Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Chmury gnały po niebie, wiatr nieprzyjemnie rozwiewał futro, momentami zasłaniając mu oczy. Miejsce jak i większość odłogów były dla niego obce. Czuł, że dobrze trafił, że to tutaj odnajdzie duchy, o ile pogłoski były prawdziwe. Szedł powoli, rozglądając się, jakby w każdej chwili coś lub ktoś mógł na niego wyskoczyć. Nagle, kątem oka zauważył cień przypominający czyjąś sylwetkę. Odwrócił się natychmiast, jednak niczego nie zauważył. Poczekał parę uderzeń serca, jednak nie dostrzegł niczego co zwróciło jego uwagę. Kontynuował swoje poszukiwania.