20.10.2021 21:44
Wielka Słona Woda.
Czy słyszał o niej? Jak najbardziej, opowieści starszych o dawnych terenach Klanów zawsze go interesowały, jednak, pomimo najszczerszych chęci, nigdy nie potrafił wyobrazić sobie jeziora bez krańca, teraz widział, co prawda w gwiezdnym pyle i ciemności, jednak było to coś, co zapierało mu dech w piersi.
Milczał przez kilka, może kilkanaście uderzeń serca, które zdawały się być wiecznością. Czy gdy umrze, wszystko tak już będzie wyglądać? Wszędzie będą gwiazdy, wszędzie będzie blask i migotania? Spojrzał jeszcze raz na Ciernisty Kwiat, jakby starając się zapamiętać jej mordkę, jej oczy i wyraz pyska, tak dawno ją widział. Zaschło mu w gardle, chciał coś powiedzieć, jednak po rozchyleniu żuchwy wydał z siebie tylko niemy głos. Odchrząknął.
– Ja… powinienem tam wracać. Muszę wracać – wydusił z siebie w końcu. Miał pytania, oczywiście, ale był najwidoczniej w zbyt dużym szoku, aby w ogóle rozmyślać o czymkolwiek bardziej. Był już na srebrnej skórce, ale nigdy w takiej sytuacji. Fakt, że umarł… sprawiał, że nie do końca był świadomy wszystkiego. Bo to było dla niego tak… szlachetne, majestatyczne, aż sam nie mógł w to uwierzyć. Chciał wracać z powrotem, do swojego świata, do Klanu, do Ostrej i swoich dzieci, nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby miał ich zostawić na zawsze.
Czy słyszał o niej? Jak najbardziej, opowieści starszych o dawnych terenach Klanów zawsze go interesowały, jednak, pomimo najszczerszych chęci, nigdy nie potrafił wyobrazić sobie jeziora bez krańca, teraz widział, co prawda w gwiezdnym pyle i ciemności, jednak było to coś, co zapierało mu dech w piersi.
Milczał przez kilka, może kilkanaście uderzeń serca, które zdawały się być wiecznością. Czy gdy umrze, wszystko tak już będzie wyglądać? Wszędzie będą gwiazdy, wszędzie będzie blask i migotania? Spojrzał jeszcze raz na Ciernisty Kwiat, jakby starając się zapamiętać jej mordkę, jej oczy i wyraz pyska, tak dawno ją widział. Zaschło mu w gardle, chciał coś powiedzieć, jednak po rozchyleniu żuchwy wydał z siebie tylko niemy głos. Odchrząknął.
– Ja… powinienem tam wracać. Muszę wracać – wydusił z siebie w końcu. Miał pytania, oczywiście, ale był najwidoczniej w zbyt dużym szoku, aby w ogóle rozmyślać o czymkolwiek bardziej. Był już na srebrnej skórce, ale nigdy w takiej sytuacji. Fakt, że umarł… sprawiał, że nie do końca był świadomy wszystkiego. Bo to było dla niego tak… szlachetne, majestatyczne, aż sam nie mógł w to uwierzyć. Chciał wracać z powrotem, do swojego świata, do Klanu, do Ostrej i swoich dzieci, nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby miał ich zostawić na zawsze.
ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?
ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W