Logo Artemidy
Trening Sennej Łapy
#16
Krótkie skinięcie głową było jedyną oznaką aprobaty, jaką jak dotąd okazał mu mistrz, jednak to wystarczyło, by nieco go zachęcić. Prawdę mówiąc, gest uszczęśliwił go o wiele bardziej, niż byłby skłonny przyznać. Wcześniej chciał tylko jak najszybciej mieć to wszystko za sobą - teraz nawet chciał się wykazać. Zastanowił się nad kolejnymi punktami kodeksu.

Chciał wyrecytować je zaraz po tym, jak wyswobodzi się z uścisku, ale plan nie poszedł po jego myśli. Kurz sypnął w oczy wojownika, co samo w sobie okazało się całkiem satysfakcjonujące - Sen postanowił zapisać manewr w pamięci, przynajmniej tylko z tego powodu - ale to nie wystarczyło, by następujący kopniak zrobił na dymnym kocurze jakiekolwiek wrażenie. Terminator zdołał wyślizgnąć się z chwytu chwilę później, ale miał przy tym mocne podejrzenie, że Skaliste Zbocze dawał mu w ten sposób fory.

Co oczywiście oznaczało, że szykował coś innego. Sen okrążył go nisko na łapach, szukając w jego ataku okienka na swój własny. Wojownik był jednak zbyt szybki, by dać mu taką szansę, więc terminator ze zrezygnowaniem dopasował strategię - zamiast atakować, spróbował szybko prześlizgnąć się pod nim, by uniknąć przygniecenia.


Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
xxx
[Obrazek: cL0Q0X2.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#17
Po raz kolejny miał wrażenie, że jego własny atak powinien udać się wręcz idealnie, że nic w nim nie zabrakło. A jednak Senna Łapa znów okazał się być szybszy o jedno uderzenie serca, znajdując się idealnie poza zasięgiem jego łap. Czy jednak jego zmęczenie i roztargnienie wciąż wygrywało, a ciosy wcale nie były tak dobre, jak mogło mu się wydawać? Terminator miał zadatki na naprawdę sprawnego wojownika, a siedzenie w lecznicy nie obniżyło jego umiejętności? Czy może, podobnie jak w przypadku Mglistej Łapy, w jego unikach było coś więcej, jakaś moc, której nie powinien posiadać? To nie mogło być pewne, ale musiał uważać. Wylądował na ziemi, z pozycji gotowości do kolejnego skoku przechodząc do zwykłej, wyprostowanej pozycji. Spojrzał w dół i mruknął do siebie coś niezrozumiałego, po czym pokręcił głową. A zaraz po tym przeniósł wzrok z powrotem na swojego ucznia.

- Wystarczy. – stwierdził, jednak prawdopodobnie, gdyby Sen zaczął działać zaraz po swoim uniku, mógłby jeszcze zdążyć zacząć wyprowadzać już kolejny atak – Powiedz, co wiesz już o walce. Gdzie najlepiej celować, jaką pozycję przyjąć, co może ci pomóc w trakcie. – wydał kolejne, nowe polecenie, jednocześnie decydując się usiąść. W praktyce terminator radził sobie całkiem nieźle, ale czy rzeczywiście wiedział co robi? Jeśli okaże się, że tak, będą mogli całkowicie przejść do kontynuowania rozmowy (o ile dało się to nazwać rozmową) o Kodeksie.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#18
Gładko prześlizgnął się pod atakiem wojownika i wylądował w tej samej pozycji, co on, gotowy na kolejny ruch. Jak widać niepotrzebnie, ponieważ kocur chwilę później zawiesił broń. Sen jeszcze chwilę stał w gotowości, niepewien, co planuje przeciwnik, ale ostatecznie podążył jego przykładem. Usiadł ciężko na ziemi, łapiąc oddech. Nie poszło mu tak źle - czy to przez zmęczenie Skalistego Zbocza, czy to przez wrodzony talent, czy to przez podejrzewane u niego bezgwiezdne moce, kto wie? - ale był to najcięższy wysiłek, jaki był od niego dotąd wymagany. Kiedykolwiek.

