Orion pojawił się na miejscu, ulżyło jej, że znalazł ją na czas. Również kiwnęła mu głową. Spojrzała na przyniesione przez niego medykamenty. Powinno wystarczyć na wyleczenie Artema, nie posiadała żadnej wiedzy na temat leczenia ran ani chorób.
- Twój… właściwie kim on dla ciebie jest? W każdym razie… Artem został już opatrzony przez naszego medyka i myślę, że będzie żył. - powiedziała mu szybko, wiedząc że kocur może wyczekiwać ze zniecierpliwieniem przede wszystkim na tę informację. Nie musieli biec, nie było ryzyka że kiedy dojdą, kocur będzie martwy. - Jemu wyjaśniłam po drodze, czym jest Nowy Świt i tobie też złożę wyjaśnienia. - zaczęła, wstając z zajmowanego wcześniej przez siebie miejsca siedzącego. - Pozwól, że najpierw ja wyjaśnię to, co chcę żebyś wiedział, a potem zadasz pytania, jeżeli takie się pojawią - zaczęła Opoka, krocząc wciąż obok samotnika spokojnie.
- Jest nas niewiele, około piętnaścioro. Jesteśmy grupą, choć nie klanem. Jesteśmy Nowym Świtem. - mówiła, a jej głos uderzał w patetyczne nuty, kiedy mówiła o swojej rodzinie. Trudno było o tak małej liczbie kotów mówić inaczej, niż właśnie rodzina. - Mamy dokładnie określone zasady, które zebraliśmy w trzech regulaminach, nazywanych kolejno Jedenastoma Zasadami, Regulaminem Rady i Regulaminem Nowicjatu. - ciągnęła, zamierzając w następnej kolejności omówić zasady samego nowicjatu. Te informacje miały dla niej największe znaczenie. By zrozumiał, na jakich zasadach może zostać w grupie, jeżeli tego zapragnie. Machnęła ogonem. Prowadziła kocura na północ, by obejść Topiołki i w ten sposób znaleźć się w obozie. - Nowicjat to zasady, na których do Nowego Świtu przyjmowane są koty z zewnątrz. - zerknęła na niego, by zobaczyć jego reakcję. - Obcy, można by rzec. W zasadzie każdy godny zaufania kot może być w ten sposób przyjęty do Nowego Świtu, trwa on zwykle od dwóch do sześciu księżyców i polega na pewnego rodzaju… kredycie zaufania. Taki kot ma podczas nowicjatu pełnię obowiązków członka, posiadając jednocześnie ograniczone prawa. Nie śpi z nami, poluje zawsze sam dla siebie, nie ma prawa głosu w głosowaniach ale może rozmawiać z nowoświtowcami, zdobywać ich zaufanie, poznawać zwyczaje grupy. Otrzymuje swojego opiekuna, zwanego Piastunem. Ten Piastun ma obowiązek zaprezentować Nowicjuszowi wszystkie zasady i obserwować jego postępy, to on również przekaże Radzie informację, że Nowicjusz jest gotowy do złożenia przysięgi. To opiekun zbiera w dużej mierze pochwały i skargi na swojego podopiecznego. - czekoladowa przerwała na jakiś czas by przełknąć ślinę. Milczała przez kilka uderzeń serca, po czym ciągnęła dalej. A mówiła w taki sposób, że jej wypowiedź nie była monotonna, dało się jej słuchać. W końcu mówiła o sprawach dla siebie kluczowych. - Nowicjat może zakończyć się na kilka sposobów, na przykład w wyniku jakiegoś niezwykłego wydarzenia, w którym Nowicjusz zaryzykuje życie dla członka Nowego Świtu, lub po prostu, po kilku księżycach Piastun przekaże Opoce, że Nowicjusz dostosował się do ducha Nowego Świtu i jest gotów stanąć przed nim i przyrzec dozgonną wierność i niezachwianą wiarę w Nowy Świt. Nowicjat może zakończyć się również opuszczeniem nas przez Nowicjusza z różnych powodów; z powodu decyzji samego kota, z powodu jakiegoś nieakceptowalnego wydarzenia, jak wywołana bójka, skrzywdzenie członka w inny sposób, zdradzenie tajemnic grupy. W takim przypadku Nowy Świt nie ma prawa ścigać Nowicjusza ani w żaden sposób go karać; fizycznie ani psychicznie. Nie ma prawa podejść do Nowicjatu jeszcze raz ale żadne więcej konsekwencje nie mają prawa go spotkać. - zakończyła kwestię Nowicjatu, mając wielką nadzieję, że wyczerpała temat. Pomyślała przez chwilę. Nie, nie zapomniała o niczym kluczowym.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W