20.02.2023 19:54
Leżał i leżał, bo co innego miał robić? Oczywiście, jedną z możliwości było podniesienie się, ale jakoś mu się nie widziało tego czynu wykonać. Jeszcze nie. Gdy się przewrócił, jedna z przednich łap go trochę zabolała i wolał jej przez chwilę nie nadwyrężać. Mówił sobie, że za chwilę wstanie i zacznie się oporządzać. Nie wątpił w to, że teraz jego jasne futerko jest brudne i pozlepiane od błota, w które wpadł. Westchnął cichutko i przymknął na moment oczy…
Moment okazał się być nieco dłuższy, niż kocur się spodziewał. Zaczął odpływać – jego ciało przyzwyczajone do ciągłego snu automatycznie wstąpiło w stan spoczynku. I od tak, jasny kocur prawie zlał się z otoczeniem, a śnieg powolutku zaczął go przykrywać. Dopiero nagły, głośny krzyk zdołał przebudzić byłego rzeczniaka – zrobił to też bardzo, bardzo skutecznie. Aż zbytnio.
Raniuszek krzyknął piskliwie, przekonany, że coś mu zagraża. Był wpół śpiący, a tu nagle usłyszał jakieś wołanie i ktoś znalazł się nad nim. Naturalną reakcją było podniesienie ciała na równe łapy. To też spróbował zrobić, bardzo prędko – zerwał się do pozycji stojącej, ale skończyło się to tylko tym, że uderzył barkiem w ciało niewinnego, białego orientala stojącego nad nim, a potem poślizgnął się ponownie i upadł na drugi bok. Dopiero leżąc tak na mokrej ziemi zorientował się, że tak naprawdę jest wciąż w obozie i do tego nic mu nie grozi, nic poza własnym, głupiutkim umysłem.
- Auu… To znaczy, ah, haha, witaj… Witaj, Świerszczu, jak miło mi cię widzieć…! – wydukał w końcu i najwyraźniej się poddał, bo nie było kolejnej próby podniesienia się z ziemi. – Widzisz, mój drogi, ja po prostu… odpoczywałem sobie, o tak… w tej kałuży. Zapewniam cię, że niedobrym pomysłem jest polowanie na mnie! Większość tego ciała to puszyste futro…! – zachichotał, patrząc na młodszego kocurka z dołu. – Zaskoczyłeś mnie odrobinkę… Ale to nic! Jest mi tu… bardzo, bardzo wygodnie! Powiedz mi, jak mija ci dzień?
Moment okazał się być nieco dłuższy, niż kocur się spodziewał. Zaczął odpływać – jego ciało przyzwyczajone do ciągłego snu automatycznie wstąpiło w stan spoczynku. I od tak, jasny kocur prawie zlał się z otoczeniem, a śnieg powolutku zaczął go przykrywać. Dopiero nagły, głośny krzyk zdołał przebudzić byłego rzeczniaka – zrobił to też bardzo, bardzo skutecznie. Aż zbytnio.
Raniuszek krzyknął piskliwie, przekonany, że coś mu zagraża. Był wpół śpiący, a tu nagle usłyszał jakieś wołanie i ktoś znalazł się nad nim. Naturalną reakcją było podniesienie ciała na równe łapy. To też spróbował zrobić, bardzo prędko – zerwał się do pozycji stojącej, ale skończyło się to tylko tym, że uderzył barkiem w ciało niewinnego, białego orientala stojącego nad nim, a potem poślizgnął się ponownie i upadł na drugi bok. Dopiero leżąc tak na mokrej ziemi zorientował się, że tak naprawdę jest wciąż w obozie i do tego nic mu nie grozi, nic poza własnym, głupiutkim umysłem.
- Auu… To znaczy, ah, haha, witaj… Witaj, Świerszczu, jak miło mi cię widzieć…! – wydukał w końcu i najwyraźniej się poddał, bo nie było kolejnej próby podniesienia się z ziemi. – Widzisz, mój drogi, ja po prostu… odpoczywałem sobie, o tak… w tej kałuży. Zapewniam cię, że niedobrym pomysłem jest polowanie na mnie! Większość tego ciała to puszyste futro…! – zachichotał, patrząc na młodszego kocurka z dołu. – Zaskoczyłeś mnie odrobinkę… Ale to nic! Jest mi tu… bardzo, bardzo wygodnie! Powiedz mi, jak mija ci dzień?
![[Obrazek: 6UFwxox.png]](https://i.imgur.com/6UFwxox.png)
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W