Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Na uboczu obozu jest zagłębienie, które bardzo szybko wypełnia się wodą, kiedy tylko spadnie choć odrobina deszczu. Co innego mogłoby być ulubionym miejscem do przesiadywania takiego narcyza, jakim jest Pęd, niż miejsce, w którym można się przeglądać? Dokładnie, nie ma niczego lepszego. Są rzecz jasna takie dni, kiedy w zagłębieniu nie ma wody (czyli przez całą zimę i większość lata), a jej miejsce zajmuje wtedy sam kremowy kocur, moszcząc się w idealnym legowisku, jakby skrojonym pod jego rozmiary.
Piękny kocur korzystał z czasu wolnego. Miał go bardzo niewiele, były to zaledwie pojedyncze godziny wyrwane spomiędzy garści obowiązków, które miał. Usiadł więc nad kałużą, nad którą często można było go zobaczyć i niczym dbający o wygląd dwunóg czyścił futro, zerkając co jakiś czas do kałuży, by upewnić się, że wszystkie kosmyki urokliwej, pachnącej ziołami sierści leżały idealnie.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Mała, krótkowłosa niebieska colourpointka o zezowatych, bladoniebieskich oczach.
Wycofana, zdeterminowana, wrażliwa i głupiutka, ale za to dziwna, energiczna gaduła.
Oh boy. Trupki i NKT | Czterolistna Koniczyna
Kołysanka miała już dość deszczu. Nic tylko deszcz, deszcz i deszcz. Nawet jeśli było tak jak mówiła Spinka, ostatnimi dniami była tylko lekka mżawka, niebieskiej pointce wciąż się to nie podobało. Była Pora Nowych Liści! Powinno się robić coraz cieplej z każdym dniem! Gdzie słoneczko? Czemu jest wiecznie przysłonięte chmurkami? Czemu temperatura się nie zmienia, a momentami nawet się obniża? Nie podobało jej się to.
Przez ostatnie dni nie ruszała się z kociarni. Na dworze było mokro i ponuro, to po co się ruszać? Cóż, Pierwiosnek miał jednak inne plany, gdyż tego właśnie dnia wyciągnął swoje kociaki z pieczary i ogłosił kolejne lekcje. Kołysanka jednak kompletnie nie była nimi dzisiaj zainteresowana. Słowa taty były zagłuszane przez jej wewnętrznego focha, nie na niego, a na pogodę. Oh, ile by dała, aby mogła kontrolować ten nudny klimat. Gdyby to ona za tym decydowała, cały czas lśniło by słońce, a jego promienie ogrzewałyby cały obóz! Na pewno wszyscy byliby szczęśliwsi bez tej nudnej pogody.
Gdy lekcje się zakończyły, kotka pragnęła tylko i wyłącznie wrócić do kociarni, jednak jak na złość, Pierwiosnek uparł się, aby pobawili się na dworze. Czemu? Bo niby pogoda wcale nie jest taka zła. To tylko parę chmurek, nawet nie pada. Kołysanka fuknęła cicho. No i co zrobi, musi coś wykombinować. Rozejrzała się więc dookoła, szukając czegoś do roboty. O. No i coś się znalazło.
Zaczęła dreptać w stronę kremowego nieznajomego, zaciekawiona jego ruchami. Najpierw się mył, potem patrzał na coś znajdującego się pod nim, a potem znowu wracał do mycia i znowu się na coś gapił. Może miał tam jakiś ładny kamyczek? Albo piórko?
- Dzień dobry! - Pisnęła wysokim głosem, docierając do kocura. Zatrzymała się jednak gwałtownie, gdy poczuła, jak ziemia osuwa się pod jej łapkami. Cofnęła się o parę kroków, oglądając jak parę ziarenek ziemi wpada do... Kałuży? Ten kot się patrzył na kałużę? Co było takiego ciekawego w kałuży? Przecież to deszcz, tylko nieruchomy. - Czemu pan się patrzy na kałużę? - Spytała zdezorientowana Kołysanka. Może to nie była zwykła kałuża? Może tak naprawdę kałuże mają moce? O, o, może widzi w niej to, co się zaraz zdarzy? Albo... Albo może dzięki niej kontrolować pogodę? Ooo, to by było mega! Niewiele myśląc, nawet nie czekając na odpowiedź na jej poprzednie pytanie, od razu wyskoczyła z nowym pomysłem. - Może pan dzięki niej zrobić słoneczko? Cały czas jest tak ponuro!
