Nie tylko z perspektywy kociąt wszystko, co do niedawna budowali, zaczęło się rozsypywać. Pająk powoli, małymi krokami i przynoszoną zwierzyną odbudowywał zaufanie Źdźbła, przed czym tak się broniła. Karmił jej kocięta nie tylko zdobyczami, ale uśmiechami, drobnymi wygłupami i kładzeniem im do głowy rzeczy, z którymi nie zgadzała się matka. Złościła się na niego, ale nie skreśliła go zupełnie. I właśnie ponownie cierpiała na tym samym błędzie. Była strasznie naiwna. Radość z potwierdzenia od Roziskrzonej Gwiazdy (młoda-stara matka oczywiście z zapałem pokiwała głową, pociągając nosem) szybko minęła.
Ledwo co układała w głowie informacje od Roziskrzonej Gwiazdy - w te bezwzględnie wierzyła, choć jednocześnie nie chciała dowierzać. Z nieufnością, ale też oczekiwaniem (nie mogła już czegokolwiek oczekiwać, powinna dawno pozbyć się tej głupiej wiary) patrzyła na Pająka, gdy odpowiadał. Mówił pięknie, mówił przekonująco... I dlatego tym bardziej nie mogła zdawać się na własną ocenę. Głupia, głupia. Dlaczego dalej czuła tę nadzieję, że przywódczyni uzna jego słowa za wystarczająco szczere?
Kociaki. Ich już nie powinno tu być. Nie mogą słuchać kolejnych dyskusji, nie mogą tkwić na tej zimnej ziemi i próbować bronić kogoś, kto teraz powinien sam się wybronić. Wybronić, spłaszczyć, obiecać wszystko i dotrzymać tej obietnicy, tak jak powinien.
- Pszczółko, Śpiew, Ważko... Teraz dorośli muszą porozmawiać o tym wszystkim, co było kiedyś, dobrze? I może... może zrobimy tak, że wy pójdziecie do obozu, moja mama lub tata was zabiorą na przykład, albo Zajęcze Ucho to zrobi, i wasi dziadkowie was zobaczą, i opowiedzą wam, co się zmieniło, jak mnie nie było. I będzie wam tam ciepło, i odpoczniecie ile będziecie chcieli. A potem wy mi to opowiecie, jak do was dołączę, i ja wam opowiem wszystko... Wszystko. - zerkała w tym czasie na Roziskrzoną Gwiazdę, szukając w niej potwierdzenia, czy plan brzmiał dobrze, czy nie. Jej słowo w końcu stanowiło prawo.
Tyle tylko, że nie chciała zostawiać tej sytuacji na granicy. Chciała wiedzieć, jak będzie przebiegać rozmowa. Sama jej wysłuchać od początku do końca. Może nadal chciała, aby Pająk w jakiś sposób udowodnił Źdźbłu, że to zaufanie, jakie wybudował, jednak może dalej istnieć. Że nie była aż taka naiwna. Milczała, nie wtrącała się, myślała. Otulała dzieci całym ciałem, ogonem, cokolwiek, aby uchronić je przed tą rozmową, ale także w jakiś sposób kontrolować. Przecież były na razie jeszcze bardziej ślepe, niż ona.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W