Logo Artemidy
Płaczące Wierzby
#46
Dwójka kociąt, dwie terminatorki i wojowniczka - naprawdę interesujący widok, nie można było zaprzeczyć. Czegoś tam jednak brakowało, czegoś jednocześnie codziennego, a w tej sytuacji absurdalnego. I właśnie coś takiego się pojawiło. Z trawy głowę wychyliła szara myszka i zaczęła się rozglądać niepewnie po okolicy. Nie była pewna czy drapieżniki ją widzą - z ponad traw wystawała jedynie niewielka część pyszczka. Widocznie szukała sposobu, aby bezpiecznie dostać się w okolice wierzby - teraz była od niej kilka lisich długości, gdzieś między kociakami a zbiorowiskiem starszych kotek.
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Pojawiłam się przed kociakami, bardzo dobrze. Nawet nie było ich na horyzoncie, więc miałam czas na odpoczynek. Niestety, zaraz obok mnie usiadła jakaś obca wywłoka, a zaraz po niej druga. Kim one były, do chol*ry? Pachniały klanem Wichru. Spojrzałam na nie z obrzydzeniem. Ani HEJ, ani JESTEM GŁUPIA I ZA TOBĄ TU PRZYLAZŁAM. Idiotki.
- Wynoście się stąd, mysie móżdżki. Wszystko zespujecie, jeśli już tego nie zrobiłyście - wysyczałam szeptem. Czy one nie pomyślały, że te bachory mogą je wyczuć, kiedy jest nas tu aż trójka i pójść sobie w zupełnie drugą stronę? Tak ciężko było pomyśleć? Byłam zdenerwowana. Wszystko psuły. Mogły siedzieć na tyłku w obozie, tępe kupy futra.
Nagle pojawiła się przed nami mysz. Może to właśnie ci uciekinierzy ją tutaj spłoszyli? Nie zamierzałam się na nią rzucać. Zaczęłam po prostu z każdej strony wypatrywać kociąt. O ile już się nie zgubiły gdzieś po drodze. W sumie to byłaby niewielka strata dla klanu. Ktoś, kto nie przestrzega prostych zasad, jak na przykład niewychodzenie z obozu, nie będzie też przestrzegał kodeksu wojownika.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Na dobrą sprawę świat jest zbudowany dość ohydnie. Niezależnie bowiem od czasu i miejsca, zawsze gdzieś, ktoś musi walczyć o prawo do czegoś, co mu się niezaprzeczalnie należy. Kiedy ujmie się to w ten sposób, konflikt jest niedorzeczny, a ilość poniesionych przez niego strat - zatrważająca. Coś szczęknęło, coś huknęło, a jeszcze coś… po prostu otarło się delikatnie o ziemię. Sójka miała trudności z rozpoznaniem, które dźwięki należą do jej łomoczącego serca, a które do czegoś znacznie większego, głośniejszego i… może niebezpiecznego?
- Dudek. - Skuliła się nieco, panicznie rozważając swoje opcje. - Słyszałeś? - Coś małego musnęło jej bok, uderzając z prawej strony. Kotka odwróciła się gwałtownie, szukając źródła i zmarszczyła nosek. Wszystko działo się za wolno i za jednocześnie. - To głupie, Dudek! Coś tu jest nie tak! - w przebłysku racjonalności zadarła gwałtownie głowę i spojrzała w szeroko otwarte, błękitne oczy. Sójkę z każdej strony zalewały kaskady impulsów i dopiero kiedy znalazła się przy ziemi, przylgnęła do niej, dotarło do niej, że coś wlecze się po ziemi niedaleko nich. Zaczęła coś mruczeć fanatycznie, ale trwało to tylko moment. - Jak myślisz, Duduś? - zaczęła - To pewnie coś do jedzenia! A może… tak, zrobimy pierwsze dobre wrażenie, kiedy coś przyniesiemy! Ale… no nie! Może ten zapach przyciągnął też innych..? Jeśli tak, to mamy solidnie przechlapane. Po prostu ciut odejdziemy! - Sójka miała niesamowitą zdolność tworzenia chaosu. Jeśli tylko brat uwierzy jej wreszcie i zgodzi się pójść z nią dalej, być może będą w stanie coś zdziałać. - Idziemy? - Pytanie zawisło w powietrzu, bo oboje milczeli uparcie. Szylkretka była beznadziejna w ukrywaniu emocji i na jej pyszczku momentalnie pojawiła się frustracja. Potem z opóźnieniem dotarło do niej, o ile gorsza stała się ich sytuacja. Nagle ogarnęła ją wyraźnie zauważalna rezygnacja zabarwiona goryczą skierowaną w stronę całego świata. - Albo wiesz co? - Nawet nie zdążyłby odpowiedzieć. Ruszyli na Płaczące Wzgórza. /zt
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
