02.01.2023 03:35
Półsierota?!
Miał plan. Plan misterny, starannie tkany i od dawna kiełkujący w Czarcim łbie. Plan o podłożu dobrych chęci, ciekawości świata, chęci odnalezienia nieznanej rodziny, czy, tak naprawdę... braku wrażeń, potwornej nudy i zwykłej, przyziemnej, naturalnej chęci szaleństwa, chaosu, zamętu - psoty! Plan idealny, plan do spełnienia i koniecznej realizacji! By jednak plan mógł się ziścić należało zdobyć kilka niezbędnych informacji, podjąć grę, dopuścić się nieczystych, diabelskich zagrań - ale dokonanych przecież w dobrej wierze! Czart zrodzony został z gry, prowokacją karmił się, zaczepkami i psotami żył - płynęło to w jego żyłach, zasiane było w jego DNA, obecne w rodowodzie.
Tym razem ofiarą paść miał Raniuszek, łatwy cel. Dobre ojcowskie serce, jak widać, kochające, acz nazbyt łatwowierne i naiwne, potrafiło wyprowadzić w pole. Ach, biada Raniuszkowi, by tak czysta duża zrodziła czarną przecherę! By wyrozumiałość dała się nabrać łotrostwu.
- Tato, tato! - rozpoczął dramatycznie, jakby grając tragiczną rolę - Och, tato! Wiesz, tatusiu, oni mówią! - nikt w rzeczywistości... tak nie mówił - że jestem... półsierotą!! Bo ja teraz wiem, jak powstają kocięta i tato - gdzie drugi tata? Bo musi przecież gdzieś być... a nawet go nie znamy! Moje oczy, ojej, nigdy go nie widziały! On na pewno tęskni za nami! A ja - ja poznać pragnę swoje korzenie, wiedzieć wszystko o swym pochodzeniu! Och, tato, ja chciałbym bardzo mieć pełną rodzinę! Pomożesz, bo przecież chciałbyś, bym czuł się kochany?! Czy nie chciałbyś, tato?! Być rodziną, jak Łatrzyk i Kajak?! Oni mówią nawet, że my nie stąd pochodzimy, żeśmy obcy! Och tato, skąd my przyszliśmy?! Gdzie dom nasz?! Mojemu rodzeństwu... im też jest tak bardzo smutno!
Zarzucił prowokacyjny haczyk. Postać jego, skurczyła się dziwnie i niewytłumaczalnie, oczy zaś przepełnione były smutkiem. Czuł się w swej roli doskonale - sierota chaosu, porzucona, bez rodzica, niemiła światu... Zbity pies, uosobienie boleści, chodząca żałość, wzbudzająca współczucie, chęć pomocy - szczególnie wtedy, gdy było się dobrodusznym, nieskalanym złem Raniuszkiem - o to chodziło, by mieć go w garści!
- Tato, opowiedz mi o drugim tacie! O naszej rodzinie! Jak wygląda, gdzie jest? Jak go znaleźć? Bo tatusiu... on pewnie tęskni za nami, jak myślisz, tęskni? Nawet nas nie widział, a my jego... On musi tam bardzo cierpieć, ja cierpię! Nie możemy odnaleźć się i poznać, ale ja chcę go odszukać, zrobię to! Żeby tatuś mógł znać swojego syna, żebym nie był już sierotą... Pomożesz? Opowiedz mi o wszystkim! Czy jestem podobny do niego, bo do ciebie nie jestem... Wszystko, wszystko! Chciałbym zbliżyć się jakoś do taty, tego drugiego...
Spojrzał na Raniuszka wzrokiem najprawdziwiej łagodnym, pokornym, zasmuconym, choć w rzeczywistości - fałszywie tkliwym. Wszystko bowiem było grą, pozorami, prowokacją! Czart pragnął wiedzieć - by więcej świata zobaczyć, zaznać - by więcej w świecie psocić, mieszać, mącić. By stać się godnym synem chaosu - a nie tak jak teraz, żałosną półsierotą! Jedynie kąciki pyska nieco się uniosły, tworząc na czarnym pysku paskudny, diabelski półuśmiech.
Miał plan. Plan misterny, starannie tkany i od dawna kiełkujący w Czarcim łbie. Plan o podłożu dobrych chęci, ciekawości świata, chęci odnalezienia nieznanej rodziny, czy, tak naprawdę... braku wrażeń, potwornej nudy i zwykłej, przyziemnej, naturalnej chęci szaleństwa, chaosu, zamętu - psoty! Plan idealny, plan do spełnienia i koniecznej realizacji! By jednak plan mógł się ziścić należało zdobyć kilka niezbędnych informacji, podjąć grę, dopuścić się nieczystych, diabelskich zagrań - ale dokonanych przecież w dobrej wierze! Czart zrodzony został z gry, prowokacją karmił się, zaczepkami i psotami żył - płynęło to w jego żyłach, zasiane było w jego DNA, obecne w rodowodzie.
Tym razem ofiarą paść miał Raniuszek, łatwy cel. Dobre ojcowskie serce, jak widać, kochające, acz nazbyt łatwowierne i naiwne, potrafiło wyprowadzić w pole. Ach, biada Raniuszkowi, by tak czysta duża zrodziła czarną przecherę! By wyrozumiałość dała się nabrać łotrostwu.
- Tato, tato! - rozpoczął dramatycznie, jakby grając tragiczną rolę - Och, tato! Wiesz, tatusiu, oni mówią! - nikt w rzeczywistości... tak nie mówił - że jestem... półsierotą!! Bo ja teraz wiem, jak powstają kocięta i tato - gdzie drugi tata? Bo musi przecież gdzieś być... a nawet go nie znamy! Moje oczy, ojej, nigdy go nie widziały! On na pewno tęskni za nami! A ja - ja poznać pragnę swoje korzenie, wiedzieć wszystko o swym pochodzeniu! Och, tato, ja chciałbym bardzo mieć pełną rodzinę! Pomożesz, bo przecież chciałbyś, bym czuł się kochany?! Czy nie chciałbyś, tato?! Być rodziną, jak Łatrzyk i Kajak?! Oni mówią nawet, że my nie stąd pochodzimy, żeśmy obcy! Och tato, skąd my przyszliśmy?! Gdzie dom nasz?! Mojemu rodzeństwu... im też jest tak bardzo smutno!
Zarzucił prowokacyjny haczyk. Postać jego, skurczyła się dziwnie i niewytłumaczalnie, oczy zaś przepełnione były smutkiem. Czuł się w swej roli doskonale - sierota chaosu, porzucona, bez rodzica, niemiła światu... Zbity pies, uosobienie boleści, chodząca żałość, wzbudzająca współczucie, chęć pomocy - szczególnie wtedy, gdy było się dobrodusznym, nieskalanym złem Raniuszkiem - o to chodziło, by mieć go w garści!
- Tato, opowiedz mi o drugim tacie! O naszej rodzinie! Jak wygląda, gdzie jest? Jak go znaleźć? Bo tatusiu... on pewnie tęskni za nami, jak myślisz, tęskni? Nawet nas nie widział, a my jego... On musi tam bardzo cierpieć, ja cierpię! Nie możemy odnaleźć się i poznać, ale ja chcę go odszukać, zrobię to! Żeby tatuś mógł znać swojego syna, żebym nie był już sierotą... Pomożesz? Opowiedz mi o wszystkim! Czy jestem podobny do niego, bo do ciebie nie jestem... Wszystko, wszystko! Chciałbym zbliżyć się jakoś do taty, tego drugiego...
Spojrzał na Raniuszka wzrokiem najprawdziwiej łagodnym, pokornym, zasmuconym, choć w rzeczywistości - fałszywie tkliwym. Wszystko bowiem było grą, pozorami, prowokacją! Czart pragnął wiedzieć - by więcej świata zobaczyć, zaznać - by więcej w świecie psocić, mieszać, mącić. By stać się godnym synem chaosu - a nie tak jak teraz, żałosną półsierotą! Jedynie kąciki pyska nieco się uniosły, tworząc na czarnym pysku paskudny, diabelski półuśmiech.
![[Obrazek: hRDTtPH.png]](https://i.imgur.com/hRDTtPH.png)
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W