Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Na omszałej ległszy płycie
Depcząc mroczne jej okrycie
Własną swą poszerzył kocur grono nadgrobowych póz,
Nie przetrzymał jednak wiele
Zanim w całym niższym ciele
Uczuł, jak go drobno miele
Mchu mokrego zimny śluz;
Że podgryza go, zasysa i wgłąb ciągnie żywy śluz
Jak żarłoczny w płycie guz.
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Poderwał się z płyty na równe łapy, gorączkowo rozglądając na boki. Nikogo innego tu nie było, więc skąd ten głos? Kto go obserwował? I czemu dalej miał wrażenie, że to nie ktoś mówi, a raczej słowa po prostu pojawiają się w jego głowie? Potrząsnął łbem. To niemożliwe. Podniósł jedną łapę i spojrzał krytycznie na mech pod nią – ale ten był dokładnie taki sam jak moment wcześniej, kiedy się na nim kładł. Miękki, zielony, lekko wilgotny. Typowy mech. Nic więcej nic mniej poza definicję mchu. Na pewno nie pokryty śluzem, jeśli już to rosą, ale to i tak dopiero rano. Westchnął i przeniósł się na płytę obok, bardziej chropowatą i lekko nakrapianą, mniej porośniętą mchem. Czy ten głos teraz opowie mu jak zmienił miejsce w którym stoi?
— No dawaj, opowiedz teraz o tej. — Mruknął pod nosem, zerkając za siebie. Może ta kaczka zjadła coś przedziwnego i stąd jego wizje i omamy? Ciekawe czy Drucik też miał takie przeżycia, czy tylko jedna z tych kaczek była wadliwa. Jego szczęście, wybrać tę gorszą.
Ziewnął i zabrał się za czyszczenie sobie przednich łap. Może jeśli zignoruje poezję wystarczająco długo to ta po prostu sobie pójdzie?
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Rządzić sceptyk chciałby wierszem,
Chociaż chwilę temu pierwsze
Ciarki grzbietu go pognały w pełen przerażenia sus;
Patrząc teraz na wzór płyty,
Rzecze: "Tutaj jest wyryty
Wyrok na tych, którzy skryty
W myśli własnej urok muz
Głosić chcą na własną modłę" – śpiewną tę przestrogę muz – – "Bo za duży czują luz."
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
I jest z powrotem. Westchnął, przejeżdżając językiem jeszcze raz po przedniej lewej łapie. Krótki rzut okiem na płytę powiedział mu, że faktycznie jest na niej coś napisane, ale co też ludzie tam zaznaczyli, ciężko było powiedzieć. Stary kamień był zwietrzały, a pomiędzy białymi kropeczkami rozrosły się kępki porostów, nie pomagając potencjalnym ludzkim odwiedzającym w przeczytaniu napisów. O ile jacyś w ogóle tu przychodzili – sądząc po tym, jak zarośnięte było to miejsce, nie zdarzało się to często. Albo wcale. Usiadł na płycie, obwijając sobie łapy ogonem.
— Na porosłej zielem płycie,
kotu uprzykrzając życie,
gdzie ni ziół, ni mysz w ukryciu,
tylko kot i dziwny ton?
Czy to wina jest przechodnia,
że unika was jak ognia,
który pragnąc nic lecz spokój,
wśród kamieni mu nie dom; a gniazdo zapomnianych muz?
Nadstawił uszu, rozglądając się uważnie wokół. Jeśli faktycznie był tu ktoś, a nie tylko jego złudzenia, może w końcu zirytuje się i wyjdzie z ukrycia. Przynajmniej taką miał nadzieję, bo wariant z podejrzaną kaczką uśmiechał mu się mniej. Nie miał żadnych ziaren pokrzywy – a nawet gdyby miał, to i tak leżałyby na Pierwszym Cmentarzu. Eh.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Naraz aktem dziwnej mocy
I bezwietrznej mimo nocy
Wespół z sercem idą wokół liście w niespokojny kłus;
Kończą wiersza się przestrogi
Podczas kiedy skowyt mnogi
Wspina się w powietrzne drogi
A na czele puszczyk-tuz,
W przeraźliwych głosów wtórze puszczyk – strachów leśnych tuz,
Wyje z bólem pośród brzóz.
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Ah. Wezbrał się wiatr, podwiewając długie włosy na jego grzbiecie do góry... nie, moment. Wcale tak nie robił. Bury uniósł brwi, wlepiając żółte ślepia w poruszające się nieopodal liście, jakby targane wiatrem – ale bez wiatru. Przeszedł go lekki dreszcz. Nie mógł oderwać od nich oczu. Jak to możliwe? Na domiar złego gdzieś w oddali zawodził puszczyk, jedyny dźwięk poza cichym szelestem liści. Co za paskudna okolica.
