13.05.2022 12:30
W sumie większość treningów planowała na bieżąco. Raczej nie zastanawiała się nad tym, co będą robić następne, żyła, można powiedzieć, z dnia na dzień, i nie planowała za bardzo co będą robić. Myślała o tym czasami, jasne, aczkolwiek nie kończyła treningu z planem na następny, a wymyślała go dosłownie chwilę przed następnym treningiem, bo... w sumie lubiła też dawać się wykazać terminatorom. Co ich interesowało, co chcieli zrobić, nie chciała im się za bardzo narzucać. Niemniej, czasami, choć rzadko, zdarzało się jej mieć plan treningu w głowie, zależało od kota i jak bardzo był, hm, problematyczny?
- Nie myślałam jeszcze nad tym... ale myślę, że możemy... wrócić do praktyki... może polowanie, albo łowienie, albo... oba? - zarzuciła pomysłem. Brzmiało w porządku? Praktyka-teoria-praktyka-teoria. Łowienie mieli praktycznie odhaczone, bo kiedyś Wiewióra pokazała Kwiatkowi jak się łowi, jeszcze nim zaczęli treningi, acz ten nic wtedy nie złowił i wyraźnie się irytował, więc miała nadzieję, że teraz pójdzie im lepiej. I, o, może od razu odhaczą pływanie? Albo zostawią to sobie przy okazji teorii kodeksu, żeby nie było monotonnie? Cóż, jak było powiedziane - Wiewióra była słaba w planowanie!
W końcu zrobiło się całkowicie ciepło, wiatr nie wiał już zimny, a przynosił za sobą jeszcze więcej ciepła i, choć nadal ochładzał, czasem sprawiał, że powietrze było całkowicie duszne i zapewne wszystkie koty czekały, aż spadnie deszcz. Co się działo, wszak zbliżały się już pierwsze burze, poranne i wieczorne deszcze, gdzie robiło się nawet zimno... ach, pogoda pory młodych liści, jak jej tu nie kochać?
Wiewiórka przyszła na miejsce treningu trochę wcześniej, odłączając się od wracającego z polowania patrolu. Szła nieco wolniej, podziwiając przyrodę budzącą się do życia, a na miejsce treningu trafiła sporo przed górowaniem słońca, czyli przed porą, na którą była umówiona z Kwitnącą Łapą, ale nie przeszkadzało jej to. Przysiadła na grzbiecie pagórka, przyglądając się pracowitym pszczółkom niedaleko, które latały z mlecza na mlecz, czekając na terminatora. Miała w głowie plan treningu, ale, jeśli Kwitnącej Łapie się on nie spodoba, to była gotowa zmienić go trochę, by kocur nie męczył się na nim za bardzo i przychodził na te treningi niechętnie.
- Nie myślałam jeszcze nad tym... ale myślę, że możemy... wrócić do praktyki... może polowanie, albo łowienie, albo... oba? - zarzuciła pomysłem. Brzmiało w porządku? Praktyka-teoria-praktyka-teoria. Łowienie mieli praktycznie odhaczone, bo kiedyś Wiewióra pokazała Kwiatkowi jak się łowi, jeszcze nim zaczęli treningi, acz ten nic wtedy nie złowił i wyraźnie się irytował, więc miała nadzieję, że teraz pójdzie im lepiej. I, o, może od razu odhaczą pływanie? Albo zostawią to sobie przy okazji teorii kodeksu, żeby nie było monotonnie? Cóż, jak było powiedziane - Wiewióra była słaba w planowanie!
***
W końcu zrobiło się całkowicie ciepło, wiatr nie wiał już zimny, a przynosił za sobą jeszcze więcej ciepła i, choć nadal ochładzał, czasem sprawiał, że powietrze było całkowicie duszne i zapewne wszystkie koty czekały, aż spadnie deszcz. Co się działo, wszak zbliżały się już pierwsze burze, poranne i wieczorne deszcze, gdzie robiło się nawet zimno... ach, pogoda pory młodych liści, jak jej tu nie kochać?
Wiewiórka przyszła na miejsce treningu trochę wcześniej, odłączając się od wracającego z polowania patrolu. Szła nieco wolniej, podziwiając przyrodę budzącą się do życia, a na miejsce treningu trafiła sporo przed górowaniem słońca, czyli przed porą, na którą była umówiona z Kwitnącą Łapą, ale nie przeszkadzało jej to. Przysiadła na grzbiecie pagórka, przyglądając się pracowitym pszczółkom niedaleko, które latały z mlecza na mlecz, czekając na terminatora. Miała w głowie plan treningu, ale, jeśli Kwitnącej Łapie się on nie spodoba, to była gotowa zmienić go trochę, by kocur nie męczył się na nim za bardzo i przychodził na te treningi niechętnie.
![[Obrazek: VuBTvl6.png]](https://i.imgur.com/VuBTvl6.png)
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W