02.08.2021 20:52
Wysłuchała wątpliwości Tundry, wciąż wpatrując się gdzieś w dal. Choć nie podzieliła się swoimi myślami na ten temat, czuła się... rozumiana. Pierwszy raz od dawna ktoś podzielał jej stanowisko i to było budujące.
- Też mi się to nie podoba i mam nadzieję, że objedzie się bez takiej konieczności – przyznała. Wiedziała jakie trudności mogły nastąpić, ale jeżeli nie będzie innego wyjścia, będą musieli zaryzykować. Oby do tego jednak nie doszło... Naprawdę nie chciała się angażować, bardziej niż było to konieczne, ale jeżeli nikt inny nie potrafił się zając tak istotną kwestią, to nie mogła dopuścić, aby jej rodzina cierpiała z powodu cudzych zaniedbań. Nie odejdzie, dopóki nie upewni się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
Odwróciła spojrzenie bursztynowych oczu na Opokę, nie pesząc się pod wpływem jej spojrzenia. Czuła, że powinna to wszystko zachować dla siebie. Nie obarczać kocicy kolejnymi strapieniami. Przecież już i tak miała dużo na głowie. Czasem jednak trzeba przełknąć gorzką prawdę i czekoladowa szylkretka zdawała sobie z tym radzić całkiem dobrze. Pokrzywie to imponowało, ale nie potrafiła zupełnie zignorować smutnego brzmienia głosu Tundry.
- To nie twoja wina – mruknęła, aby zapewnić kocicę, że nie ma do niej żalu. Owszem, jeszcze do niedawna obwiniała ją o całe to zajście, ale... to była głupota. Nie była odpowiedzialna za jego zachowanie. Dostał szansę, żeby się wykazać i potraktował to zbyt dosłownie, próbując dojść do celu po trupach. - Spędzałaś z nim więcej czasu. Na pewno poznałaś go od lepszej strony – dodała jeszcze, ponownie przenosząc wzrok w punkt na horyzoncie.
Roche znalazł się pośród niemal obcych kotów z wielką odpowiedzialnością na barkach, nie potrafił tego udźwignąć. Pokrzywa to rozumiała, ale dla pewnych zachowań nie było usprawiedliwienia. Sama nie wiedziała, jakby sobie poradziła pod tego typu presją i odrobinę cieszyła się z tego, że została jedynie zwykłym uczestnikiem. Odpowiedzialność za powodzenie misji, za życie i zdrowie towarzyszy, konieczność podejmowania decyzji w trudnych sytuacjach, to wszystko kosztowałoby ją dużo stresu.
- Też mi się to nie podoba i mam nadzieję, że objedzie się bez takiej konieczności – przyznała. Wiedziała jakie trudności mogły nastąpić, ale jeżeli nie będzie innego wyjścia, będą musieli zaryzykować. Oby do tego jednak nie doszło... Naprawdę nie chciała się angażować, bardziej niż było to konieczne, ale jeżeli nikt inny nie potrafił się zając tak istotną kwestią, to nie mogła dopuścić, aby jej rodzina cierpiała z powodu cudzych zaniedbań. Nie odejdzie, dopóki nie upewni się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
Odwróciła spojrzenie bursztynowych oczu na Opokę, nie pesząc się pod wpływem jej spojrzenia. Czuła, że powinna to wszystko zachować dla siebie. Nie obarczać kocicy kolejnymi strapieniami. Przecież już i tak miała dużo na głowie. Czasem jednak trzeba przełknąć gorzką prawdę i czekoladowa szylkretka zdawała sobie z tym radzić całkiem dobrze. Pokrzywie to imponowało, ale nie potrafiła zupełnie zignorować smutnego brzmienia głosu Tundry.
- To nie twoja wina – mruknęła, aby zapewnić kocicę, że nie ma do niej żalu. Owszem, jeszcze do niedawna obwiniała ją o całe to zajście, ale... to była głupota. Nie była odpowiedzialna za jego zachowanie. Dostał szansę, żeby się wykazać i potraktował to zbyt dosłownie, próbując dojść do celu po trupach. - Spędzałaś z nim więcej czasu. Na pewno poznałaś go od lepszej strony – dodała jeszcze, ponownie przenosząc wzrok w punkt na horyzoncie.
Roche znalazł się pośród niemal obcych kotów z wielką odpowiedzialnością na barkach, nie potrafił tego udźwignąć. Pokrzywa to rozumiała, ale dla pewnych zachowań nie było usprawiedliwienia. Sama nie wiedziała, jakby sobie poradziła pod tego typu presją i odrobinę cieszyła się z tego, że została jedynie zwykłym uczestnikiem. Odpowiedzialność za powodzenie misji, za życie i zdrowie towarzyszy, konieczność podejmowania decyzji w trudnych sytuacjach, to wszystko kosztowałoby ją dużo stresu.
![[Obrazek: QeWlgfB.png]](https://i.imgur.com/QeWlgfB.png)
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night
I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W