02.08.2021 04:51
Nie komentował oraz nie ingerował w kwestię tego że to on prowadził. Jeśli chciała iść z tyłu za nim, bo czuła się z tym luźniej, jej wola - pozwoli na to, bo w czym miało to zaszkodzić. Jeszcze ucieknie w pierwszą lepszą stronę, w najgorszym przypadku w sam środek terenów, a tego nie chciał. Co jednak nie powstrzymo go od zerkania za siebie co jakiś czas by kontrolować czy ta nadąża.
- Cóż dziękuję za komplement - Rzucił lekko, strzygąc uszkami. Cóż miło byłoby już skończyć trening, ale niezbyt mógł cokolwiek na to poradzić. Komplement wprowadził w jego kości nawet lekkie ciepło. W sumie jakby się nad tym zastanowić, dużo kotów w Klanie Rzeki było dość rosłych lub po prostu wysokich że nawet gdy ich wiek dobijał do niecałego dwunastego księżyca - mogli bez przeszkód robić za wojownika.... Co było jednocześnie zabawne i lekko przerażające, bo przecież jak pochełpisz ego takiego młodzika... To jak proszenie się o kłopoty. Bo kto wie co takiemu do łba strzeli.
Wydał z siebie potwierdzający pomruk, kołysząc spokojnie ogonem z jednej strony na drugą. Nie lubił współczucia, było to coś bez sensu w takich sytuacjach. Chciał nawet powiedzieć że to ojca obwiniał o całą chorobę trzymającą się jego rodziny (zwłaszcza Błota, Plaży, Wodospada czy jego samego) od najmłodszych księżyców, ale wstrzymał sie przed tym czując tylko niezbyt przyjemne pełzanie pod skórą. - Oh... To dobrze. Czasem inni potrafią patrzeć... Niezbyt przychylnie na kotki, które mają kociaki znim ukończą trening.
W pierwszej chwili był nieco zaskoczony, faktem że matka Kukułki po prostu miała dzieci zanim ukończyła trening. A przynajmniej tak zrozumiał... Po czym przystanął jeszcze bardziej zaskoczony wpatrując się w czarną.
Była dzieckiem. Dosłownie pisklaki, który ledwo co nauczył się latać i pofrunął tam gdzie poniosły go oczy. Zamrugał ze zdziwieniem, gdy ogon mu znieruchomiał
- Eh.... Naprawdę nie chce ci robić tyrady o tym jak głupie i nieprzemyślane to było, bo mam nadzieję że jesteś świadoma jakie niebezpieczeństwa mogą czychać na terenach, a co dopiero poza granicami. - Westchnął ciężko, biorąc większy wdech by uciszyć lekki szum. Nie krzyczymy na dzieci, pamiętaj Ruczaj... Zamiast tego przybrał nieco twardszy ton nie spuszczając wzroku z młodej. - Pamiętaj tylko że tereny poza obozem... Nie są bezpieczne. Nigdy w całości, więc NIGDY nie trać czujności. To nie jest obóz gdzie zawsze jest ktoś, im dalej do granicy - tym mniejsza szansa że po prostu ktoś usłyszy wołanie w sytuacji gdzie na przykład zauważy cię lis. - Nie miał zamiaru dawać jej poczucia fałszywego bezpieczeństwa. Było to tak zgubne, że prędzej dałby sobie uciąć ogon. Westchnął jeszcze raz, już spokojniej po tym jak upewnił się że to do niej dotarło. - Poza tym jesteśmy już na rzecznej granicy. W tą stronę biegnie nasza granica z Gromem oraz Wichrem. A w tamtą stronę są tereny Klanu Cienia, przeprowadzę cię przez Cztery Dęby aż do Granicy, gdzie poczekamy na patrol lub kogokolwiek kto bezpiecznie odstawi cię do obozu. Jeśli to ci nie przeszkadza, wolałbym być po prostu spokojny że dotarłaś do swoich bezpieczna.
