Zapamięta, jasne. Machnął jeszcze łbem na znak, że zrozumiał, po czym… o rany. Już, tak po prostu ma odejść i szukać? Rozejrzał się na boki. W okolicy kocich grzbietów - to na plus - ale i tak. Już? Sam, całkiem sam? - Co jak wpadnę na lisa? Albo borsuka? Albo niedźwiedzia? - i Skała ucieknie, a Patyk zostanie sam, albo co gorsza - oboje zginą, i to z winy czarnego terminatora. Ugh, to byłoby najgorsze co mogłoby się stać.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
O co mogło chodzić teraz? Chyba przecież wyjaśnił już wszystko, co było niezbędne do polowania, więc chyba nie było konieczności następnych pytań… A, tego chciał się Patyk jeszcze dowiedzieć. To też była odpowiedź całkiem dla Skalistego Zbocza prosta, nawet prostsza od mówienia o łapaniu piszczek. - Będę niedaleko i obserwował cię przez cały czas. Gdyby pojawiło się jakiekolwiek niebezpieczeństwo, obronię cię. – Było to dla niego wręcz zbyt oczywiste, by czuł potrzebę wspominania o tym wcześniej. Nawet, gdyby miał poświęcić w tym celu własne życie, byłby gotowy zrobić to dla ratowania swojego terminatora. Chociaż oczywiście miał nadzieję, że to nie będzie konieczne i uda mu się przeprowadzić całkiem spokojne pierwsze polowanie.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
- Nie boisz się, że przeze mnie coś ci się stanie?... - kolejne pytanie. Odwlekanie strasznych rzeczy było normą. Tak długo, jak mógł chociaż to kontrolować, nie czuł się przynajmniej aż tak strasznie źle. Pójdzie polować, owszem, jak wpierw będzie mieć szereg wyjaśnień i upewnień. Ale to chyba nic złego, prawda? Że chce być pewien, że nie będzie jakoś niesamowicie źle?... - Bo ja... ja się boję. Że umrzesz, i ja przez to też. Nie chciałbym mieć na sumieniu nikogo...
Szepnął nieco ciszej, krzywiąc się pod nosem. Bo co to za kot, przez którego umiera mistrz? Okrzyknięto by go mordercą, czy co gorsza, nawet wygnano...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Mógłby mu powiedzieć, że na pewno nic się nie stanie. Że ich tereny były tak naprawdę całkiem bezpieczne, a śmierci kotów które wyszły na polowanie czy zwykły spacer były czymś, co prawie nigdy się nie zdarzało. Jednak nie widział sensu, w tym, by kłamać, Patyk i tak musiał widzieć, jak wyglądała cała sytuacja wokół. - To, że coś może mi się stać, jest normalną częścią życia wojownika. Nie stanie się to przez ciebie, tylko przez drapieżnika. – Nie chciał, żeby jego uczeń kiedykolwiek tak myślał. Nie chciał też ginąć na jego oczach, ale jeśli będzie to konieczne? Uznawał za swój obowiązek bronić go nawet kosztem własnego życia. - Jeśli umrę, to po to, żebyś ty mógł przeżyć. I zostać w przyszłości lepszym wojownikiem ode mnie. – Ale nie o tym powinni rozmawiać. Nawet, jeśli istniały szanse, że coś takiego mogło ich spotkać, nie były one przecież aż tak duże. W innym przypadku prawdopodobnie żaden kot nie zdołałby dożyć dorosłego wieku, a przecież w rzeczywistości ich klan wciąż istniał i funkcjonował całkiem nieźle. - A teraz idź polować.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Odetchnął pod nosem żałośnie, słysząc że mistrz mimo wszystko kazał mu iść. No... trudno. Machnął głową, obejrzał się jeszcze raz za siebie, a tuż po tym - poszedł szukając dowolnego tropu zwierzyny. Z nosem przy ziemi, a oczami szeroko otwartymi. Nadzieję miał tylko na to, że na swojej drodze serio nie trafi na potencjalne niebezpieczeństwo, a jedynie na jakiegoś wróbleka, czy myszkę... czy cokolwiek, co było małe i zupełnie niegroźne. Z takiego obrotu spraw cieszyłby się niesamowicie bardzo...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Jak na razie Patykowa Lapa najwyraźniej miał szczęście, bo wokół nie pojawiało się nic niebezpiecznego. Co najwyżej można by uznać za taki element Skaliste Zbocze, który znajdował się trochę dalej, jednak słysząc wcześniejsze obawy swojego terminatora uznał, że lepiej będzie nie znikać na razie poza jego pole widzenia.
Jednak, co ważniejsze, po pewnym czasie poszukiwań terminator mógł dostrzec skaczącego akurat po ziemi wróbla. Całkiem zwyczajny, niewielki ptak zbyt zajęty w tym momencie szukaniem czegoś wśród trawy, by zwrócić uwagę na znajdującego się w pobliżu kota. Czy mogła to być wręcz idealna okazja na złapanie pierwszej zwierzyny w życiu?
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Wróbel! To było faktycznie bardzo pozytywne zaskoczenie. Ugiął się na łapach, wyrównując głowę i ogon z linią grzbietu. Pamiętał o tym, by iść pod wiatr i uważać na to co ma pod łapami, by nie hałasować. Zbliżając się, pamiętał też o tym by kryć się za czym popadnie, a gdy aktualnie nie miał na swojej drodze żadnych naturalnych przeszkód, przystawał w miejscu, by zmylić ptaka. Gdy był dostatecznie blisko, wyskoczył na ptaka z zamiarem ukręcenia mu karku.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Najwyraźniej terminatorowi udało się zapamiętać i zastosować wszystkie reguły, które starał się mu przekazać jego mistrz, bo cały proces polowania przebiegł bezproblemowo, a już po chwili Patykowa Łapa mógł poczuć smak krwi wróbla w swoim pyszczku. A skoro zadanie zostało wykonane, był to moment, w którym Skaliste Zbocze zdecydował się podejść bliżej do swojego ucznia. - Bardzo dobrze. Teraz należy podziękować Gwiezdnemu Klanowi za życie upolowanej zwierzyny i zakopać ją, by móc wrócić po nią na koniec polowania. Chciałbym, żebyś teraz spróbował złapać jeszcze dwie piszczki. – wydał kolejne polecenie. Teraz powinno już chyba być prościej niż za pierwszym razem.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
- Gwiezdni-- Skaliste Zbocze, przestraszyłeś mnie! - sapnął, szybko podciągając głowę do góry, kiedy tylko usłyszał głos Mistrza. Nie spodziewał się, że ten nagle się tu zjawi. Później machnął głową, pochylając się nad zdobyczą, żeby móc krótko szepnąć "dziękuję" do Gwiezdnych. Następnie zakopał ją, oznaczając miejsce kamyczkiem. - To... idę dalej. Tylko mnie już nie strasz tak!
Po tym, faktycznie, odsunął się by iść dalej. Ponownie - głowa przy ziemi, uszy do góry, oczy szeroko otwarte.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Lepiej prawdopodobnie przestraszyć się własnego mistrza niż czegoś, co miałoby okazać się naprawdę niebezpieczne. Chociaż nie chodziło mu o przestraszenie Patyka, po prostu byli przecież na polowaniu, lepiej było poruszać się cicho, nawet jeśli w tym momencie żadna żywa zwierzyna nie znajdowała się w zasięgu ich wzroku. A kiedy skończył podawać instrukcje, oddalił się znowu, pozostając widocznym gdzieś w oddali.
Tym razem Patykowa Łapa musiał szukać trochę dłużej. Prawdopodobnie przez to, że znajdowali się w okolicach Kociego Grzbietu, gdzie codziennie przychodziło sporo terminatorów wraz z wojownikami, więc większość innych stworzeń wiedziała, że należy unikać tego miejsca. Jednak w końcu znalazł się egzemplarz, który postanowił się zapuścić aż tutaj – i do tego był to całkiem spory, będący królikiem, okaz.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Nie przejmował się dłuższym spacerem. Jeśli ten miał znaczyć, że będzie miał mniejsze szanse wpaść na drapieżnika, to był nawet chętny spędzić czas na chodzeniu bezsensu. Węszenie jednak przyniosło w końcu skutek, bo niedaleko zmaterializował się uszak. Patyk nie tracąc czasu, wyrównał głowę i ogon z linią grzbietu, ugiął się na łapach i zaczął zbliżać, uważając za równo na kierunek wiatru, jak i to by nie robić żadnego hałasu. Nie umknęło mu też, że powinien uważać na oddech - spłycił go w zupełności. Gdy w końcu był dostatecznie blisko, wyskoczył przed siebie, z zamiarem ukręcenia zającowi szyi.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Tym razem również udało mu się pamiętać, o wszystkich niezbędnych zasadach, więc mając przy tym chociaż odrobinę szczęścia, udało mu się zbliżyć do królika na zamierzoną odległość. Jedynie trochę trudniej było go pozbawić życia jednym ruchem, zdążył jeszcze spróbować się wyrwać, jednak jego ruch trwał tylko mniej niż uderzenie serca, a potem terminatorowi udało się osiągnąć swój cel.
Różnica była również taka, że Skaliste Zbocze nie zdecydował się na podejście, w końcu jeszcze nie całe jego polecenie zostało w pełni wykonane, chociaż wciąż pozostawał gdzieś na horyzoncie. Patykowa Łapa powinien wiedzieć, co robić dalej.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Sapnął ciężko, gdy zając opadł z sił i zmarł. Czuł, że serce biło mu teraz szybciej, niż jak uderzające krople deszczu o ziemię w ulewę. Nie, żeby się jakoś wielce bał łapać i zabijać zwierzęta - musiał, taka kolej rzeczy... ale chyba nie podobało mu się walczenie z czymś, co tak bardzo chciało żyć. Odmówił ciche podziękowanie, zakopał zająca, oznaczył - ha! - patyczkiem, a następnie ruszył w dalszą podróż, szukając kolejnych zdobyczy.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Podobnie jak i wcześniej, terminator wciąż miał szczęście nie natrafić na żadnego drapieżnika, czy inne niebezpieczeństwo, którego mógł się wciąż obawiać. Podobnie niezmienne było to, że jego mistrz obserwował cały proces z daleka, starając się nie zakłócać przebiegu akcji.
Nie musiał jednak szukać długo, nim trafił na istotę, która mogła go zainteresować. Tym razem na jego drodze znalazła się niezbyt duża jaszczurka. Zatrzymała się akurat na dość płaskim kamieniu, prawdopodobnie próbując skorzystać z ogrzania się w promieniach słońca, które jeszcze dochodziły do ziemi. Niezbyt typowe pożywienie dla większości kotów, ale może mimo to Patykowa Łapa spróbuje ją złapać?
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Natrafił na... no właśnie - na nic konkretnego. Ani ptak, ani zając, ani mysz. Jaszczur. Zamrugał parę razy, następnie biorąc króciutki oddech. Okej. Okej, da radę. Ugiął się na łapach, głowę i ogon wyrównał z grzbietem. Ostrożnie, powoli zaczął podchodzić pod wiatr, uważając na podłoże, by nie narobić czasem hałasu. Co jakiś czas krył się za naturalnymi przeszkodami, pilnując przy okazji spłyconego oddechu, jak i tego, by ciężar mieć przerzucony na tylne łapy. A gdy był dostatecznie blisko, spróbował wyskoczyć na jaszczura, z zamiarem ukręcenia mu łba!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time