#18
  Ryba zdawała się nie mieć nic przeciwko spontanicznej przyjaźni. Nie protestowała też swojej nowej roli. Po prostu usiadła sobie w niecce pomiędzy krwawnikiem a pachnącymi liśćmi i obserwowała dwójkę kotów, odprowadzając je wzrokiem.
  Być może gdyby Popiołek zabrał ją ze sobą, udzieliłaby mu jakichś odpowiedzi – ale pozostawiona sama sobie wybrała drzemkę. Dla cętkowanego niekorzystnie, bo otaczający go krajobraz nie wyglądał na skłonny do udzielania wyjaśnień. Wokół siebie widział jedynie skałki, topniejące zaspy i mniej lub bardziej znane sobie rośliny.

Gorejący Krzew lvl: 3 | S: 9 | Zr: 9/11 | Sz: 4/6 | Zm: 7 | HP: 65/65 | W: 54/55


  Szalej, szalej... Nie słyszała o czymś takim, ale daleko jej było do eksperta. Pokiwała więc głową i zanotowała sobie w myślach nazwę. Szalej. Trucizna. Znak zapytania. Do rozwiązania na później.
  — Ładnie. — Wcięła się na moment, doceniając miłe dla ucha brzmienie imienia byłej zastępczyni Rzeki. Szylkretce ta historia nie wydawała się aż tak logiczna jak srebrnemu, patrząc z perspektywy Wichru – Krzyk rezygnująca ze swojej pozycji też nie należała do najmłodszych. Nie miała pojęcia ile też księżycy miała ich była zastępczyni, ale z pewnością była starsza od Trufli czy Traszki. Czy gdyby nie zrezygnowała, Gwiezdni ingerowaliby i w Wichrze? Czy może mieli jeszcze jakiś inny powód? Nie było jak się tego dowiedzieć, więc szła dalej w milczeniu, uśmiechając się lekko do kocura i kiwając głową w odpowiednich momentach.
  Nie zauważyła jego oddalenia się, a jedynie moment w którym wracał z rybą w zębach. Ryba w tym miejscu wydawała się nieprawdopodobna, ale szybkie spojrzenie na nowego strażnika niecki wystarczyło, by określić ją jako rybę z rodzaju pluszowych.
  — Myślę że tak! — Uśmiechnęła się do piszczki, a potem i do kocura. — Bardzo ładna... ciekawe jaki człowiek ją zgubił?

  — Ja też nie wiem zbyt dużo. — Pokręciła głową z równie przepraszającym uśmiechem. — Tylko tyle, że wcześniej klanem opiekowała się właśnie Lawendowa Gwiazda.
  Zastrzygła uszami na nazwę piątego klanu. Pożoga? Wróciła w myślach do tamtej nocy, spędzonej z Sosną na podążaniu tropem dziwnych zjawisk, potem potyczce z dwoma kotkami o krótkich pyszczkach... Tam było jakieś drzewo, czy ono nie było spalone?
  — Pożoga? Rany, co za pechowa nazwa... Nazwać klan od ognia i przez ogień musieć go porzucić. — Pokręciła głową. A kątem oka właśnie wypatrzyła interesujący krzak.
  — Czekaj, zobacz! To ma takie kolczaste gałęzie... A jakby zebrać ich trochę i podarować rybie? Do obrony. Będzie jak ciernik. — Uśmiechnęła się szeroko i podbiegła do rośliny. Kilka takich gałązek i rybka razem z medykamentami będzie zabezpieczona równie dobrze co obóz Wichru. I równie kłująco.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W