#2
Kosmata Łapa przybyła pod wejście do obozu, gdy słońce spotkało się ze szczytem nieba. Była równie czyściutka co wczoraj (jeszcze nie zdołała się wybrudzić) i równie mocno poddenerwowana. Jej białe futerko, oblekające pierś i pyszczek, przyjemnie puszyło się na słoneczku, a ruda reszta spływała lśniącymi kaskadami z jej obłego ciałka. Kosmatka wyglądała jak, nowo zakupiony, mop obrotowy dwunogów.
- Dzień dobry, Sroczy Ogonie. - wydukała zdanie, pierwsze jakie w ogóle wypowiedziała do swojego mistrza w życiu. Wcześniej starannie przygotowała je sobie, leżąc w legowisku i przewracając się z boku na bok, podczas bezsennej nocy. Nie żeby się nie starała zasnąć. Polecenia mistrza chciała zrealizować w stu procentach i o ile najedzenie się nie sprawiło jej kłopotów (na wszelki wypadek zjadła nie jedną, a dwie myszy!), o tyle... sen jakoś nie nadchodził. Rozpraszały ją obce oddechy kotów i nieznane zapachy, wypełniające jej wrażliwe nozdrza. Nic nie pomogło zaciskanie oczu, ani koncentracja na tym, jak bardzo chce się zasnąć. Ostatecznie, Kosmata Łapa poświęciła noc na ponownym przestudiowaniu wszystkiego, co już wiedziała o kotach z Klanu Rzeki i o życiu w Klanie.
Miała tremę. Nerwowo zerknęła za wyjście do obozu, za tę mistyczną granicę, której nigdy nie odważyłaby się przekroczyć sama.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 70 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W