był Gołębią Łapą. Także złamanie skrzydeł nie było raczej czymś trudnym, nawet dla kogoś takiego jak on. A jak ptak ma połamane skrzydła, niezdatne do lotu, to... Jak ci ucieknie? Ptaki nie są przystosowane do szybkiego uciekania na lądzie. Ptak bez skrzydeł równie dobrze mógłby być martwy.
- I powiedz mi jeszcze jak uważasz, co trzeba jeszcze zrobić, by taki królik cię nie usłyszał, nie licząc po prostu chodzenia jak najciszej? - zadał raczej ostatnie pytanie przed ćwiczeniem praktyki. Znanie formułki było ważne i w ogóle, ale jak ją wykorzystać było jeszcze ważniejsze, więc musiał się upewnić, że na pewno Dębowa Łapa będzie posiadała tą wiedzę.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Wywróciła oczami. Tak bezczelnie, że było to wręcz słychać, chociaż nijak się nie odezwała.
- Na terenach otwartych... kryć się w trawie tak, jak to możliwe i przystawać w miejscu co jakiś czas. Kilka kroków, stop, kilka kroków, stop, i tak dalej. No i starać się zajść ptaka od tyłu, o ile kierunek wiatru też na to pozwala - to wiedziała. Tyle wiedziała i jeśli Zawilcowej Pokrace to nie starczyło, to nie wiedziała, co miała powiedzieć, aby go-ją-to zadowolić. A na wzmiankę o łamaniu skrzydeł ledwo powstrzymała się od przewrócenia oczami. - To oczywiste.
- Uważać na śmieci, jakieś kamyczki i gałązki, suche liście pod łapami, ściszyć albo na chwilę nawet wstrzymać oddech - Kora wzruszyła barkami, uznając, że taka odpowiedź wystarczy. - Mogę już iść?
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135
Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek
Płeć: afab
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Zawilec nie był kotem łatwym do sprowokowania. Jak już, to on był od prowokowania. Nie wzruszyło nim więc w żaden sposób przewrócenie oczami przez terminatorkę. Poczuł nawet lekkie rozbawienie, które było, a jednak wcale nie. Płomyk chaosu zaiskrzył gdzieś głęboko w jego wnętrzu i chociaż uczucie to było znane, to jednak tak obce. Ledwo powstrzymał ciche parsknięcie przed wydostaniem się z jego pyska, chociaż parsknąć nie chciał. Zamiast tego jednak troszeczkę mocniej wypuścił powietrze nosem.
Wysłuchał normalnie terminatorki. Teraz mówiła dobrze. Zastanawiało go więc, skąd ten pojedynczy błąd w rozumieniu formułki - Dobrze - był zadowolony, że poza tym małym brakiem miała już całkiem sporo wiedzy. Jeśli posiada też sporo innej wiedzy, to pewnie trening nie będzie zbyt długi. Zapewne Dębowa Łapa by się ucieszyła z szybko zakończonego treningu, skoro tak bardzo na niego czekała i chciała go zacząć jak najszybciej. I on sam w sumie raczej też by się ucieszył. Jak na razie nie darzył terminatorki wielką sympatią i to z widoczną wzajemnością.
Po kolejnej poprawnej odpowiedzi skinął głową - Tak. Teraz już możesz - nareszcie, co? Niech już leci. On będzie ją obserwować. Zobaczy się jak dobrze jej pójdzie polowanie. Liczył, że będzie raczej całkiem udane, bo poprawianie jej wydawało się budzić w niej pewne... Oburzenie? Czy jakieś inne negatywne emocje. Ale przynajmniej te reakcje były śmieszne.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions