Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Strzępki... Jaśminek troszkę liczył, że kotka podzieli się chociaż nimi, ale to nic!! Po prostu sobie pogadają i jakoś może to zleci. Znaczy, jak on ma opowiadać to coś czuł, że to on będzie w większości gadał, ale kto wie.
- Więęęc zacznijmy może od początku, od historii jak to w ogóle się stało, że klany powstały. Kiedyś, niesamowicie bardzo dawno temu nie było ogóle klanów i wszystkie koty były samotnikami. Było to też daleko od obecnych terenów, a niektóre koty łączyły się w grupki, coś w stylu gangów, ale no, nic konkretnego. Kotów w lesie było jednak coraz więcej i więcej a przez brak organizacji i no ich ilość, dochodziło do konfliktów, najczęściej tych, dotyczących braku zwierzyny. Z dnia na dzień było ich coraz więcej, aż którejś pełni przeobraziło się w najprawdziwszą wojnę. A gdzie wojna to uh, wiele ofiar, rannych i cierpiących - zrobił tu krótką przerwę, trochę dramatyczna, trochę po to, by zebrać myśli i przypomnieć sobie dokładnie, jak ta historia szła...
- Koty, które przetrwały we śnie zobaczyły zmarłych towarzyszy. To właśnie oni powiedzieli ocalałym, że dalsze walki nie mają sensu i wszyscy muszą się zjednoczyć, inaczej nie nastanie pokój. Pierwsza odezwała się kotka imieniem Cień, powiedziała, że w takim razie potrzebują przywódcy i ogłosiła swoją kandydaturę. Nie spodobało się to Rzece, Gromowi i Wichrowi, którzy również chcieli zostać przywódcami. Doszło do zażartej kłótni i już wydawało się, że z porozumienia nici, gdy nagle chmury przysłoniły niebo i księżyc. Gwiezdni polecili zebranym, by w takim razie podzielili się na cztery klany i dołączyli do przywódców, którzy są najbardziej podobni do nich. Mieli też podzielić sprawiedliwie tereny na cztery części i pilnować granic oraz upragnionego przez wszystkich pokoju. Przywódcy dostali dar dziewięciu żyć, który każda Gwiazda do dzisiaj otrzymuje od swoich przodków. Został stworzony Kodeks Wojownika, który miał to wszystko regulować, a koty w klanie dostały rangi. Przysięgli też, by się spotykać w każdą pełnię księżyca na zgromadzeniach, a Gwiezdni mieli czuwać nad nimi, odwiedzać w snach i tak dalej... Trochę się pozmieniało od tamtego czasu, między innymi zgromadzenia są organizowane, gdy są potrzebne, a nie co księżyc. Zmieniły się też nasze tereny... Ale o tym zaraz. Trochę długa ta historia, ale nadążasz? - zapytał finalnie robiąc dłuższą przerwę. Reety, kiedy ostatnio się tak o czymś rozgadał...
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
niska, pulchna kotka; biała w czekoladowe plamy, ogon czekoladowy z białą końcówką, pysk w większości czekoladowy, krótkie futro, oczy żółte
Cicha,społecznie niezręczna, skromna i łagodna kotka. Słodka, nieco zbyt naiwna. Niepewna siebie, wrażliwa i łatwa do zmanipulownia. Nie jest głupia, poziom inteligencji ma przeciętny, po prostu nie potrafi mówić “nie”, ani póki co wyrażać swojego zdania.
Chaotyczna Łapa (KW), Topik (KR)
Zapowiadało się, że czeka ją wysłuchanie całkiem długiej historii. To dobrze, z chęcią posiedzi przez jakiś czas w ciszy i posłucha głosu Kwitnącego Jaśminu. I rzeczywiście, Płocha Łapa usiadła wygodniej i słuchała, co jakiś czas spoglądając na pysk kocura, częściej jednak wpatrywała się w przestrzeń.
