12.10.2022 19:27
Raniuszek spędzał ostatnio większość swojego czasu w kociarni Nowego Świtu, doglądając swoich dzieci, karmiąc je, przytulając i czyszcząc ciągle ich futerka. Gdy tylko osiadł na nich jakiś pył, gdy wyturlały się po ziemi i coś utknęło w ich futerku - ich tata był obok i oferował im swoją pomoc dosyć usilnie. Nie było mowy o sprzeczaniu się z nim na ten temat, jako że kocur ten bardzo pilnował higieny swoich kociąt, nie chcąc aby przez brud zachorowały lub źle się prezentowały. Chciał dla nich jak najlepiej, więc spędzał z nimi całe dnie, czasami również pozwalając im wyjść poza kociarnię, pozwiedzać. Poza tym był dla nich dobrą przytulanką. Wiedział, że jego futro jest puszyste i miłe w dotyku - młode mogły korzystać z tego ile chciały.
Ale prawda była też taka, że od jakiegoś już czasu srebrzysty nie czuł się zbyt dobrze... fizycznie, tym razem. Pierwsza zaniepokoiła go dziwna wydzielina z nosa, taka białego koloru, która zatykała mu nozdrza i ogólnie nie była przyjemna. Potem zaczął tracić głos, charczeć, a potem jedno z kociąt w trakcie zabawy jego uchem stwierdziło, że tata ma ciepłą głowę... czyżby miał wysoką temperaturę? O nie, nie... Raniuszek spędził już wystarczająco dużo czasu u medyka za młodu, stracił na tym pół młodości. Nie myślał w tej chwili nawet o sobie, a o swoich dzieciach - nie chciał ich zarazić, narazić na to samo przez co sam przeszedł.
Wchodząc do Ważkowej Groty, młody ojciec odchrząknął, chcąc odzyskać swój głos.
- Ahhr... Artem, tak? Czy jest tutaj kot imieniem Artem? - zawołał na tyle, na ile pozwoliła mu wydzielina pozostała w gardle. Ah, jak on nienawidził bycia chorym! Nienawidził też przychodzenia z chorobą do leczących kotów, bo zawsze czuł się wtedy jak taki... ciężar. Jakby im przeszkadzał w życiu! - Przepraszam najmocniej, ale... - pociągnął nosem. - Mam podejrzenia, że mogę być chory.
//Artem <3
Ale prawda była też taka, że od jakiegoś już czasu srebrzysty nie czuł się zbyt dobrze... fizycznie, tym razem. Pierwsza zaniepokoiła go dziwna wydzielina z nosa, taka białego koloru, która zatykała mu nozdrza i ogólnie nie była przyjemna. Potem zaczął tracić głos, charczeć, a potem jedno z kociąt w trakcie zabawy jego uchem stwierdziło, że tata ma ciepłą głowę... czyżby miał wysoką temperaturę? O nie, nie... Raniuszek spędził już wystarczająco dużo czasu u medyka za młodu, stracił na tym pół młodości. Nie myślał w tej chwili nawet o sobie, a o swoich dzieciach - nie chciał ich zarazić, narazić na to samo przez co sam przeszedł.
Wchodząc do Ważkowej Groty, młody ojciec odchrząknął, chcąc odzyskać swój głos.
- Ahhr... Artem, tak? Czy jest tutaj kot imieniem Artem? - zawołał na tyle, na ile pozwoliła mu wydzielina pozostała w gardle. Ah, jak on nienawidził bycia chorym! Nienawidził też przychodzenia z chorobą do leczących kotów, bo zawsze czuł się wtedy jak taki... ciężar. Jakby im przeszkadzał w życiu! - Przepraszam najmocniej, ale... - pociągnął nosem. - Mam podejrzenia, że mogę być chory.
//Artem <3
![[Obrazek: 6UFwxox.png]](https://i.imgur.com/6UFwxox.png)
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W