#60
Brzmiało to... uczciwie. Wolna wola, czyli w sumie absolutne wszystko czego Szpon chciał i potrzebował. Ma podejść w chwili, kiedy będzie się czuł ciut lepiej i to mu odpowiadało. Nie mistrz decydował, tylko oboje. On sam! Uśmiechnął się więc, nim szturchnął przyjaciela w bok.
- To cho, zgarniemy te piszczki i możemy wracać - zamruczał doń pogodnie, posyłając mu ciepły uśmiech. Nic więcej nie musiał dodawać ani komentować względem tego, co wcześniej było poruszone. - A wiesz jak mnie kicek w żebra walnął?! Normalnie jakby mi je chciał połamać! Pajac jeden głupi!
Dorzucił jeszcze, zaczynając nowy temat. Myśl, że Szpon wróciłby do obozu w ciszy była głupia. Im bardziej się cieszył, tym bardziej chciał gadać. Naturalnie mu to przychodziło.

###

Minęły równo dwa dni, nim Szpon poczuł się dobrze. Trzeciego, tego którego chciał iść na trening, przeszedł do legowiska wojowników jeszcze nim ptaki zaczęły śpiewać, żeby ostrożnie tknąć Minoga w bok.
- Siemano - szepnął do niego, pilnując by nie obudzić innych, jak i mistrza nie skazać na mini zawał. - Mogę już dalej się uczyć.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W