chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
- No to spróbuj sobie wyobrazić, że ktoś, komu ufasz i kto przed chwilą obiecał, że nie zrobi ci krzywdy, wali cię w nos tak mocno, że masz mroczki przed oczami i wydaje ci się, że głowa ci spadnie z szyi - powiedziała z gniewem, starając się mimo wszystko trochę pohamować, nie pluć do niego jadem. Mimo wszystko był jej mistrzem, był wojownikiem, a jej emocje powoli zaczynały opadać. - Bolało mnie w cholerę i bałam się, nawet nie pamiętam, co zrobiłam. - dodała, teraz wpatrując się w jego oczy z wyrzutem.
Może i dobrze, że o tym porozmawiali, że wyrzucą sobie to wszystko tu i teraz.
- Nie muszę wyobrażać, bo przeżywam to średnio co parę księżyców - stop. Nie zrobił kroku w jej stronę, ale spojrzał na nią z absolutną powagą, nadal zza ramienia. Jakby nie było, hej, lada dzień może i Noc dojdzie do władzy, a potem wystarczy że Szpon zrobi głośniejszy oddech i cyk, wyleci z Klanu czy będzie publicznie zagryziony, bo taki ma humor. - Topik, przepraszam. Nie wiedziałem, że trafię, ani tym bardziej że tak mocno. Jaki mam interes cię bić tak na serio?
Oho, ich spojrzenie się spotkało. Odsunął uszy do tyłu. - Nie chciałem. Jakbym chciał cię krzywdzić, to pierwsze co bym zrobił, to cię zaatakował wtedy kiedy ty mnie podrapałaś, a nie stał jak koń i przyjął atak. Po prostu, nie ogarnąłem ile siły w to weszło, nie wyliczyłem dobrze i... no. Przepraszam.
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Zatrzymała się.
Kiedy zamilkł, przez chwilę i ona się nie odzywała, wpatrując się w kocura z ogniem w oczach. Jej ogon poruszał się intensywnie na boki. Zrobiła kilka kroków, by stanąć naprzeciwko niego. Potrzebowała widzieć go w całości w tej chwili.
- D-dobrze - powiedziała cicho, pierwszy raz przy Ostrym Szponie z głosem ściśniętym łzami. W ogóle po raz pierwszy od kiedy była małym kotkiem i płakała bo ktoś zabrał jej ulubioną szyszkę. Poczuła, że napływają jej do oczu, wywołane ogólnym
nagromadzeniem się w tej chwili emocji; własnym strachem, bólem, wyznaniem mistrza a także jego uczuciami, które zostały, choćby nieznacznie, uwypuklone w tej trudnej dla nich chwili.
Wiedziała, że nie chciał jej skrzywdzić. To znaczy, teraz mu uwierzyła ale nie mogło to zmienić pewnej krzywdy, której doznała.
- N-nie gniewam się, Szpon - powiedziała Topikowa Łapa, a na ziemię spadła pojedyncza łza, a zaraz za nią pojedyncza kropla krwi.
Dobrze. Chwilę zastanawiał się, czy mówi względem jego przeprosin, czy tego że wie jak to jest mieć pod górkę, czy o coś innego, a po prostu nie zajarzył, że można tak na to odpowiedzieć. Chwilę nadal milczał, po czym cicho odetchnął, siadł i lekko uniósł jedną łapę do góry; nie wyżej niż na mysią wysokość od ziemi. - Chcesz się przytulić? - zaproponował z lekkim uśmiechem. Wyglądała, no... marnie!! Smutno, zapłakana, zakrwawiona, Gwiezdni wiedzą co jeszcze. Ale się nie gniewała. - Ja też nie jestem zły. Cholera, sam bym sobie w mordę strzelił na twoim miejscu.
Rzucił lekko, na znak że serio... serio, nie jest zły.
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Nie odpowiedziała, tylko zrobiła krok w jego stronę i chociaż jeszcze jakiś czas temu wydawało jej się, że nie będzie w stanie wuja dotknąć, czy choćby musnąć jego bok podczas przechodzenia obok, przytuliła się do niego, niezdarnie obejmując wielki kark łapami.
Też nie był nią zły! Gdzieś w głębi córka Przepiórczej Pieśni odetchnęła z ulgą. To dobrze, bo ostatecznie przecież postąpiła źle, choć mówiła prawdę o tym, że był to moment zupełnego przejęcia kontroli nad nią przez instynkt samoobrony.
Z nosem w jego futrze pociągnęła jeszcze raz nosem i rozluźniła uścisk. Kiedy się odsunęła, patrzyła na niego już dużo spokojniej, najwyraźniej kryzys można było uznać za zażegnany. Sytuacja ta trwała może kilka minut, a ich dwójka przeżyła taki rollercoaster emocji, że Topikowa Łapa nie doświadczyła podobnego prawdopodobnie przez całe swoje dotychczasowe życie.
- No, to chodźmy do Cisa. Skopię ci tyłek jutro. - rzekła znów w swoim stylu i prawie zupełnie swoim normalnym, zaczepnym i pełnym charakteru głosem.
Po przesadnie długiej przerwie... chyba można było wrócić do treningu, co nie? Skoro tylko on trzymał go w obozie, to wypadałoby się nim faktycznie zająć, w mniejszym lub większym stopniu.
Czuł się średnio, nie wiedział czy ze względu na generalne zmęczenie, czy przez to że miał w głowie tak paskudnie dużo, ze względu na wycieczkę, nadchodzące odejście i wszystko inne. Za dużo się działo! - Topik? Możemy iść - powiedział w głąb legowiska terminatorów, starając się namierzyć kotkę. A jak jej nie namierzy, to pewnie sama się pojawi prędzej czy później.
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
W pewnym sensie ostatni incydent, który miał miejsce w trakcie treningu, zbliżył ją do wuja. Wzbraniała się od tego, nie chciała tego, ale stało się. Ostatecznie jednak, po kilku dniach uznała, że wyszło jej to na dobre. Zniknął z niej gniew, który nosiła aż od swojej ceremonii na terminatorkę i znów czuła do Ostrego Szpona to, co dawniej. Nie dostała też żadnej kary, co jej zdaniem było sprawiedliwe, bo albo oboje powinno ją dostać, albo żadne z nich (przynajmniej zdaniem Topikowej Łapy).
Kiedy usłyszała jego głos wołający ją na kolejny trening, szybko porzuciła bezmyślne przerzucanie kulki mchu z lewej na prawdę i odwrotnie. Wstała i potruchtała do swojego wielkiego, białego mistrza.
- No dzień dobry - powiedziała żywo, choć w jakiś sposób nieco spokojniej, niż zwykła przez większość czasu. - Ucz mnie, mój mistrzu - odezwała jeszcze raz, gotowa ruszyć w drogę za białym kocurem.
- Ale szybka!! Chodź - zaśmiał się, mówiąc przy okazji parę "cześć" i "hej", w duchu błagając Gwiezdnych, żeby już nie zarażał, bo będzie problem. Chociaż problem byłby i tak, bo na ceremonii siedział w tłumie innych... dużo gorzej się czując przy okazji. Nie poszli w sumie daleko; przeszli trochę za Łęgi, tam ostatecznie się zatrzymując. - Po-lo-wa-nie!! Co wiesz na jego temat? Cała wiedza, a ja uzupełnię. Chyba, że nie wiesz nic, to też mów, ja powiem co i jak, i lecimy z tym. Dobra??
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Wyszczerzyła zęby w uśmiechu, kiedy rzucił krótką uwagę na jej temat. Coś, co można było na upartego uznać nawet za rzucony mimo woli komplement.
Skoczyła za nim w kierunku wyjścia z obozu. - Coś tam wiem. Trzeba być cicho, podchodzić pod wiatr ale każdy rodzaj zwierzyny trochę inaczej trzeba potraktować. To ma jakiś związek z tym, który zmysł ma dana piszczka najbardziej wyspecjalizowany. - mówiła, maszerując żwawo u boku mistrza. - Ale więcej nie wiem - zapewniła na wypadek, gdyby kocur miał zamiar ją dopytywać. To, co wiedziała, podsłyszała od któregoś terminatora, który gorączkowo powtarzał jakieś regułki przed treningiem.
Pomachał głową. - Aha!! No, ale konkrety są takie: skradasz się cicho, patrzysz pod łapy, zawsze idziesz pod wiatr. Nie możesz robić żadnego hałasu, bo wystraszysz zwierzynę. Pozycja podobna do tej co się walczy! Łapy ugięte, głowa i ogon na równi z grzbietem. No, i teraz tak, trzeba uważać na te typy piszczek, to jest - zasadę trzech jedności. Do myszy musisz przerzucać ciężar na tyle łapy, do królików spłycać oddech, a do ptaków kryć się za czym popadnie jak się zbliżasz. A jak nie ma za czym, to stajesz nieruchomo w miejscu na moment i tak je mylisz - wyjaśnił szybko, pociągając nosem. Polowanie nie było trudne, jego osobistym zdaniem. Z drugiej strony, Szpon nie uważał że cokolwiek jest trudne, bo wszystko co robił było okej. Lubił się uczyć. Nawet jak mu nie wychodziło, to po prostu się korygował czym prędzej. - Jakieś pytania?
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Już za chwilę miała się przekonać, czego dokładnie próbował powtórzyć w ostatniej chwili tamten terminator.
- Dobra, mam nadzieję że to zapamiętałam - powiedziała po wysłuchaniu jego całkiem obfitej tyrady na temat technik polowania. - Ale pytanie mam. Co z tymi, które nie są w żadnej kategorii? Jak… łasice, krety, gady i płazy? - zapytała jego uczennica, akcentując każde wymieniane zwierzę lekkim trzepnięciem ogona.
- Zależy! Do kreta czy gada podejdziesz jak do myszy, a do łasicy... nie wiem, czasem to dość podstępne bestie i mogą atakować, więc polecałbym ich unikać, chyba że chcesz ryzykować byciem pogryzioną - kaszl. No, właściwie, to trzeba brać pod uwagę, że niektóre zwierzęta, nawet małe, mogą wyrządzić paskudne szkody. - Jak trafisz na drapieżnika, to lepiej też nie walczyć samemu. Żadna chwała umrzeć w kłach psa. A nawet jak nie umrzesz, to żadna chwała ryzykować własnym życiem... Czaisz??
Tu, Gwiezdni, Szpon jak nigdy brzmiał poważnie. Nie chciał w końcu, by Topik ucierpiała jakkolwiek. Lubił ją. Była jego rodziną, terminatorką i zwyczajnie, ważna jego sercu. Nie chciał, by cierpiała, kiedykolwiek. - Leć polować, jak nie ma więcej pytań. Będę chodził po okolicy. Złap mi trzy różne piszczki i będzie spoko!! Powodzenia!!!
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
- Okej, rozumiem. Rzeczywiście polowanie na łasice brzmi jak coś niezbyt rozsądnego. - przytaknęła i zamilkła, bo Ostry Szpon znów się odezwał i tym razem brzmiał dużo poważniej, niż wcześniej. Wysłuchała go i poważnie kiwnęła głową.
- Pewnie, że tak. Życie mi miłe, a głupia też przecież nie jestem. - zadeklarowała, na koniec uśmiechając się lekko.
Kiwnęła jeszcze raz kocurowi i skoczyła w zarośla, na swoje pierwsze w życiu polowanie. Znała zasady, był to też już najwyższy czas, żeby się tego nauczyła. Jednocześnie uznała, że jeżeli sama będzie miała terminatora, nauczy go polowania dużo szybciej. Najpierw Kodeksu, a potem już polowania. Co to za klanowicz, który przez sześć księżyców jest prawie zupełnie bezużyteczny, jak ona?
I... ruszyła. Szpon życzył jej jeszcze powodzenia, potwierdzając między słowami że faktycznie - jest mądra, ale to tyle. Potem został w tyle, aby czasem jej nie przeszkadzać, z zamiarem ruszenia za nią dopiero w chwili, gdy będzie odczuwalny kawałek dalej. A obecnie, musiała się nastawić na chwilę spaceru. Ledwo wyczuwalny zapach ptactwa dobiegał do jej nosa, ale rozpraszał się przy delikatnie wiejącym wietrze. Polowanie, chcąc nie chcąc, nie było takie hop-siup!
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Terminatorka spojrzała za siebie na mistrza jeszcze tylko raz i spokojnym krokiem ruszyła na polowanie. Wiedziała, że mocniejsze kroki mogą przestraszyć potencjalną zwierzynę, dlatego już teraz starała się stąpać lekko. Machnęła lekko ogonem, starając się skoncentrować. Zamknęła na chwilę oczy i wciągnęła do płuc trochę więcej powietrza, by mieć większą szansę na dokładniejsze określenie, skąd dochodził zapach.
Szła dalej w kierunku, z którego, jak jej się wydawało, dobiegał zapach ptaka lub ptaków.