03.06.2026 09:15
Obserwowała jak Mustang uspokaja się stopniowo, następnie śledząc wzrokiem, gdy podchodził bliżej i zajął miejsce obok niej. Dopiero wtedy pozwoliła sobie rozluźnić barki. Nie całkiem. Nigdy całkiem. Ale na tyle, żeby nie wyglądać jak ktoś gotowy zerwać się do ucieczki przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Ptaszyna nie była w końcu pewna ile czasu minęło od kiedy siedziała tak blisko innego żywego stworzenia, które nie było koniem. Poza Zasadzką. Jego znała jednak w końcu jeszcze z Wichru i poniekąd widziała w nim wciąż to kocię zachowujące się jakby był najważniejszą jednostką w kociarni.
- Czternaście - powtórzyła cicho, a ceglany nos zmarszczył się na moment lekko. Więc miała rację. Był jeszcze młodzikiem. - Also Mustang jest już stary... - w kącikach jej warg drgnęło coś na kształt rozbawienia. - Bardzo, bardzo stary.
Żartowała. W swój własny, brzmiący zawsze nie do końca szczerze sposób. Jednocześnie opuściła w końcu spojrzenie z mordki i jasnych oczu kocura, powracając mimowolnie myślami do wątku wyrzucenia go z domu. Z tyłu gardła załaskota ją "dlaczego?", które chciało uciec z jej dzióbka. Zdecydowała na razie jednak nie pytać.
- Pisklę była ciekawa - odparła wymijająco, stwierdzając jednak, że skoro niewiele brakowało, żeby móc nazwać ich rówieśnikami i Mustang na razie przebywał w stadninie, to posiadanie znajomego pyska - takiego z którym można by było porozmawiać, a nie jedynie wymijać się, dzieląc terytorium - byłoby mniej samotne. Mogłaby nawet nauczyć go o ziołach tego co powiedział jej Babie Lato, albo pokazać gdzie w stadninie buszują myszy, jeżeli mimo ułomności zmysłów umiał polować. - Und Pisklę... - zamyśliła się na moment. Na pyszczku, na którym wśród zapadającego mroku tańczyły raz pomarańczowe refleksy ogniska pojawił się wyraz niepewności. - Pisklę myśli, że musi mieć circa dwadzieścia. Jak skończy się pora młodych liści to będzie miało dwa obiegi pora... pór... póre liści - zdecydowała się w końcu na wersję, która najbardziej jej pasowała. - Und mieszka sama od pory nagich liści - uprzedziła pytanie. - A ty?
- Czternaście - powtórzyła cicho, a ceglany nos zmarszczył się na moment lekko. Więc miała rację. Był jeszcze młodzikiem. - Also Mustang jest już stary... - w kącikach jej warg drgnęło coś na kształt rozbawienia. - Bardzo, bardzo stary.
Żartowała. W swój własny, brzmiący zawsze nie do końca szczerze sposób. Jednocześnie opuściła w końcu spojrzenie z mordki i jasnych oczu kocura, powracając mimowolnie myślami do wątku wyrzucenia go z domu. Z tyłu gardła załaskota ją "dlaczego?", które chciało uciec z jej dzióbka. Zdecydowała na razie jednak nie pytać.
- Pisklę była ciekawa - odparła wymijająco, stwierdzając jednak, że skoro niewiele brakowało, żeby móc nazwać ich rówieśnikami i Mustang na razie przebywał w stadninie, to posiadanie znajomego pyska - takiego z którym można by było porozmawiać, a nie jedynie wymijać się, dzieląc terytorium - byłoby mniej samotne. Mogłaby nawet nauczyć go o ziołach tego co powiedział jej Babie Lato, albo pokazać gdzie w stadninie buszują myszy, jeżeli mimo ułomności zmysłów umiał polować. - Und Pisklę... - zamyśliła się na moment. Na pyszczku, na którym wśród zapadającego mroku tańczyły raz pomarańczowe refleksy ogniska pojawił się wyraz niepewności. - Pisklę myśli, że musi mieć circa dwadzieścia. Jak skończy się pora młodych liści to będzie miało dwa obiegi pora... pór... póre liści - zdecydowała się w końcu na wersję, która najbardziej jej pasowała. - Und mieszka sama od pory nagich liści - uprzedziła pytanie. - A ty?
Runaway train, never goin′ back
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
Wrong way, on a one way track
Seems like I should be gettin' somewhere
Somehow, I′m neither here nor there
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W