Minęło dobre parę uderzeń serca zanim potrząsnął łbem i prychnął, aczkolwiek jakoś tak... bez przekonania. Wstał i wycofał się kilka kroków, aż uderzył zadem o pionową kamienną tablicę. Mrugnął dwa razy, wreszcie odwracając wzrok od poruszających się liści. To samo przecież przepowiedziała błędna poezja. Dopóki gadała sobie w jego głowie o mchu i kamieniach nie robiło to na nim większego wrażenia, ot, jakaś zbłąkana myśl, najpewniej inspirowana zmęczeniem i stresem. Ale te liście i puszczyk? Zerknął przelotnie w górę, czy nie czai się gdzieś nad nim sowa, z którą zaraz przyjdzie mu walczyć o to zapomniane przez ludzi i koty schronienie, ale nie. Nie było tam nikogo. Tylko czarne gałęzie, zresztą przypominające poniekąd sowie szpony, wisiały nad jego głową, nieruchome pośród tej bezwietrznej nocy. Gdzieś, daleko nad nimi, błyszczały gwiazdy, ta garstka, która była widoczna pomiędzy chmurami przesuwającymi się po czarnym niebie.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
O puszczyka smutnym pieniu
W najczarniejszym nocy cieniu
Zimny kamień się przedzierzga w krzepnącego śniegu mus,
W żyłach ciasnych krew tężeje,
Oddech niby dym szarzeje,
Skrzą się znów prastare knieje
I skrzy głaz czy grób, czy gruz,
Choć miesiąca światło nikłe, błyska równo grób i gruz;
Oto nadszedł
D Z I A D E K M R Ó Z
W tym momencie Dziadek Mróz objawia się oczom Babiego Lata w sposób niepozwalający uznać go za zwykłe przywidzenie czy omam wywołany siłą sugestii. Stosownej wielkości, o długiej, puszystej sierści, wyglądem przypomina niezmiernie jego samego. Jedynie końce jego włosów pokrywa szron, skrzący się niesamowicie w świetle odsłoniętego chwilę temu księżyca, a miejscu, w którym z ciała powinna wyrastać głowa, nie ma nic oprócz kilku kosmyków sztywno zmrożonej sierści.
Wyłania się on z ciemności ponadprzeciętnym tempem, z głośnym trzaskiem gniecionych liści szarżując wprost na Babie Lato.
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Kamień? Śnieg? Mógłby przysiąc, że przed chwilą opierał się o twardą kamienną powierzchnię. Teraz futro na lędźwiach było mokre, a kiedy się obrócił, zamiast kamienia zobaczył tylko kupkę śniegu. Jak? Zadygotał, a oddech w chłodnym powietrzu od razu zamienił się w mgłę. Jakim cudem nagle zrobiło się tak zimno? Odwrócił wzrok od białego puchu, przenosząc spojrzenie na kolejne kamienie. One nie zamieniły się w śnieg. Skrzyły się tylko w świetle księżyca, jakby wyjęte ze środka mroźnej zimowej nocy. Cokolwiek ta błędna poezja teraz wymyśliła, to już na pewno nie był skutek zjedzenia nieświeżej kaczki. Od nich nie spada temperatura powietrza. Wydmuchnął powoli powietrze z płuc, obserwując kłębiącą się wokół jego pyszczka parę. Nikt mu nigdy nie uwierzy co tu się stało.
Następny obłok mgły rozwiał się w powietrzu. Przez moment było bardzo, bardzo cicho. A potem żółte oczy zatrzymały się na oszronionej sylwetce i bura sierść kocura zjeżyła się wzdłuż kręgosłupa. Zamrugał, ale nie miał nawet czasu na dobre przyglądnięcie się widmowemu kotu, bo ten ruszył przed siebie. Pomimo braku dość istotnej części ciała. Niewidmowy kocur zasyczał i odskoczył, chowając się za kupką śniegu, o którą jeszcze przed chwilą się opierał. Wychynął zza białego puchu, obserwując napastnika.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Widzi pustkę. I najpewniej nie zdąża nawet zastanowić się, co takiego ona oznacza, kiedy tuż nad jego uchem rozlega się mokry, głuchy dźwięk, a na grzbiecie czuje wilgoć i chłód kilku spadających grudek śniegu. Bezgłowy kot stoi już tam – na jego nagrobku, na szczycie śniegowej zaspy, która kiedyś nim była – i spięcie jego tylnych łap jasno wskazuje na to, że nie zamierza pozostać tam na długo. Zaraz skoczy. Jeśli kocur nie porzuci swojej kryjówki – wprost na Babie Lato.
