- Nie, nie odgryzie... ale niektóre mogą wciągnąć. Dlatego nie zajmujemy się tym teraz, bo zamarzniesz, jak będziemy się uczyli pływać - dopowiedział jeszcze. Niegdyś sam się tego bał. Niegdyś trwało nadal, chociaż czasem o tym nie myślał tak aktywnie, jak o wszystkim innym. Nie zbliżał się do wody, a co za tym szło, nie musiał się martwić o wypadki powiązane z nią. Proste. - Czy wiesz cokolwiek o walce? - chociaż pewne gdyby wiedział, to już by powiedział. - Gdzie są wrażliwe miejsca, jak uderzać... jaka jest pozycja, cokolwiek?
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Och. Tak sobie tylko żartował z tym odgryzaniem, święcie przekonany, że wszystkie rybki są małe i spokojne a tu proszę, może nie odyryzą ogona, ale za to wciągną za sobą pod wodę??? To już nie była tak zabawna perspektywa. - Niestety nie wiem - przyznał bez zbędnego przeciągania. Jego jedyne doświadczenie to było przepychanie z rodzeństwem, które cóż, ciężko byłoby nazwać prawdziwą walką. Mógł tylko starać się wywnioskować coś na logikę i z doświadczenia, gdzie uderzenie najbardziej go bolało. Próbować zawsze warto, prawda? - Ale wydaje mi się, że brzuch jest delikatny? Gardło? O, i warto celować w oczy, żeby oślepić?
- Aha, dobrze! - pochwalił go, machając lekko do tego głową. - Brzuch i gardło to śmiertelne punkty. Jeśli ktoś je zaatakuje, możesz zginąć. Dlatego trzeba ich bronić... na przykład, jeśli się przewrócisz, a ktoś będzie nad tobą, musisz głowę przycisnąć z całej siły do piersi, a tylne łapy podciągnąć pod siebie i kopnąć atakującego w jego brzuch. Generalnie, już sama pozycja - taka przed upadkiem - chroni twoje gardło, bo musisz mieć lekko obniżoną głowę. No... i masz rozstawione, lekko ugięte łapy, tak żeby w ogóle trudniej cię było przewrócić.
Wyjaśniał, w głowie błagając Gwiezdnych, żeby nie było to zbyt chaotyczne. - No, i jak mówiłeś - oczy. Nos, uszy, generalnie cały pysk jest delikatny. Jak ktoś cię podrapie, to boli że huuuhu! Czasem jednak lepiej od razu nie wyciągać łap i drapać kogoś, tylko lepiej go oślepić piachem, albo wodą, albo cokolwiek masz pod łapami. Na moment da ci to przewagę.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Ucieszył się, kiedy Oszroniony Patyk go pochwalił. Czyli dobrze trafił! A przynajmniej częściowo, bo najwyraźniej tych wszystkich informacji było jeszcze więcej. Starał się wyobrazić sobie w głowie wszystko, co tłumaczył mu Oszroniony Patyk, żeby łatwiej sobie wszystko ułożyć. - Chyba zapamiętam. Czy jest jeszcze coś istotnego? - odpowiedział w końcu, kiwnąwszy głową. Koniec końców i tak będzie musiał poćwiczyć, co innego teoria, a co innego przełożenie tego na rzeczywistość. - W ogóle, skoro już się zbieramy, to bardzo miły jesteś. I cieszę się, że to ciebie przydzielił mi Łabędzia Gwiazda na mistrza!
Skierował spojrzenie kolorowych ślepi na pysk wojownika, uśmiechając się delikatnie. Może nie przerobili szczególnie emocjonujących rzeczy, ale kocur rozwiał wszystkie jego wątpliwości...i ogółem było przyjemnie, a to liczyło się dla Kasztana bardzo mocno. Mógł popełniać błędy bez odczuwania presji, takiej, jaką czuł na ogół będąc w pobliżu Śnieżnego Płatka, wymagającej, że wszystko będzie wiedział już teraz, od razu. Bardzo miła odmiana. Mówił więc całkiem szczerze i miał nadzieję, że Patyk nie potraktuje tego jako głupiego żartu.