To najprawdopodobniej dlatego jej mistrz zapytał, czy nadąża, musiał uznać że wygląda, jakby nie słuchała. Ona rzecz jasna uważnie słuchała, a po głowie chodziła jej jedna myśl.
- Nadążam, tak. I to jest prawda? Czy to raczej legenda? - zapytała z nerwowym machnięciem ogonem. Bowiem odważyła się, podczas zadawania tego pytania, spojrzeć wprost na bardzo ładny pysk swojego mistrza. Och, jak to mogło być, że niektórzy rodzili się tacy śliczni, a inni… cóż, byli jak ona?
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Nie wątpił w to, czy słuchała, bo był pewien, że słucha!! Tylko no, informacji było dużo, a zapytać się chciał głównie z no, czystej uprzejmości. W międzyczasie dotarli na Koci grzbiet gdzie wojownik usiadł sobie z terminatorką, bo w końcu tak wygodniej się gada.
- Cóż... Gdyby była to prawda wyjaśniałoby to wiele rzeczy. Gwiezdni nigdy nie przyszli nikomu w snach i nie sprostowali tej historii... chyba... więc musi być to prawda. Ale no, było to na tyle dawno temu, że jakieś szczegóły mogły się pozmieniać... - wyjaśnił szczerze, bo nie było nikogo na tyle starego, by pamiętał początki klanów i potwierdził czy tak rzeczywiście było. Nie wiedział nawet, czy ktokolwiek pamiętał jeszcze stare tereny... Ach! A zanim o terenach, przypomniał coś sobie.
- Jeszcze na chwilę wracając do historii... Legenda jeszcze mówi, że Rzeka zebrał koty umiejące pływać i łowić i ci osiedlili się przy wodzie, Wicher najszybszych biegaczy, którzy zajęli tereny otwarte, Grom najsilniejszych zdolnych wytrzymać na trudnych terenach a Cień tych, co lubią polować w nocy i oni zamieszkali na podmokłych terenach. Nie wiem jak wyglądały nasze pierwsze tereny, ale no nie były one tutaj. Wiem natomiast mniej-więcej jak wyglądały poprzednie! Mieściły się one nad Wielką Słoną Wodą, czyli jeziorem tak ogromnym, że siedząc na brzegu nie było widać drugiego końca. Woda tam jak nazwa mówi, była tak słona, że nie dało się jej pić - zarzucił w sumie ciekawostką, bo tę historię chyba usłyszał kiedyś od taty, albo kogoś ze starszyzny a nie od samego Łabędzia. Może nie było to wymagane w materiale ale brzmiało bardzo ciekawie i chciał się tym podzielić!!
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
niska, pulchna kotka; biała w czekoladowe plamy, ogon czekoladowy z białą końcówką, pysk w większości czekoladowy, krótkie futro, oczy żółte
Cicha,społecznie niezręczna, skromna i łagodna kotka. Słodka, nieco zbyt naiwna. Niepewna siebie, wrażliwa i łatwa do zmanipulownia. Nie jest głupia, poziom inteligencji ma przeciętny, po prostu nie potrafi mówić “nie”, ani póki co wyrażać swojego zdania.
Chaotyczna Łapa (KW), Topik (KR)
Zamierzał dodać coś jeszcze w kwestii tej historii? Dobrze. Jego uczennica skupiła swoją uwagę ponownie i słuchała uważnie. Więc na początku koty zebrały się na podstawie swoich indywidualnych zdolności. W zasadzie, ciekawe, tylko jak dawno to było? Zapewne dziesiątki pokoleń temu. Ale w zasadzie miało to sens, jak inaczej mieli się podzielić? Ten pomysł był dobry, jak każdy inny. Samo powołanie do życia klanów też zadziałało. W końcu, wiele księżyców później, dalej siedzieli na terenach klanu i tak jak wcześniej, odbywali trening.
- Rozumiem - powiedziała Płocha Łapa, kiedy jej mistrz skończył mówić. Zamilkli na jakiś czas, kiedy biało-czekoladowa rozmyślała nad Wielką Słoną Wodą, której nigdy nie dane jej było zobaczyć. Nie skomentowała jednak tego tematu i mocno zmarszczyła brwi. - Swoją drogą, Jaśminie… - zaczęła kotka, kładąc uszy po sobie i odwracając wzrok. Zebranie się na odwagę zajęło jej jeszcze kilka uderzeń serca - Jak to jest z tym Gwiezdnym Klanem? - uch, powiedziała to w końcu. Z głowy, teraz już będzie łatwiej.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Hmmm, szczerze spodziewał się większego entuzjazmu po opowiedzeniu tej historii... Ale to było w sumie zrozumiałe, bo chwilkę później kotka się czymś wyraźnie speszyła. Jaśminek tylko by jej jeszcze bardziej nie onieśmielić, przekrzywił lekko główkę a z jego mordki wydobyło się krótkie hm? Pytania jednak które wydobyło się z jej mordki... nie do końca zrozumiał.
- Jak to jest... W sensie? Mówiliśmy o nich trochę przy rangach i kodeksie, ale zapomniałem o czymś wspomnieć?? Jak coś na spokojnie możemy powtórzyć wszystko - zapewnił ciepło trochę zgadując, bo nom nie miał pojęcia o co dokładnie chodziło Świetlik, a nie chciał też by ta jeszcze bardziej się zawstydziła.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
niska, pulchna kotka; biała w czekoladowe plamy, ogon czekoladowy z białą końcówką, pysk w większości czekoladowy, krótkie futro, oczy żółte
Cicha,społecznie niezręczna, skromna i łagodna kotka. Słodka, nieco zbyt naiwna. Niepewna siebie, wrażliwa i łatwa do zmanipulownia. Nie jest głupia, poziom inteligencji ma przeciętny, po prostu nie potrafi mówić “nie”, ani póki co wyrażać swojego zdania.
Chaotyczna Łapa (KW), Topik (KR)
Oj, a więc tamto pytanie nie wystarczyło. Nie spodziewała się tego, a może raczej nie przewidziała. Prędko odwrocila wzrok od kocura i wbiła go we własne łaciate łapy. Na kilka dziwnych, niezręcznych uderzeń serca zapadła między nimi cisza, która trwała tyle czasu, ile Płocha Łapa potrzebowała na zebranie się na odwagę i ubranie w słowa tego, o co chciała go zapytać.
- Widziałeś... kogoś stamtąd? Czujesz... jego obecność w swoim życiu? - padło w końcu długo wyczekiwane pytanie, a ostatecznie nawet dwa.
Wyraźnie, bez żadnych problemów dało się wyczuć, że dla biało-czekoladowej terminatorki ten temat jest daleki od obojętnego. Prawda była taka, że od bardzo dawna pragnęła poruszyć z kimś temat wiary w Gwiezdny Klan. Niewielu kotom jednak ufała na tyle, by poruszyć ten temat, a nawet Kwitnącego Jaśmina nie znała tak dobrze, by mieć pewność, że jej nie skrytykuje, nie zlinczuje za wątpliwości, które miała. Mimo, że pytania które zadała nie zdradzało wprost, z czym dokładnie się do niego zwracała, z pewnością mogły wiele sugerować.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Te pytania były dość... Dziwne. Pierw nie do końca je załapał, ale całe szczęście po kilku uderzeniach serca połączył kropki. No jasne!! Rzadko spotykał koty, które wątpiły w istnienie Gwiezdnych, a co dopiero w pełni w nich nie wierzyły... Dlatego no, w ogóle nie spodziewał się że Płocha może być jednym z nich.