Wskazał po kolei w dany kierunek gdzie znajdywały się poszczególne rzeczy, stojąc równo z Rzeczną Granicą. Kwestia przeprowadzenie jej przez cztery dęby nawet nie podlegała dyskusji.... Chociaż można to nazwać małą manipulacją, bo po prostu chciał dać jej poczuć że to ona podejmuje decyzje. A tak to stanął po drugiej stronie, już na ziemiach niczyich, czekając
- Cóż dziękuję za komplement - Rzucił lekko, strzygąc uszkami. Cóż miło byłoby już skończyć trening, ale niezbyt mógł cokolwiek na to poradzić. Komplement wprowadził w jego kości nawet lekkie ciepło. W sumie jakby się nad tym zastanowić, dużo kotów w Klanie Rzeki było dość rosłych lub po prostu wysokich że nawet gdy ich wiek dobijał do niecałego dwunastego księżyca - mogli bez przeszkód robić za wojownika.... Co było jednocześnie zabawne i lekko przerażające, bo przecież jak pochełpisz ego takiego młodzika... To jak proszenie się o kłopoty. Bo kto wie co takiemu do łba strzeli.
Wydał z siebie potwierdzający pomruk, kołysząc spokojnie ogonem z jednej strony na drugą. Nie lubił współczucia, było to coś bez sensu w takich sytuacjach. Chciał nawet powiedzieć że to ojca obwiniał o całą chorobę trzymającą się jego rodziny (zwłaszcza Błota, Plaży, Wodospada czy jego samego) od najmłodszych księżyców, ale wstrzymał sie przed tym czując tylko niezbyt przyjemne pełzanie pod skórą. - Oh... To dobrze. Czasem inni potrafią patrzeć... Niezbyt przychylnie na kotki, które mają kociaki znim ukończą trening.
W pierwszej chwili był nieco zaskoczony, faktem że matka Kukułki po prostu miała dzieci zanim ukończyła trening. A przynajmniej tak zrozumiał... Po czym przystanął jeszcze bardziej zaskoczony wpatrując się w czarną.
Była dzieckiem. Dosłownie pisklaki, który ledwo co nauczył się latać i pofrunął tam gdzie poniosły go oczy. Zamrugał ze zdziwieniem, gdy ogon mu znieruchomiał
- Eh.... Naprawdę nie chce ci robić tyrady o tym jak głupie i nieprzemyślane to było, bo mam nadzieję że jesteś świadoma jakie niebezpieczeństwa mogą czychać na terenach, a co dopiero poza granicami. - Westchnął ciężko, biorąc większy wdech by uciszyć lekki szum. Nie krzyczymy na dzieci, pamiętaj Ruczaj... Zamiast tego przybrał nieco twardszy ton nie spuszczając wzroku z młodej. - Pamiętaj tylko że tereny poza obozem... Nie są bezpieczne. Nigdy w całości, więc NIGDY nie trać czujności. To nie jest obóz gdzie zawsze jest ktoś, im dalej do granicy - tym mniejsza szansa że po prostu ktoś usłyszy wołanie w sytuacji gdzie na przykład zauważy cię lis. - Nie miał zamiaru dawać jej poczucia fałszywego bezpieczeństwa. Było to tak zgubne, że prędzej dałby sobie uciąć ogon. Westchnął jeszcze raz, już spokojniej po tym jak upewnił się że to do niej dotarło. - Poza tym jesteśmy już na rzecznej granicy. W tą stronę biegnie nasza granica z Gromem oraz Wichrem. A w tamtą stronę są tereny Klanu Cienia, przeprowadzę cię przez Cztery Dęby aż do Granicy, gdzie poczekamy na patrol lub kogokolwiek kto bezpiecznie odstawi cię do obozu. Jeśli to ci nie przeszkadza, wolałbym być po prostu spokojny że dotarłaś do swoich bezpieczna.
Wskazał po kolei w dany kierunek gdzie znajdywały się poszczególne rzeczy, stojąc równo z Rzeczną Granicą. Kwestia przeprowadzenie jej przez cztery dęby nawet nie podlegała dyskusji.... Chociaż można to nazwać małą manipulacją, bo po prostu chciał dać jej poczuć że to ona podejmuje decyzje. A tak to stanął po drugiej stronie, już na ziemiach niczyich, czekając
~*~*~*~*~*~*~
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W