21.07.2018 19:17
Na dobrą sprawę świat jest zbudowany dość ohydnie. Niezależnie bowiem od czasu i miejsca, zawsze gdzieś, ktoś musi walczyć o prawo do czegoś, co mu się niezaprzeczalnie należy. Kiedy ujmie się to w ten sposób, konflikt jest niedorzeczny, a ilość poniesionych przez niego strat - zatrważająca. Coś szczęknęło, coś huknęło, a jeszcze coś… po prostu otarło się delikatnie o ziemię. Sójka miała trudności z rozpoznaniem, które dźwięki należą do jej łomoczącego serca, a które do czegoś znacznie większego, głośniejszego i… może niebezpiecznego?
- Dudek. - Skuliła się nieco, panicznie rozważając swoje opcje. - Słyszałeś? - Coś małego musnęło jej bok, uderzając z prawej strony. Kotka odwróciła się gwałtownie, szukając źródła i zmarszczyła nosek. Wszystko działo się za wolno i za jednocześnie. - To głupie, Dudek! Coś tu jest nie tak! - w przebłysku racjonalności zadarła gwałtownie głowę i spojrzała w szeroko otwarte, błękitne oczy. Sójkę z każdej strony zalewały kaskady impulsów i dopiero kiedy znalazła się przy ziemi, przylgnęła do niej, dotarło do niej, że coś wlecze się po ziemi niedaleko nich. Zaczęła coś mruczeć fanatycznie, ale trwało to tylko moment. - Jak myślisz, Duduś? - zaczęła - To pewnie coś do jedzenia! A może… tak, zrobimy pierwsze dobre wrażenie, kiedy coś przyniesiemy! Ale… no nie! Może ten zapach przyciągnął też innych..? Jeśli tak, to mamy solidnie przechlapane. Po prostu ciut odejdziemy! - Sójka miała niesamowitą zdolność tworzenia chaosu. Jeśli tylko brat uwierzy jej wreszcie i zgodzi się pójść z nią dalej, być może będą w stanie coś zdziałać. - Idziemy? - Pytanie zawisło w powietrzu, bo oboje milczeli uparcie. Szylkretka była beznadziejna w ukrywaniu emocji i na jej pyszczku momentalnie pojawiła się frustracja. Potem z opóźnieniem dotarło do niej, o ile gorsza stała się ich sytuacja. Nagle ogarnęła ją wyraźnie zauważalna rezygnacja zabarwiona goryczą skierowaną w stronę całego świata. - Albo wiesz co? - Nawet nie zdążyłby odpowiedzieć. Ruszyli na Płaczące Wzgórza. /zt
- Dudek. - Skuliła się nieco, panicznie rozważając swoje opcje. - Słyszałeś? - Coś małego musnęło jej bok, uderzając z prawej strony. Kotka odwróciła się gwałtownie, szukając źródła i zmarszczyła nosek. Wszystko działo się za wolno i za jednocześnie. - To głupie, Dudek! Coś tu jest nie tak! - w przebłysku racjonalności zadarła gwałtownie głowę i spojrzała w szeroko otwarte, błękitne oczy. Sójkę z każdej strony zalewały kaskady impulsów i dopiero kiedy znalazła się przy ziemi, przylgnęła do niej, dotarło do niej, że coś wlecze się po ziemi niedaleko nich. Zaczęła coś mruczeć fanatycznie, ale trwało to tylko moment. - Jak myślisz, Duduś? - zaczęła - To pewnie coś do jedzenia! A może… tak, zrobimy pierwsze dobre wrażenie, kiedy coś przyniesiemy! Ale… no nie! Może ten zapach przyciągnął też innych..? Jeśli tak, to mamy solidnie przechlapane. Po prostu ciut odejdziemy! - Sójka miała niesamowitą zdolność tworzenia chaosu. Jeśli tylko brat uwierzy jej wreszcie i zgodzi się pójść z nią dalej, być może będą w stanie coś zdziałać. - Idziemy? - Pytanie zawisło w powietrzu, bo oboje milczeli uparcie. Szylkretka była beznadziejna w ukrywaniu emocji i na jej pyszczku momentalnie pojawiła się frustracja. Potem z opóźnieniem dotarło do niej, o ile gorsza stała się ich sytuacja. Nagle ogarnęła ją wyraźnie zauważalna rezygnacja zabarwiona goryczą skierowaną w stronę całego świata. - Albo wiesz co? - Nawet nie zdążyłby odpowiedzieć. Ruszyli na Płaczące Wzgórza. /zt
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W