- A! Cóóż, jeśli mam być szczery to nie. Kiedyś miałem taki... ciężki okres w swoim życiu i no, nikt z rodziny czy bliskich mi się nie ukazał we śnie, by mnie wesprzeć ani nie dawał mi żadnych znaków, czego w sumie bardzo potrzebowałem... Może po prostu mam pecha. Alboo wiedzieli wtedy, że to chwilowe i no, dam radę się jakoś pozbierać... Ale muszą tam być, bo jeśli nie w Gwiezdnym Klanie to gdzie? Plus to miłe myśleć, że po śmierci się z nimi spotkamy, oraz że wszyscy żyją sobie szczęśliwym życiem, obserwują nas i wspierają, nawet jeśli nie możemy tego odczuć... - wyrzucił to z melancholią, a jego zielone oczka nawet się zaszkliły... Bo przypomniał mu się tata, Trzcinka, Kwiatek i wszyscy inni z którymi był blisko, ale ci odeszli. Że na przykład Strzępek się Bawi z Trzcinką, że może mama stała się szczęśliwa u boku taty, że Kwiatek łapie się za głowę widząc jakie durne błędy czasem popełnia jego stary przyjaciel. A wizja, że chociażby w tym momencie obserwują go i no, cieszą się z tych małych kroczków, które robi w stronę zostania dumnym wojownikiem była bardzo ciepła. Tak jak teraz, trening był małym kroczkiem, który bał się zrobić, a okazał się nie taki straszny.
Mogło też nic takiego nie mieć miejsca, ale gdyby miał wybrać to zdecydowanie wolałby wierzyć.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
niska, pulchna kotka; biała w czekoladowe plamy, ogon czekoladowy z białą końcówką, pysk w większości czekoladowy, krótkie futro, oczy żółte
Cicha,społecznie niezręczna, skromna i łagodna kotka. Słodka, nieco zbyt naiwna. Niepewna siebie, wrażliwa i łatwa do zmanipulownia. Nie jest głupia, poziom inteligencji ma przeciętny, po prostu nie potrafi mówić “nie”, ani póki co wyrażać swojego zdania.
Chaotyczna Łapa (KW), Topik (KR)
Wysłuchała kocura i usłyszała w zasadzie coś, czego się spodziewała. Gwiezdni mogą odwiedzać żywych w snach - to już wiedziała. Jednak mimo tego, nie robili tego, nawet kiedy kot przechodził najgorszy możliwy okres w życiu. Wyglądało na to, że Kwitnący Jaśmin przeżył coś podobnego, jednak nie słyszała w jego głosie i w tym, co mówił, żadnych wątpliwości. Nieco ją to zaskoczyło - mimo wszystko nie było aż tak szokujące. Zacisnęła zęby, wbiła spojrzenie we własne łaciate łapki.
- Po śmierci mamy… - zaczęła zbolałym głosem, mając nadzieję, że uda jej się nie rozpłakać, wypowiadając to, co miała do przekazania. - Bolało tak, że brak słów. Tak, że miałam ochotę wyrwać sobie serce. Tak, że… - urwała i przeniosła na chwilę zbolałe spojrzenie na mistrza. - Że myślałam, że tego nie przeżyję. - wydusiła, mając nadzieję, że nie musi nazywać tego wprost, że Jaśmin zrozumie, że myślała o samobójstwie. - Tak bardzo liczyłam wtedy, że dostanę jakiś znak, sygnał że ona gdzieś tam jest, że ma się dobrze i że… nie wiem, dalej mnie kocha… - pod koniec głos terminatorki zaczął uderzać już w naprawdę płaczliwe nuty. Czy to znaczy, że ten ból dalej gdzieś w niej był? Że mimo upływu księżyców, rana nie zagoiła się zupełnie? - I nic - nie do końca potrzebnie dodała córka Czereśniowej Gałązki.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Łaciaty zmarszczył brwi, gdy tylko kotka zaczęła się dzielić z nim swoją historią. Cóż, czyli oboje przeżyli podobną tragedię. Jaśmin jednak dał radę sobie z nią poradzić, a Świetlik... Sprawiała wrażenie, jakby ona dalej się jej trzymała. A co gorsza była pewnie bardzo blisko z mamą, ajć. Teraz całkowicie rozumiał jej zwątpienia co do Gwiezdnego Klanu. W międzyczasie powoli wstał i podreptał bliżej kotki, a następnie usiadł obok, dotykając swoim bokiem tego jej. Obserwował też uważnie jej wyraz mordki, bo jeśli zobaczyłby na nim, choć odrobinkę dyskomfortu czy innej negatywnej reakcji, natychmiast by się przesunął trochę dalej.