Po odzyskaniu oddechu zabrał się za ubrudzoną sierść, co jakiś czas nadal zerkając czujnie w kierunku mistrza, na wypadek gdyby była to jedynie kolejna z jego sztuczek. Tak jak przychodząc tutaj dzisiaj rano nie miał o nim jeszcze jednolitej opinii, tak teraz przynajmniej wiedział, że kocur potrafi być dość sprytny. Być może wystarczająco sprytny, by obezwładnić nawet własnego współklanowicza.

Jego myśli mimowolnie wróciły do historii o Szafirkowym Pyłku. Jeśli doszedł w ten sposób do jakichś wniosków, na pewno się nimi nie podzielił.

Chwilę zastanowił się nad jego pytaniem.

- Starałeś się być nieprzewidywalny - stwierdził powoli. Potwierdzenie, że kocur zdołał go czymś zaskoczyć nie przyszło mu łatwo, ale wolał mu to przyznać zamiast udawać, że nie wyciągnął żadnej lekcji. Sen podniósł się, z kontemplacją przechadzając się po fragmencie ziemi, na której stoczyli swoją walkę. - Skoczyłeś na mnie z zaskoczenia, od tyłu. Nie atakowałeś dwa razy w to samo miejsce. Próbowałeś mnie przewrócić albo przygnieść do ziemi, i odwracać moją uwagę... - znów uniósł jedną z łap, delikatnie dotykając nią swojego gardła. Nadal czuł świst powietrza, wspominając, jak cios Skalistego Zbocza minął się z celem o długość mniejszą niż pazur. - Albo uderzać w czułe miejsca. Jak gardło i pysk.

Gdyby chciał być złośliwy, mógłby dodać, wszystkie te taktyki przyniosły Skalistemu Zboczu znikome skutki, skoro Sen stał teraz przed nim wyjątkowo niedraśnięty. Ból ze strony obitych pleców szybko sprowadził go na ziemię i wybił mu podobne refleksje z głowy. Ostatnim razem, kiedy zaczął się chełpić, mistrz bez trudu go obezwładnił. Cała ta bójka mogła być tylko przedsmakiem jego umiejętności; Sen wolał nie sprawdzać, czy w prawdziwej walce wojownik radzi sobie równie dobrze, czy lepiej. Czy to była jedna z jego docelowych nauk? Doceń swojego przeciwnika? Terminator postanowił zachować ją dla siebie, na razie jedynie szukając na pysku kocura reakcji na wcześniejsze słowa.
xxx
[Obrazek: cL0Q0X2.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#19
Słuchał wypowiedzi swojego ucznia, nie przerywając mu i czekając aż skończy, by wtedy skinąć głową.

- Dobrze atakować również w inne delikatne miejsca, takie jak brzuch, oczy, uszy. I dlatego, przyjmując pozycję do walki należy postarać się chronić te części. Ugiąć łapy, trzymać łeb nisko, położyć uszy. – dodał do jego wypowiedzi, z podstawowych teoretycznych informacji, nim przeszedł do omawiania tego, co konkretnie udało się osiągnąć Sennej Łapie - Umiesz dobrze unikać. I to, jak próbowałeś mnie oślepić, było odpowiednim ruchem, można to próbować robić tym, co ma się pod łapami albo nawet ustawiając się tak, by słońce zaświeciło przeciwnikowi w oczy. – Lub przynajmniej dawało się to robić w porach, gdy przez większość czasu nie było całkiem ciemno, a jeśli nie, to niebo i tak pozostawało szare oraz zakryte chmurami.

- Możliwe, że niedługo nie będzie mnie przez pewien czas w Obozie. Wtedy sam będziesz musiał umieć się obronić. – Nie zamierzał tłumaczyć, gdzie i po co dokładnie wyruszał, nie ufał terminatorowi wystarczająco, by dzielić się tymi informacjami. Jednak zasługiwał on przynajmniej na powiadomienie o tym, że jego trening w najbliższym czasie mógł nie wyglądać do końca tak, jak powinien. Chociaż mogli zostać tu ze Szponem jeszcze kilka dni, prawdopodobnie miało się udać mu przeprowadzić chociaż jeszcze jedno szkolenie Sennej Łapy.