- Nie... jak coś sobie przypomnę, to powiem ci następnym razem - a tuż za tym poszło cichutkie "przepraszam". Wiadomo, stres lubi zżerać myśli, w tym wypadku nie było ani trochę inaczej - Patyk zupełnie zapomniał czy jeszcze coś powinien wspomnieć czy nie. Nie lubił się bić, a na dobrą sprawę, nie robił tego nigdy poza jakimiś pojedynczymi sparingami.
A potem - cisza. - Ja... dziękuję, Kasztan. Ty też jesteś spoko - odpowiedział niepewnie, uśmiechając się do niego z równym brakiem pewności. Nie aby mu nie wierzył, po prostu... nie umiał chyba widzieć w sobie zbyt wielu pozytywnych cech. - Jeśli... chcesz możemy już wrócić? Jutro porobimy inne rzeczy...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Kasztan przechylił głowę na bok, kiedy wojownik go po cichu przeprosił. Nie mógł zrozumieć tylko, dlaczego..? Przepraszało się, kiedy zrobiło się coś złego, prawda? A tego z całą pewnością nie mógł Patykowi zarzucić, wręcz przeciwnie. - Przecież nie masz za co mnie przepraszać - zaoponował na głos, uznawszy że no nie, nie może zostawić tego bez słowa. Jeszcze by Patyk pomyślał, że rzeczywiście był mu Gwiezdni Wiedzą Co winny. - Ale tak, możemy już wrócić. Jeszcze trochę wiedzy i puff, głowa mi wybuchnie.
Zażartował sobie, chociaż trzeba przyznać, nie do końca mijało się to z prawdą. Pewnie i tak będzie musiał choć parę razy wszystko powtórzyć, zanim ułoży sobie nowo poznane informacje w pamięci.
Uśmiechnął się lekko, wpierw na to że nie musi przepraszać, potem na resztę - na to, że o włos za dużo zrobili na jednym spotkaniu. Kiwnął głową, potem zwracając się w kierunku obozu. - W takim tempie, będziesz mianowany jako pierwszy z rodzeństwa - przyznał cichutko. Nie sądził, by to było wyścigiem... jego rodzeństwo, na przykład, zawsze zdawało się być przekonane że będą w pierwszej kolejności zawsze mianowani. Patyk zaś miał to w poważaniu, bo nie chciał być mianowany nigdy. Koniec końców wszyscy zniknęli, a on był mianowany na wojownika jak miał niespełna jedenaście księżyców. Ironia losu! - Jakbyś chciał coś powtórzyć, nawet poza treningiem, to nie krępuj się przyjść i zagadać. Jak nie do mnie, to do innych, okej?
Bo nie ma co się wstydzić. Patyk sam czasem dopytywał innych jeśli o wiedzę chodziło.
[koniec dnia??]
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
– Nie wiem, czy mi na tym jakoś bardzo zależy, szczerze mówiąc – przyznał po chwili namysłu. – Najfajniej by chyba było, gdyby wszystkich nas mianowali jednocześnie.
No właśnie, ciekawe jak będzie szło na treningach jego rodzeństwu; Sól dostała samego przywódcę! Pozostałej dwójki wojowników natomiast zupełnie nie kojarzył. Oby byli tacy fajni jak Patyk. – Dziękuję bardzo! I na pewno skorzystam w razie potrzeby – posłał mentorowi jeszcze jeden szeroki uśmiech, kiedy dotarli do wejścia do obozu. – To do zobaczenia!!
...
Od ich ostatniego treningu...sporo się wydarzyło i trochę minęło. Ile czasu dokładnie? Ciężko mu było powiedzieć, ponad trzy księżyce na pewno. Kiedy więc otrzymał zgodę od Cisu i zauważył mistrza w obozie, skierował kroki w jego stronę. – Dzień dobry, Patyku – przywitał się na wstępie, posyłając wojownikowi lekki uśmiech. – Cisowa Gałązka powiedział, że rana mi się w pełni zagoiła, więc myślę, że moglibyśmy wrócić do treningów..? Jeśli nie jesteś akurat niczym zajęty, oczywiście. Po prostu głupio mi tak siedzieć bezczynnie.
Minęło dużo. Na tyle, że Patyk trenował oficjalnie (i nie oficjalnie) kolejnych terminatorów, momentami zastanawiając się czy właściwie Kasztan jeszcze wróci do niego na trening. I wrócił, o czym dowiedział się ledwo parę wschodów słońca temu. Nie wiedział czy to lepiej czy gorzej. Poczucie winy, że go nie dopilnował, nadal tkwiło gdzieś w jego żołądku. - Możemy, powinniśmy... ach, Kasztan, powiedz mi - jeśli chcesz - co się w ogóle wtedy stało? - machnął głową na powitanie, a potem, poniesiony chwilą pewności, rzucił tym pytaniem. Bo chyba umarłby, gdyby nie znał całej tej historii. Kasztan nie skrzywdziłby nikogo tak o, nie wdałby się w bójkę bez powodu... nie AŻ taką.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Pytanie, które zadał mu Patyk, nie było dla niego zaskoczeniem. Co więcej, spodziewał się go; był więc mentalnie przygotowany na konieczność ponownego rozkładania tamtego dnia na czynniki pierwsze. Wziął dłuższy wdech, zanim odpowiedział mentorowi. – Będąc na spacerze, poczułem zapach krwi. I siostry, i Bladej Łapy. Kiedy tam dobiegłem, Blada Łapa stał nad zwłokami Soli, i przyznam, że ja się na niego rzuciłem pierwszy – i wcale nie żałował, może tylko tego, że kocur wyszedł z tej walki bez szwanku. Jedynie jednego kota nienawidził tak, jak nienawidził Zmory, a mianowicie tego, który pomógł mu dokonać morderstwa. Kimkolwiek był. – Potem przyszedł Głębinowy Minóg, ale jak usiłował wyciągnąć od niego jakiekolwiek informacje, ten nic nie chciał powiedzieć. Oznajmił też, że nie zamierza nieść ciała Soli, i poszedł sobie mimo próśb Minoga. Na pogrzebie wygrażał i mi, i Króliczkowi, naszemu bratu, Gwiezdni wiedzą dlaczego, bo...Króliczek jest ogólnie wycofany i lękliwy – przerwał na chwilę, aby przełknąć ślinę. – Minóg i ja jesteśmy zdania, że Blada Łapa miał udział w morderstwie. Słona Łapa już wcześniej miała bliznę na policzku, zrobioną właśnie przez niego. Nie wiem, na czym obecnie stoi sprawa, w każdym razie Zmora dalej przebywa w Zrośniętych Drzewach, więc Cisowa Gałązka zgodził się, żebym nie przenosił się z Królikarni.
Skończył w końcu mówić, czując rosnącą gulę w gardle. Fakt, nie był to pierwszy raz, kiedy o tym rozmawiał, prawdopodobnie również nie ostatni. Wspominanie jednak tego dnia było za każdym razem ciężkie i nie sądził, żeby kiedykolwiek miało być inaczej.
Słuchał, nie wiedząc czy się boi, czy... nie, chyba nie było innych opcji - po prostu się bał. Gdyby był tu Skała, pewnie wiedziałby co zrobić. Ale Skały nie było. Być może - jak i w tym wypadku uznałby mentor - teraz to Bladą Łapę opętały jakieś złe duchy... A Las, przecież zniknął, co nie? Nie widywał go. Może to serio było jakieś... bardziej, wszystko bardziej. Przełknął ślinę; machnął głową. Gwiezdni. - Ja... mam nadzieję, że wszystko wyjdzie sprawiedliwie. Wiem, że to twój brat, ale nie wyjaśnia go to w żadnym stopniu przed... czymkolwiek - szepnął, usiłując zachować jak najpoważniejszy ton głosu. Zmora nie był bez winy. Nawet jeśli Kasztan zaatakował pierwszy - to drugi kot, któremu zostawił bliznę na mordzie... Innemu z rodzeństwa zaś groził. - Przepraszam, że wtedy mnie tam nie było.
Dodał ostatecznie, uszy żałośnie rozkładając po bokach. Bo być może wtedy by nie doszło do niczego...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
– Ja też – pokręcił powoli głową. Frustrowało go, jak długo ciągnęła się ta sprawa. Jeśli jednak Zmora był pod stałą kontrolą...może Łabędzia Gwiazda wiedział lepiej. Nie było sensu wchodzić w kompetencje samego przywódcy.– Dziękuję.
Rozumiał, co czuje Patyk. On sam długo zadręczał się podobnymi myślami. Że gdyby przyszedł wcześniej – dosłownie chwilę, chwileczkę wcześniej – Sól mogłaby wciąż żyć. Czasem dalej do niego wracały, chociaż Warczące Gardło powtarzał mu, że nie miał na to żadnego wpływu. Tak samo jak nie miał go Patyk. – Nie masz za co przepraszać, absolutnie – pokręcił delikatnie głową. – Jedynymi winnymi w tej sytuacji są ci, którzy doprowadzili do morderstwa. Nie mogłeś wiedzieć, nikt nie mógł. I nie chcę, żebyś się obwiniał o cokolwiek z tego, co się stało, ponieważ ani razu tak nie pomyślałem.
A potem cisza. Zamilkł, wpatrując się w ziemię pod łapami, nie wiedząc co dalej.
To, że nie pomyślał to jedno. To, że Patyk nie siedział mu na ogonie, nie uczył go więcej, lepiej, nie dopilnował co się z nim dzieje, dokąd wychodzi, nic - to było drugie. To go gniotło, że zawiódł. Że był skończoną porażką, że jako mistrz się ośmieszył, przyniósł Klanowi wstyd. Że kot, który mu sugerował, że powinien chronić innych był martwy. Patyk był tragicznie zły. Jest tragicznie zły. Nie był z niego żaden wojownik, żaden który powinien mieć pod sobą terminatorów, nie był nikim godnym zaufania... - Uh... - sapnął tylko cicho, uszy odsuwając do tyłu, wzrokiem bezradnie krążąc po ziemi. Żałosne. Powinien przeprosić Gwiazdę, że w ogóle uczy kogokolwiek. Dać do zrozumienia, że gdyby był uważniejszy, to być może nikt by nie ucierpiał. - ...Chcesz dziś coś robić?
Zapytał w końcu. Chyba sam nie wiedział, czy powinni. Może nie.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Kasztanowa Łapa widział, że jego zapewnienie nie przekonało w żadnym stopniu mentora, i bardzo go to bolało. Nie chodziło nawet o ten konkretnie moment; bardziej o to, że Patyk zdawał się zawsze obwiniać siebie o absolutnie wszystkie najdrobniejsze rzeczy od samego początku ich treningu, i za każdym razem zdawał się być tak samo nieprzekonany, kiedy Kasztan zapewniał go, że przecież nic nie ma mu za złe.
To, co frustrowało go jednak najbardziej, to że zupełnie nie miał pojęcia, co więcej mógłby zrobić, żeby wojownik naprawdę uwierzył w to, co mówi. Póki co wszystkie jego zapewnienia w praktyce nic nie znaczyły.
Dłubał w ziemi pazurem, nie mając pojęcia co dalej, i po cichu licząc, że Patyk przejmie stery. Nie do końca wyszło, a sam nie umiał podjąć decyzji. – ...Nie wiem. Jak wolisz – wydukał ostatecznie, nie spuszczając wzroku z drobnego dołka pod łapą. Chyba nigdy jeszcze nie czuł się tak niezręcznie.
Zapadło kilka chwil ciszy. Nie wiedział żaden z nich, wspaniale. Patyk najchętniej po prostu poszedłby teraz do obozu, spytać się ojca czy Poety o to, co teraz powinni robić, żeby to oni za niego podjęli decyzję, ale... to chyba byłoby już ultra frajerskie, nawet jak na niego. Jedną z łap delikatnie przesunął o tę drugą, a potem cichutko mlasnął. - Co pamiętasz z ostatniego spotkania? - czyli w sumie, coś porobią. Ale wolno, mega wolno, żeby jakoś móc się wbić w nieco swobodniejszy wir pracy. Lepiej tak, niż w ogóle, czy coś... co nie?...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time