19.03.2020 11:54
Przypatrywał się przez dłuższą chwilę Lśniącej, ale milczał.
- Żaden. Żaden kot nie powinien pozostawać bez opieki medyka, nie trzeba nam niepotrzebnych strat i śmierci - powiedział łagodnie kocur, przyglądając się Lśniącej, bo właśnie, jeśli można tak powiedzieć, oddała przysługę za przysługę, jaką wcześniej otrzymała, to był zwrot, który prędzej, czy później, czynił właściwie każdy medyk, bo ich rolą było stać ponad podziałami, a nie w ich sercu.
- Zwą mnie Jasny Poranek - odpowiedział całkiem swobodnie nowego medykowi Klanu Cienia i przez dłuższą chwilę przypatrywał mu się uważnie, jakby chciał się w ten sposób przekonać, jaki ten kocur będzie. I choć mały medyk był łagodny i cierpliwy, to mimo wszystko Szczypiący mógł odczuć, że jego spojrzenie jest niesamowicie uważne i świdrujące, jakby chciał spojrzeć przez niego na wylot i przekonać się, co dokładnie znajduje się w synu Olchy. Nie było tutaj jednak fanfar i wzniosłości, jakiej może Lśniąca się spodziewała, był nadal błogi spokój i cisza, która dawała im wypoczynek.
- Szczypiący Mrozie, pamiętaj, że droga medyka nie może zaprowadzić cię do chełpienia się, do pokazywania wyższości, czy do sądzenia, iż wolno mówić ci wszystko i robić wszystko - powiedział i w tym momencie spojrzał na Lśniącą, tymi swymi gwiezdnymi oczyma, które mówiły, że wie, że pamięta i w pewnym zakresie potępia wyraźnie jej postępowanie. Nie mówił o tym jednak głośno. - Masz być ostoją i opieką dla wszystkich kotów w Klanie, ale i poza nim, naszą powinnością jest nieść pomoc tym, którzy cierpią. Bądź rozważny i nie zamykaj się na inne koty z Klanu, samotność to najgorsze, co nas spotyka. Patrz mądrze i wybierz sobie pomocników, sam już teraz dobrze wiesz, jak trudno jest, gdy zostaje się wpół kroku do niczego - powiedział jeszcze, tym razem przemawiając już bezpośrednio do kocura i przypatrując mu się uważnie. Skinął później łbem, w geście świadczącym o tym, że jeśli nikt nie zechce zadać mu jakiegoś pytania, to oto mogą odejść.
- Śpijcie - rzekł jeszcze Jasny Poranek i mogli poczuć, że powieki im faktycznie opadają, wszystko dookoła nich się rozmywa, a gdy się zbudzili, nastał już nowy, spokojny dzień. Byli bezpieczni, być może głodni, ale widać - Gwiezdny Klan czuwał.
- Żaden. Żaden kot nie powinien pozostawać bez opieki medyka, nie trzeba nam niepotrzebnych strat i śmierci - powiedział łagodnie kocur, przyglądając się Lśniącej, bo właśnie, jeśli można tak powiedzieć, oddała przysługę za przysługę, jaką wcześniej otrzymała, to był zwrot, który prędzej, czy później, czynił właściwie każdy medyk, bo ich rolą było stać ponad podziałami, a nie w ich sercu.
- Zwą mnie Jasny Poranek - odpowiedział całkiem swobodnie nowego medykowi Klanu Cienia i przez dłuższą chwilę przypatrywał mu się uważnie, jakby chciał się w ten sposób przekonać, jaki ten kocur będzie. I choć mały medyk był łagodny i cierpliwy, to mimo wszystko Szczypiący mógł odczuć, że jego spojrzenie jest niesamowicie uważne i świdrujące, jakby chciał spojrzeć przez niego na wylot i przekonać się, co dokładnie znajduje się w synu Olchy. Nie było tutaj jednak fanfar i wzniosłości, jakiej może Lśniąca się spodziewała, był nadal błogi spokój i cisza, która dawała im wypoczynek.
- Szczypiący Mrozie, pamiętaj, że droga medyka nie może zaprowadzić cię do chełpienia się, do pokazywania wyższości, czy do sądzenia, iż wolno mówić ci wszystko i robić wszystko - powiedział i w tym momencie spojrzał na Lśniącą, tymi swymi gwiezdnymi oczyma, które mówiły, że wie, że pamięta i w pewnym zakresie potępia wyraźnie jej postępowanie. Nie mówił o tym jednak głośno. - Masz być ostoją i opieką dla wszystkich kotów w Klanie, ale i poza nim, naszą powinnością jest nieść pomoc tym, którzy cierpią. Bądź rozważny i nie zamykaj się na inne koty z Klanu, samotność to najgorsze, co nas spotyka. Patrz mądrze i wybierz sobie pomocników, sam już teraz dobrze wiesz, jak trudno jest, gdy zostaje się wpół kroku do niczego - powiedział jeszcze, tym razem przemawiając już bezpośrednio do kocura i przypatrując mu się uważnie. Skinął później łbem, w geście świadczącym o tym, że jeśli nikt nie zechce zadać mu jakiegoś pytania, to oto mogą odejść.
- Śpijcie - rzekł jeszcze Jasny Poranek i mogli poczuć, że powieki im faktycznie opadają, wszystko dookoła nich się rozmywa, a gdy się zbudzili, nastał już nowy, spokojny dzień. Byli bezpieczni, być może głodni, ale widać - Gwiezdny Klan czuwał.
![[Obrazek: jasny_240px.png]](https://s29.postimg.org/nq4v1sz4n/jasny_240px.png)
Someday, when we are wiser
When the worlds older
When we have learned
I pray
Someday we may yet
Live to live and to let live
Someday, life will be fairer
Need will be rarer
And greed will not pay
When the worlds older
When we have learned
I pray
Someday we may yet
Live to live and to let live
Someday, life will be fairer
Need will be rarer
And greed will not pay
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W