#12
Oriental milczał, wsłuchując się w absolutnie skróconą wersję jej opowieści. Co prawda, nie był tam, nie wiedział ile się działo, ale... no, nie był też taki głupi! Był w stanie się domyślić, że pod tak potwornie długą nieobecność musiało dziać się więcej, niżeli tylko to o czym wspomniała mu kotka. Nie brzmiało to ani trochę... miło, ani przyjemnie, ani normalnie, a tym bardziej bezpiecznie. Wzrok z niej na moment przerzucił w dal, gdzie był obóz. Potem znów spojrzał na nią.
- Jeśli by kogoś miał, mogliby dołączyć po czasie. Wy wyruszyliście bez całej grupy. Skąd mogliście mieć pewność, że tu nie było podobnie? Że nikt nie wróciłby po niego? - zmarszczył nos, odchylił uszy do tyłu. Był zły, był wściekły. Cała ta grupa zostawiła ją z zupełnie obcym kotem, który mógł jej zrobić krzywdę? Który mógł mieć rozstawionych po okolicy znajomych, którzy mogli zabić Voodoo? Bezmyślność i głupota. Dlatego ją zostawili. Bo bali się o własne zady, a ona była dla nich nikim. Gdyby ją zabito, nie mieliby żadnej straty. - Nie ufam im. Próbowali cię zabić.
Zacisnął zęby, wbijając w nią wzrok. Nie mógł jej oskarżyć o bezmyślność, bo na dobrą sprawę - co ona mogła? Trzech przeciw jednej, z góry przegrana bitwa. Wstał z miejsca, robiąc parę kroków w przód i w tył, wydeptując trawę obok Voodoo. Nie był w stanie myśleć racjonalnie. W ogóle myśleć. Więc dobrze podejrzewał ich od samego początku?
- Powinniśmy ich zabić. Wszystkich, co do jednego. Nie oszczędzić nawet kociąt. Ich stado powinno przestać istnieć, na zawsze - syknął w stronę kotki, zatrzymując się w końcu. Pazury wbił w ziemię, ogonem uderzał po podłożu jak batem. Jak mógł przejść obojętnie koło kotów, które chciały zabić JĄ? Gdyby się stawiali jemu to byłby zły, ale w chwili kiedy Voodoo była zagrożona, sytuacja obejmowała gorszy obrót. - To mordercy.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W