#41
Poza nią, co dziwne, zjawił się ktoś jeszcze. Nie spodziewała się tu kogokolwiek innego. Nie mieli zbyt wiele wojowników, żeby każdy mógł zapuścić się na tereny, a co najlepsze, opadał im Dynia z powrotu starości i Tundra, bo była w ciąży. Tymczasem owy jegomość okazał się być absolutnie przypadkowym samotnikiem, którego nawet nie kojarzyła z okolicy - co lepsze, oberwało mu się solidnie. Jej się udało, wgryzła się całkiem porządnie w rude ciało, a zaraz potem, kocur, którego chciała skarcić i rozkazać mu odejść, żeby nie narażał swojego życia dla równie przypadkowych kotów... Stracił trochę dużo pyska. Ałć.
Nim zdołała choćby zerknąć dokładniej na zadaną ranę, coś gwałtownego szarpnęło ją za łeb, zostawiając okropny, pulsujący ból. Wymsknęło jej się piśnięcie, już chciała strzepnąć uszami, żeby doprowadzić siebie do porządku... Nie trafiła na jedno ucho. No pięknie. Syknęła ponownie, tym razem pełna szoku, agresywnego odczucia i paru innych. Nie wiedziała, które z nich skończyło gorzej.
Nie było mowy, żeby teraz się poddać. Wronek całkiem ładnie wgryzł się w kark. Ona również chciała oddać lisowi za to, co zrobił - jej celem były gałki oczne, które chciała przebić pazurami.
- Te, nowy, spadaj, ten lis cię zaraz zabije! - wrzasnęła do samotnika, ostrym, stanowczym tonem. Już wolała stracić drugie ucho niż mieć świadomość, że przez jej nieszczęście zginął jakiś przypadkowy samotnik.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W