Uniosła brew. Tak zrobi? Chyba rzucał słowami na wiatr, bo nie poszedł sobie, tylko wciąż tu stał. Chyba że był głupi i mówił o stuleniu pyska. Chociaż wtedy też wychodziło na to, że rzucał słowami na wiatr, bo wciąż się odzywał. Cóż, przynajmniej... przestał się śmiać, a tak raczej po prostu powiedzmy, bo wciąż uśmiechał. Postanowiła to już zignorować, a przynajmniej spróbować.
— Nie mam wcale rodziny — odparła, chociaż... nie było to do końca szczere? Bo niby w Gromie żyła jeszcze jej ciotka Malina, a także babcia Czapla, chociaż od jej wyrzucenia ani razu o żadnej z nich nie pomyślała, nawet o babce, którą lubiła. No ale cóż, nie pałała do swojej rodziny jakąś miłością czy sympatią, a obojętnością. I tak naprawdę to rodziną nazywała tylko rodziców i braci, a każdy z nich zniknął, z wyjątkiem Rokitnika ale pomińmy ten szczegół, a nawet myślała, że wszyscy od dawna gryzą piach. Nie miała problemu by to powiedzieć, bo to żadna tajemnica, że ktoś już nie ma rodziny, bo nie żyje. To się wręcz często zdarzało.
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W