Nieistotne. Najpierw trzeba było dokończyć jeszcze dzisiejszą część, nawet jeśli walkę można było uznać za zaliczoną, nie było to wszystko, czym mieli się zająć.

- A teraz wróćmy do Kodeksu. Znasz jeszcze jego kolejne punkty?

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#20
Nie spodziewał się, że mistrz tak szybko dostrzeże jego starania, więc komplement spotkał się z zaskoczonym milczeniem. Zapisał jego rady w pamięci, ale nie znalazł słów, by odpowiedzieć; zamiast tego wbił wzrok gdzieś na bok, a gdy kocur napomknął o sztuczce ze słońcem, spojrzał na niebo. Walczyli wystarczająco długo, by zdążyło poszarzeć, ale na Kocim Grzbiecie nadal panował półmrok. Wspomnianego słońca na razie również nie dało się dostrzec.

Nadstawił uszu, odnotowując zmianę w temacie. Nie będzie go w obozie? A to ciekawe.

- Dokąd się wybierasz? To jakoś związane z tym, że muszę umieć się bronić? - zapytał swobodnym tonem, chociaż był równie podejrzliwy. To jedno, że Skaliste Zbocze miał przed nim jakieś tajemnice - co było intrygujące samo w sobie, bo co takiego mógł ukrywać? - ale sposób, w jaki przekazał mu wiadomość, zabrzmiał wyjątkowo złowrogo. Nie będzie go w obozie... więc Sen musiał umieć się bronić. Bronić... przed czym? Przed generalnym zagrożeniem ze strony drapieżników? Czy przed tym, przed czym uciekał Skaliste Zbocze?

Przejście na przyziemny temat kodeksu zaraz po tym, gdy została mu rzucona przed nos taka intryga, nie przyszło łatwo. Westchnął. Na szczęście przygotował się na pytanie wcześniej, więc nie musiał się nad nim specjalnie zastanawiać.

- Tak - skinął. - Terminatorzy nie mogą jeść, dopóki nie zapolują dla starszyzny. Cztery. I pięć, zabijasz zwierzynę tylko po to, by się nią pożywić. - zatrzymał się na moment, po czym kpiąco świsnął powietrzem. - "Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie." Ten punkt jest ciekawy. Czy Gwiezdni dają zwierzynie życie? Niby jak to działa?
xxx
[Obrazek: cL0Q0X2.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#21
Niestety, mógł się spodziewać, że jego ogłoszenie nie pozostanie bez jakiegokolwiek pytania ze strony terminatora. Żadnych konkretnych informacji wciąż nie zamierzał podawać.

- Dowiesz się w swoim czasie. – Oznaczało to, w głowie Skalistego Zbocza, głównie nadzieję, że wrócą ze swojej wyprawy z wynikami, które będzie można przedstawić przed całym klanem. Jeśli nie? Wtedy całkiem możliwe, że Senna Lapa miał nigdy nie usłyszeć historii o tym, co wydarzy się przy Szepczącej Sadzawce. Zresztą, nie powinno go to za bardzo interesować.

- Na naszych terenach można natknąć się na drapieżniki. Kiedy mnie tu nie będzie nie będę mógł kontrolować czy gdzieś sam nie wyszedłeś i na żadnego nie trafiłeś. – wytłumaczył. Szanse na to, że pojawi się jakieś zagrożenie związane z ich wyjściem z klanu były zdecydowanie mniejsze, a nawet jeśli komuś miałoby się to nie spodobać, prawdopodobnie skupiłby swoje siły na samych Skale i Szponie, a nie wszystkich innych kotach Rzeki. Dlatego pamiętanie o zwykłych (chociaż wciąż zabójczych) zagrożeniach było zdecydowanie bardziej istotne.

- Gwiezdni mają wpływ na cały otaczający nas świat. Zwierzyna rodzi się z innej zwierzyny, jeśli jednak Gwiezdny Klan z jakiegoś powodu postanowiłby, że nie zasługujemy na udane polowania, mogliby sprawić, by żadne piszczki nie pojawiały się na naszych terenach. Tak samo, jak są w stanie zabić od razu kota, który im się przeciwstawi. – W niektórych przypadkach aż dziwne było, że jeszcze się na ten ruch nie zdecydowali. Czy miała być to również jakaś kara dla klanu Rzeki? Niedługo się dowie. Niedługo wszystko będzie znów dobrze. Musiał wytrzymać jeszcze tylko trochę.

- Dalej. – polecił, w końcu nie były to jeszcze wszystkie punkty Kodeksu.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#22
Przykucnął na ugiętych łapach, zmęczony sterczeniem w miejscu. Może też odrobinę na wypadek, gdyby to, co powie mu Skała, miało zrzucić go z łap.

Nic podobnego; wuj był równie niedostępny, co zawsze. Sen położył po sobie uszy. Spodziewał się, że Skaliste Zbocze nie otworzy przed nim serca tak chętnie, jak Mglista Łapa chciał otwierać koty, ale spławiająca odpowiedź nie spotkała się z ciepłym przyjęciem. Tak naprawdę tylko wzbudziła kolejne podejrzenia.

- Skoro tak mówisz - odpowiedział cierpko. Chociaż jego ciekawość nie została ani trochę zaspokojona, ani nie kupił wymówki o drapieżnikach nawet na moment, wątpił, że dalsze pytania przyniosą jakiekolwiek skutki. Jeżeli będzie chciał dowiedzieć się więcej, to będzie musiał znaleźć na to inny sposób. Znajdzie. Później. Nie miał czasu zastanawiać się nad tym teraz.

Nie sądził, że jego niewinne pytanie o kodeks zostanie potraktowane poważnie, a już na pewno nie spodziewał się usłyszeć o rzekomych ludobójczych zdolnościach Gwiezdnego Klanu. Może to dobrze, że postanowił usiąść.

- Och, uch... sześć. Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem. - sześć i sześć. Prosty punkt, nad którym nie zamierzał się rozwodzić, kiedy jego myśli wciąż krążyły wokół obłąkańczego wytłumaczenia mu poprzedniego. Podniósł się z kucnięcia na równe łapy i sprężyście zbliżył się do Skalistego Zbocza, by stanąć na równi z nim, wyraźnie poruszony. - Jak to, "zabić kota"?
xxx
[Obrazek: cL0Q0X2.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#23
Teraz powinni skupić się już jedynie na Kodeksie. Zbliżali się już do jego połowy, ale wciąż pozostawało całkiem sporo punktów to zaprezentowania. I być może omówienia, jeśli coś okaże się niejasne, chociaż uznawał, że jego uczeń większość z nich powinien już rozumieć. Zresztą, to nie rozumienie było najbardziej istotne – tylko to, czy się je wypełniało każdego dnia.

- Siedem. Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii. Osiem. Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora. – zaczął wymieniać, uznając, że terminatorowi idzie to jednak jak na jego gust zbyt wolno. Jednak najwyraźniej i w tej formie nie miało to pójść bezproblemowo, bo Senna Łapa zdecydował się na zadanie kolejnego pytania.

Odpowiedź na nie była prosta, wręcz zbyt oczywista, żeby Skaliste Zbocze widział sens w odpowiadaniu. Raczej każdy powinien umieć sobie wyobrazić, jak to się działo.

- Jednego dnia kot żyje. Drugiego nie. I nikt nie umie wyjaśnić, czemu miałoby się to wydarzyć z naturalnych przyczyn. Jak Zbożowy Kłos. – Nikt mu nie opowiedział tej części historii jego rodziny? Prawdopodobnie nie było się czym chwalić. Jednak skoro chciał wiedzieć, proszę bardzo, nie trzeba było daleko szukać przykładów.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#24
Zdążył się już domyślić, że Skaliste Zbocze nie przepada za udzielaniem detali. Czyniło ich to dość niefortunnym duetem, bo Sen lubił zaglądać w nieswoje sprawy i wiedzieć o nich jak najwięcej.

Trzepnął uchem, ledwie słuchając recytowanych mu punktów kodeksu. Rozumiał aluzję - ich tempo pracy było nieodpowiednie - i tak, tak, po to tutaj byli, ale jak mógł myśleć o tym teraz, kiedy ich rozmowa wpłynęła na tak niedorzeczny temat?

