#35
- Bardziej myślę, że padniesz z głodu. W końcu pieszczochy nie umieją same o siebie zadbać, co nie? - przynajmniej, tyle mógł wnioskować z kodeksu. Że mieli wygodne życie, czyli takie, gdzie nie musieli się martwić o troski jakie spotykały koty w lesie... No, i jak taki mały pieszczoch miał sobie radzić w wielkim lesie, bez łaski swoich ludzi?
A potem znów zaczął. Iskra odsunął uszy do tyłu, w pierwszej chwili przygryzając sobie policzek od środka. Najprzystojniejszy? Z jakiej niby racji? Nie, żeby nie był, nie był jakiś paskudny, ale...? ALE? Przyglądał się mu moment, czując jak końcówka ogona drga mu w swego rodzaju stresie - w końcu nadal nie wiedział jak reagować! - i jak całe ciało nagle oblewa ciepło. Brr.
- Ile niby kotów w takim razie widziałeś, co? - pociągnął, najbardziej neutralnie jak się dało. Bez unoszenia głosu, zmieszanie nie pozwalało mu się skupić na emocjach. Po prostu... chciał mówić. I wybić mu z głowy jakieś głupotki. Może widział jedynie jakieś dwa czarne czy białe, zwykłe koty? I uznał że są nijakie? Na tle takich Iskra mógł być serio ideałem piękna. - Mmm... nie zmienia to faktu, że mogą ci się podobać wszystkie koty wokół, co?
Chociaż, nie. Nie mogą. Iskra był najprzystojniejszy, co nie?
- Skąd... skąd w ogóle przyszło ci do głowy rzucać jakimś komplementem?! Nawet mnie nie znasz, mysi móżdżku ty...! Ugh... - o, o. Tak dla wyrównania. Nie miał zamiaru go tknąć, przynajmniej nie teraz. Jakby sam go dotknął - owszem, na pewno by oberwał. Ale tak, Iskra czuł się pierwszy raz... tyci i zagubiony! A do tego zwyczajnie zaciekawiony tym, co Sol robił. Bo nigdy w życiu z czymś takim się nie spotkał.
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W