To nie czas na ostrożne podchody i nie miejsce na zabawę w chowanego.
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Zasyczał jeszcze raz, głośniej, najgłośniej jak potrafił, demonstrując kły i odskakując bokiem. Raz, dwa razy. Trzy. Odsunąć się, daleko, jak najdalej od tej zjawy błyszczącej szronem. Szron szron. Zimno zimno. Grudki śniegu spadły z jego grzbietu przed odskakiwanie, ale wciąż czuł wilgoć na plecach. Niech pożar weźmie te klanowe tereny, więcej tu nie przychodzi. Drucik miał rację. Nie warto, nie warto wcale. Nic tutaj nie ma. Przebiegł kawałek, po łuku, ale o zwiększającym się promieniu, utrzymując kontakt, hm, wzrokowy z widmowym kocurem. Na tyle, na ile się dało. Żółte ślepia pozostawały wlepione w te strzępki lodu gdzie powinna zaczynać się głowa. Bure serce waliło jak mysie, na moment przez skręceniem jej karku. Wypuścił powietrze nosem, a biała mgła zakłębiła się wokół jego pyska.
— O co ci chodzi, co? — Parsknął, prawie wyzywającym tonem. Jakby codziennie wyzywał bezgłowe koty na pojedynki. Ot, typowa noc Babiego Lata. Wyszłoby lepiej gdyby nie trząsł się przy tym trochę. To wina mrozu. I nagłego obniżenia temperatury.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Atak Dziadka Mroza: nieudany
Kto miał odwzajemnić jego przerażone spojrzenie, kto usłyszeć słowa rzucone na mróz? W burej sierści, zamiast ślepi, błyszczy tylko lód, a zamarznięte kosmyki sterczą w miejsce uszu. Kocur bez pyska nie odpowiada na jego pytanie. Przez chwilę, jedną drobną, tuż po zeskoku ze śniegowej zaspy, jego kształt przypomina kulę. W następnej wystrzeliwuje do przodu wprost na Babie Lato. Śnieg skrzypi przeraźliwie, zmrożona sierść furkocze, zamiast ciepła ciała czuć od niego zmrażający kości chłód... kiedy przebiega tuż obok kocura, zwiedziony jego półkolistym ruchem. Jego hamowanie posyła w powietrze deszcz śniegowych grudek.
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Nie trafił. Ha. Uśmiechnął się szyderczo, podążając wzrokiem za kupą futra i lodu. Jak na personifikację irytującej poezji nie trafia zbyt celnie.
Miał zamiar obrócić się i uciekać – tak byłoby najrozsądniej, biorąc pod uwagę jego liche zapasy ziół – ale przemknęło mu przez głowę pytanie, że właściwie to jak ten bezgłowy duch w ogóle wie gdzie on się znajduje? Bez oczu i bez uszu? Zmrużył żółte oczy, przyglądając mu się przez kilka uderzeń serca. Analizował dotychczasowy przebieg... tego, cokolwiek to było. Pojedynek. Potyczka.
Poruszył wąsami i schylił się, jakby polował na mysz, a potem zaczął skradać po półokręgu, zbliżając do kupki śniegu. Ostrożnie na łapy, żeby nic nie chrupnęło pod nimi przypadkiem. Jednocześnie obserwował oszronionego kocura, czy ten przez przypadek nie zamierza za nim ruszyć, odskakując, gdyby widmo podjęło kolejną próbę ataku.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Atak Dziadka Mroza: udany » częściowo wyminięty » słaby, 8 * 0,5 = 4 HP Unik Babiego Lata: słaby
Czyni pierwszy, cichy krok na świeżym śniegu – i tyle może zrobić, zanim Dziadek Mróz odwraca się do niego z impetem ślącym w powietrze kolejną falę bieli. Oczywistym staje się to, co Babie Lato powinien był przewidzieć już na samym początku, kiedy z mroków cmentarza przerażający kocur rzucił się prosto na niego: mimo braku głowy, z tropieniem Dziadek Mróz nie ma najmniejszego problemu.
Widmo spina mięśnie po raz kolejny, jednak nie rusza z miejsca. Zamiera tam, gdzie stało, i przez chwilę Babiemu Latu może się wydawać, że to własna moc dosięgła go wreszcie i kocur zamarzł w swej śniegowej zaspie. To jednak nie wszystko, co się przed nim dzieje.
