#47
Oczywiście, że musiał wyłapać jej zmieszanie i oczywiście jak na księcia przystało, musiał się pochwalić, wyjaśnić dokładnie co i jak. A zmierzch słuchała, tak wpół słuchała, bo z każdym jego słowem przechwałek coraz bardziej odlatywała myślami gdzie indziej. Aż nie urwał. Pomógł mu ktoś? A to ciekawe. Nie dopytywała się jednak, po prostu na te całą drobną historyjkę odpowiedziała krótkim parsknięciem, dalej udając, że nie robi to na niej wrażenia.
Następna była poruszająca historia i hm… Gdyby usłyszała ją z pyska kogoś, kogo zna, lub kogoś milszego i bardziej wiarygodnego to by pomyślała, że te klany to jakiś nieśmieszny żart. A tak to jedynie przekrzywiła łeb zdezorientowana, próbując wyznaczyć jakąś granicę, gdzie kończyła się obiektywna historia, a zaczynało koloryzowanie Pająka. Bo brzmiało to zbyt mocno, jakby robił z siebie ofiarę. Chociaż musiała przyznać, że jedna rzecz wywołała u niej lekki niepokój… Wspomnienie o tym, że był niebezpieczny. Dotąd nie połączyła kropek, ale co jeśli rzeczywiście długowłosy mógłby być dla niej poważnym zagrożeniem i cudem uniknęła walki? Wcześniej sobie z tego żartowała, ale jeśli został wywalony z klanu przez jakieś poważne przewinienie i nie widział w tym nic złego… no mogłoby być niefajnie.
Chociaż również na wspomnienie o kociakach z rzeki zachciało jej się śmiać. Czemu ta rybia krew jest taka problematyczna? - Nie brzmi to fajnie. Tak jak mówiłam, mądrze, że stamtąd polazłeś. Wyszło i dla ciebie dobrze i dla nich. Ty pozbyłeś się swoich problemów, a oni ciężaru i dzięki temu mogą utrzymywać to kółko wzajemnej adoracji. Tylko... czemu nie dokończyłeś? Co ona zrobiła? - zapytała, specjalnie naciskając na kocura. Oczywiście wyłapała, jak ta wypowiedź wzbudziła w księciu jakieś emocje, na tyle silne, że aż musiał przerwać i dać sobie chwilę przerwy na westchnięcie. Coś w jego opowieściach się nie kleiło, coś, o czym wyraźnie nie chciał mówić… A ona będzie naciskała, aż się nie dowie.

Zmarszczyła brwi, a jej irytacja przeistoczyła się wręcz w obrzydzenie. Śmiał się, ze śmierci i jakże szanowanej starszyzny. Co za idiota. - Pamiętaj, że stado to również starszyzna. Nie są to jakieś losowe koty, tylko członkowie, którzy mają rodzinę, bliskich, wiele wiele kotów, które nie chciałyby ich śmierci. To, że TY zostałeś potraktowany jak śmieć nie znaczy, że masz się wyżywać na innych i decydować za nich czy zasługują by żyć, czy nie! - wrzasnęła, wstając z miejsca, a jej ogon latał wściekle na boki. Nie widziała zupełnie nic śmiesznego w tej ich rozmowie, a ten patafian miał ubaw życia normalnie, ugh!
‧₊˚❀༉‧₊˚.
well, you're only bothered 'cause you're staringx
xxxxxxxxxxand you'll never talk me into caring
xxxxxxx'cause it's my own, and I'll keep owning it
xxx
I'ma do just what I want on the regularxxxxxxxxxx
and it's really not my fault if you're scared of axx
sweet, little, unforgettable thing
♡
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
19
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W