- Wiem co czujesz... Aż za dobrze. Oddałbym łapę, by chociaż móc spotkać się z moim tatą choć ten jeden ostatni raz... Ale niestety nie wiem czy to by nawet zadziałało. Tak jak mówiłem, może twoja mama wie, że poradzisz sobie bez jej odwiedzin? Bo jeśli jest na Srebrnej Skórce to na pewno cię obserwuje i jest dumna, jaki progres zrobiłaś. Nie wiem, czy wspominałem... Ale jesteśmy raczej blisko końca treningu. Następna ceremonia będzie jakoś za troszkę ponad dwa księżyce i nawet jeśli zwolnimy tempa to na pewno na nią zdążymy - wyrzucił ciepło i spokojnie. Nie mógł jej zapewnić, że rzeczywiście Gwiezdni istnieją, ani czemu tak rzadko odwiedzają bliskich w snach... Ale mógł chociaż spróbować na swój sposób ją pocieszyć. Nie wiedział tylko czy informacja o dobiegającym końca treningu wywoła u niej radość, czy też doda do tego wszystkiego stres... Postanowił jednak zaryzykować.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
niska, pulchna kotka; biała w czekoladowe plamy, ogon czekoladowy z białą końcówką, pysk w większości czekoladowy, krótkie futro, oczy żółte
Cicha,społecznie niezręczna, skromna i łagodna kotka. Słodka, nieco zbyt naiwna. Niepewna siebie, wrażliwa i łatwa do zmanipulownia. Nie jest głupia, poziom inteligencji ma przeciętny, po prostu nie potrafi mówić “nie”, ani póki co wyrażać swojego zdania.
Chaotyczna Łapa (KW), Topik (KR)
Terminatorka nie powiedziała już nic więcej na temat Gwiezdnego Klanu i zmarłych krewnych. Wyczuwała, że jest to bardzo trudny temat dla ich obojga. Płocha Łapa milczała przez dłuższą chwilę, myśląc o tym, o czym rozmawiali przed momentem. Patrzyła w przestrzeń w ciszy i pociągnęła krótko nosem.
- Czyli rzeczywiście zostanę wojowniczką… nie potrafię w to uwierzyć. - powiedziała, wychodząc powoli z zamyślenia biało-czekoladowa.
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Może dla Jaśminka był to ciężki temat, ale jeśli podjęcie go sprawi, że Płocha Łapa poczuje się, choć odrobinkę lepiej, to chętnie go podejmie... Ale jednak ta nie chciała go kontynuować, bo pomiędzy nimi zapadła cisza. Jaśminek nie do końca wiedział jak ją przerwać ani czy w ogóle no, przerywanie jej było dobrym pomysłem, więc po prostu siedział obok. Gdzieś w międzyczasie owijając ogonem drugi bok kotki, bo chyba się nie obraziła na mistrza, że ten przysiadł się bliżej...
- Mhm! Musimy jeszcze powtórzyć materiał, poćwiczyć walkę i takie tam, ale na pewno do najbliższej ceremonii się wyrobimy. Ale hm, jeśli mogę zapytać, jak się z tym czujesz...? - zapytał z troską w głosie. Bo no, Płocha Łapa nie należała do kotów przebojowych, w sumie tak jak on... A Jaśminek nie widział się zbytnio w roli wojownika jako terminator. No i jeszcze ten cały stres z ceremonii... Mimo to miał nadzieję, że u czekoladowej przeważają w tej sprawie raczej pozytywne emocje.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx