#3
Srebrzysta kocica właściwie była zmęczona... i zagubiona. Tak to było dobre słowo. Słowa Roche brzmiały jej w głowie, po prostu potrzebowała rozprostować łapy, oczyścić łeb.
Złote ślepia rozszerzyły się w szoku, kiedy natrafiły na znajomą sylwetkę, Voodoo zerwała się do biegu na spotkanie z partnerem.
- Dettlaff. - w głosie Żuczki wybrzmiewała ulga. Kocica zmrużyła ślepia zaskoczona, kiedy zamiast przytulasa na powitane, kocur zaczął ją oglądać z każdej strony. Nie sprzeciwiała się, nawet wtedy, gdy łapą uniósł jej brodę w górę. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, troskliwie. Żółte ślepia natomiast uważnie skanowały ciało kocura w poszukiwaniu ran, zadrapań czy jakichkolwiek innych ubytków.
- Nic mi nie jest Dett, jestem cała. A ty? Nic ci się nie stało w drodze tutaj?
Opuściła powoli łeb, kiedy Dettlaff zabrał łapę. Ciche mruczenie wydobyło się z jej gardła, kiedy kocur ją przytulił. Była z nim bezpieczna.
- Po prostu zmęczona, wiesz jak ciężko, jest zasnąć bez ciebie?
[Obrazek: pU5N3TX.png]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W