29.06.2018 21:49
- Liść i Mruczący - powtórzył cicho z uśmiechem wielki buras, zerkając ciepło na dziarsko maszerującego przy jego boku Obłoczka. Lubił jego towarzystwo - po części dlatego, chociaż w życiu nie przyznałby tego sam przed sobą, że maluch w bardzo dużym stopniu przypominał mu Króliczka i przynajmniej odrobinę zalepiał wielką ranę, która została w jego sercu po albinosie. Dobrze było znów mieć ze sobą kogoś, kto darzył go pozytywnym uczuciem i przywiązaniem... i kim można było się opiekować.
Mruczące Gardło jeszcze długo po zapadnięciu zmroku upierał się, by iść dalej, chcąc jak najszybciej dostać się do celu który był już na wyciągnięcie łapy; teraz, gdy poczuł już delikatny, ledwo wyczuwalny zapach Klanów najchętniej szedłby nawet i do świtu, byleby tylko się nie zatrzymywać, jednak Obłoczek nie był tak wytrzymały jak on i gdy w końcu do niego dotarło, jak zmęczony był, zatrzymali się na noc. Gdy w końcu poczuł w nozdrzach zapach Klanu Gromu, tak znajomy i tak dawno przez niego nie spotkany, serce zabiło mu mocniej w piersi. Od razu przed oczami stanęła mu Piorunopręga, ale zamrugał gwałtownie, by przegonić ten obraz. Nie było sensu spodziewać się, że jeszcze ją zobaczy. Ją i wielu innych dawnych przyjaciół. Nie wiedział, że ziemie Cienia leżą na prawo od ziem Gromu, dlatego ruszył w lewo wzdłuż granicy, wiedząc że prędzej czy później dotrze do terytorium swojego dawnego Klanu. Zanim to zrobił jednak poczuł zarówno zapach Klanu Rzeki, jak i Klanu Wichru i przy każdym z nich wracały do niego dawne wspomnienia - Rzeczna medyczka która opatrywała szczególnie paskudne rany, gdy bał się spotkania z Jasnym Porankiem, dwie terminatorki-bliźniaczki, z którymi się droczył, Wichrowy przywódca Krucza Gwiazda który na jego oczach dobił jego brata, o którym jeszcze wtedy nie miał pojęcia, że jest jego bratem, Srocza Łapa... Obłoczek na szczęście milczał, pewnie domyślając się, że Mruczące Gardło zalewają fale wzruszeń i ech przeszłości i to dlatego od dłuższego czasu jest taki cichy.
Gdy w końcu zapach Klanu Wichru zaczął mieszać się z Klanem Cienia słońce już zbliżało się do horyzontu, i chociaż z pozoru samotnik pozostał niewzruszony i nie przerwał marszu, to zaczął podejrzanie szybko mrugać, jakby chciał przegonić łzy zbierające się w złotych oczach. Razem z Obłoczkiem szli jeszcze przez krótką chwilę wzdłuż granicy, zanim spomiędzy liści wyłonił się zapewne wieczorny patrol - wojownik i terminatorka. Mruczące Gardło istotnie poprosił o sprowadzenie Wężowej Gwiazdy i usiadł spokojnie na ziemi, dając Obłoczkowi skinieniem głowy znak, by zrobił to samo. - Jesteśmy w domu - szepnął do niego i odetchnął pełną piersią, wdychając tak znajomy zapach, za którym tak bardzo tęsknił.
Wężowa Gwiazda zmienił się, odkąd ostatni raz rozmawiali, ale wciąż miał w sobie coś pocieszająco znajomego, coś, co pozwoliło mu rozpoznać go od pierwszej chwili. Przybyło mu blizn, wzrostu, długie księżyce noszenia na barkach odpowiedzialności za Klan Cienia odcisnęły na nim z pozoru niezauważalny znak, a mimo to wciąż był to ten sam Wąż i Mruczący nie mógł powstrzymać bladego uśmiechu na jego widok.
- Mruczące Gardło, właściwie - zamruczał cicho, bojąc się, że jego głos zdradzi wzruszenie buzujące w jego piersi. - Zdaje się, że nigdy nie przedstawiłem się tym imieniem.
Pytanie Przywódcy było czymś tak zwyczajnym, że w pewien sposób nawet nieco rozśmieszyło samotnika; jakby był wojownikiem z innego klanu, którego regularnie spotyka się na granicy i wymienia nieistotne nowinki. Jak miałby streścić w jednym zdaniu cały ten czas, przez który żył jako samotnik? Właściwie całe jego życie?
- Och, wiesz, to i owo się wydarzyło - uśmiechnął się jeszcze raz, patrząc w intensywnie żółte oczy Węża. - Chciałbym ci przedstawić Obłoczka. Mojego syna - zastrzygł uchem, odwracając się do kocurka który stał nieco z tyłu, dając mu znak żeby podszedł nieco bliżej i się pokazał. Czuł się dość niezręcznie, nazywając go synem, jednak wiedział że było to najlepsze wyjście by ochronić go przed gorszym traktowaniem. Przeniósł wzrok z powrotem na Węża, biorąc głębszy oddech.