***
- Och! Dzień dobrry, Zajęczy Susie! - zaświergotała wesoło, gdy tylko dostrzegła wojownika na horyzoncie. Wyglądało na to, że wybierał się właśnie na polowanie, co było bardzo... wygodne, biorąc pod uwagę fakt, że sama zamierzała poświęcić dzisiejsze popołudnie na chwilę relaksu, o ile można było tak nazwać polowanie. Dla niej było to coś normalnego, naturalnego, coś, co nauczyła się traktować jak chwilę dla siebie, podczas której jest całkowicie skupiona na sobie, swojej postawie, swojej kondycji... i swoim rozwoju jako wojowniczki Klanu Wichru. - Czyżbyś wybierrał się na polowanie? Nie będziesz miał nic przeciwko temu, bym zabrrała się z tobą, prrawda? - spytała jeszcze przymrużając lekko powieki, choć tak naprawdę nawet nie czekała na odpowiedź ze strony wojownika. Nie mógł jej przecież zabronić polowanie, to byłoby niedorzeczne, a i wiedziała, że Zajęczy Sus był typem który dbał o bezpieczeństwo i częściej polował w towarzystwie innego kota niż samotnie. Zresztą, ona również nie pogardziłaby od czasu do czasu jakimś towarzystwem i być może rywalizacją, gdy przyjdzie im porównywać upolowaną zdobycz.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Nie mógł znaleźć w obozie kotów, z którymi najczęściej chodził na polowania – Sokoła, Borsuka, Paprotki (pewnie była gdzieś z Łabędziem) czy Lawendy, z którą jeszcze szlifował umiejętności. Dlatego właśnie zdecydował się na samotne wyjście, a przynajmniej… cóż, prawie się zdecydował. Mimo wszystko nie lubił chodzić sam na polowania; zawsze bezpieczniej było mieć kogoś w pobliżu. Dlatego właśnie przystanął przed wyjściem z obozu, jakby się ociągając nieco i licząc na to, że magicznie mu się zmaterializuje ktoś, kto również by chciał akurat iść… i akurat do jego uszu dotarł głos Zawilcowej Skórki. Czyżby cuda się zdarzały? Na jego pysku pojawił się lekki, acz nieco niepewny uśmiech, gdy odwrócił głowę w jej stronę.
– Dzień dobry, Zawilcowa Skórko – odparł na przywitanie, lekko kiwając jej głową. Następne słowa kocicy okazały się doskonale pasować do jego obecnej sytuacji. – Tak, w sumie to nawet liczyłem na czyjeś towarzystwo – przyznał. Szczerze powiedziawszy, Zając najbardziej lubił polować w okolicach Wysokich Drzew. Nie na trawiastych równinach, nie przy granicach z Rzeką, gdzie łatwo było postawić nieodpowiedni krok i się zapaść w jednej z kotlinek, nawet jeżeli był raczej szybkim kotem, przez co łatwo polowało mu się na żyjące tam zające, nie przy Wyjących Wzgórzach, na których i tak było ciężko przez to, że ciągle się tam odbywały treningi. W lesie było więcej zwierząt, bardziej zróżnicowane, a i łatwiej było się ukryć, chociaż może nieco ciężej się skradać, bowiem trzeba było bardziej uważać pod łapy. Dlatego właśnie zaproponował udanie się w okolice Płaczących Wierzb, gdzie w razie czego mogli się rozdzielić – jedno mogłoby ruszyć na Świszczące Trawy, a drugie polować wśród dość rzadko rosnących wzdłuż nich drzew. Jeżeli Zawilec się na to zgodziła, to wyruszył w tamtą stronę, po drodze nadrabiając w niezobowiązujący sposób zaległości, jakie miał od ostatniej ich dłuższej rozmowy. Starał się jednak trzymać lekkich tematów – głównie treningów. Gdy dotarli na miejsce, życzył córce Krzykliwej Mewy powodzenia, po czym odszedł kawałek w stronę Wysokich Drzew i ustawił się pod wiatr. Zaczął wtedy szukać zwierzyny, idąc na lekko ugiętych łapach i cicho oddychając.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Uśmiechnęła się lekko do kocura w reakcji na jego słowa. Doskonale! Oznaczało to, że będzie mogła liczyć na lekkie, niezobowiązujące pogaduszki w drodze na miejsce polowania i z powrotem, ale również i będzie miała w zanadrzu pomoc doświadczonego wojownika, w razie gdyby zaszła taka potrzeba i na jej drodze stanął borsuk lub inny, równie groźny drapieżnik. Owszem, była gotowa stawić czoła zagrożeniu, które czyhało na jej klan... jednak nie była głupia. Nie zamierzała tak po prostu pchać się na śmierć podczas samobójczej walki. Znała swoje limity i wiedziała, w którym momencie się wycofać.
Przystała na pomysł polowania w okolicy Wysokich Drzew. Z reguły polowała właśnie w ich okolicy, dlatego też nie miała problemu z tym, że to właśnie tam będą poszukiwać zwierzyny. Miała już swoje wypatrzone miejsce, w którym często się kręciła w poszukiwaniu zdobyczy, jako iż stanowiło swoistą autostradę dla leśnej i polnej drobnicy, dlatego też gdy tylko dotarli na miejsce ona również życzyła Zajęczemu Susowi powodzenia i owocnych łowów, a następnie oddaliła się w okolicę skraju lasu, bliżej Świszczących Traw. Tam właśnie ugięła nieznacznie łapy i uniosła głowę, przez chwilę badając kierunek wiatru. Gdy już go określiła ruszyła przed siebie, pod wiatr, cały czas z lekko uchylonym pyszczkiem smakując powietrze i wyszukując woni, kroków lub tropów zwierzyny.

Zajęczy Sus już na samym początku miał dość spore szczęście, ponieważ nie zdążył oddalić się nawet na dwie lisie długości gdy dostrzegł spory, bury grzbiet królika. Kopał on zapalczywie w ziemi tuż pod dość młodą samosiejką jakiegoś liściastego drzewa, w tej chwili już ogołoconego z liści, najwidoczniej zamierzając dostać się do korzonków. Kora wokół wątłego pnia była już ogryziona, więc uszak najwidoczniej był bardzo głodny. Nie zwracał nawet większej uwagi na otoczenie, od czasu do czasu tylko wystawiając głowę ponad wykopany dołek by się rozejrzeć.

Zajęczy Sus: S: 12 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 90/90 | W: 60/60
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Szedł ostrożnie, ale wcale nie musiał długo szukać, by zauważyć bury grzbiet… królika? Zająca? Uważniejsze oględziny pozwoliły mu jednak stwierdzić, że to ten pierwszy. To i tak w sumie nie miało większego znaczenia, prawda? Upewnił się, że wciąż porusza się na ugiętych łapach i pod wiatr, a oddech ma ściszony. Dodatkowo teraz zrównał ogon z linią grzbietu i pochylił lekko głowę, a kolejne kroki stawiał jak najostrożniej, zerknięciami pod łapy upewniając się, że nie nadepnie na nic, co mogłoby hałasować. Gdyby udało mu się dotrzeć wystarczająco blisko do królika, zamierzał wybić się w jego stronę z tylnych łap, wyciągając przed siebie przednie, którymi mógłby pochwycić uszaka i przygnieść go do ziemi, by następnie pozbawić go życia.

Jasna kocica natomiast natrafiła na coś mniejszego i być może mniej smacznego, niemniej jednak wciąż była to zwierzyna. Bardzo możliwe, że gdyby nie promienie słoneczne, kocica nawet by nie zauważyła tego stworzenia, bowiem dostrzegła błysk w kąciku swojego oka – który okazał być się światłem odbijającym od szarozielonych łusek węża. Zwierzę wydawało się nieco ospałe, mało czujne; tkwiło w bezruchu, zwinięte i obrócone tyłem do Zawilcowej Skórki. Wojowniczka nawet z odległości mogła dostrzec dwie żółtawe plamy z tyłu głowy węża.

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 60
» wykorzystane przerzuty: 0/3
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Och, a to co? Nie było to do końca to, czego się spodziewała, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że ostatnie dni były raczej chłodniejsze. Przez krótką chwilę obserwowała zaskrońca z bezpiecznej odległości; uznała, że ten widocznie jeszcze nie zdążył znaleźć dla siebie jakiejś norki, w której mógłby spędzić porę nagich drzew. I nie znajdzie, przeszło jej przez myśl; nie było miejsca na jakąkolwiek wątpliwość, że zwierzyna wymknie się spod jej pazurów. Nie tak ospała i leniwa jak wąż. Ugięła łapy nieco mocniej, pozwalając by sztywny kikut jej ogona obniżył się tak, by tworzył prostą linię przedłużającą jej grzbiet, głowę również miała nieco niżej. Mimo wszystko instynkt był silniejszy niż jakikolwiek rozsądek mówiący o tym, że bez problemu pochwyciłaby go nawet gdyby zaczął uciekać. Ściszyła oddech i ruszyła pod wiatr ostrożnie stawiając łapy, by zbliżyć się do gada na długość skoku - a następnie spięła mięśnie łap wybijając się wprost na zaskrońca, w którego już miała wymierzone łapy wraz z wysuniętymi pazurami, którymi przyszpiliłaby go do ziemi. A następnie szybkim kłapnięciem szczęk skręciłaby mu kark.

Króliki nie były zwierzyną prostą do schwytania. Były czujne, a gdy już zerwały się do ucieczki mało kto był w stanie je dogonić. Nie bez powodu jednak mówi się o Klanie Wichru jako o specjalistach od chwytania tego typu zwierzyny - Zajęczy Sus bez większych problemów podszedł do zwierzyny; już wcześniej poruszał się pod wiatr, więc teraz ostrożnie podkradł się do królika zajętego wyszarpywaniem młodych korzonków drzewa - i skoczył na niego. Królik pisnął z zaskoczenia, gdy spadł na nieco ciężki cios uzbrojonych w pazury łap, które wywlekły go z jego norki na tyle sprawnie, by uśmiercić go nim zdąży wydać z siebie drugi, głośniejszy pisk.

Zajęczy Sus: S: 12 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 90/90 | W: 60-3=57/60
+15 exp
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Poszło… gładko. Zaskakująco gładko, jak na uszaka, prawda? Bez większych problemów schwytał zwierzę zbliżone do tego, od którego nosił imię, i je uśmiercił. Teraz pozostawało znaleźć odpowiednie miejsce do zakopania jego ciała, za co od razu się zabrał. Wybrał miejsce w pobliżu jakiegoś drzewa i kępy traw, po czym wykopał dość głęboki dołek. Królik w końcu nie był taki mały, a trzeba było go ukryć. Gdy skończył, wrzucił ciało do dołka i przysypał je ziemią. Następnie wyruszył dalej pod wiatr, na ugiętych łapach i zachowując ostrożność. Rozglądał się uważnie, nasłuchiwał i węszył, by na pewno nic nie przeoczyć. Ciekawe, swoją drogą, jak szło Zawilcowej Skórce, chociaż podejrzewał, że dobrze. Zresztą… nie powinien teraz się tym rozpraszać.

Wąż jednak nie był tak ospały, jak się wydawało; dotarły do niego drgania podłoża, które swoimi krokami wywoływała Zawilcowa Skórka, i zaczął uciekać przed kocicą, nim ta zbliżyła się na odpowiednią odległość, by móc choćby wybić się z tylnych łap. Poruszał się zygzakiem, trąc brzuchem o trawę i umykając coraz dalej, jednak odpowiednio szybka reakcja ze strony wojowniczki z pewnością mogła ukrócić tę jego ucieczkę.

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 60-3=57/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Niech to. Źle oceniła sytuację, co było... zaskakujące, w pewnym sensie przynajmniej. Nie tego oczekiwała, prawdę mówiąc. Zaklęła w myślach, jako iż nie wypadało jej mruczeć takich słów do siebie, nawet gdy w okolicy nie było nikogo, kto mógłby ją usłyszeć. W tym wypadku nie było wątpliwości, co powinna zrobić; niemalże od razu przeszła z trybu ukrytego w jawne polowanie, które wiązało się z otwartym pościgiem za zwierzyną. Nie biegła tak szybko, jak z całą pewnością by potrafiła głównie ze względu na swój ogon i obawę przed utratą kontroli przy większych prędkościach, jednak powinno to w zupełności wystarczyć, by dogoniła swoją pierwszą zwierzynę. Gdy była dostatecznie blisko spróbowała przydeptać ogon węża wyciągniętą łapą, a później ubicie węża poprzez uduszenie go będzie już kwestią jednego, może dwóch uderzeń serca.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, a jeden królik, który był całkiem prosty do schwytania nie sprawiał, że cała reszta polowania koniecznie musi być tak samo sprawna i owocna. Pomimo prób odnalezienia jakiegokolwiek tropu nie udało mu się wyizolować niczego świeżego prócz śladów obecności upolowanego już królika, nie miał żadnej zwierzyny także i w zasięgu wzroku. Być może małe zamieszanie związane z ubijaniem uszaka przepłoszyło zwierzynę z tej okolicy i trzeba szukać kawałek dalej?

Zajęczy Sus: S: 12 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 90/90 | W: 57/60
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Zmarszczył lekko nos, jednak nie zniechęcał się tak łatwo. Akurat w kwestii polowania był bardzo zdeterminowanym kotem, któremu zależało na tym, by dobrze się wywiązywać z wynikających z rangi wojownika obowiązków. A na polowaniach miał o wiele większe pole do popisu, niż na patrolach, które w większości polegały tylko na przejściu wszystkich granic i zostawieniu śladu zapachowego, bo tereny były w miarę spokojne i nawet drapieżników nie było zbyt wiele… zresztą, i tak od zawsze wolał polować, niż walczyć, a że miał ambicję, by robić to najlepiej, jak mógł, to już inna sprawa. Wobec tego postanowił zwiększyć swoje wysiłki – starał się stąpać jeszcze ciszej i lżej, wciąż pod wiatr, a także jeszcze uważniej rozglądać się i węszyć po okolicy.

Ciężko powiedzieć, czy to przez ograniczoną prędkość Zawilcowej Skórki, czy przez specyfikę zwierzęcia, na które polowała, ale… nie udało jej się dogonić zaskrońca, ten bowiem wpełzł do jakiejś nory, częściowo przykrytej płaskim, sporym kamieniem. Córka Krzykliwej Mewy mogła tylko się przyglądać, jak łuskowaty ogon gada znika w kryjówce. Może gdyby nie to, to udałoby się jej pochwycić zwierzę, ale tym razem miała pecha.

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 57-4=53/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Zacisnęła ze złością zęby gdy zdała sobie sprawę z tego, że jej pościg był bezcelowy. Rzuciła chłodne, gniewne spojrzenie na norę, w której zniknął zaskroniec i wypuściła z płuc powietrze w długim, zniecierpliwionym westchnięciu. Nienawidziła węży i sam fakt, że znalazły się na samym początku jej przygody z dzisiejszym polowaniem nie nastrajały jej pozytywnie, jednak nie była z tych kotów, które każdą porażkę brały do siebie i rezygnowały. Celem było wziąć do siebie popełniony błąd, naprawić go i iść dalej. Taką miała filozofię. Bez zbędnego mazgajenia się, nie ma lekko. Dlatego też, gdy tylko nieco ochłonęła po tym krótkim pościgu ruszyła dalej naprzód, próbując zwęszyć niesioną górnym wiatrem woń okolicznej zwierzyny.

Gwiezdny Klan czuwał jednak nad powodzeniem polowania Zajęczego Susa. Już po przejściu kilku lisich długości do jego uszu dotarło charakterystyczne ćwierkanie. Wróbel siedział na dość wysokiej gałęzi olchy i ćwierkał, prawdopodobnie znacząc swój teren nawet pomimo tego, że była już pora opadających liści i mało który ptak się tym teraz przejmował. Drobny ptaszek znajdował się wysoko, może nawet pół długości drzewa ponad ziemią, dlatego próba polowania mogłaby być ryzykowna.

Zajęczy Sus: S: 12 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 90/90 | W: 57/60
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Rozejrzał się w poszukiwaniu właściciela głosu, który usłyszał… i ujrzał wróbla. Na drzewie. Wysoko. Ups. To pozostawało poza zasięgiem jego możliwości, bo Zajęczy Sus w zasadzie nigdy nie uczył się wspinaczki. I o ile w górę zapewne potrafiłby wejść bez problemów, tak z samym schwytaniem siedzącego na gałęzi wróbla i zejściem na dół… mógłby mieć już problem. Może instynkt by mu pomógł, ale faktem pozostawało, że wojownik nigdy nie polował na drzewach i na razie wolał tego nie próbować. Może kiedyś, ale nie dziś. Dlatego właśnie ruszył ostrożnie dalej, wciąż kierując się pod wiatr.

Zaskroniec pozostał częścią przeszłości, a Zawilcowa Skórka wyruszyła dalej przed siebie. I istotnie do jej nozdrzy dotarł zapach zwierzyny. Chwilę jeszcze musiała iść, by ujrzeć jej właściciela, bowiem pojedyncze drzewa zasłaniały teren przed nią, skąd dochodziła woń, w końcu jednak zauważyła uszate, dość utuczone stworzenie o brązowoszarym umaszczeniu, krótkim ogonie i okrągło zakończonych uszach. Królik, odwrócony bokiem do obecnej pozycji wojowniczki, obgryzał gałęzie jakiegoś niewielkiego krzewu, ciesząc się jeszcze zielonymi liśćmi, które niedługo z pewnością zaczną usychać i opadać na ziemię.

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 53/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Och. Królik. Nie była szczególnie przekonana co do swoich umiejętności odnośnie ewentualnego pościgu, jednak kim by była, gdyby nie spróbowała zapolować? To, że pierwsza jej zdobycz umknęła z powodu jej drobnego błędu nie oznaczało, że całe polowanie mogła spisać na straty - w końcu fortuna kołem się toczyła, mogła spodziewać się tak naprawdę wszystkiego. Wcześniej nie doceniła swojej zwierzyny. Nie zamierzała drugi raz popełnić tego błędu.
Znieruchomiała widząc, że królik może ją obserwować. Uspokoiła oddech, który był cichy i niemalże niewykrywalny i ostrożnie, bardzo zważając na to, co ma pod łapami obeszła królika tak, by podejść go pod wiatr, ale jednocześnie nie zbliżać się do niego od boku, gdzie doskonale mógł ją wypatrzeć już z daleka. No dalej, jedziesz. Wahanie trwało zaledwie ułamek uderzenia serca; ruszyła naprzód na ugiętych łapach, przenosząc ciężar swojego ciała na tylne kończyny tak, by jej krok był maksymalnie cichy. Sunąc naprzód z pochyloną głową i ogonem, które tworzyły z grzbietem prostą linię nie spuszczała spojrzenia z królika, a gdy znalazła się na odległość skoku wystrzeliła w kierunku piszczka, by pochwycić go i uśmiercić wbiciem szczęk pomiędzy kręgi.

Z całą pewnością spasowanie w tej sytuacji nie było niczym zaskakującym. Ptak siedział wysoko, polowanie na drzewach było dość niebezpieczne, a wróbel, nie oszukujmy się, był mało zadowalającą zwierzyną, by specjalnie dla niego ryzykować zdrowiem albo nawet i życiem. Dlatego też ptak mógł dziś spać spokojnie, o ile jego nawoływania nie zwrócą uwagi innego drapieżnika.
Poza tym Zajęczy Sus chwilowo nie mógł znaleźć żadnego interesującego tropu. Wszystko stare, zwietrzałe. Trzeba szukać dalej.

Zajęczy Sus: S: 12 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 90/90 | W: 57/60
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
O ile mógł nieco żałować, że w ten sposób pogardził wróblem, tak w głębi czuł, że tak było lepiej: była to mała zwierzyna, a on nie był pewien swoich umiejętności i mógłby wcale go nie upolować. Szczególnie zaś mógł żałować, gdy przez chwilę nie mógł trafić na żaden trop. Zmarszczył jednak lekko nos i ruszył dalej, w myślach prosząc Gwiezdny Klan o jakąś zwierzynę. Nie zrobił przecież nic złego, nie podejmując się próby polowania na wróbla.

Wszystko szło dobrze: kocica była wręcz nie do wykrycia dla królika, tak zajętego obgryzaniem liści z gałązek krzewu. Z pewnością były pyszne, biorąc pod uwagę jego zaabsorbowanie tą czynnością. Nagle jednak wiatr zmienił kierunek zdecydowanie na niekorzyść Zawilcowej Skórki i zaniósł woń kocicy prosto do nozdrzy zwierzęcia, które poderwało błyskawicznie głowę… by spojrzeć wprost na skradającą się wojowniczkę, która znajdowała się już parę kroków od niego, ale nie wystarczająco blisko, by móc wybić się z tylnych łap i skoczyć na swoją potencjalną ofiarę. Królik zaczął w tym momencie uciekać po prostej w kierunku Dzikiego Sadu.

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 53-2=51/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości