Masywny, wysoki kocur. Zdecydowanie mógłby uchodzić za groźnie wyglądającego gdyby nie fakt, że cały czas chodzi zgarbiony, z niepewnością bądź znużeniem w jasnozielonych oczach. Ma długie futro, z dużą ilością bieli na pysku, klatce piersiowej, łapach i brzuchu – tak naprawdę biel przeważa w kolorze jego sierści. Zaś srebrne łaty przecinane ciemniejszymi włosami (niebieski srebrny cieniowany) pojawiają się na jego głowie i uszach, plecach i ogonie, wraz z niedużą plamą nad różowym nosem.
Raniuszek jest, przede wszystkim, wiecznie rozmarzonym kotem. Jest naiwny, wierzy tylko w to, w co chce mu się wierzyć i ma swoje własne pojęcie o świecie, po którym stąpa tak jakby przez połowę czasu spędzonego na jawie był pogrążony we śnie. Łatwo pada ofiarą stresu, lęków i innych negatywnych emocji – często bywa przygnębiony i lubi się nad sobą użalać. Jest też leniwy, choć kłóci się to z jego silną chęcią bycia przydatnym i należenia do zgranej grupy, rodziny. Otóż Raniuszek, choć może na takiego nie wyglądać, bardzo lubi towarzystwo i poznawanie nowych kotów, nieważne z jakim stresem może się to wiązać. Jest przyjacielski i stara się być jak najbardziej pogodnym, pozytywnie nastawionym kocurem. Wychodzi mu to różnie. Poza tym niezwykle łatwo przywiązuje się do innych, a gdy już do tego dojdzie, staje się nadopiekuńczy i, uwaga, jeszcze bardziej emocjonalny.
Pajęcza Łapa (KW), Śmierć (KC) | Cykająca Łapa (GK)
RANNEKOŚCI
art autorstwa beepo
Ich relacja nigdy nie miała być niczym poważnym… i nadal niczym poważnym nie jest. Koścista Łapa i Ranna Łapa poznali się w obozie Klanu Rzeki i tak naprawdę łączyła ich głównie ciekawość, może trochę naiwnej nadziei na przyjaźń ze strony drugiego kocura. Jednak wciąż, niczym wielkim to nie było. Kilka rozmów, kilka spotkań i dopiero na ostatnim doszło do jakiegokolwiek przełomu. Ranna Łapa, który zdecydował się na odejście z Klanu Rzeki, poprosił Kościstą Łapę o przysługę – pomoc w zapomnieniu o problemach na chociaż chwilę, o trochę bliskości. Koścista Łapa, jak prawdziwy pomocny klanowicz i znajomy, zrobił to bez zawahania.
Oferujemy:
- dwóch nieogarniętych ojców!
- ciekawą fabułę
- możliwość na rozwijanie postaci pod opieką kochającego tatusia Raniuszka, być może również kochającej mamy Tsunami oraz prawdopodobieństwo poznania mniej obecnego w życiu dzieci tatusia Kostka
- możliwą dramę jeśli kociaki postanowią poznać wyżej wspomnianego tatusia Kostka!
- wychowanie prawdopodobnie w Nowym Świcie (jeśli tatuś Raniuszek zostanie przyjęty)
- ewentualna możliwość zostania podrzuconym do Klanu Rzeki, jeśli ślicznie się poprosi
- ładne umaszczenia!
Theme: Nie ma konkretnego theme! Imię może pochodzić z natury, może być nazwą zwierzątka, ale może być też czymś zupełnie innym, nieznanym Klanowym kotom… w końcu kocięta najpewniej będą wychowywać się w Nowym Świcie!
krótko lub długowłose, pręgowanie tygrysie lub klasyczne
biel od minimalnych znaczeń do pokrywającej ok. 50% ciała kota
budowa europejska luborientalna
Oficjalna lista:
1. Pierwiosnkowa Łapa jako Obieżyświat
2. Płonące Niebo jako Lilia
3. Płotkowy Potok jako Zmierzch
4. Skrząca Łapa jako Perełka
5. Zmierzchowa Łapa jako Ścieżka
6. Kornikowy Konar jako Wieszczek
7. Płomienna Łapa jako Czart
8. Pochmurny Sen jako Miraż
Data porodu: 12.09.2022
Koncepty postaci zbieramy do 27.08.2022
Księżyce: 106 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 106 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Podobieństwo do Promiennej Mordki zniknęło tak szybko, jak się pojawiło bowiem z początkowej drobnej, niezapowiadającej imponujących gabarytów budowy, zostało tyle, co nic... Geny Wężowego Błysku zdecydowanie przeważyły i niemal na pierwszy, przelotny rzut oka, rozwiązane zostają wątpliwości, czyim synem jest Płomyk. Z drobnego, wiotkiego kocięcia przeistoczył się we wprost ogromnego, wysokiego jak drzewko, choć nadal trzcinowatego i wątłego kocurka. Oprócz okazałego wzrostu, po ojcu odziedziczył budowę kota orientalnego wraz z wszystkimi dla niej charakterystycznymi cechami. Jest nazbyt szczupły, pozbawiony mięśni, nieco kościsty, o długim tułowiu i równie długich, patykowatych i może ciut chwiejnych (to z ekscytacji!) lapach. Giętki, szczupły grzbiet, pokryty białymi kępkami futra, tworzącymi koliste kształty na rudym tle. Ogon jakby przydługi, biczowaty i cienki, podrygujący wiecznie z radości. Pyszczek Płomyka jest trójkątny i szczupły, o widocznie zaznaczonych kościach policzkowych i z lekka garbatym, szarym nosie. Klinowata głowa. Uszy, charakterystyczne dla kotów orientalnych, są ogromne, trójkątnawe, jakby ukradzione nietoperzowi. Oczy ma duże, skośne, przywołujące skojarzenie z kształtem migdała, z upływem czasu wybarwione na żywą barwę świeżej trawy, wiecznie błyszczą, ukazując radość i zainteresowanie ich właściciela. Natura postanowiła spłatać mu figla, jakby wygląd Płomyka nie był już dość osobliwy i obdarzyć go umaszczeniem rudy karpati. Jest trochę jak jego rodzeństwo - ale w odwróconej kombinacji (odwrócony point)! Jego krótkie, przylegające płasko do ciała i lśniące, rude futro na pysku, ogonie i łapach przybiera mlecznobiałą barwę, co Płomyk osobiście uważa za coś wyjątkowego, odróżniającego go od reszty kociąt. Często pokryte kurzem, pyłem, czym Płomyk nieszczególnie się przejmuje, wręcz przeciwnie - są one mile widziane! Co jeszcze w nim charakterystycznego? Wystająca z pyszczka końcówka bladoróżowego języka i uśmiech, tak szeroki, że wydawać by się mogło, że wykracza poza ramy pyszczka kocura. Płomyk porusza się, choć trudno określić czy zgrabnie, czy bardziej niezgrabnie (chyba jednak to drugie...), ukazując pełnię energii i gotowości do podboju świata, jakby lekko unosząc się nad ziemią, podskakując.
Gdyby umieścić radość w ciele kota to za całą pewnością byłby to Płomyk, jest on bowiem chodzącą definicją, uosobieniem tej emocji. Do życia podchodzi z ogromną dozą entuzjazmu. Prostolinijny, można czytać z niego jak z otwartej książki. Jest otwarty, może aż nadto otwarty, altruista o tak ogromnym sercu, że pomieściłby w nim każdego kota i zapewne jeszcze więcej. Zawsze pozytywny, łagodny i pewnie znów w nadmiarze przyjacielski, gdyby tylko mógł, z całą pewnością zaprzyjaźniłby się nawet z psem czy drzewem stojącym na drodze. Gadulstwo to następna cecha charakteryzująca Płomyka - nie ma siły, której udałoby się zamknąć mu pyszczek! Bywa wścibski - przecież łączy się to z ciekawością, prawda? A zaciekawiony otaczającym go światem jest bardzo, więc i bywa, że zdarzy mu się wcisnąć nos w nieswoje sprawy, ale nie ma wcale złych intencji! Posiadanie tak ogromnego serca jednak ma swoje wady - Płomyczkowi zdarza się być dość naiwnym, przecież nie byłby w stanie oskarżyć kogoś o nie do końca dobre zamiary! Nie jest pamiętliwy, szybko zapomina o sprawionych przykrościach, a i on sam za wszelką cenę unika sprawienia komuś takowej. Jest ogromnym pacyfistą, o wizji świata pełnego pokoju i piękna. Najwyraźniej klanowe matki, z którymi to spędził tyle czasu wszczepiły mu wrażliwość i chęć niesienia dobra. To właśnie jest celem Płomyka - niesienie dobra! A także próby uczynienia świata lepszym, przyjaźniejszym miejscem, co wychodzi mu z różnym skutkiem... Idealista, zakochany w idei utopijnego świata. Marzyciel, wiecznie z głową w chmurach, może przez to nieco oderwany od otaczającej zewsząd szarej rzeczywistości. Odważny, ale absolutnie nie butny, stroni od konfliktów i walk za wszelką cenę. Właściwie to zamiast polowań, chętnie łapałby małe gryzonie tylko po to, by przyjrzeć się temu, jakie piękne, maleńkie istoty chodzą po świecie... Nie jest leniwy, jednak nie ma ambicji do maniakalnego stawania się najlepszym, nie lubi wykonywać zadań, do których został przymuszony. Brak mu asertywności - jest zapatrzony w innych, szczególnie starszych od siebie wojowników. Stara się być grzeczny, bo przecież zasad się nie łamie, chyba że świat zza granic obozu sam go do siebie przywoła, jak tu odmówić światu, który sam uchyla mu drzwi do swoich jakże ciekawych tajemnic, jest tyle miejsc do odkrycia i kotów do poznania! W dużym skrócie: może i nie będzie z niego najsilniejszego wojownika w całym lesie czy też najpotężniejszej Gwiazdy, za to jego celem jest budowanie lepszego świata - takiego, w którym każdy czuje się kochany i zrozumiany, a wszystko dookoła mieni się w jasnych barwach!
Od dawna wiadomo było, że z Kruka nie będzie nikogo budzącego postrach czy szacunek samą aparycją.Wzrost co najwyżej przeciętny, łapy wciąż jakby lekko za długie w porównaniu z resztą ciała i tylko trochę grubsze od pierwszego lepszego patyka. Dodajmy do tego ogólnie szczupłą sylwetkę i oto jest przedstawiciel nowego pokolenia Wichrowców. Nabrał mięśni, ale są one prawie niezauważalne pod lekko odstającą, krótką białą sierścią. Dzięki ciągłym spacerom i patrolom krok ma o wiele bardziej pewny niż wcześniej, ale nigdy nie będzie poruszać się z gracją czy wdziękiem. Winowajca - skrócony ogon - magicznie nie odrósł, pozostał jedynie kikutem, nad którego nasadą widnieje brązowa plamka. Oczy, niezmiennie zielone, stały się lekko przygaszone, mało co potrafi przywołać dawne rozbawienie czy ciekawość. Trójkątny pyszczek zwieńczony różowym nosem stał się jakby bardziej poważny w wyrazie. Na karku ma bliznę po oderwaniu stosunkowo małego płata skóry przez lisa.
Zmienił się. Zamknął towarzyszący mu zawsze strach gdzieś w głębi umysłu. Wciąż się boi, owszem, lecz teraz skrywa to za maską determinacji. Na pozór nie wie już, czym są silniejsze emocje, a postronnym może czasem wydać się niewzruszony jak głaz, lecz to tylko sposób radzenia sobie Kruczego z otaczającym go, nieprzyjaznym światem. W rzeczywistości jest bardzo emocjonalny, wystarczy poznać go nieco bliżej, aby się o tym przekonać. Prawie wrodzona nieufność, pielęgnowana starannie przez księżyce, odbija się wyraźnie na jego relacjach z otoczeniem, co skutkuje bardzo wąskim gronem bliskich. Do tego jest uparty, chociaż on raczej użyłby sformułowania pokroju "stały w poglądach". Ma swoje własne zdanie, przekonania oraz wyobrażenia o idealnej dla wszystkich sytuacji i nie zmieni ich pierwsza lepsza sugestia nowego porządku. Może dziesiąta skłoni go do namysłu, jeśli zostanie odpowiednio przedstawiona. Znajomość sytuacji, w której się znajduje, także jest dla kocura bardzo ważna. Z tego powodu trzyma się swojskich terenów, nie opuszczając ziem Wichru. Stara się nie pakować w nierozsądne starcia, słowne czy fizyczne, choć bardziej skłania się ku tym pierwszym. Jest gotów poświęcić się dla klanu w każdy możliwy sposób, wciąż mając wrażenie, że jego dotychczasowe starania są niewystarczające. Chciałby sprawić, że obaj jego mistrzowie będą z niego dumni, nawet jeśli jeden z nich nie widzi, jak Kruczy dorasta do roli wojownika klanu Wichru.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
Proszę mnie wpisać jako Lilia :)
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Masywny, wysoki kocur. Zdecydowanie mógłby uchodzić za groźnie wyglądającego gdyby nie fakt, że cały czas chodzi zgarbiony, z niepewnością bądź znużeniem w jasnozielonych oczach. Ma długie futro, z dużą ilością bieli na pysku, klatce piersiowej, łapach i brzuchu – tak naprawdę biel przeważa w kolorze jego sierści. Zaś srebrne łaty przecinane ciemniejszymi włosami (niebieski srebrny cieniowany) pojawiają się na jego głowie i uszach, plecach i ogonie, wraz z niedużą plamą nad różowym nosem.
Raniuszek jest, przede wszystkim, wiecznie rozmarzonym kotem. Jest naiwny, wierzy tylko w to, w co chce mu się wierzyć i ma swoje własne pojęcie o świecie, po którym stąpa tak jakby przez połowę czasu spędzonego na jawie był pogrążony we śnie. Łatwo pada ofiarą stresu, lęków i innych negatywnych emocji – często bywa przygnębiony i lubi się nad sobą użalać. Jest też leniwy, choć kłóci się to z jego silną chęcią bycia przydatnym i należenia do zgranej grupy, rodziny. Otóż Raniuszek, choć może na takiego nie wyglądać, bardzo lubi towarzystwo i poznawanie nowych kotów, nieważne z jakim stresem może się to wiązać. Jest przyjacielski i stara się być jak najbardziej pogodnym, pozytywnie nastawionym kocurem. Wychodzi mu to różnie. Poza tym niezwykle łatwo przywiązuje się do innych, a gdy już do tego dojdzie, staje się nadopiekuńczy i, uwaga, jeszcze bardziej emocjonalny.
Pajęcza Łapa (KW), Śmierć (KC) | Cykająca Łapa (GK)
Podczas gdy jej rodzeństwo rosło wzwyż, ona zdecydowanie zwolniła. Początkowo średniej wielkości, teraz śmiało można powiedzieć, że została najmniejszą ze swojego miotu i ma zadatki na bycie jedną z najmniejszych z kociąt Trawiastej Polany i Wietrznego Dnia, ku własnej irytacji. Nie zostanie jednak zdmuchnięta przy pierwszym mocniejszym podmuchu wiatru, bo mimo, iż niska, to nie jest wychudzonym chuchrem. Jest co prawda bardziej szczupła niż pulchna, jednak jej tułów jest kanciasty, zbudowana niczym klocek, osadzony na mocnych, szerokich łapach, na których już można dostrzec rozwijające się mięśnie. Równie kanciasta jest jej mordka, trójkątna i o ostrych rysach, które wyraźnie zaznacza rozczochrane, odstające futro, o które kocica nigdy nie raczy zadbać. Jej sierść jest szorstka i w wiecznym nieładzie, odstająca w każdą możliwą stronę, przez co wygląda ona miejscami na dłuższą niż jest w rzeczywistości, barwy równie chaotycznej co jej ułożenie. Zgnilizna jest dymnym szylkretem o turkusowych ślepiach, które zdecydowanie przyciemniały odkąd wybarwiły się z kocięcego błękitu. Jej umaszczenie to mieszanka czerni, szarości, bieli i rudości, którą głównie widać w miejscu gdzie jej sierść jest krótsza i rozjaśnienie od spodu włosia nie jest tak widoczne. Gdyby ktoś się bardzo postarał, to być może byłby w stanie dojrzeć skryte na jej boku dymne, klasyczne pręgi, skryte pod tysiącem plam. Nawet nos, który na pozór wydaje się czarny, czy wibrysy sprawiające wrażenie białych, po dokładnej inspekcji okazują się być pomieszane kolorystycznie. Jedyne stabilne znaczenia na ciele kotki to niewielkie ilości bieli, osadzone na jej piersi w kształcie podłużnego rombu, brodzie, końcówce długiego ogona, lewej tylnej łapie, przedniej prawej łapie, oraz końcówkach zdecydowanie za dużych uszu, na których znajdują się ubogie pędzelki, które ledwie można takimi nazwać.
Nie jest już tak wycofana jak wcześniej, teraz nie bojąc się zabrać głosu i palnąć to co ślina przyniesie jej na język, bez wcześniejszego przemyślenia jak jej słowa mogą wpłynąć na jej rozmówców. Nie jest rozgadana, wypowiada się raczej krótko, ale dobitnie, często nieświadoma tego, że jej komentarze mogą kogoś urazić, czy też po prostu są nie na miejscu, co w połączeniu z jej niewzruszonym, chłodnym wyrazem mordki maluje obraz szorstkiego gbura... czemu nie pomaga fakt, że jest bezpośrednia i nie zawaha się powiedzieć tego co myśli. Bliższe jej osoby potrafią się jednak przebić przez jej maskę i wywołać na jej mordce uśmiech, który mimo, iż rzadki, to jednak czasami się pojawia, bo kotka jak najbardziej ma jakieś tam poczucie humoru, nawet jeżeli niekiedy bywa ono dość złośliwe, czy nawet dziwne, co nie do końca pomaga jej w nawiązywaniu nowych przyjaźni. Inna rzecz, która jej w tym przeszkadza to jej chorobliwa zazdrość, która często w niej buzuje, sprowokowana o największe głupoty, podsycając w niej negatywne emocje i potrzebę samo-idealizacji. Przeraża ją możliwość porażki, zwłaszcza na oczach innych, a jednocześnie łaknie cudzej aprobaty i komplementów, co stworzyło w niej niezdrowe tendencje do unikania pomocy i wsparcia, zamiast których zawsze wybierze samotne dążenie do celu.
Skrząca Łapa [KC]
Ojoj ile tu już chętnych :eyes:
Ale zgłoszę się na potencjalnego chętnego z imieniem Koniczyna
Masywny, wysoki kocur. Zdecydowanie mógłby uchodzić za groźnie wyglądającego gdyby nie fakt, że cały czas chodzi zgarbiony, z niepewnością bądź znużeniem w jasnozielonych oczach. Ma długie futro, z dużą ilością bieli na pysku, klatce piersiowej, łapach i brzuchu – tak naprawdę biel przeważa w kolorze jego sierści. Zaś srebrne łaty przecinane ciemniejszymi włosami (niebieski srebrny cieniowany) pojawiają się na jego głowie i uszach, plecach i ogonie, wraz z niedużą plamą nad różowym nosem.
Raniuszek jest, przede wszystkim, wiecznie rozmarzonym kotem. Jest naiwny, wierzy tylko w to, w co chce mu się wierzyć i ma swoje własne pojęcie o świecie, po którym stąpa tak jakby przez połowę czasu spędzonego na jawie był pogrążony we śnie. Łatwo pada ofiarą stresu, lęków i innych negatywnych emocji – często bywa przygnębiony i lubi się nad sobą użalać. Jest też leniwy, choć kłóci się to z jego silną chęcią bycia przydatnym i należenia do zgranej grupy, rodziny. Otóż Raniuszek, choć może na takiego nie wyglądać, bardzo lubi towarzystwo i poznawanie nowych kotów, nieważne z jakim stresem może się to wiązać. Jest przyjacielski i stara się być jak najbardziej pogodnym, pozytywnie nastawionym kocurem. Wychodzi mu to różnie. Poza tym niezwykle łatwo przywiązuje się do innych, a gdy już do tego dojdzie, staje się nadopiekuńczy i, uwaga, jeszcze bardziej emocjonalny.
Pajęcza Łapa (KW), Śmierć (KC) | Cykająca Łapa (GK)