26.11.2021 23:53
Trójka kotów wyruszyła z obozu gdy dopiero zaczynało świtać. Wokół nich wciąż panował mrok, tylko delikatnie rozrywany przez jasną łunę pojawiającą się nad horyzontem. Ale to dobrze. Im wcześniej wyruszą tym wcześniej będą na miejscu, a im wcześniej będą na miejscu tym wcześniej wrócą znowu do obozu a nad Klanem Rzeki zalśni nowa, jasna Gwiazda.
Na razie droga obyła się bez większych problemów. Spokojnie przemierzali łęgi obserwując jak świat dopiero budzi się do życia. Było zimno, nawet bardzo, a najbardziej odczuwała to sama Kosowa Pieśń, nie obdarowana przez los tak długim i gęstym futrem jak jej dwójka młodszych towarzyszy. Gdzieniegdzie słyszeli ciche odgłosy ptaków i szelest gałęzi, niemal już całkiem ogołoconych z suchych liści.
Dosyć szybko ich łapy stały się całkiem mokre, gdyż cała trawa i krzewy, przez które przechodzili, pokryte były grubą warstwą rosy i deszczówki, która musiała spaść w nocy. Cóż, takie uroki końca Pory Opadłych Liści. Pora Nagich Drzew zbliżała się nieubłaganie, była tuż za ogonem, strasząc swoim zimnem, śniegiem, chorobami i smutkiem, ale zwiastując też nadejście po niej kolejnej Pory Nowych Liści... tym razem należącej do Kosowej Gwiazdy. A przecież świt tej Ćmiej wydawał się być przed chwilą. Jak ten czas leci. Nieubłaganie, agresywnie, bezlitośnie, chwytając ich wszystkich za gardła, a mimo to Klan Rzeki wstał by wejść w kolejny dzień.
Minęli łęgi i weszli na Kretowisko. W zasadzie od Grzmiącej Ścieżki dzielił ich tylko pas drzew noszący nazwę Szarych Brzóz, oddzielający tereny Klanu Rzeki od miejsca po którym pędziły potwory.
Na razie droga obyła się bez większych problemów. Spokojnie przemierzali łęgi obserwując jak świat dopiero budzi się do życia. Było zimno, nawet bardzo, a najbardziej odczuwała to sama Kosowa Pieśń, nie obdarowana przez los tak długim i gęstym futrem jak jej dwójka młodszych towarzyszy. Gdzieniegdzie słyszeli ciche odgłosy ptaków i szelest gałęzi, niemal już całkiem ogołoconych z suchych liści.
Dosyć szybko ich łapy stały się całkiem mokre, gdyż cała trawa i krzewy, przez które przechodzili, pokryte były grubą warstwą rosy i deszczówki, która musiała spaść w nocy. Cóż, takie uroki końca Pory Opadłych Liści. Pora Nagich Drzew zbliżała się nieubłaganie, była tuż za ogonem, strasząc swoim zimnem, śniegiem, chorobami i smutkiem, ale zwiastując też nadejście po niej kolejnej Pory Nowych Liści... tym razem należącej do Kosowej Gwiazdy. A przecież świt tej Ćmiej wydawał się być przed chwilą. Jak ten czas leci. Nieubłaganie, agresywnie, bezlitośnie, chwytając ich wszystkich za gardła, a mimo to Klan Rzeki wstał by wejść w kolejny dzień.
Minęli łęgi i weszli na Kretowisko. W zasadzie od Grzmiącej Ścieżki dzielił ich tylko pas drzew noszący nazwę Szarych Brzóz, oddzielający tereny Klanu Rzeki od miejsca po którym pędziły potwory.
Są takie >> DNI << [ są takie dni, takie dni ] Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie Są jeszcze ciągle takie dni | ![]() |
Są takie >> SNY << [ są takie sny, takie sny ] Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie Są jeszcze ciągle takie sny. |
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: zZLnUUK.png]](https://i.imgur.com/zZLnUUK.png)