11.02.2022 01:06
Wyrwała kępkę czarnych kłaków. Już miała się wściekać i pluć futrem, bowiem brak możliwości podarowania Czarnowronowi blizny sprawiał, że wpadała w szał. Największa złość nie pomogłaby jej jednak z tym co się miało zdarzyć za chwilę
Trzask
Ostatnie co usłyszała to dźwięk łamanej kości. Kości własnej żuchwy. Zaraz po tym poczuła zalewający jej ciało chód i ból. Ostatnim co zdążyła zrobić to wydobyć z siebie niskie warknięcie. Zabawne, bowiem nawet w tej chwili nie brzmiało ono płaczliwie bądź słabo. Mimo tego, że umierała i zdawała sobie z tego sprawę.
Czy była szczęśliwa? Oczywiście. Zmarła w najlepszy sposób jaki tylko mogła. W walce z jej ulubionym kocurem.
Czy żałowała czegoś? Tak. Tego, że nie mogła spędzić z Czarnowronem więcej czasu, tego że nie mogła być jeszcze piękniejsza.
Najważniejsze było to, że w końcu była nasycona i tak miało już pozostać.
~~~
Ból.
O wiele mocniejszy niż kiedykolwiek wcześniej ból. Łapy były tak jakby odrętwiałe. Podobnie jak cały tłów. Z łbem nie było lepiej. Cała czaszka pulsowała przeokropnym bólem. Słyszała naokoło głosy. Szemrały coś między sobą jednakże nie mogła się na nich skupić przez pysk. Który bolał na tyle, że ruszenie nim choćby odrobinę wydawało się za bardzo abstrakcyjne. Nawet jak na nią, mimo tego, iż kłapanie dziobem wychodziło jej zawsze tak łatwo. Trwało to jeszcze chwilę. Ból co chwilę narastał i wracał do "normalności". Tak minęło... Trochę czasu. Ciężko powiedzieć ile dokładnie.
W końcu do świadomości Wilczej damy dopuszczone zostały myśli, a wraz z nimi kolejna fala bólu. Tym razem doszło gardło. Było jednocześnie przesuszone jak i nawilżone krwią.
Czyżby żyła? Zmartwychwstała. Została wybrana, dostała drugie życie. Była tego pewna gdy powoli uchyliła ciężkie powieki. Gdzie w ogóle była? Po jaką cholerę zabrano ją gdzieś gdzie być nie chciała. Czekać... Czy ona na pewno nie chciała tu być?
Poczuła swojego wybawiciela obok, nos nie mógł jej mylić. Spomiędzy okrutnego zapachu jakiś ziół i krwii wyczuła ten zapach który przywiódł ją aż do Topiołków. Pysk miała związany a w niego wsadzony jakiś głupi badyl!
Z jej gardła wydobył się okrutny pomruk.
Podniosła lekko łeb i zdzieliła ogonem po uszach Czarnowrona. Patrzyła na niego jakby chciała powiedzieć "Na osty i ciernie o co tutaj chodzi!". No cóż niestety nie mogła ale miała nadzieję że jej towarzysz ją zrozumie. Poza tym gdy już oberwał porządnie grubą kitą to kotka delikatnie się do niego przysunęła. Cały czas pomrukując gniewnie. Jakby mu wyrzucała wszystkie katorgi jakie musiała teraz znosić, gdy nie mogło otworzyć bolącego ją pyska... A może chodziło o coś innego? O ten głód który ponownie narastał w Wilczym sercu? Któż to może wiedzieć? Jeśli kotka by o tym wiedziała to z pewnością by się do tego nie przyznała. W końcu jak? Przecież nie mogła nawet otworzyć swojej krzywej mordy.
Trzask
Ostatnie co usłyszała to dźwięk łamanej kości. Kości własnej żuchwy. Zaraz po tym poczuła zalewający jej ciało chód i ból. Ostatnim co zdążyła zrobić to wydobyć z siebie niskie warknięcie. Zabawne, bowiem nawet w tej chwili nie brzmiało ono płaczliwie bądź słabo. Mimo tego, że umierała i zdawała sobie z tego sprawę.
Czy była szczęśliwa? Oczywiście. Zmarła w najlepszy sposób jaki tylko mogła. W walce z jej ulubionym kocurem.
Czy żałowała czegoś? Tak. Tego, że nie mogła spędzić z Czarnowronem więcej czasu, tego że nie mogła być jeszcze piękniejsza.
Najważniejsze było to, że w końcu była nasycona i tak miało już pozostać.
~~~
Ból.
O wiele mocniejszy niż kiedykolwiek wcześniej ból. Łapy były tak jakby odrętwiałe. Podobnie jak cały tłów. Z łbem nie było lepiej. Cała czaszka pulsowała przeokropnym bólem. Słyszała naokoło głosy. Szemrały coś między sobą jednakże nie mogła się na nich skupić przez pysk. Który bolał na tyle, że ruszenie nim choćby odrobinę wydawało się za bardzo abstrakcyjne. Nawet jak na nią, mimo tego, iż kłapanie dziobem wychodziło jej zawsze tak łatwo. Trwało to jeszcze chwilę. Ból co chwilę narastał i wracał do "normalności". Tak minęło... Trochę czasu. Ciężko powiedzieć ile dokładnie.
W końcu do świadomości Wilczej damy dopuszczone zostały myśli, a wraz z nimi kolejna fala bólu. Tym razem doszło gardło. Było jednocześnie przesuszone jak i nawilżone krwią.
Czyżby żyła? Zmartwychwstała. Została wybrana, dostała drugie życie. Była tego pewna gdy powoli uchyliła ciężkie powieki. Gdzie w ogóle była? Po jaką cholerę zabrano ją gdzieś gdzie być nie chciała. Czekać... Czy ona na pewno nie chciała tu być?
Poczuła swojego wybawiciela obok, nos nie mógł jej mylić. Spomiędzy okrutnego zapachu jakiś ziół i krwii wyczuła ten zapach który przywiódł ją aż do Topiołków. Pysk miała związany a w niego wsadzony jakiś głupi badyl!
Z jej gardła wydobył się okrutny pomruk.
Podniosła lekko łeb i zdzieliła ogonem po uszach Czarnowrona. Patrzyła na niego jakby chciała powiedzieć "Na osty i ciernie o co tutaj chodzi!". No cóż niestety nie mogła ale miała nadzieję że jej towarzysz ją zrozumie. Poza tym gdy już oberwał porządnie grubą kitą to kotka delikatnie się do niego przysunęła. Cały czas pomrukując gniewnie. Jakby mu wyrzucała wszystkie katorgi jakie musiała teraz znosić, gdy nie mogło otworzyć bolącego ją pyska... A może chodziło o coś innego? O ten głód który ponownie narastał w Wilczym sercu? Któż to może wiedzieć? Jeśli kotka by o tym wiedziała to z pewnością by się do tego nie przyznała. W końcu jak? Przecież nie mogła nawet otworzyć swojej krzywej mordy.
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W