Zbożowy Kieł umarło na długo przed tym, zanim się urodził, a jej temat był w jego rodzinie tematem tabu. Przynajmniej on zawsze tak to postrzegał,
i stosownie omijał wspomnienie o niej w jakimkolwiek kontekście wokół bliskich. Wszystko, co o nich wiedział, udało mu się uzyskać wyrywkowo i przez przypadek. Czy to dlatego? Czy za ich śmiercią stała jakaś... boska ingerencja? Nie wiedział, co takiego mógł zrobić jego przodek, by zasłużyć na taki los, a zdawkowe wyjaśnienia Skalistego Zbocza były w tym zupełnie niepomocne.

- Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni umrze. Punkt dziewięć. - wyrecytował niecierpliwie, chcąc jak najszybciej wrócić do tematu, który go interesował. - Gwiezdny Klan zabił Zbożowy Kłos?... Za co?
xxx
[Obrazek: cL0Q0X2.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#25
- Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. – odpowiedział mu kolejnym punktem, w zamian za poprzedni. Senna Łapa radził sobie z wymienianiem ich całkiem dobrze. Chociaż może lepiej by było, gdyby to jednak do nich miał pytania, a nie tamtej innej wzmianki.

- Za mówienie kłamstw o Gwiezdnym Klanie. – odpowiedział, spodziewając się jednak, że to pociągnie za sobą kolejne pytanie, które warto było wyprzedzić nim zdążyło zostać zadane przez terminatora – Nie warto pamiętać jakich. – Powtarzanie tego dalej nie miałoby sensu, należało zapamiętać jedynie, co się działo z kotami, które próbowały czegoś podobnego. Zarówno po to, by samemu nie skończyć w taki sposób, jak i dlatego, by ochronić przed tym innych – tych, dla których nie było jeszcze za późno. Wtedy, przy pogrzebie Zbożowego Kłosa jeszcze o tym nie wiedział i doprowadziło to do kolejnej śmierci. Nie zamierzał więcej dopuszczać do takich sytuacji.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#26
Ledwie zdążył otworzyć pysk, by zadać następne logiczne pytanie - jakich kłamstw? - nim Skaliste Zbocze go w nim ubiegł. Najwyraźniej nie było mu dane dowiedzieć się niczego wartościowego. Uderzył ogonem o pięty, zniecierpliwiony.

- Nie lepiej o nich pamiętać, żeby ich... nie powtórzyć? - zapytał zgryźliwie, ale zaraz potem westchnął, godząc się na porzucenie tematu. Jasne. Kodeks. Niech już mają to za sobą. - Wszystko jedno. Co tam dalej... Zgromadzenie odbywa się kiedy zadecydują o tym przywódcy. W pełnię księżyca. Kiedy trwa rozejm. - przez chwilę kontemplował zapytanie wojownika, czy kiedykolwiek był na zgromadzeniu, albo czy pomiędzy klanami kiedykolwiek panowało coś innego niż rozejm, ale mądrzejszy o ich poprzednie dyskusje szybko się rozmyślił. Ciągnął dalej. - To punkt jedenasty. I dwunasty, sprawdzać i odnawiać granice codziennie, przegonić każdego spoza Klanu Rzeki.
xxx
[Obrazek: cL0Q0X2.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#27
Zignorował możliwość dalszego mówienia o Zbożu. Można by pomyśleć, że Sen powinien na ten temat się dowiedzieć jak już od kogoś innego, ale nie, lepiej było, by nie robił i tego. Wiele kotów w klanie mogło mieć zaburzony obraz tego, co się wtedy wydarzyło, pytanie ich o to mogło tylko zaszkodzić. Najlepiej było zapomnieć o tym całkowicie.

Cały punkt dotyczący zgromadzeń był rzadko używany, bo ostatnie odbyło się chyba tuż przed narodzinami Skalistego Zbocze. Czy był to dobry znak, świadczący o tym, że w lesie panował spokój i nie było żadnych spraw, które wymagałyby omówienia między wszystkimi przywódcami? Nie był pewny. W końcu widział, co się działo.

Być może brak Zgromadzeń świadczył w rzeczywistości o czymś zdecydowanie gorszym. Nie powinien się nad tym teraz zastanawiać. Dzień wyprawy, a wraz z nią odpowiedzi, nadejdzie przecież niedługo, teraz musiał jedynie dokończyć recytowanie Kodeksu.