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Rzecz jasna wiedział, że mniej więcej księżyc przed Raniuszkiem Spinka powiła kocięta, widywał je w zasadzie dość często w kociarni, kiedy zajmował się własnym potomstwem, ale poza znajomością ich imion, kremowy nie wiedział o nich wiele, nie poświęcał im uwagi, z resztą, nie było to zupełnie potrzebne, zarówno Spinka, jak i jej partner Pierwiosnek byli świetnymi rodzicami, a maluchom niczego nie brakowało. Mimo całej tej pozornej obojętności Pęd dobrze wiedział, kto się do niego odezwał, kiedy tylko usłyszał dziecięcy głosik, uprzejmie się z nim witający.
Powoli podniósł swą piękną głowę znad wzruszonej teraz upadkiem kamienia tafli wody. Spojrzenie młodego ojca padło na koteczkę imieniem Kołysanka, obdarzoną wyjątkowo dziwacznym umaszczeniem. Dobrze pamiętał, że urodziła się zupełnie biała. To już kolejny fakt, który wiedział o tej rodzinie, być może wcale nie byli mu tak obojętni, jak mu się wydawało? Dziwne. W każdym razie teraz na głowie, łapach i ogonie kotki wyraźnie widoczne były teraz niebieskie znaczenia. Nie widział wcześniej niczego takiego. Być może obserwował niewystarczająco dużo dorastających kociąt.
- Dzień dobry - odpowiedział najpierw na powitanie. Dlaczego gapił się w kałużę? W zasadzie odpowiedź była bardzo prosta, nie wymagała od niego żadnego zastanowienia. - Przeglądam się, żeby mieć pewność, że dobrze układam futro - wyjaśnił prostolinijnie, nie widząc powodu do ukrywania przyczyn tego, dlaczego do codziennej toalety potrzebne mu było jego własne odbicie. Jedynym powodem do obaw mógł być fakt, że dzięki tej wiedzy więcej kotów odkryje sekret jego nieskazitelnego wyglądu. Jednak patrząc na tę tu obecną, zezowatą kupę futra, nie musiał obawiać się konkurencji. - Zanim się obejrzysz, przyjdzie wiosna. A latem, zobaczysz, zatęsknisz za chłodnymi dniami. - rzekł do niej, brzmiąc całkiem sympatycznie. Zwykle syn Artema nie przepadał za kociętami. To jednak nie sepleniło i w ogóle sprawiało całkiem przyjemne, dobrze wychowane wrażenie. Mogli więc uciąć sobie pogawędkę, czemu nie.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Mała, krótkowłosa niebieska colourpointka o zezowatych, bladoniebieskich oczach.
Wycofana, zdeterminowana, wrażliwa i głupiutka, ale za to dziwna, energiczna gaduła.
Oh boy. Trupki i NKT | Czterolistna Koniczyna
Żeby mieć pewność... Że dobrze układa futro? Kołysanka zerknęła zdezorientowana na Pęda, następnie na kałużę.
- ...Do ułożenia futerka jest niezbędna kałuża? - Może coś w tym faktycznie było. Kremowy kocur miał śliczne futerko, takie długie, takie gęste... Ona sama miała momentami kłopot z dokładnym ułożeniem sierści, może w tym leżał jej problem? Podeszła odrobinę bliżej do kałuży tak, aby móc zobaczyć w niej swoje odbicie, a następnie liznęła się parokrotnie po białym futerku na piersi, spoglądając bacznie w prawie przezroczystą ciecz. I szczerze... Nie widziała różnicy między swoją normalną perspektywą, a jej odbiciem w kałuży. Może robiła coś źle?
- A co z grzbietem? - Spytała. - Robi pan wtedy kółeczka żeby móc zobaczyć, czy dobrze ułożone? Bo- - Przerwała na moment, po czym odwróciła się grzbietem do Pędu, usiadła i bacznie zwinęła ogon wzdłuż tłustego ciałka, aby nie wpadł do wody. - Bo tak to to można wpaść, jeśli by próbować cały czas oglądać, czy dobrze się je układa! - Miauknęła, dumna z tego, że pewnie dotarła do sedna sprawy. A może i nie. Może był jeszcze inny sposób, na który nie wpadła? Albo to był ten pierwszy, szczerze byłoby lepiej gdyby to właśnie ten pierwszy był prawidłowy, bo - I jeszcze tak wyginając główkę niefajne uczucie w karku jest
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
- Nie jest niezbędna, pewnie że nie. - zapewnił ją, strzygąc lekko drobnymi uszami. - Ale ja wolę ten sposób. - dodał, racząc koteczkę jednym ze swoich pięknych uśmiechów. - Tam, gdzie nie mogę zobaczyć, robię to na wyczucie. - wyjaśnił, zgodnie zresztą z prawdą. Przód był zdecydowanie najważniejszy, to właśnie to kot widział pierwsze, kiedy na niego patrzył, a pierwsze wrażenie było nie do przecenienia. Nie perfekcyjnie ułożone z tyłu futro nadrabiał zapachem. Przyszły Medyk zawsze pachniał kwiatami, nawet zimą. Trudno powiedzieć, jak to robił, skoro o tej porze roku tychże było wyjątkowo mało. Zapach zawsze był stonowany, nie drażnił w nozdrza, dawał za to przyjemne skojarzenia i zdecydowanie dodawał uroku ogólnemu wrażeniu w kontakcie z całym Pędem.
- Może nie jesteś dość rozciągnięta do takich czynności. Mnie to nie sprawia problemów. - zauważył młodzieniec, z lekkim rozbawieniem przyglądając się akrobacjom młodszej kotki. Prawda była nieco inna, niż to przedstawił w swoich słowach. Być może dobre rozciągnięcie do pewnego momentu pomagało, jednak dłuższe wykręcanie głowy w jedną stronę i jemu sprawiało dyskomfort.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Mała, krótkowłosa niebieska colourpointka o zezowatych, bladoniebieskich oczach.
Wycofana, zdeterminowana, wrażliwa i głupiutka, ale za to dziwna, energiczna gaduła.
Oh boy. Trupki i NKT | Czterolistna Koniczyna
- Aha - Wydobyło się z jej pyszczka, po czym mała spojrzała ponownie w kałużę. Czyli... To po prostu była kwestia upodobań. Oh. To w takim razie to ona po prostu nie potrafiła się porządnie wymyć, aby jej futerko wyglądało dobrze. A może miała zwyczajnie za mało doświadczenia ze względu na jej młody wiek? Pęd był dorosły i miał prześliczną sierść, musiał to opanować do mistrzostwa! - Nauczy mnie pan jak odpowiednio układać futerko? - Spytała zdeterminowana. - Moje zawsze jest takie niefajne, futerka mamy i taty są mięciutkie, a moje nie takie nie jest
Rozciągnięta...? Kołysanka spojrzała się na Pęda wzrokiem pełnym zdezorientowania, po czym odwróciła łebek, próbując go trochę rozciągnąć. Skoro nie jest wystarczająco rozciągnięta, to chyba trzeba ją... No, rozciągnąć, nie? Były do tego... Uh... Jakieś ćwiczenia?
- O tak? - Rozległo się pytanie, gdy pointka usiłowała obrócić głowę jeszcze bardziej. Wyglądało to, jakby próbowała ją obrócić o całe 360 stopni niczym sowa. - Tak boli nawet bardziej. - Stwierdziła po chwili, z powrotem zwracając pyszczek w stronę kremowego kocura i przechylając łeb na boki aby odgonić nieprzyjemne uczucie.
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Czy potrafiłby nauczyć kogoś układać futerko? Sam posiadł tę umiejętność bardzo stopniowo, księżyc po księżycu obserwacji swojej matki i coraz głębsze utwierdzanie się w przekonaniu, że nie chce wyglądać, jak ona. Nie sądził, żeby możliwe było przekazanie tej zdolności w kilka chwil i w kilku słowach wyjaśnienia.
- Może lepiej nauczyć się czegoś bardziej przydatnego? - zapytał, przechylając głowę na bok. - Jak wspinanie na drzewa albo łowienie ryb? - dodał kocur z lekkim uśmiechem na pysku i głową przechyloną na prawą stronę. Próbował wybrnąć z tej sytuacji, nie chciał powiedzieć jej, że nie potrafiłby jej nauczyć swojej techniki i perfekcji układania futra w piękne fale?
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.