Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Czy spodziewała się czegoś innego? Właściwie nie, jednak przecież powiedziała Szponowi, że też zapyta o to Łabędzią Gwiazdę. I dostała dokładnie taką odpowiedź, jakiej mogli się oboje spodziewać, nawet jeśli jej kolega całkiem niedawno starał się jeszcze wymyślać scenariusze, w których prawda miała się okazać zupełnie inna.
Skinęła głową, wiedząc, że dalsze dopytywanie akurat o tą sprawę nic nie da. Najwyraźniej zupełnie nikt w klanie nie miał pojęcia co się z nim stało. Czy może ktoś poza Rzeką mógł mieć jakieś informacje? Jakieś obce koty, które z nim rozmawiały, spotkały go gdzieś? Pewnie istniały na to szanse, ale świat był zdecydowanie zbyt wielki, by przepytać ich wszystkich, szczególnie, żeby dał to zrobić ktoś taki jak ona. - Mam nadzieję, że niedługo wróci… – Nawet jeśli nie było go tutaj, wierzyła całkowicie, że brat wciąż żył. Może został gdzieś uwięziony, zgubił się, znalazł jakieś inne towarzystwo, z którym postanowił zamieszkać… Ale gdzieś tam był i mógł powrócić każdego dnia.
Pewnie należało zmienić temat na coś lepszego. Jedno z pytań, które chciałaby zadać wciąż wydawało się być zbyt trudne do wypowiedzenia, ale może inne mogło szybko wypaść z jej pyszczka. - Mogłabym dostać na mojej ceremonii jakieś całkiem inne imię? To, które mam teraz jest trochę… dziwne. Jeśli to oczywiście nie problem. – Jeśli Szczerbatek takie otrzymał (a później je stracił), to czy i ona by nie mogła? W przeciwieństwie do niego jednak, raczej nie chciałaby takiego, które dzieliłoby pierwszy człon z kimś w innym klanie, to byłoby dziwne.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
— Ja też — odparł z westchnieniem. — Jestem dobrej myśli, wiesz? Pogniewał się na mnie, ale nie mógł zapomnieć, że w Klanie czekają na niego bliskie mu koty. Nie zaprzepaści wszystkiego, co tutaj ma, było mu dane i na co ciężko pracował, a także co kochał, przez jedną przykrą sytuację.
A może już to zrobił. Może nie zamierzał wrócić, może, zasmakowawszy wolności od wszelkich zobowiązań, zachłysnął się nią i lekką łapą odrzucił wszystko co znane. A może stało się coś o wiele gorszego i niezależnie od odczuć Szczerbatka, po prostu nie będzie fizycznie w stanie do nich wrócić. Możliwości mnożyły się jak grzyby po deszczu i przyprawiały o zawrót głowy, przy czym nie istniał dobry sposób na ukojenie zszarganych stresem nerwów. Nadzieja to jedyne, co im pozostawało, i Łabędź zamierzał kurczowo się jej trzymać, oraz w miarę sposobności zarażać nią innych.
Przy kolejnym pytaniu siostrzenicy podniósł uszy i ledwie powstrzymał się przed kolejnym westchnieniem, tym razem wyrażającym... ulgę. Kwestia imienia Posiniaczonej Łapy ciążyła mu w zasadzie od czasu jej narodzin, i jakkolwiek nie chciał wchodzić w kompetencje jej matki a swojej siostry, miał co do niego pewne cichutkie zastrzeżenia.
— Żaden problem. Prawdę mówiąc, sam chciałem o tym z tobą porozmawiać — przyznał z nieśmiałym uśmiechem. — Myślałaś może nad czymś konkretnym? Szczerbatek wymyślił swoje sam, a jak z tobą?
