26.06.2026 23:55
Jej trening dobiegł końca. Coś, co jeszcze parę księżyców temu wydawało się nierealne, urzeczywistniło się, wbrew temu, na co wskazywały gwiazdy. Dopięła swego. Od kocięcia była pewna swojej ścieżki, którą chce podążać, i wytrwale do niej dążyła, niemalże wydrapując prawo do niej pazurami. Oskarżenia Sennego Świtu, walka z oszczerstwami, wygnanie prawowitego medyka, nagłe powierzenie jej całej Klanowej lecznicy, trening z obcym kotem. Wszystko to doprowadziło ją do tego poranka, gdzie stała u wejścia do obozu, z sierścią ułożoną, szykując się do wymarszu u boku zastępcy Klanu. Zarwane noce i dnie bez wytchnienia. Próba sprostania wymaganiom Klanu, pokazania, że jej wybór był właściwy, walka o zaufanie pobratymców. Czy była zbyt ambitna? Czy była to wada, że chciała włożyć w to, co postanowiła wszystkie swoje siły, że sprostała ostatecznie wszystkim kłodom rzucanym jej pod łapy, że kosztem swojego organizmu pracowała dzień i noc? Gdy tylko zastępca do niej dołączył, wyszła z obozu, kierując się ku miejscu spotkania z przodkami. Chociaż wolałaby, by towarzyszył jej Nocna Gwiazda, musiała pogodzić się z jego zapracowaniem i wyraźnym brakiem czasu na wyprawy z nią. Czuła w związku z tym pewne rozczarowanie, ale postanowiła nie dać się temu uczuciu. Pod jej nieobecność lecznicę powierzyła Słonej Łapie.
Wyjątkowo tego poranka, mieszanina emocji nie dawała spokoju, mącąc jej zwykłą, stoicką manierę. Choć na jej pysku nie było widać absolutnie nic, gdzieś w głębi oczu, gdzieś w poruszającej się co jakiś czas końcówce ogona, wyczuć można było napięcie przed tym, co ją czeka najbliższej nocy. Dotychczas, zajęta wszystkim, co spadło na jej barki nie myślała o tym dniu. O Gwiezdnych. Czuła w łapach mrowienie, a w sercu tliły się pewne wątpliwości. Jako kot Klanu, wierzyła w Gwiezdnych przodków, miała to we krwi. Prawda? Sam Nocna Gwiazda zyskał od nich wszak życia, to oni wedle opowieści interweniowali w Klanie Cienia za czasów tyranii Psiego Serca. Jednak analityczny umysł Wierzbownicy, chcąc nie chcąc, pragnął ich zobaczyć. Chciał wiedzieć, poznać prawdę, czy naprawdę oni mają aż taki wpływ na życie kotów? Co przywita ją przy Szepczącej Sadzawce, co takiego usłyszy? Czy Gwiezdni... Zaakceptują ją? Jeśli tam są? Śmieszne, że paradoksalnie dotychczas jej myśli zaprzątało jedynie to, czy jej pobratymcy ją zaakceptują. A czy wiara w mądrość przodków nie powinna być u Medyka na pierwszym miejscu? Sama myśl o tym, że wątpliwości mogą czynić ją podobną wygnanemu Poecie, przyprawiała ją o gorycz na końcu języka. Jutrzejszego wieczora wróci już jako Medyk Klanu Rzeki. W jej głowie nie powinno być żadnych wątpliwości.
Przez pierwsze chwile milczała, idąc bok w bok z zastępcą Klanu. W końcu odwróciła ku niemu łeb.
- Ogniste Serce..byłeś tam z Nocną Gwiazdą...... czy widziałeś ich? Gwiezdnych? Jakie to uczucie? - spytała. Jej głos był flegmatyczny jak zwykle, jednak tym razem dało się w nim wyczuć tembr kotłujących się w sercu i umyśle kremowofutrej emocji. Jej spojrzenie powędrowało ponad horyzont, na wschodzące słońce. Życie w dalszym ciągu toczyło się swoim zwykłym, odwiecznym rytmem, tak kontrastując z feerią emocji w organizmie jasnofutrej terminatorki.
Wyjątkowo tego poranka, mieszanina emocji nie dawała spokoju, mącąc jej zwykłą, stoicką manierę. Choć na jej pysku nie było widać absolutnie nic, gdzieś w głębi oczu, gdzieś w poruszającej się co jakiś czas końcówce ogona, wyczuć można było napięcie przed tym, co ją czeka najbliższej nocy. Dotychczas, zajęta wszystkim, co spadło na jej barki nie myślała o tym dniu. O Gwiezdnych. Czuła w łapach mrowienie, a w sercu tliły się pewne wątpliwości. Jako kot Klanu, wierzyła w Gwiezdnych przodków, miała to we krwi. Prawda? Sam Nocna Gwiazda zyskał od nich wszak życia, to oni wedle opowieści interweniowali w Klanie Cienia za czasów tyranii Psiego Serca. Jednak analityczny umysł Wierzbownicy, chcąc nie chcąc, pragnął ich zobaczyć. Chciał wiedzieć, poznać prawdę, czy naprawdę oni mają aż taki wpływ na życie kotów? Co przywita ją przy Szepczącej Sadzawce, co takiego usłyszy? Czy Gwiezdni... Zaakceptują ją? Jeśli tam są? Śmieszne, że paradoksalnie dotychczas jej myśli zaprzątało jedynie to, czy jej pobratymcy ją zaakceptują. A czy wiara w mądrość przodków nie powinna być u Medyka na pierwszym miejscu? Sama myśl o tym, że wątpliwości mogą czynić ją podobną wygnanemu Poecie, przyprawiała ją o gorycz na końcu języka. Jutrzejszego wieczora wróci już jako Medyk Klanu Rzeki. W jej głowie nie powinno być żadnych wątpliwości.
Przez pierwsze chwile milczała, idąc bok w bok z zastępcą Klanu. W końcu odwróciła ku niemu łeb.
- Ogniste Serce..byłeś tam z Nocną Gwiazdą...... czy widziałeś ich? Gwiezdnych? Jakie to uczucie? - spytała. Jej głos był flegmatyczny jak zwykle, jednak tym razem dało się w nim wyczuć tembr kotłujących się w sercu i umyśle kremowofutrej emocji. Jej spojrzenie powędrowało ponad horyzont, na wschodzące słońce. Życie w dalszym ciągu toczyło się swoim zwykłym, odwiecznym rytmem, tak kontrastując z feerią emocji w organizmie jasnofutrej terminatorki.

11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W