03.11.2018 16:15
Szerszeniowy Jad była wściekła, patrząc ze Srebrnej Skórki na to, czym stał się Klan Gromu.
Najchętniej sama by tam zeszła, we wściekłym szale tnąc pazurami i szarpiąc kłami karykaturę przywódcy, jaką był Błyskająca Gwiazda, a w ziemię parę kroków od każdego kota uderzając piorunami. Po dziś dzień jej gniew budził sam fakt, że ten kocur, bądź co bądź ZDRAJCA, bękart półkrwi, syn zdrajczyni, mysi bobek, został przywódcą, że z jakiegoś powodu to właśnie jego wybrała Rozerwana Gwiazda, jednak z każdym kolejnym księżycem, gdy JEJ klan użerał się z błędnymi decyzjami, z brakiem poszanowania ich zdania przez przywódcę, wreszcie: ciszą i zwykłym olewaniem przez najważniejszego kota w klanie, ten jej gniew narastał. Ale Gwiezdni nie interweniowali bezpośrednio. Zazwyczaj nie. Gwiezdni pozwalali na to, by klany nawet wyniszczały się od środka, interweniując dopiero wtedy, gdy było NAPRAWDĘ źle albo nie interweniując z własnej woli i inicjatywy wcale. Bo może Błysk powinien dostać jeszcze jedną szansę, i jeszcze jedną, i jeszcze, nawet po tym, jak zgwałcił kocicę z klanu Rzeki, myśląc czymś innym od mózgu, narażając nie tylko siebie, ale i swój klan… Bo może Błysk sam zrezygnuje. Bo może klan go zdetronizuje. Bo może umrze. Może, może, i może. Miotała się więc bezsilnie, czekając, czekając na zmianę, na rewolucję, która zdawała się nadchodzić wielkimi krokami, patrząc na nastroje w Gromie, patrząc na szacunek, czy raczej jego brak, jakim koty darzyły przywódcę… wreszcie: patrząc na historię Wichru, który był pierwszym klanem od dawna, który odsunął zastępcę od sięgnięcia po rangę przywódcy. Może Grom się zainspiruje. Ale najgorsze w tym wszystkim było to, że klan był rozdarty konfliktem, na który ciężko było jej patrzeć obojętnie. Poza tym Szerszeń była tylko jedną z wielu Gwiezdnych. Jedną, która miała tak ostre opinie na temat Gromowego przywódcy.
Ale czy sądziła, że Grom przyśle tu jej brata?
Nie. Nie sądziła. Ale skoro właśnie to on udał się do Szepczącej Sadzawki, to ona MUSIAŁA być tą, która go przywita… i nie tylko przywita.
Po dotknięciu zaskakująco chłodnej tafli językiem i wypiciu paru łyków przez chwilę… nie działo się nic. Kocur, jeden i drugi, poczuł dziwny dreszcz, rozchodzący się od karku aż po koniuszek ogona, który lekko jeżył krótką sierść, a po kilkunastu uderzeniach serca… powieki opadły im ciężko, nie dając jakiejkolwiek szansy na reakcję. Gdy poczuli, że może je otworzyć, obudzili się… nad wodą. Jednak było to inne miejsce, niż Szepcząca Sadzawka, a po chwili zastanowienia Trzmieli Pył mógł uświadomić sobie, że to Ukryte Jeziorko. Złociste Pagórki wokół niego wydawały się jakby spłaszczone, by można było zobaczyć nic innego, jak trawiastą równinę pokrytą pojedynczymi kamieniami – Słoneczny Skwer. Wszystko wydawało się zrobione jakby z gwiezdnej materii, obraz nie był idealnie taki, jakby kocury faktycznie znajdowały się w realnym miejscu.
I ona. Szerszeń. Stała teraz przed nim, z tym samym lśniącym czarnym futrem, z blizną na szyi, z której trysnęło tyle juchy, gdy dobijał ją Jeleń, samotnik, który nie miał prawa stanąć na ziemiach Gromu, a jednak zrobił znacznie więcej, odbierając jej ostatni dech, z płonącymi złotymi ślepiami… i poważnym wyrazem pyska. Gwiezdna wyglądała wręcz na zamyśloną, a przede wszystkim na skupioną. Mięśnie pod czarnym futrem były zarysowane i lekko napięte, a końcówka ogona kołysała się na boki, ale to nie było nic dziwnego, nie, gdy ktoś znał Szerszeniowy Jad za życia.
– Trzmieli Pył – odezwała się nadzwyczaj formalnie swoim specyficznym, lekko zachrypniętym głosem. Nie miała teraz do czynienia ze swoim bratem, miała do czynienia z kotem, który przyszedł do Gwiezdnego Klanu. Omiotła nieprzyjemnym, przelotnym spojrzeniem burego kocura, który stał obok. Nie znała go. Czy urodził się pod koniec jej życia i nie miała nawet okazji, bo nie interesowała się przychodzącymi na świat w klanie kociakami, czy może urodził się już po tym, jak umarła? Nieważne. – Czemu tu jesteście – padło pytanie, a jej głos zachrzęścił nieprzyjemnie.