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Pokiwała głową. Nie pozostawało jej nic innego, jak tylko wierzyć, że Łabędzia Gwiazda ma rację. Lub w to, że Szponowi (czy komukolwiek innemu, ale kto inny miałby tego dokonać) uda się odnaleźć Szczerbatka i przekonać go, by powrócił do klanu, niezależnie od tego czemu zniknął. W tym temacie nie pozostawało jej teraz już nic więcej do dodania, można było się skupić na dalszej odpowiedzi na drugie, prawdopodobnie ostatnie, z pytań , które zdecydowała się zadać na koniec treningu. - Chyba nie mam jeszcze żadnego konkretnego pomysłu… - przyznała. O ile była w stanie sobie wyobrazić, że wybiera w przyszłości imiona dla chociażby jakichś kociąt, dobór odpowiedniego dla siebie samej wydał się być czymś bardzo trudnym – Może mogłaby to być niespodzianka? – Ufała Łabędziej Gwieździe, większość imion, które nadawał wojownikom brzmiało naprawdę ładnie, więc i może dla niej znajdzie coś odpowiedniego? Brzmiało jak prostsza opcja, nawet jeśli pozostawiało możliwość, że jednak ostatecznie wcale jej się nie spodoba. Chociaż wtedy znajdzie się po prostu w takiej samej sytuacji jak teraz, więc chyba nie będzie gorzej?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Skłamałby mówiąc, że spodziewał się innej odpowiedzi. Zaufanie pokładane w niego przez kotkę bez wątpienia schlebiało, choć zarazem nakładało swego rodzaju presję, by sprostać oczekiwaniom. Imię dla Siniak... będzie wyzwaniem, bez dwóch zdań, przede wszystkim właśnie dlatego, że była jego ukochaną siostrzenicą i terminatorką, niemniej Łabędź czuł się w obowiązku go podjąć bez marudzenia. Między innymi od tego tutaj był, czyż nie?
— Jasne — zgodził się z uśmiechem. — Ale gdyby w międzyczasie coś przyszło ci do głowy, nie krępuj się zagadać, dobrze?
Będzie miała ku temu wiele możliwości. Może i przerobili całość materiału, lecz przed nimi dalsze szlifowanie jej umiejętności oraz powtórki teorii, więc na dobrą sprawę wystarczy, że napomknie w przelocie; domyślał się, że zainicjowanie specjalnej rozmowy konkretnie w tym celu mogłoby ją zniechęcić.
— To jak, zgarniamy twoje zdobycze i wracamy do Obozu? — zaproponował raźno. — Czy wolisz trochę zostać nad wodą?
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Pokiwała głową. Jeśli nagle najdzie ją jakieś olśnienie i wpadnie na idealne imię dla siebie, być może spróbuje je zaproponować. W tym samym momencie, w którym zdecyduje się na ostateczną rozmowę o tym, kim planowała zostać w przyszłości. Czyli w czasie zupełnie jeszcze określonym, ale na pewno nie będącym akurat tą chwilą. Dlatego nie zostały jej na teraz żadne następne, warte zadania pytania. - Możemy wracać. – stwierdziła, chwytając już w pyszczek jedną ze złowionych przez siebie ryb. To uniemożliwiało jej już dalsze mówienie, co w tym przypadku, jeśli wujek zrobi to samo, było w jakiś sposób uspokajające. Bo nawet jeśli starała się ten temat wciąż omijać, odrobinę obawiała się przez cały czas, że Łabędzia Gwiazda sam spyta o to, czy cieszyła się na swoja nadchodzącą ceremonię. A wtedy całkiem możliwe, że nie dałaby rady kłamać czy ukrywać wszystko, o czym myślała.
Najwyraźniej jednak nie miało się to teraz wydarzyć i mogła zamiast tego pomyśleć o tym, że przynajmniej łowienie ryb poszło jej całkiem nieźle.
// zt
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Chciała wracać, tak też Łabędź bez sprzeciwów pomógł zabrać pozostałe dwie ryby i ruszył prosto w stronę Obozu. Fakt, wypchane mordki nie sprzyjały rozmowom, to nieudogodnienie jednak nie powstrzymało dumnego mistrza od rzucania kotce wesołych spojrzeń od czasu do czasu. Choć nie miało być to ich ostatnie spotkanie, wiedział, że nie mógł nauczyć jej wiele więcej, a gdyby Klan desperacko potrzebował wojowników, Siniak nadawała się do mianowania w zasadzie od zaraz. A to oznaczało, że kolejnemu z kociąt Ciemnej Mordki udało się ukończyć trening. To naprawdę cudowne wieści, szczególnie biorąc pod uwagę, że z dwóch miotów siostry udało się to dotychczas tylko Szafirkowi, Tojad i Szczerbatkowi. Och, oby była to dobra wróżba. Bardzo nie chciał, by podzieliła losy zaginionego rodzeństwa.