- Czy ta propozycja, którą złożyłeś mi kiedyś przy Grzmiącej Ścieżce nadal jest aktualna?
Mruczące Gardło jeszcze długo po zapadnięciu zmroku upierał się, by iść dalej, chcąc jak najszybciej dostać się do celu który był już na wyciągnięcie łapy; teraz, gdy poczuł już delikatny, ledwo wyczuwalny zapach Klanów najchętniej szedłby nawet i do świtu, byleby tylko się nie zatrzymywać, jednak Obłoczek nie był tak wytrzymały jak on i gdy w końcu do niego dotarło, jak zmęczony był, zatrzymali się na noc. Gdy w końcu poczuł w nozdrzach zapach Klanu Gromu, tak znajomy i tak dawno przez niego nie spotkany, serce zabiło mu mocniej w piersi. Od razu przed oczami stanęła mu Piorunopręga, ale zamrugał gwałtownie, by przegonić ten obraz. Nie było sensu spodziewać się, że jeszcze ją zobaczy. Ją i wielu innych dawnych przyjaciół. Nie wiedział, że ziemie Cienia leżą na prawo od ziem Gromu, dlatego ruszył w lewo wzdłuż granicy, wiedząc że prędzej czy później dotrze do terytorium swojego dawnego Klanu. Zanim to zrobił jednak poczuł zarówno zapach Klanu Rzeki, jak i Klanu Wichru i przy każdym z nich wracały do niego dawne wspomnienia - Rzeczna medyczka która opatrywała szczególnie paskudne rany, gdy bał się spotkania z Jasnym Porankiem, dwie terminatorki-bliźniaczki, z którymi się droczył, Wichrowy przywódca Krucza Gwiazda który na jego oczach dobił jego brata, o którym jeszcze wtedy nie miał pojęcia, że jest jego bratem, Srocza Łapa... Obłoczek na szczęście milczał, pewnie domyślając się, że Mruczące Gardło zalewają fale wzruszeń i ech przeszłości i to dlatego od dłuższego czasu jest taki cichy.
Gdy w końcu zapach Klanu Wichru zaczął mieszać się z Klanem Cienia słońce już zbliżało się do horyzontu, i chociaż z pozoru samotnik pozostał niewzruszony i nie przerwał marszu, to zaczął podejrzanie szybko mrugać, jakby chciał przegonić łzy zbierające się w złotych oczach. Razem z Obłoczkiem szli jeszcze przez krótką chwilę wzdłuż granicy, zanim spomiędzy liści wyłonił się zapewne wieczorny patrol - wojownik i terminatorka. Mruczące Gardło istotnie poprosił o sprowadzenie Wężowej Gwiazdy i usiadł spokojnie na ziemi, dając Obłoczkowi skinieniem głowy znak, by zrobił to samo. - Jesteśmy w domu - szepnął do niego i odetchnął pełną piersią, wdychając tak znajomy zapach, za którym tak bardzo tęsknił.
Wężowa Gwiazda zmienił się, odkąd ostatni raz rozmawiali, ale wciąż miał w sobie coś pocieszająco znajomego, coś, co pozwoliło mu rozpoznać go od pierwszej chwili. Przybyło mu blizn, wzrostu, długie księżyce noszenia na barkach odpowiedzialności za Klan Cienia odcisnęły na nim z pozoru niezauważalny znak, a mimo to wciąż był to ten sam Wąż i Mruczący nie mógł powstrzymać bladego uśmiechu na jego widok.
- Mruczące Gardło, właściwie - zamruczał cicho, bojąc się, że jego głos zdradzi wzruszenie buzujące w jego piersi. - Zdaje się, że nigdy nie przedstawiłem się tym imieniem.
Pytanie Przywódcy było czymś tak zwyczajnym, że w pewien sposób nawet nieco rozśmieszyło samotnika; jakby był wojownikiem z innego klanu, którego regularnie spotyka się na granicy i wymienia nieistotne nowinki. Jak miałby streścić w jednym zdaniu cały ten czas, przez który żył jako samotnik? Właściwie całe jego życie?
- Och, wiesz, to i owo się wydarzyło - uśmiechnął się jeszcze raz, patrząc w intensywnie żółte oczy Węża. - Chciałbym ci przedstawić Obłoczka. Mojego syna - zastrzygł uchem, odwracając się do kocurka który stał nieco z tyłu, dając mu znak żeby podszedł nieco bliżej i się pokazał. Czuł się dość niezręcznie, nazywając go synem, jednak wiedział że było to najlepsze wyjście by ochronić go przed gorszym traktowaniem. Przeniósł wzrok z powrotem na Węża, biorąc głębszy oddech.
- Czy ta propozycja, którą złożyłeś mi kiedyś przy Grzmiącej Ścieżce nadal jest aktualna?
Tragedia wydarzyła się na moście:
Samobójca postanowił żyć.
Samobójca postanowił żyć.
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W