Najchętniej sama by tam zeszła, we wściekłym szale tnąc pazurami i szarpiąc kłami karykaturę przywódcy, jaką był Błyskająca Gwiazda, a w ziemię parę kroków od każdego kota uderzając piorunami. Po dziś dzień jej gniew budził sam fakt, że ten kocur, bądź co bądź ZDRAJCA, bękart półkrwi, syn zdrajczyni, mysi bobek, został przywódcą, że z jakiegoś powodu to właśnie jego wybrała Rozerwana Gwiazda, jednak z każdym kolejnym księżycem, gdy JEJ klan użerał się z błędnymi decyzjami, z brakiem poszanowania ich zdania przez przywódcę, wreszcie: ciszą i zwykłym olewaniem przez najważniejszego kota w klanie, ten jej gniew narastał. Ale Gwiezdni nie interweniowali bezpośrednio. Zazwyczaj nie. Gwiezdni pozwalali na to, by klany nawet wyniszczały się od środka, interweniując dopiero wtedy, gdy było NAPRAWDĘ źle albo nie interweniując z własnej woli i inicjatywy wcale. Bo może Błysk powinien dostać jeszcze jedną szansę, i jeszcze jedną, i jeszcze, nawet po tym, jak zgwałcił kocicę z klanu Rzeki, myśląc czymś innym od mózgu, narażając nie tylko siebie, ale i swój klan… Bo może Błysk sam zrezygnuje. Bo może klan go zdetronizuje. Bo może umrze. Może, może, i może. Miotała się więc bezsilnie, czekając, czekając na zmianę, na rewolucję, która zdawała się nadchodzić wielkimi krokami, patrząc na nastroje w Gromie, patrząc na szacunek, czy raczej jego brak, jakim koty darzyły przywódcę… wreszcie: patrząc na historię Wichru, który był pierwszym klanem od dawna, który odsunął zastępcę od sięgnięcia po rangę przywódcy. Może Grom się zainspiruje. Ale najgorsze w tym wszystkim było to, że klan był rozdarty konfliktem, na który ciężko było jej patrzeć obojętnie. Poza tym Szerszeń była tylko jedną z wielu Gwiezdnych. Jedną, która miała tak ostre opinie na temat Gromowego przywódcy.
Ale czy sądziła, że Grom przyśle tu jej brata?
Nie. Nie sądziła. Ale skoro właśnie to on udał się do Szepczącej Sadzawki, to ona MUSIAŁA być tą, która go przywita… i nie tylko przywita.
Po dotknięciu zaskakująco chłodnej tafli językiem i wypiciu paru łyków przez chwilę… nie działo się nic. Kocur, jeden i drugi, poczuł dziwny dreszcz, rozchodzący się od karku aż po koniuszek ogona, który lekko jeżył krótką sierść, a po kilkunastu uderzeniach serca… powieki opadły im ciężko, nie dając jakiejkolwiek szansy na reakcję. Gdy poczuli, że może je otworzyć, obudzili się… nad wodą. Jednak było to inne miejsce, niż Szepcząca Sadzawka, a po chwili zastanowienia Trzmieli Pył mógł uświadomić sobie, że to Ukryte Jeziorko. Złociste Pagórki wokół niego wydawały się jakby spłaszczone, by można było zobaczyć nic innego, jak trawiastą równinę pokrytą pojedynczymi kamieniami – Słoneczny Skwer. Wszystko wydawało się zrobione jakby z gwiezdnej materii, obraz nie był idealnie taki, jakby kocury faktycznie znajdowały się w realnym miejscu.
I ona. Szerszeń. Stała teraz przed nim, z tym samym lśniącym czarnym futrem, z blizną na szyi, z której trysnęło tyle juchy, gdy dobijał ją Jeleń, samotnik, który nie miał prawa stanąć na ziemiach Gromu, a jednak zrobił znacznie więcej, odbierając jej ostatni dech, z płonącymi złotymi ślepiami… i poważnym wyrazem pyska. Gwiezdna wyglądała wręcz na zamyśloną, a przede wszystkim na skupioną. Mięśnie pod czarnym futrem były zarysowane i lekko napięte, a końcówka ogona kołysała się na boki, ale to nie było nic dziwnego, nie, gdy ktoś znał Szerszeniowy Jad za życia.
– Trzmieli Pył – odezwała się nadzwyczaj formalnie swoim specyficznym, lekko zachrypniętym głosem. Nie miała teraz do czynienia ze swoim bratem, miała do czynienia z kotem, który przyszedł do Gwiezdnego Klanu. Omiotła nieprzyjemnym, przelotnym spojrzeniem burego kocura, który stał obok. Nie znała go. Czy urodził się pod koniec jej życia i nie miała nawet okazji, bo nie interesowała się przychodzącymi na świat w klanie kociakami, czy może urodził się już po tym, jak umarła? Nieważne. – Czemu tu jesteście – padło pytanie, a jej głos zachrzęścił nieprzyjemnie.
≡ ONLY THE GOOD DIE OLD ≡
that's what they told me
but I don't know
![[Obrazek: aYd51Ub.png]](http://i.imgur.com/aYd51Ub.png)
so long and goodnight
so long, NOT GOODNIGHT…
that's what they told me
but I don't know
![[Obrazek: aYd51Ub.png]](http://i.imgur.com/aYd51Ub.png)
so long and goodnight
so long, NOT GOODNIGHT…
17
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W