20.11.2021 21:25
Kroczył u boku Tsunami, cierpliwie odprowadzając ją z miejsca walki. Starał się to przed nią ukrywać, ale w trakcie drogi dokładnie ją obserwował, usiłując jak najszybciej rozpoznać głębokość i powagę odniesionych przez nią ran. Początkowo zakładał, że będą znacznie bardziej krwawiły (szczególnie to pokaźne cięcie na piersi), ale jednak to był jeden z tych wyjątkowych, nieczęstych przypadków, kiedy rzeczywistość okazała się bardziej przyjemna od jego antycypacji...
Afirmacji?
Patrzył z miałką irytacją w oczach, jak młoda szylkretka kieruje się ku południowej ścianie lecznicy, miast ku północnej. Jej rany wymagały opatrzenia, powinna zająć legowisko dla chorych, nie dla zdrowiejących. Rozejrzał się po wyłożonej suchym mchem powierzchni, szukając wszystkiego, co pacjentka mogłaby ukleić krwią. Nie było tego wiele, jeno kilka kocięcych zabawek, piórek i sznurków, ale odsunął to wszystko dyskretnie.
- Coś się znajdzie. Nie mamy maku, ale coś się znajdzie... - odpowiedział na pytanie Tsunami, pośpiesznym krokiem kierując się ku skalnej szparze, która skrywała składzik medykamentów określanych przez niego jako "znane". Wyciągnął zeń trzy porcje pokrzywy i jedną porcję kocimiętki. Bez zbliżania się do Afirmacji, pokazał ziółka leżącej kocicy. - Pokrzywa, na rany krwawiące. I kocimiętka, na ból. Kocimiętka wpływa na umysł, wywołuje euforię, więc nie jestem pewien, czy powinienem ci ją dać.
Uśmiechnął się zawadiacko i skierował się wgłąb Ważkowej Groty, znikając na krótki moment z oczu młódki. Prędko powrócił, trzymając w zębach piękny, złocisty kwiat, który wyglądał na tylko trochę przyschnięty. Cały swój inwentarz złożył u boku Tsunami, zaraz przy jej pysku kładąc tajemniczy kwiatek.
- Na początek zajmę się uszkodzeniami skóry, ale już teraz możesz zacząć myśleć o mojej propozycji - oznajmił spokojnie, nie tracąc z pyska uśmiechu. - Potrzebuję przysługi, która być może przekona mnie do tego, że zaaplikowanie ci kocimiętki to dobry pomysł. Chodzi o sińca na twoim brzuchu. Nie jest to poważna rana, ale na pewno potrzebuje leczenia. Mógłbym użyć do tego pokrzywy, oczywiście, ale co jeśli zabraknie jej później dla pacjentów, którzy otwarcie krwawią? Tacy potrzebują bardziej doraźnej opieki, niż ktoś z obiciem. W naszej lecznicy posiadamy mnóstwo kwiatów tego rodzaju... - Wskazał na złociste płatki nagietka, którego nazwy nie znał. - ...i całkiem możliwe, że nadają się one do ściągania siniaków. Ciebie się znieczuli a ja spróbuję wetrzeć w sińca maść ze złotego kwiatu, co ty na to?
Gdy mówił, zmoczonym mchem oczyszczał wpierw ugryzienie na szyi Tsunami, później ugryzienie na jej prawej łapie, a na koniec to długie rozcięcie na piersi. Następnie przeżuł trzy liście pokrzywy i powstałą papką dokładnie pokrył brzegi każdej z trzech ran.
Afirmacji?
Patrzył z miałką irytacją w oczach, jak młoda szylkretka kieruje się ku południowej ścianie lecznicy, miast ku północnej. Jej rany wymagały opatrzenia, powinna zająć legowisko dla chorych, nie dla zdrowiejących. Rozejrzał się po wyłożonej suchym mchem powierzchni, szukając wszystkiego, co pacjentka mogłaby ukleić krwią. Nie było tego wiele, jeno kilka kocięcych zabawek, piórek i sznurków, ale odsunął to wszystko dyskretnie.
- Coś się znajdzie. Nie mamy maku, ale coś się znajdzie... - odpowiedział na pytanie Tsunami, pośpiesznym krokiem kierując się ku skalnej szparze, która skrywała składzik medykamentów określanych przez niego jako "znane". Wyciągnął zeń trzy porcje pokrzywy i jedną porcję kocimiętki. Bez zbliżania się do Afirmacji, pokazał ziółka leżącej kocicy. - Pokrzywa, na rany krwawiące. I kocimiętka, na ból. Kocimiętka wpływa na umysł, wywołuje euforię, więc nie jestem pewien, czy powinienem ci ją dać.
Uśmiechnął się zawadiacko i skierował się wgłąb Ważkowej Groty, znikając na krótki moment z oczu młódki. Prędko powrócił, trzymając w zębach piękny, złocisty kwiat, który wyglądał na tylko trochę przyschnięty. Cały swój inwentarz złożył u boku Tsunami, zaraz przy jej pysku kładąc tajemniczy kwiatek.
- Na początek zajmę się uszkodzeniami skóry, ale już teraz możesz zacząć myśleć o mojej propozycji - oznajmił spokojnie, nie tracąc z pyska uśmiechu. - Potrzebuję przysługi, która być może przekona mnie do tego, że zaaplikowanie ci kocimiętki to dobry pomysł. Chodzi o sińca na twoim brzuchu. Nie jest to poważna rana, ale na pewno potrzebuje leczenia. Mógłbym użyć do tego pokrzywy, oczywiście, ale co jeśli zabraknie jej później dla pacjentów, którzy otwarcie krwawią? Tacy potrzebują bardziej doraźnej opieki, niż ktoś z obiciem. W naszej lecznicy posiadamy mnóstwo kwiatów tego rodzaju... - Wskazał na złociste płatki nagietka, którego nazwy nie znał. - ...i całkiem możliwe, że nadają się one do ściągania siniaków. Ciebie się znieczuli a ja spróbuję wetrzeć w sińca maść ze złotego kwiatu, co ty na to?
Gdy mówił, zmoczonym mchem oczyszczał wpierw ugryzienie na szyi Tsunami, później ugryzienie na jej prawej łapie, a na koniec to długie rozcięcie na piersi. Następnie przeżuł trzy liście pokrzywy i powstałą papką dokładnie pokrył brzegi każdej z trzech ran.
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W