#32
Gdy szorstki język Żubrzego Gardła poczuł na sobie pierwsze kropelki wody z Szepczącej Sadzawki, kocica od razu poczuła, jak jej powieki robią się ciężkie i nie sposób było je utrzymać otwarte. Zapadła w głęboki sen, podczas którego zabrana została na Srebrną Skórkę. Miejsce to jednak nie było obce i nowe, a wręcz przeciwnie - przyjemnie znajome. Wszechobecne skały i kamienie, które były domeną poprzednio obozu klanu Gromu mogły doprowadzić Żubrze Gardło do uczucia nostalgii, nawet jeśli pamiętać to miejsce mogła jak przez mgłę. Jednak to tutaj się urodziła, to tutaj stawiała pierwsze kroki i to tutaj została mianowana na terminatorkę wraz z resztą rodzeństwa.
Znalazła się na Twardej Ziemi, tuż pod skałą, z której zwykł przemawiać Błyskająca Gwiazda. Tym razem jednak to nie on tam zasiadł a tajemnicza, dziwnie znajoma sylwetka, która po chwili się pokazała. Czarno-białe, krótkie futro bez żadnej blizny, bez żadnej skazy, mieniło się milionem gwiazd, a jego właścicielka spoglądała z wyższością na Żubrze Gardło, mierząc ją ostrym spojrzeniem ogniście pomarańczowych ślepi, jakby to właśnie ona miała zostać Gwiazdą.
— No proszę, proszę. Kogo my tu mamy — prychnęła, schodząc ze skały powolnym krokiem, by w końcu stanąć twarzą w twarz z przyszłą gromowładną. — Byłam PRZEKONANA, że to Łaniuszka dotrze tu pewnego dnia. Albo nawet Kozica, ale nie TY. A tu proszę. Taka niespodzianka. — dodała, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że siostra zawsze miała kompleks na punkcie pierworodnej, która była oczkiem w głowie tatusia, podczas gdy one dwie były tymi zakałami, czarnymi owcami. — Najmniejsza z nas wszystkich okazała się być najsilniejszą. Nie jesteś tą samą Żubr, z którą prawie dałam się zabić Czerwonej Gwieździe. Jesteś tą Żubr, która będzie prowadziła klan Gromu do końca swojego życia. Jesteś tą Żubr, za panowania której klan będzie silniejszy niż kiedykolwiek tylko, na osty i ciernie, nie bój się SIEBIE i pogódź się z tym, że jesteś TAKA. Ojciec nieraz pokazał, że jest GŁUPI i jeśli jeszcze raz zobaczę że się tak nad sobą użalasz, to zejdę i osobiście odbiorę ci WSZYSTKIE życia, rozumiesz? — rozgadała się. Krowi Ryk obserwowała Żubrze Gardło prawie cały czas i niejednokrotnie pazury same jej się wysuwały z opuszek, gdy widziała co ona najlepszego wyprawia. — Dlatego daję ci waleczność. Masz walczyć o swoje i niczego się NIE BAĆ — krzyknęła, przechodząc w końcu do tej właściwej części ceremonii. Dotknęła nosa Żubrzego Gardła, a po tym geście szylketka poczuć mogła przeszywający, paraliżujący wręcz ból. Na szczęście ten szybko ustąpił, a ona poczuć mogła sporą dawkę pewności siebie. Nim jednak zdążyła cokolwiek powiedzieć, Krowiego Ryku już nie było, a z Szarej Dziury wyszła Łani Krok, powoli zbliżając się siostry. Uśmiechnęła się do niej delikatnie i usiadła na przeciwko niej.
— Wbrew temu co myślałaś, zawsze byłaś najsilniejsza z nas wszystkich i radziłaś sobie z przeciwnościami losu. Ale... każdy, nawet najsilniejszy w całym lesie kot potrzebuje miłości. Dlatego właśnie ten dar chcę ci podarować — mruknęła, nie owijając w bawełnę. Tak jak jej poprzedniczka, dotknęła nosa siostry. Żubrze Gardło ponownie czuła nieprzyjemną falę bólu, choć tym razem był on nieco mniejszy, a kiedy otworzyła oczy, ku jej zdziwieniu, buro-ruda dalej przy niej trwała. — Dbaj o tę, na której tak ci zależy. I proszę, opiekuj się Plamką. Jest... delikatna. — powiedziała spokojnie, po czym zniknęła. Nie oczekiwała specjalnego traktowania dla swojej córki. Chciała po prostu, żeby miała się do kogo zwrócić w razie problemów, żeby mogła komuś zaufać, tak poza Żółtym.
Po Łanim Kroku przyszedł czas na Koziczy Skok, która to wyłoniła się z dawnego legowiska wojowników. Szła krokiem dostojnym, tak dla siebie charakterystycznym, że ciężko było pomylić ją z kimkolwiek innym.
— Bycie Gwiazdą to wielka odpowiedzialność, wiele obowiązków. Droga siostro, przyjdzie ci mierzyć się z kotami przeróżnymi, będziesz musiała rozwiązywać liczne problemy, dlatego ode mnie otrzymujesz spryt. Wierzę, że przyda ci się on także do innych celów. — rzekła. Spryt był rzeczną bardzo ważną i kocica wierzyła, że siostra skorzysta z tego mądrze, że nie pozwoli nikomu wejść sobie na głowę, jak to było w przypadku Sasanki. Żubrza Gwiazda miała wyciągnąć lekcje z błędów swych poprzedników i być przywódcą z prawdziwego zdarzenia, żeby nie przynieść szylkretce wstydu na Srebrnej Skórce.
Po zetknięciu się nosami, Żubrze Gardło ponownie poczuć mogła ten nieprzyjemny ból, aczkolwiek za trzecim razem można rzec, że się tego trochę spodziewała i szok był nieco mniejszy. Nieco szybciej także doszła do siebie, a nim się obejrzała, stanął przed nią Trzmieli Pył z Wrzeszczącym Pyskiem. Ich ciała wyglądały dziwnie bez blizn, które ich zdobiły przez właściwie całe życie, dlatego przez krótki moment przyszła przywódczyni nie zorientowała się, z kim tak naprawdę ma do czynienia. Wszelkie wątpliwości jednakże zostały rozwiane, gdy tęgi kocur przemówił.
— Zgubiłaś się. Zbłądziłaś. Chcę jednak wierzyć, że jeszcze się opamiętasz i nie będę musiał żałować swojego wyboru, dlatego chcę ci dać rozwagę — rzekł charakterystycznym, oschłym tonem. Teraz, gdy zasiadł na Srebrnej Skórce, wiedział o poczynaniach swojej córki z Cyprysową Łuską. Był rozczarowany i liczył na to, że jego córka jeszcze się opamięta i zobaczy, że podąża złą ścieżką, że robi coś, czego robić nie powinna. W przeciwnym razie, nie wróżył on klanowi Gromu świetlanej przyszłości.
Gdy Trzmiel się oddalił, do szylkretowej kotki podeszła Wrzeszczący Pysk. Między jej brwiami widoczna była drobna zmarszczka wynikająca z zamyślenia, gdy zawiesiła na moment spojrzenie na kocurze, który za życia był jej partnerem, zaraz jednak skierowała swoją uwagę ku córce.
— Sziła. Będże czi potrzebna do rządżenia klanem. Wiem, że dasz radę. Jesztem i będę ż czebie dumna — powiedziała, a następnie zetknęła się nosami z kotką. W tej samej chwili Żubrze Gardło doznała wrażenia, jakby stała się większa i potężniejsza; poczuła się potężna i niezwyciężona, gotowa bez chwili zawahania stawić czoła przeciwnościom losu. Uczucie przeminęło wraz z dotykiem, a Wrzeszczący Pysk ustąpiła miejsca kolejnemu kotu.
Nagle przed Żubrzycą zatrzymał się znajomy bury kocur, obdarowując ją szerokim, dziarskim uśmiechem. Zerknął ostentacyjnie na poprzedników, a następnie nachylił się ku pstrokatemu uchu właśnie mianowanej przywódczyni.
— Ale masz sztywniaków w rodzinie. Gorzej niż moi rodzice — parsknął, zaraz jednak wyprostował się nieznacznie, choć jego ciało pozostawało rozluźnione. — Pamiętasz naszą pierwszą rozmowę, w której stwierdziłaś, że pasują do ciebie pogłoski na temat Gromiaków? No więc ja w tej sprawie, żeby dać ci trochę rozumu. Umiejętność analizowania sytuacji i wyciągania wniosków bardzo ci ułatwi bycie przywódcą! Nie wszystko da się załatwić agresją, czasem trzeba spojrzeć na pewne rzeczy z dystansem. — Zetknięciu nosami towarzyszyło wrażenie, jakby wszystkie silne emocje opuściły szylkretową kotkę, a ona sama była w stanie spojrzeć na świat, inne koty i siebie chłodno i analitycznie. Uczucie to szybko przeminęło, w przeciwieństwie do Cienistego wojownika, który jeszcze chwilę pozostał przed niższą Gromiaczką. — No ale nic na siłę, Żubr, bo nie wszystko wymaga rozkładania na czynniki pierwsze, a emocje też są ważne — dorzucił na koniec, posyłając swojej znajomej zębaty uśmiech, by następnie oddalić się w swoją stronę.
Następnie do kocicy podeszła rudo-biała ex-wojowniczka. Choć Nocna Wichura nie należała do klanu Gromu w momencie swojej śmierci, sercem nigdy go nie opuściła. Miała tam rodzinę, bliskich. Wyrzucono ją z klanu, ale nie wyrzucono klanu z niej. Zresztą, dzielnie wypełniała swe obowiązki przez wiele, wiele księżyców. Podeszła niepewnie do Żubrzycy i usiadła, garbiąc się.
— Szczerość. Szczerość wobec siebie. Przyda się — bąknęła, po czym dotknęła nosem przyszłej gromowoładnej i odeszła, nie mając nic więcej do dodania. Chciała przyjść, zrobić swoje i odejść, zdając sobie sprawę z tego, jaką kontrowersję mogło wzbudzić jej przybycie.
Po Nocnej Wichurze z dawnego legowiska wojowników wyszedł Turkuciowy Grzbiet.
— Ja z kolei chciałbym ci podarować lojalność. Początki mogą być ciężkie, ale musisz być silna i podołać zadaniu. Nie możesz zostawić klanu na pastwę losu. — powiedział. Nie zdążył za długo nacieszyć się wysokim stanowiskiem, jednak jako były zastępca klanu Gromu czuł obowiązek, by się tu zjawić i podarować przyszłej Gwieździe coś od siebie. Nawet, jeśli mało kto w ogóle pamiętał, że ktoś taki jak on faktycznie był kiedyś zastępcą. Trudno się jednak dziwić, skoro swego czasu rotacji kotów na tym stanowisku była dość częsta. Dotknął nosem szylkretki, powodując u niej kolejną falę bólu i odszedł.
Na jego miejsce przyszedł Węglowe Gardło, wychodzący z legowiska starszyzny. Szedł krokiem powolnym. Widać było, że mu się nie spieszyło.
— Pamiętam cię jeszcze za gówniarza. Nie pomyślałbym, że kiedyś spotkamy się w takich okolicznościach. Nie po twoim zachowaniu. A jednak. Jesteś tu i od tego dnia reprezentować będzie klan Gromu jako jego przywódczyni. Ode mnie zatem dostaniesz mądrość, bo na pewno ci się przyda — wymruczał spokojnie i bez zbędnych ceregieli, także dotknął nosa Żubrzego Gardła. Następnie zniknął, tak jak twszyscy a w starym, gromowym obozie rozległo się wołanie wielu, wielu przodków.
— Żubrza Gwiazda! Żubrza Gwiazda! — skandowali. Trwało to chwilę, a w międzyczasie na Skale pojawili się wszyscy ci, którzy dali jakiś dar i obserwowali ją. Było to ostatnie, co Żubrza Gwiazda zobaczyła, bo zaraz po tym się obudziła. Jako przywódczyni klanu Gromu.

Żubrza Gwiazda +15exp
Rysia Łapa, Cierpka Jagoda +10exp

zt.

when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W