![[Obrazek: zvwMOtD.png]](https://i.imgur.com/zvwMOtD.png)
Imię → Skrzące Słowo
- poprzednie → skra, skrząca łapa
- urodzony → późna pora opadających liści
- dzielenie języków →
Ranga → Wojownik
- poprzednie → kocię, terminator
nauczyciel → -
mistrz → sokole skrzydło, bursztynowy wschód
terminatorzy → wzburzona łapa, żwirowa łapa, jeziorna łapa, paprociowa łapa, gawronia łapa
wytrenowani → Księżycowe Jezioro
zaginieni → wzburzona łapa, żwirowa łapa
podopieczni → światełko, ość
Zgoda na adopcję → tak
Wygląd
kocię →
- Skra jest kocurem zdecydowanie... cóż, dużym. Jego łapy są długie i masywne, podobnie zresztą z ogonem. Łeb ma wyjątkowo duży, a uszy prawie zawsze ma postawione na sztorc, jakby zawsze oczekiwał skądś zagrożenia, pomimo tego, że jego słuch nie jest nadzwyczajnie dobry. Ma dość potężną szczękę z licznymi, ostrymi zębami, tak, jak każdy zdrowy kot. Nos ma różowy z czarną "ramką", natomiast oczy - duże, o ciemnożółtej barwie. Długie, puszyste futro zawsze na elegancko uczesane i lśniące, jakby jedyne co robił, to je pielęgnował. Z koloru przypomina ono rdzę, jedynie od czoła przez całą długość grzbietu, aż po sam koniuszek ogona, w linii prostej przechodzi mu czarna, gruba pręga, zaś na kończynach gdzieniegdzie dostrzegalny jest czarny nalot. Jeden z palców prawej, tylnej łapy jest biały, natomiast na prawym udzie ma podłużną bliznę, po wypadku, który miał miejsce księżyc po śmierci matki.
- Czas mijał a wraz z nim dorastał syn Bukowej Kory. Skra z każdym kolejnym księżycem był coraz większy nie tylko na wysokość, ale i na szerokość. Treningi, te własne jak i pod okiem mistrza, dobrze na niego działały. Spod grubego futra burasa zaczyna być widoczny delikatny zarys mięśni, który zawdzięcza intensywnym treningom, zarówno w mistrzem, jak i w pojedynkę. Ponadto, jego szyję przyozdobiła blizna po wyrwanym płacie skóry, którą to zdobył podczas walki z lisem u boku Niedźwiedziego Kła.
- Od czasu mianowania, do ukończenia treningu, wcale nie minęło wiele księżyców. Skrzące Słowo, jako młodzik ambitny, mianowany został już w wieku dwunastu księżyców. Nie przestał się jednakże rozwijać na tym etapie, skądże. Jego tęga sylwetka stale się rozrasta, a jego ucho zostało nieco wyszczerbione przez natrętnego gawrona. Są to jednak cechy zdecydowanie działające na korzyść kocura - staję się bardziej atrakcyjny dla kotek, nawet jeśli już wcześniej jedna z nich wpatrywała się w niego maślanymi oczętami.
![[Obrazek: AJiE8lM.png]](https://i.imgur.com/AJiE8lM.png)
- blizny → podłużna blizna ciągnąca się przez całe prawe udo, blizna po wyrwanym płacie skóry na szyi
genotyp → BB XoY Dd Aa Mcmc spsp Tata ii Ss CC ll
Charakter
- Syn Mysiego Kroku zdecydowanie nie należy do dość... cóż, przyjemnych kotów, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Śmiało można stwierdzić, że zyskuje przy bliższym poznaniu. Jeśli ktoś zdecyduje się na rozmowę z nim, nie zniechęcając się wiecznie znudzonym, wręcz zażenowanym wyrazem pyska, szybko zorientuje się, że jest on kocurem dość pojętnym i ambitnym. Zawsze chciał zostać jednym z lepszych wojowników, jednakże po śmierci matki stało się to jego głównym celem. Chciał być najlepszy, najsilniejszy, najmężniejszy, aby Mysi Krok obserwująca go z góry była dumna, że to właśnie on jest jej synem. Choć jest dość młody, można go nazwać... fanatykiem. Uważa Gwiezdny Klan za świętość, tak samo jak zasady, które zesłali, albowiem jest on zdania, że pozbawienie go rodzicielki w tak młodym wieku było ich planem. Wiedzieli, jak wpłynie to na młodego Skrę i za wszelką cenę chcieli, by wykorzystał on w pełni swój potencjał. Nawet jeśli to tylko reakcja obronną na przedwczesną śmierć matki, kocur za nic nie pozwoli się wyprowadzić z błędu. Jest przekonany do swojej racji i w tym wypadku zdania nie zmieni, nawet jeśli przeważnie jest on skory do odpuszczenia, po przedstawieniu mu odpowiednich argumentów. Choć uznawany może być za wariata, w gruncie rzeczy wcale nim nie jest.
Masywny syn Bukowej Kory jest także pełen szacunku, w szczególności do starszych od siebie kotów, nie tylko wiekiem, ale i rangą. W gruncie rzeczy jest on także jednostką dumną i momentami uważa się za lepszego od innych, chociażby dlatego, że "Gwiezdni mają plan na jego życie", ale nie jest jakoś szczególnie gburowaty, choć za takiego może uchodzić przez mimikę pyska, niezdradzającą zbyt wiele.
Historia
- Skra urodził się jako jeden z dość licznego potomstwa Mysiego Kroku oraz nieco mniej licznego potomstwa Bukowej Kory. Na świat przyszedł wraz z Wieczorem, Żarem, Pożarem, Jaszczurką, Skwarem, Zaskrońcem i Jajkiem. Posiada jednak liczne rodzeństwo. Z poprzedniego miotu rodziców byli to: Koniczynka, Nietoperz, Potok, Borsuk i Bieluń, natomiast rodzeństwo z pierwszego miotu Mysiego Kroku to Lilia, Kasztan, Mięta, Czarny Bez, Szara Łapa, Kra i Płatek.
Jako kociak wiódł dość... normalne życie. Bawił się, dokazywał, wygłupiał, marzył o zostaniu wojownikiem. Jak każdy maluch. Czasem odwiedzał mamę w lecznicy i opowiadał jej, jaką część obozu podbił danego dnia i obiecywał jej, że niedługo wszystko będzie dobrze. Tak się jednak nie stało. Wojowniczka odeszła, a Skra nie do końca potrafił sobie z tym pogodzić. Wymyślił sobie więc historię, że to wszystko plan przodków, w którego on jest centrum i wszystko to, co dzieje się w jego życiu ma jakiś sens. Śmierć matki miała go zmotywować do działania. Miała mu pokazać, że życie nie zawsze jest usłane różami i musi stać się twardy, by móc osiągnąć swój cel - bo tym właśnie stało się dla niego bycie najlepszym Marzeniem, życiowym celem. Przestał więc kręcić się przy innych kociakach i rodzeństwie, a zamiast tego zajął się treningiem. To znaczy, na tyle, na ile kociak może sobie pozwolić. Zaczął od polowania na liście, potem przeszedł do treningu wytrzymałości, biegając po obozie jak najdłużej, na wspinaczce na drzewa skończywszy, chcąc wyrobić sobie mięśnie. Wszystko to wydawałoby się dość niegroźne, zwłaszcza pod nadzorem dorosłego, jednak jak wszyscy dobrze wiedzą, ciężko jest upilnować wszystkie swoje dzieci, kiedy ma się ich aż ósemkę, a samemu jest się wdowcem. Nikt nie powinien zatem winić Bukowej Kory za to, co się stało.
Pewnego dnia, podczas jednego z "polowań", Skra bardzo chciał złapać jakiś liść. Niestety, nie był dość uważny i podczas jednej z prób schwytania swej ofiary, nadział się on na ostry, wystający korzeń. Podczas skoku, korzeń wbił się w prawe udo kocura i przeciął skórę na łapie kocurka. Rana była na tyle głęboka, by ostatnie księżyce kocurek leżał w lecznicy i kurował swoją łapę, by móc zostać terminatorem razem z resztą i pokazać wszystkim, na co go stać. Na szczęście rana nie była na tyle poważna, by młodzieniec miał problemy z chodzeniem i jedyne co po niej zostało to podłużna blizna, ciągnąca się przez całe udo. Skra uważa, że to dar od Gwiezdnych. Znak, że powinien się do tego przyzwyczajać, bo dane mu będzie stoczyć wiele bitew, po których pozostanie mu o wiele, wiele więcej blizn. Na ile jednak w rzeczywistości ma to sens - to już wiedzą tylko przodkowie. Nie odbył kocięcych nauk, z oczywistych względów, a podczas otrzymania miana Skrzącej Łapy, jego mistrzem został Sokole Skrzydło, świeżo mianowany wojownik. Buremu nie spodobało się to za bardzo, wolał, by uczył go ktoś doświadczony, ktoś, kto stoczył wiele bitew, ale nie zamierzał sprzeciwiać się woli Czerwonej Gwiazdy. Okazało się jednak, że niebiesko-biały wojownik uważa się za nie wiadomo kogo i, zdaniem młodzika, celowo robi mu pod górkę, rzadko znajdując czas na treningi. W związku z tym, syn Mysiego Kroku znajdował sobie inne zajęcia. I tak pewnego dnia spotkał Księżycowe Jezioro - młodą kotkę, córkę Świetlikowego Zagajnika i Wietrznego Wąsa, z którą się zaprzyjaźnił.
Potem się zakochali, bla bla bla, a w wieku około 86 księżyców Skrzące Słowo zachorował na biały kaszelek, który nieco wycofał go z klanowego życia. Na szczęście szybko wrócił do zdrowia.