#22
Poruszył uchem na jej kłamstwo. Trudno było mu stwierdzić czy jest szczera, czy też nie. Postanowił więc, dla bezpieczeństwa i własnego spokoju, uważać na to zdanie i na te całe Omy. Nie będzie się nimi opiekował. Nie wiedział kim są, ale nie miał zamiaru robić za służącego dla kogoś. To była bardzo upokarzająca myśl. Poza tym - patrząc na to jakie miał doświadczenie z opieką, chyba lepiej żeby nie maczał w tym łap. Szkołą Gwiazdy, pewnie jakąś Omę by dorwał i kazał jej walczyć na śmierć i życie, żeby zobaczyć jak sobie w życiu radzi. A jakby nie przeżyła, to znaczy że przysługę jej zrobił, bo i tak by sobie nie dawała rady.

Chwilę ciszy między ich dwójką przerwała Pisklę. Mógł zostać... wziął krótki oddech. Gdyby chciał, to i bez zgody by został. Nie potrzebował pozwolenia. Mimo tej drobnej irytacji, komentarz zostawił dla siebie. Zbyt dużo energii włożył w to, żeby się dogadać pokojowo. Musiałby być skończonym durniem, aby teraz to zepsuć. Uśmiechnął się więc półpyskiem.
- Mm? Czego możesz mnie nauczyć? - zapytał zupełnie szczerze. Walczyć potrafił jak mało kto. Polować również - nie był worem kości. Na ziołach się nie znał, ale medycynę dało się obejść - wystarczyło dbać o siebie i nie pakować nosa tam, gdzie go nie powinno się pchać. Nie było więc nic, czego mógł się nauczyć. Chyba, że go zaskoczy.

Kolejne, zaś, zmiotło go z planszy. Nie do końca rozumiał jak to w ogóle... no... co miał myśleć. W końcu wprost mówił, z rodziną miał relacje żadne. Jak miał chcieć w ogóle mieć więcej rodziny? Cmoknął pod nosem, lekko kręcąc głową.
- Może - nie przeczył. - Ale powinniśmy zrobić to wolniej. Jak naturalnie przyjdzie, będzie łatwiej, niż jak powiemy sobie że teraz jesteśmy jak rodzeństwo.
A i jemu będzie łatwiej. Mustang nie rozumiał takich rzeczy. Nie potrafił przemielić we łbie, że jeśli ktoś jest obok niego teraz, to za kilka wschodów słońca też będzie. Ba - spodziewał się wręcz, że oficjalne potwierdzenie skończy się tym, że szybciej się rozejdą. W końcu, nie miał powodów by myśleć inaczej - ponownie, wyjaśnił swoją sytuację. Nie miał też żadnych innych kotów, na których mógłby polegać i... zwyczajnie, bał się że skończy się tak samo jak poprzednio. Łatwiej więc było wciskać kit i mówić pięknie, że potrzeba im czasu i naturalnie musi wszystko przyjść, bo wtedy czuł że chociaż miał to pod kontrolą, w pewien sposób przynajmniej.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W