Płotkowa Łapa z pewnością nie mogła wejść do obozu, bo miejsce, w którym przebywał Skrzące Słowo znajdowało się przy granicy z Szarymi Brzozami, czyli właściwie po drugiej stronie terenów, z dala od obozu, ale mniejsza o to.
Kocur, po wspięciu się na gałąź w celu odpoczynku, usiadł na niej, dysząc. Zamierzał chwilę odsapnąć, doprowadzić się do porządku i wrócić do obozu, by tam zająć się kolejnymi obowiązkami. Nie lubił ćwiczyć w obozie. Był dla niego zbyt ciasny i czuł, że mógłby być tam stale obserwowany, a akurat podczas trenowania wolał być sam. Na terenach przeważnie nikogo nie spotykał, a jeśli już to był sprawnie omijany i nawet o tym nie wiedział, zatem zdecydowanie bardziej mu taki obrót spraw odpowiadał.
Zdziwił się więc, gdy usłyszał z dołu drzewa swoje imię, ale nie to wojownicze, a kocięce, podczas gdy głos ten był dla niego całkowicie nieznajomy. Spojrzał w dół, a jego oczom ukazała się Płotkowa Łapa - kotka, którą kojarzył jeszcze z czasów, gdy był terminatorem. Nie znał jej i nie wiedział, czy w ogóle zamienił z nią kiedykolwiek słowo poza krótkim przywitaniem, ale starał się znać imiona większości klanowiczów i córka Wydmowego Wiatru nie była wyjątkiem. Nie podobało mu się co prawda zwracanie do niego niepełnym imieniem, bo nie byli ze sobą na tyle blisko, ale nic nie powiedział, przynajmniej z początku, a jedynie kiwnął głową na przywitanie i zaczął się troszkę doprowadzać do porządku, gdy terminatorka zaczęła się do niego wspinać. Po treningu nie był specjalnie... "wyjściowy".
— Wolałbym, byś zwracała się do mnie: "Skrzące Słowo", Płotkowa Łapo — odpowiedział, przerywając toaletę, nieco zdyszanym głosem. Tylko co zdążył przez tę chwilą ogarnąć to jego, dalej nie wypadało się kąpać w czyiś towarzystwie. — Dziękuję. Staram się ćwiczyć codziennie — dodał, ciesząc się, że ktoś zauważył rzeźbę, nad którą tak ciężko pracował. W gruncie rzeczy uważał się za dość atrakcyjnego młodzieńca, głównie ze względu na swoją wypracowaną sylwetkę i lubił, gdy kotki się za nim oglądały. Nie po to tyle ćwiczył, ale zdecydowanie był to miły i łechtający ego dodatek zwłaszcza dla niego - kocura, który w przyszłości zamierzał wybrać sobie spośród dostępnych (oczywiście młodszych, bo taki był jego idealny obraz rodziny) kocic partnerkę, która zdoła urodzić mu dużo zdrowych kociąt. Chciał mieć spośród czego wybierać, więc oczywistym było, że chciał mieć powodzenie.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W