31.01.2021 15:12
– No to świetnie – skwitowała szybko Chaotyczny Lot, zadowolona, że nie będzie musiała wydziwiać ze sparingami. Owszem, nabrała na tyle praktyki w walce żeby nie bać się na samą myśl o niej, ale nie znaczyło to, że uważała swój poziom na dość wysoki, by usiłować szkolić kogoś, kto radził sobie błądząc samodzielnie po lesie. W skrócie: nie chciała się zbłaźnić przed Kwitnącą Łapą.
W międzyczasie zdążyły już przejść krótki lesisty odcinek. W kotlince w sercu małego, ale złożonego z dość potężnych drzew zagajnika, rozpościerała się szeroka, biała płaszczyzna – to Leśna Sadzawka, zamarznięta i przykryta cienką warstewką śniegu. Nie trzeba było wielkiej wrażliwości, żeby dostrzec w tym pejzażu pewien urok. Chaos przystanęła, odetchnęła zimnym powietrzem i spojrzała kątem oka na swoją Terminatorkę
– W takim razie chyba najważniejsze, to żebyś sobie uaktualniła wszystkie informacje o Klanach i tak dalej... – stwierdziła, a teraz, gdy stała w bezruchu, chmurka cienkiej mgiełki delikatnie pogłaskała jej mordkę – Kojarzysz, jacy są teraz Przywódcy, Zastępcy, Medycy? U nas oczywiście, i u innych?
Wszystko szło całkiem nieźle. Kwiat, owszem, była mniej-więcej tak sympatyczna jak zimna, śliska ryba, wyrzucona na brzeg i w dodatku pomału zamarzająca, ale przynajmniej nie miała za sobą jakiejś głupiej historyjki typu „poszłam na wyprawę szukać sensu życia i wróciłam, bo w sumie go nie znalazłam”, czy coś takiego. Dla Chaos sposób, w jaki rangi dawały jednym upoważnienie do traktowania innych z wyższością, zawsze był głupotą (choć im wyżej awansowała, tym mniej ją to denerwowało, fakt...). Wolała sobie zdobyć swoją pozycję, nie imieniem czy miejscem gdzie spała, a siłą własnej osobowości. I póki co naprawdę dobrze szło jej zdobywanie jakiegoś uznania u Kwitnącej Łapy – i to jedynie za sprawą najzwyklejszego przyzwoitego szacunku i paru sympatycznych uśmiechów.
Naprawdę biedna musiała być, taka samotna w tym Klanie Wichru, pełnym zamiecionych pod krzaki tajemnic, nepotyzmu i segregacji, skoro tak łatwo było uczynić jej sceptyczne spojrzenie życzliwszym...
W międzyczasie zdążyły już przejść krótki lesisty odcinek. W kotlince w sercu małego, ale złożonego z dość potężnych drzew zagajnika, rozpościerała się szeroka, biała płaszczyzna – to Leśna Sadzawka, zamarznięta i przykryta cienką warstewką śniegu. Nie trzeba było wielkiej wrażliwości, żeby dostrzec w tym pejzażu pewien urok. Chaos przystanęła, odetchnęła zimnym powietrzem i spojrzała kątem oka na swoją Terminatorkę
– W takim razie chyba najważniejsze, to żebyś sobie uaktualniła wszystkie informacje o Klanach i tak dalej... – stwierdziła, a teraz, gdy stała w bezruchu, chmurka cienkiej mgiełki delikatnie pogłaskała jej mordkę – Kojarzysz, jacy są teraz Przywódcy, Zastępcy, Medycy? U nas oczywiście, i u innych?
Wszystko szło całkiem nieźle. Kwiat, owszem, była mniej-więcej tak sympatyczna jak zimna, śliska ryba, wyrzucona na brzeg i w dodatku pomału zamarzająca, ale przynajmniej nie miała za sobą jakiejś głupiej historyjki typu „poszłam na wyprawę szukać sensu życia i wróciłam, bo w sumie go nie znalazłam”, czy coś takiego. Dla Chaos sposób, w jaki rangi dawały jednym upoważnienie do traktowania innych z wyższością, zawsze był głupotą (choć im wyżej awansowała, tym mniej ją to denerwowało, fakt...). Wolała sobie zdobyć swoją pozycję, nie imieniem czy miejscem gdzie spała, a siłą własnej osobowości. I póki co naprawdę dobrze szło jej zdobywanie jakiegoś uznania u Kwitnącej Łapy – i to jedynie za sprawą najzwyklejszego przyzwoitego szacunku i paru sympatycznych uśmiechów.
Naprawdę biedna musiała być, taka samotna w tym Klanie Wichru, pełnym zamiecionych pod krzaki tajemnic, nepotyzmu i segregacji, skoro tak łatwo było uczynić jej sceptyczne spojrzenie życzliwszym...
- //możesz mi jakoś wypisać co Kwiatek przerobiła? żebym wiedziała jakie realnie musimy poruszyć tematy żeby bez problemu klepnięto trening? :>
![[Obrazek: Fwy5trd.png]](https://imgur.com/Fwy5trd.png)
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W