W powietrzu, na tle czarnego nieba i jeszcze czarniejszych gałęzi, zaczynają błyszczeć gwiazdy, których nie powinno tam być.
Ledwie odskakuje, kiedy z wysokim, niesłyszalnym niemal dźwiękiem lśniące igły zaczynają sypać się na niego z góry. Te, które nie trafiają, roztrzaskują się cicho o śniegowy puch, pozostawiając po sobie odłamki porównywalne długością do świerkowych szpilek. Kilka z nich sięga jednak celu. Szczypanie mrozu w goły nos u świtu zimowego dnia – takie uczucie, zwielokrotnione, przechodzi falą po jego grzbiecie, zaczynając od paru trafionych punkcików.
Księżyce: 98 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Wierzba [poza grą] Trwałe urazy: sześć drobnych blizn wokół lewej łopatki, niewidoczne pod futrem
standardowa budowa, długie futerko, bury pręgowany klasycznie; brązowy nos, żółte oczy, czarne poduszeczki łap
Ten starszy pan w sklepowej kolejce który wpuści ciebie przed siebie widząc że kupujesz tylko jedną rzecz, jednocześnie opowiadając ci o pogodzie i życząc miłego dnia
Mrówczy Szlak [KW], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Gnojek. Paskudny, śniegowy gnojek. A więc jednak słyszy, i to całkiem dobrze. Z tej okazji Babie Lato prycha na przeciwnika. Potem zamiera w miejscu, na kilka uderzeń serca. Uciekać, czy nie? Lodowe starszydło weszło mu na ambicję, ku temu nie ma żadnych wątpliwości – ale tym razem rozsądek jednak wygrywa. Ma tylko kilka pajęczyn, każdy poważniejszy uraz będzie trudny do wyleczenia. I zero maku. To nie jest dobry pomysł.
Bury obraca się w miejscu i zaczyna uciekać, klucząc między drzewami, żeby utrudnić przeciwnikowi trafienie w cel. Jeżeli widmowy kocur goni za nim sam, zamiast zatrudniać gwiazdy do atakowania go, przy którymś susie podrywa tylnymi łapami śnieg, celując w brak głowy przeciwnika z zamiarem... oślepienia go. Czy coś.
//zt jeśli ucieczka się uda!
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Ucieczka Babiego Lata: udana
Podczas gdy trwa w skupieniu, bezgłowy kocur nie traci czasu. Porusza się, najpierw nieco niezgrabnie, lecz szybko odzyskując werwę; kiedy serce Babiego Lata bije czwarty raz, zdążył już z wielką siłą uderzyć łapami w ziemię. Ruch ten po raz kolejny wznieca w powietrze mnóstwo śniegu, jednak tym razem nie opada on na nią z powrotem. Unosząc się ponad grzbiet widma, z zatrważającą szybkością formuje olbrzymią, mglistą kulę, pośrodku której znowu coś skrzy z lekka, podobnie do igieł z ostatniej chwili. Kocur znowu zamiera tak, jak poprzednio.
Wtedy jednak Babie Lato rzuca się do ucieczki. W pierwszym momencie drogę rozświetla mu nagły, silny blask zza jego grzbietu, zaraz jednak gaśnie. Pędzi dalej, ledwie wymijając na poły zasypane krzewy, potykając się o płożące się zdradliwie jeżyny, strzepując z głowy śnieg, który spada na niego z trącanych gałęzi... W chaosie biegu nie jest całkiem pewien, czy widmo biegnie za nim, ale zdaje mu się, że słyszy znajome poskrzypywanie; wyrzuca więc silnie śnieg tylnymi łapami, a głuchy dźwięk daje nadzieję, że sięgnął on celu.
Nadal nie jest pewien, co zobaczy, kiedy odwróci głowę, gdyby jednak przyszło mu na myśl zwolnić i obejrzeć się – nagły huk, ogłuszający huk broni myśliwskiej, wypalonej niedaleko stamtąd, zmusi go do biegu dalej, dalej i dalej... Aż śniegu wokoło nie zacznie ubywać, drzew już nie będzie pokrywał szron, pod łapami znowu zaszeleszczą liście, a niebo rozjaśni się bladą zapowiedzią świtu.
Babie Lato: lvl: 4 | S: 14 | Zr: 11 | Sz: 5 | Zm: 12 | HP: 66/70 | W: 58-5=53/60
» rana 0. stopnia: drobne zadrapanie na pysku po smagnięciu jeżynami
» rana 0. stopnia: ślad na piersi po nadzianiu się na gałązkę
» rana 0. stopnia: wyrwanych kilka włosów z grzbietu