#76
- Liść i Mruczący - powtórzył cicho z uśmiechem wielki buras, zerkając ciepło na dziarsko maszerującego przy jego boku Obłoczka. Lubił jego towarzystwo - po części dlatego, chociaż w życiu nie przyznałby tego sam przed sobą, że maluch w bardzo dużym stopniu przypominał mu Króliczka i przynajmniej odrobinę zalepiał wielką ranę, która została w jego sercu po albinosie. Dobrze było znów mieć ze sobą kogoś, kto darzył go pozytywnym uczuciem i przywiązaniem... i kim można było się opiekować.
Mruczące Gardło jeszcze długo po zapadnięciu zmroku upierał się, by iść dalej, chcąc jak najszybciej dostać się do celu który był już na wyciągnięcie łapy; teraz, gdy poczuł już delikatny, ledwo wyczuwalny zapach Klanów najchętniej szedłby nawet i do świtu, byleby tylko się nie zatrzymywać, jednak Obłoczek nie był tak wytrzymały jak on i gdy w końcu do niego dotarło, jak zmęczony był, zatrzymali się na noc. Gdy w końcu poczuł w nozdrzach zapach Klanu Gromu, tak znajomy i tak dawno przez niego nie spotkany, serce zabiło mu mocniej w piersi. Od razu przed oczami stanęła mu Piorunopręga, ale zamrugał gwałtownie, by przegonić ten obraz. Nie było sensu spodziewać się, że jeszcze ją zobaczy. Ją i wielu innych dawnych przyjaciół. Nie wiedział, że ziemie Cienia leżą na prawo od ziem Gromu, dlatego ruszył w lewo wzdłuż granicy, wiedząc że prędzej czy później dotrze do terytorium swojego dawnego Klanu. Zanim to zrobił jednak poczuł zarówno zapach Klanu Rzeki, jak i Klanu Wichru i przy każdym z nich wracały do niego dawne wspomnienia - Rzeczna medyczka która opatrywała szczególnie paskudne rany, gdy bał się spotkania z Jasnym Porankiem, dwie terminatorki-bliźniaczki, z którymi się droczył, Wichrowy przywódca Krucza Gwiazda który na jego oczach dobił jego brata, o którym jeszcze wtedy nie miał pojęcia, że jest jego bratem, Srocza Łapa... Obłoczek na szczęście milczał, pewnie domyślając się, że Mruczące Gardło zalewają fale wzruszeń i ech przeszłości i to dlatego od dłuższego czasu jest taki cichy.
Gdy w końcu zapach Klanu Wichru zaczął mieszać się z Klanem Cienia słońce już zbliżało się do horyzontu, i chociaż z pozoru samotnik pozostał niewzruszony i nie przerwał marszu, to zaczął podejrzanie szybko mrugać, jakby chciał przegonić łzy zbierające się w złotych oczach. Razem z Obłoczkiem szli jeszcze przez krótką chwilę wzdłuż granicy, zanim spomiędzy liści wyłonił się zapewne wieczorny patrol - wojownik i terminatorka. Mruczące Gardło istotnie poprosił o sprowadzenie Wężowej Gwiazdy i usiadł spokojnie na ziemi, dając Obłoczkowi skinieniem głowy znak, by zrobił to samo. - Jesteśmy w domu - szepnął do niego i odetchnął pełną piersią, wdychając tak znajomy zapach, za którym tak bardzo tęsknił.
Wężowa Gwiazda zmienił się, odkąd ostatni raz rozmawiali, ale wciąż miał w sobie coś pocieszająco znajomego, coś, co pozwoliło mu rozpoznać go od pierwszej chwili. Przybyło mu blizn, wzrostu, długie księżyce noszenia na barkach odpowiedzialności za Klan Cienia odcisnęły na nim z pozoru niezauważalny znak, a mimo to wciąż był to ten sam Wąż i Mruczący nie mógł powstrzymać bladego uśmiechu na jego widok.
- Mruczące Gardło, właściwie - zamruczał cicho, bojąc się, że jego głos zdradzi wzruszenie buzujące w jego piersi. - Zdaje się, że nigdy nie przedstawiłem się tym imieniem.
Pytanie Przywódcy było czymś tak zwyczajnym, że w pewien sposób nawet nieco rozśmieszyło samotnika; jakby był wojownikiem z innego klanu, którego regularnie spotyka się na granicy i wymienia nieistotne nowinki. Jak miałby streścić w jednym zdaniu cały ten czas, przez który żył jako samotnik? Właściwie całe jego życie?
- Och, wiesz, to i owo się wydarzyło - uśmiechnął się jeszcze raz, patrząc w intensywnie żółte oczy Węża. - Chciałbym ci przedstawić Obłoczka. Mojego syna - zastrzygł uchem, odwracając się do kocurka który stał nieco z tyłu, dając mu znak żeby podszedł nieco bliżej i się pokazał. Czuł się dość niezręcznie, nazywając go synem, jednak wiedział że było to najlepsze wyjście by ochronić go przed gorszym traktowaniem. Przeniósł wzrok z powrotem na Węża, biorąc głębszy oddech.
- Czy ta propozycja, którą złożyłeś mi kiedyś przy Grzmiącej Ścieżce nadal jest aktualna?
Tragedia wydarzyła się na moście:
Samobó
jca postanowił żyć.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W