#11
Nie trzeba było być geniuszem, by po minie Gronostaja zauważyć że się w tym pogubił. Faktycznie, informacji było dużo. Być może Dynia przesadził z tym co chciał przekazać.
- Chyba trochę za szybko? Co? – Dynia zapytał, odrobinę zmartwiony. Kociak chciał odpowiedzi, a Dynia chciał mu wszystko przekazać tak jasno jak to możliwe. W końcu zaczął kminić. Jak przedstawić to kocięciu, by łatwiej było zrozumieć. - Wiesz, myślę że mogę ci to pokazać w pewien sposób! – Stwierdził, nieco bardziej entuzjastycznie. Po chwili kminienia wpadł na pomysł. Użycie czegoś czego raczej nie znało wiele kotów w klanie, ale niektóre koty w mieście nauczyły się od dwunogów. Zwłaszcza że byli na odkrytej ziemi.
Dynia pochylił się nad powierzchnią ziemi, która nie była pokryta trawą. Wysunął pazur i zaczął kreślić coś. Kociak zadawał więcej pytań i wiedział że pominął pewne rzeczy, a powinien także o nich powiedzieć. - To nie było wszystko. Jest więcej. Daj mi chwilkę, to ci pokażę. – Odpowiedział.

Dynia zaczął zaznaczając pazurem z ziemi coś co przypominało trochę głowę małą głowę kota. Od niej odciągnął trzy linie.
Zaczął od prawej strony. Postawił pod linią swoją łapę, próbując ją dość mocno wgnieść w ziemię, by zostawić ślad. Gdy ją zabrał, na ziemi pojawił się odcisk poduszek z czterema palcami. Dynia rozejrzał się i znalazł wzrokiem trochę walających się listków. Wziął dwa. Położył jeden listek obok odcisku łapy. Niżej pociągnął kolejną linię i także położył tam trochę większy listek.
W drugiej kolejności Dynia zabrał się za środkową linię. Ponownie odcisnął swoją łapę, ale tym razem obok niej zaznaczył pazurem trójkątny kształt, który w założeniu miał symbolizować pazur. Ponowił z kolejną linią i narysował tym razem tylko większy trójkąt.
Pod tym znakiem była kolejna jednak linia. Tu jednak Dynia miał zagwozdkę. Jak przedstawić gwiazdę. Po chwili myślenia, udało mu się znaleźć dwa błyszczące kamyczki w jasnym odcieniu. Położył mniejszy, odciągnął kolejną linię w dół i położył większy kamyczek na ziemi niżej.
Pozostała jeszcze jedna rzecz, o której trochę zapomniał. Po lewej stronie od większego narysowanego trójkąta, Dynia narysował coś co przypominało większą głowę kota i dwie mniejsze obok niej. Potem narysował jedną linię między tym znakiem, a odciskiem łapy z trójkątem. Oraz dwie linie między trzema główkami i dużym trójkątem. Dzieło była chyba nareszcie skończone. Miał tylko nadzieję że nie pokomplikował rzeczy.


/Co Dynia narysował: https://i.imgur.com/JPn9YMu.jpg/


- Skończone. Chodź Gronostaju i popatrz. – Zaprosił kocurka bliżej. Gdy młody zwrócił uwagę i miał okazję spojrzeć dokładniej, Dynia mógł zacząć tłumaczyć.
- To jest kociak po urodzeniu. Na przykład gdybyś ty urodził się w normalnym klanie. – Dynia wskazał pazurem na pojedynczą główkę kota na samej górze. -Gdy kociak ma sześć księżycy staje się terminatorem. I są dwie możliwości...
Dynia podążył łapą wskazując na początkując na trójkąt przy odcisku łapy. - Załóżmy że to pazur. Bo wiesz. Wojownicy i koty trenujące na wojowników głównie skupiają się na walce, prawda? Jako że wojownicy bronią klanu przed niebezpieczeństwem – Stary kocur wyjaśnił co chciał przedstawić. - Większość kociaków staje się terminatorami i przyjmuje w imieniu słowo 'Łapa'. – Chyba połączenie między odciskiem i imieniem terminatorów było dość oczywiste.
- Ale może także zostać terminatorem medyka i uczyć się leczyć koty. – Dynia wskazał na odcisk łapy z liściem obok. - Potem, zwykły terminator zazwyczaj staje się wojownikiem. – Wskazał na duży 'pazur' - A terminator medyka stanie się medykiem. – Przeniósł łapę nad duży liść, który symbolizował medyków.

Dynia przez chwilę zamilkł, dając Gronostajowi chwilę odpocząć i pomyśleć, żeby się nie pogubił zbyt szybko. Teraz musiał mu wyjaśnić kwestię jaką było przywództwo.
- Dobrze, teraz przywódca i zastępca, tak? Widzisz, jeżeli wojownik wytrenował chociaż jednego terminatora, ma szansę zostać wybrany na zastępcę... – Dynia wskazał na mniejszy błyszczący kamyczek. - A gdy poprzedni przywódca umrze lub zrezygnuje, zostaje on przywódcą. Dopiero w momencie gdy staje się przywódcą, staje się on Gwiazdą i podobno dostaje dziewięć żyć. -Dokończył, oglądając się na Gronostaja. Miał nadzieję że kociak nie miał problemu z rozumieniem o czym mówił. - Wybrałem kamyczki bo są błyszczące...jak te gwiazdy na niebie. – Dodał po chwili i ponownie spojrzał na swój rysunek. Westchnął cicho, zawiedziony faktem że nie umiał za bardzo tłumaczyć. Nie byłby najlepszym mistrzem, gdyby kiedykolwiek sam został wojownikiem i miał własnych terminatorów. Z resztą widać po jego treningu z Fairy'm. - Widzisz jeszcze to po prawej? To są matki. – Wyjaśnił wskazując na największą z trzech główek. - Widzisz, większość matek to wojowniczki, które zaszły w ciąże. Karmią i opiekują się swoimi kociętami. Są matkami tylko tymczasowo i po tym jak kocięta stają się duże, wracają do bycia wojownikami. Dlatego dwie kreski są tutaj, między wojownikiem i matką. – Kocur wyjaśnił - Jednak zdarza się czasami że ktoś może zdecydować że chce na stałe zajmować się kociętami. Wtedy może uczyć się od innych matek, a po jakimś czasie stać się taką stałą matką. Wtedy ich zajęciem jest nie tylko wychowywanie własnych kociąt, ale także pomoc innym mamom przy ich kociętach. Jak i opiekują się kociętami które nie mają aktualnie rodziców w klanie – Wyjaśnił rolę matki, której wcześniej nie przedstawił, pokazując linię między terminatorem i matką.
Dynia wziął sobie kolejną przerwę, dając znowu Gronostajowi czas na przemyślenie. - Więcej pytań na ten temat? – Chciał wiedzieć czy nie pomieszał czegoś próbując uczyć. Powinien jednak pewnie także powiedzieć o starszyźnie, ale zdecydował że lepiej będzie odpowiedzieć kociakowi na pytania jakie miał.
-Um...nie. Przynajmniej nie wydaje mi się. Została Czosnkowym Kłem, bo nazywała się Czosnek wcześniej. – Chociaż trzeba powiedzieć że Dynię rozbawiła ta sugestia.
Gronostaj zauważył że jednak mieli kiedyś jednego kota z dwoma imionami. Faktycznie. - Owszem, Złoty Język miał dwa imiona. Jednak był on wcześniej wojownikiem w jednym z klanów. Nie chciał zmiany. Być może Rojst planował mu zmienić imię później, ale nic z tego nie wyszło. – Odpowiedział, bo szczerze sam nie wiedział jaki dokładnie był powód czemu kocur chciał zachować to imię. Może przyzwyczajenie, może duma z zdobycia go. Nie znał Złotego Języka na tyle by określić...i nigdy nie pytał. - Jednak jeżeli spojrzysz na resztę imion, wiele kotów ma jedno słowo, prawda? W klanach wszystkie dorosłe koty mają imiona z dwóch słów. – Postarał się rozwiać wątpliwości jakie mógł mieć młody kocurek.
- Groźniej, nie ma może drapieżników jak borsuki lub lisy. Ale nadal trzeba uważać na wiele innych rzeczy. – Przyznał, zastanawiając się czy kociak chciał usłyszeć więcej. Po prawdzie Dynia mógł nie być w stanie podzielić się wszystkim związanym z uliczną codziennością, zważając na wiek kocięcia. Nie chciał wywołać jakiejś traumy u kociaka.
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W