#12
Jej serce biło z całych sił, kiedy doświadczała w swoim życiu przełomowego momentu; wcześniej, kilka księżyców temu, nie liczyła ile, wyściubiła wreszcie głowę z kociarni, otworzyła się. Dzisiaj przekraczała granice obozu. Może nierozsądnie, może wręcz bardzo głupio - nie zastanawiała się nad tym, zbyt skupiona na rytmie własnego serca.
Raz, dwa, raz, dwa, biło szybko, zaskakująco szybko, tak, jak jeszcze nigdy. Zaskoczenie, jakiego doświadczała, paradoksalnie napędzało ją dalej.
Księżyc oświetlał przyjemnie okolicę, wszystko było wyraźne. Kuszące. Nagle w jej głowie pojawiła się krótka myśl. Czy oni gdzieś tam byli? Tam dalej, poza granicami Nowego Świtu, poza Rumiankową Łąką, która rozpościerała się przed koteczką. Ciekawe dokąd poszli. Do klanów? Do dwunogów? Prosto w objęcia śmierci? Zadrżała, być może przez nagły, chłodniejszy podmuch, który targnął kosmykami białego futra... Albo przez myśl, że nigdy już mogła nie spotkać tych najbliższych. Księżyc, Wrzask. Wypuściła powietrze z płuc z głośnym świstem.
Jeszcze kiedyś ich... Spotkam.
Trzask. Zatrzymała się gwałtownie, gdy odgłos dotarł do jej uszu; zupełnie tak, jak jej własne serce. Spojrzenie błądziło po okolicy, a koteczka zdała sobie sprawę, że nie wiedziała, gdzie była; na skraju Łąki, tak, to widziała... Ale jak daleko? Zniżyła się odrobinę na łapach, a strach, pierwszy raz w jej życiu, toczył się gwałtownie przez żyły, paraliżował mięśnie. Kolejny trzask, ponownie zesztywniała. Skąd, gdzie, jak, kto; nie wiedziała nic, zupełnie nic, mięśnie odmawiały jej posłuszeństwa. Dopiero, kiedy odgłos zbliżył się do niej, rozbrzmiewając tuż za nią, jej łapy wystrzeliły przed siebie, chociaż nigdy nie wysilały się tak bardzo.
Biegła, nie mając pojęcia dokąd, przed siebie, pchana instynktem i adrenaliną. Teren zmieniał się, mięśnie piekły, a ona nie potrafiła zatrzymać się, szczególnie, gdy szelesty podążały za nią. Miała wrażenie, że czuje na swoim karku oddech, gorący, bolesny. Wszystko skończyło się dopiero w pewnym momencie, kiedy przeskoczyła nad jakimś wgłębieniem i wpadła na zupełnie nową powierzchnię. Światła, przenikliwy hałas, niczym specyficzny wrzask; oślepła i ogłuchła na kilka uderzeń serca. Potrafiła jedynie skulić się, jakby już teraz, gdy mięśnie już odmówiły dalszego biegu, gotowa była na własną śmierć.
Ale ta nie nadeszła. Nadszedł gwałtowny pisk, tuż przed nią, krzyk, niezrozumiały, obcy, zupełnie nie koci. Potem już łagodniejszy, a po nim specyficzny materiał opadający na białą sierść, zakrywając drżące stworzenie. Utraciła kontakt z podłożem. Otulona i przyciśnięta do ogromnego, łysego stworzenia, nie potrafiła zaprotestować, zbyt zmęczona, zbyt przerażona. Potem świat zniknął, a ona zemdlała.

/zt

imagine a room painted all white
and two girls in the middle
playing quietly with the knife
and it seems this room is empty
just a window on the wall
in the silent conversation
what a strange place to call home


LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W