- Trzynaście. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. Czternaście. Słowo przywódcy jest prawem. – wypowiedział kolejne, dobrze znane punkty. Przynajmniej one w tym wszystkim były pewne i niezmienne. A przez to uspokajające.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#28
Również zwrócił uwagę na bardzo wyraźny brak zgromadzeń, ale w przeciwieństwie do Skalistego Zbocza nie sądził, by wynikało to z żadnych niepokojących przyczyn. Najwyraźniej klany okalające Cztery Dęby nie miały sobie nic do powiedzenia. Przynajmniej nic istotnego na tyle, by nie mogły przekazać tego pośpiesznie wydelegowane patrole. A szkoda. Sen był całkiem ciekawy, co piszczy u ich sąsiadów. Wszyscy znali imiona najważniejszej trójki, ale co z tego, skoro nawet nie dało się ich powiązać z żadną twarzą? Czy polityka zza granicy nie powinna interesować ich chociaż odrobinę?

Zbliżali się powoli do końca kodeksu. Sen czuł ulgę - chociaż wyszedł z ich wcześniejszego starcia prawie niedraśnięty, nieprzyzwyczajone do wysiłku mięśnie zaczynały upominać się o odpoczynek. W dodatku wschód słońca, dalej niedostrzegalnego na szarym niebie, nie przyniósł ze sobą ani krztyny ciepła. Teraz, kiedy stali w miejscu, mróz znów dokuczał mu w najlepsze. Dokończenie lekcji leżało w jego najlepszym interesie, więc kontynuował, wcześniej komentując słowa mistrza jedynie neutralnym "mhm".

- Honorowy wojownik nie zabija, by zwyciężyć bitwę - zaczął powoli, przez chwilę ociągając się z recytacją dalszej części kodeksu. Nie planował zadawać mistrzowi więcej pytań, ale może jeśli te będą wystarczająco bezpośrednie... - Tylko w samoobronie, lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. Co to znaczy? "Wyjęte spod kodeksu wojownika"? Czy wojownik może zabić każdego kota, który nie należy do klanu?
xxx
[Obrazek: cL0Q0X2.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#29
- Jeśli uzna to za słuszne. – odpowiedział wysilając się jedynie odrobinę na to, by powiedzieć coś więcej niż „tak”. Specjalne wychodzenie z terenów, by szukać tam samotników i ich zabijać, wydawało się być jednak zajęciem dość nierozsądnym.

Sam spotkał takiego wyjętego spod Kodeksu kota tylko raz. Czy gdyby wtedy zdecydował się na atak, a nie tylko rozmowę, byłoby to lepsze rozwiązanie? Wątpił. Chaber, nawet jeśli przez to mógł zdecydować się przez to na swój chwilowy powrót do klanu (Skała był już wtedy przekonany, że zaraz zniknie on z powrotem i oczywiście tak właśnie się stało), to najwyraźniej posłuchał wtedy rady wojownika i odchodząc, zabrał Trujący Kieł ze sobą, skoro w ostatnim czasie jej również nie było nigdzie widać. W rezultacie efekt był lepszy, niż gdyby pozbyć się kocura od razu.

Jednak były przypadki, w których by się nie zawahał (lub przynajmniej tak sądził). Jednak jak inaczej miałby się zachować, gdyby natrafił na chodzącego gdzieś w okolicy chociażby Szczerbatą Łapę? Dawanie mu chociaż szansy na powrót do klanu to było zbyt wiele, jeśli kiedykolwiek okazałby się na tyle głupi, by wrócić w te okolice, Skała upewniłby się, że więcej to się już nie powtórzy. Pewnie jednak siedział teraz w jakimś gnieździe dwunogów, udowadniając, że nie był godny… No właśnie.

- Szesnaście. Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka. – dokończył, po czym zaraz dodał - Wystarczy na dziś. – Na chociaż tyle wygodnego życia, by nie spędzać absolutnie całych dni na treningach, oni również zasługiwali.

Jeśli Senna Łapa nie miał więcej pytań, jego mistrz ruszył w kierunku Obozu.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości